przystajnik

Archiwum tagów la gimp

Przygarnij GIMPa

Wśród wielu zarzutów jakie pojawiają się pod adresem edytora graficznego GIMP, chyba najczęściej wymienianym argumentem jest swoista niemoc rozwojowa tego projektu. 20 lat minęło a projekt dopiero teraz zaczął obsługiwać (w wersji deweloperskiej) większą precyzję obliczeń (zamiast dotychczasowych 8bitów na kanał), że obsługę CMYK przemilczę. Jak zwykle powodem jest rozległość projektu i brak rąk do pracy. Lecz wspomniany zarzut wobec tempa rozwoju nie jest pustym biadoleniem nad ludzkim lenistwem i zawiera niewypowiedziane pytanie – dlaczego GIMP nie doczekał się kampanii na Kickstarterze, gdzie z powodzeniem zbierają pieniądze na rozwój choćby deweloperzy edytora Krita?. Otóż coś drgnęło w tym temacie i teraz możemy w końcu sypnąć groszem na rozwój tego projektu.

G’MIC 1.7.9 i salwa ze wszystkich filtrów

Nie każdy kto wylewa łzy nad tempem rozwoju edytora GIMP wie, że wystarczy jedna wtyczka by diametralnie zmienić styl i jakość pracy. Mowa oczywiście o G’MIC, który oprócz najbardziej znany jest w formie dodatku do GIMPa. A może to GIMP stał się dodatkiem do G’MICa? W jego przedpremierowym wydaniu 1.7.9 zobaczymy 491 filtrów, wszystkie operacje wykonywane z min. 16 bitową precyzją oraz skuteczne wykorzystanie wszystkich rdzeni naszego CPU.

GIMP 2.9.4 na otarcie łez

Historię piszą zwycięzcy. Boleśnie można się o tym przekonać w kontekście linuksowego oprogramowania do obróbki zdjęć lub edytora dla rysowników. Bo o ile jeszcze kilka lat temu edytor GIMP był wymieniany na pierwszym miejscu do takich zastosowań, o tyle dziś odszedł w cień wobec atrakcyjnych możliwości innych programów. Trudno się temu dziwić, użytkownicy potrzebują coraz to bardziej rozbudowanych możliwości i filtrów, a GIMP mógł zaoferować zestaw funkcji sprzed 10 lat. Od wersji 2.4 i 2007 roku widzimy mozolne próby doprowadzenia do świetności nowego silnika graficznego – GEGL. W 2012 roku wersja 2.8 doraźnie pocieszyła nas trybem jednego okna i grupowaniem warstw. Od tego czasu (nie licząc wydań naprawczych serii 2.8.x) czekamy na cud.

Evelyne Schulz: GIMP nie różni się od innych programów

Na wstępie, parafrazując tekst znanej pieśni można by zapytać – „Kim do diaska jest Evelyne?!”. Evelyne Schulz jest duńską artystką wykorzystującą do tworzenia swoich obrazów edytor graficzny GIMP. Ponieważ GIMP jest ostatnio źródłem niewybrednych komentarzy, ostracyzmu społecznego i zasadniczo nie pokrzepia tempem swojego rozwoju, można by zapytać Evelyne – dlaczego GIMP? Odpowiedź jest tak oczywista, jak fakt istnienia milionów użytkowników wiodącego systemu. Po prostu pierwszy komputer artystki działał pod kontrolą Linuksa, był na nim zainstalowany GIMP i to na nim Evelyne się wychowała, rozwinęła skrzydła i teraz malowanie w branżowym standardzie Photoshopie wydaje się jej… dziwne.

G’MIC 1.7.2 na kolorowo

Powoli docieramy do etapu w historii cywilizacji w którym termin GIMP jednoznacznie będzie zestawiany z kolejnym skrótem – G’MIC. Bo choć to krzywdzące, to samodzielny silnik przetwarzania obrazu G’MIC jest najczęściej wykorzystywany jako poręczna wtyczka do wspomnianego edytora. A dzięki zestawowi swoich możliwości, mnogości filtrów, optymalizacji i wielofunkcyjności zaczyna być głównym powodem, dla którego wiele osób uruchamia GIMPa.

GIMP 20 lat później

W dniu wczorajszym (21 listopada) powstał GIMP. Rzecz miała miejsce 20 lat temu, w zamierzchłej i schyłowej formie XX wieku. W roku 1995 pojawiły się wstępne plany względem wolnego edytora graficznego i tak to się zaczęło. Pierwsza publiczna wersja GIMPa 0.54 została przedstawione społeczności w 1996 roku. Miała to być odpowiedź wolnego świata na triumfalny marsz Photoshopa (ten był rozwijany od 1988 roku), lecz jak to się potoczyło wszyscy wiemy. A dwudziestolecie projektu uświetni nowa jakość oficjalnej witryny http://gimp.org, którą zaprojektował i stworzył Patrick David.

