przystajnik

Archiwum tagów la obraz

Etcher 1.0.0 – ładne dziwadełko

Cechą postępu jest czynienie naszego życia coraz ładniejszym i wygodniejszym. Takie trendy zauważamy też na naszych komputera, gdzie systemy operacyjne i programy roztaczają blask nowoczesności i inteligentnego wspierania wysiłków użytkownika. Jednak na Linuksie coraz częściej obserwujemy łamanie barier determinujących (dobre) zasady funkcjonowania programów w realiach systemu. Programy przywdziewają swoje szatki graficzne mając za nic systemowe ustawienia – i to nie jest jeszcze może ogromnym wykroczeniem. A przykładem na to jest bajecznie wyglądające i proste narzędzie do nagrywania obrazów iso – Etcher 1.0.0. Ale coraz bardziej zaczyna się upowszechniać koncepcja programów gotowych do działania bezpośrednio po ściągnięciu z internetu. Coś, z czego wiodący system wycofuje się okrakiem, stało się marzeniem znudzonych stabilnością i bezpieczeństwem użytkowników Linuksa.

Obracanie obrazu z kamery w trzech krokach

v4l2ucp

Wielu użytkowników przeróżnych systemów spotkało się z ciekawą przypadłością kamer zamontowanych w ich laptopach. Otóż bez wyraźnych przesłanek wyświetlają one obraz obrócony o 180 stopni. Trudno orzec, czy to zemsta zestresowanych i wykorzystywanych pracowników wielkopowierzchniowych fabryk, czy niefrasobliwość producentów a może i błędy w oprogramowaniu. Jednak obraz do góry nogami nie przyjął się na salonach i nadal konserwatywnie wolimy, by kamery odwzorowywały rzeczywistość zgodnie z ową rzeczywistością. A tego w kamerach umieszczonych na opak nie da się uzyskać bez odpowiednich trików.

QtCAM 6.0.73, akcja!

Czas zedrzeć plastry z naszych laptopowych kamer, gdyż oto za pomocą QtCAM mogą się one w końcu przydać do nieco bardziej zacnych celów, niż udostępnianie naszych facjat osobom niepożądanym. Atrakcyjna formuła tego programu umożliwia obsługę do 6 kamer obsługiwanych przez linuksowy sterownik UVC i każde inne urządzenie zgodne z V4L2. Obraz może być zapisywany w formacie wideo, podglądany na żywo lub możemy wykonywać najnormalniejsze zdjęcia.

Pożar w składzie plików – DDRescue-GUI 1.4

ddrescuegui

Złośliwość nieożywionych sprzętów elektronicznych nie zna granic. Z pewnością nie raz byliśmy w sytuacji, gdy coś odmawiało nam posłuszeństwa akurat wtedy, kiedy było potrzebne „na już”. Tym samym prawom podlegają również nośniki z danymi, czy to dyski, ich partycje, ale i karty pamięci, pendrive’y, DVD. Im ważniejsze dane zawierają, tym większe prawdopodobieństwo, że coś w końcu pójdzie nie tak. Jednak awaria wykluczająca odczyt z urządzenia to nie powód do załamywania rąk – w