BIMP 1.16 i GIMP

bimp

Wczytaj zdjęcie. Wyostrz, zmień kolory, zapisz. Wczytaj kolejne zdjęcie. Wyostrz, zmień kolory, zapisz… I tak 30 razy. Niekiedy zapracowany człowiek może poczuć się jak niewolnik na farmie Złej Maszyny. Komputery powinny ułatwiać nam życie, ale czynności powtarzalne aż się proszą czasami o jakiś wygodny interfejs i odpowiednie potraktowanie tematu. Owszem, istnieje wiele poręcznych konwerterów (np. Converseen, Phatch, Simple Image Resizer), ale żaden z nich nie umożliwia wykorzystania bogatej biblioteki filtrów z edytora GIMP. Dlatego nie lada gratką dla osób pracujących z GIMPem (i nie tylko) będzie BIMP – rozwiązanie automatyzujące obróbkę wielu obrazów w tym popularnym edytorze graficznym. Innymi słowy, to zgrabna wtyczka dzięki której w łatwy i przyjemny sposób utworzymy kolejkę przetwarzania dla grupy zdjęć, podejrzymy ew. wynik końcowy, określimy/poprawimy parametry, oraz dodamy do kolejki niestandardowe (ale dostępne) metody obróbki, odwołujące się bezpośrednio do silnika GIMPa.

Fotograf z Linuksem u szyi i aparatem na biurku #4

gimp291

Jeszcze na przełomie wieków, gdy nielicznym zaczęła kiełkować w głowach zuchwała koncepcja wykorzystywania Linuksa do wszelakiej działalności związanej z obróbką zdjęć, jedynym rozwinięciem tej myśli była edycja obrazu w dedykowanym edytorze rastrowym. Na owe czasy była to jedyna słuszna droga, na dodatek fotografia cyfrowa nie reprezentowała jeszcze zaawansowanego poziomu technologicznego – to i wymagania były niewielkie. Z czasem ilość megapikseli rosła, podobnie jak jakość i dokładność obrazu i wtedy na scenę wkroczyły wyrafinowane konwertery RAW – o których już wiemy co nieco. Niemniej, pozwalają one na ogólne przeobrażenia obrazu (no może poza Darktable, Aftershot Pro i LightZone, które działają też na regionach) i niekiedy bez dodatkowego retuszu w innym edytorze ani rusz. Co więcej, dla wielu osób to nadal najwygodniejsze (bo najlepiej poznane) narzędzia do obróbki.

GIMP dla niecierpliwych

gimpppa

GIMP potrafi pochłonąć sporo cennego czasu amatorom i profesjonalistom próbującym uskutecznić w tym programie jakąś nietrywialną formę obróbki swoich kadrów. Jednak nie wszyscy mają tyle cierpliwości i to właśnie dla takich osób ten wiodący edytor graficzny posiada taką funkcję jak schematy ustawień (presets). Jeżeli nie chcemy sami modelować krzywych i wolimy zdać się na czyjąś inwencję, wystarczy zdobyć ciekawe gotowce i już można nadać swoim zdjęciom nowego wymiaru lub co najmniej pożądanej formy kolorystycznej.

SourceForge sam przeciw sobie

sourceforge

Trwa exodus projektów z popularnego serwisu SourceForge. A przynajmniej może się zacząć na kanwie ostatnich doniesień i zachowań ekipy odpowiedzialnej za popularny system zarządzania i kontroli projektów. Poszło jak zwykle o pieniądze, które serwis generował za pomocą wyświetlanych reklam. Problem w tym, że niektórzy reklamodawcy przejęli kontrolę nad „kliknięciami” pozwalającymi pobrać instalator niektórych programów, a i same „prawdziwe” instalatory dla wiodącego systemu SourceForge opakowuje w śmieciowe dodatki, które łatwo przeoczyć podczas instalacji. Pierwszy problem SourceForge przyjęło na siebie i uruchomiło kampanię BlockThis, która ma wyeliminować z grona reklamodawców tych, których reklamy wprowadzają w błąd użytkowników. Drugi problem może i byłby do przełknięcia (w końcu uderza tylko w użytkowników wiodącego systemu), gdyby nie troskliwość SourceForge i przejmowanie opuszczonych projektów.

GIMP i historia jednego błędu

Mamy rok 2004. Na bugzilla.gnome.org pojawia się opis błędu #162395 znalezionego w GIMPie. Wyjaśnia on (opis, nie GIMP) niedopatrzenie w mieszaniu warstw powodujące jednakowe działanie trybu overlay (pokrywanie) i soft light (miękkie światło). Tak naprawdę to nawet nie jest błąd, co odmienna nomenklatura wyniku nakładania warstw przyjęta przez GIMPa. Problem w tym, że tryb pokrywania nie pokrywa się ze standardami przyjętymi w innych programach typu Photoshop. Teraz, po 11 latach w końcu naprawiono tę niedogodność i użytkownicy GIMPa mogą oczekiwać takiego samego działania pokrywania jak i w innych programach.

Translate »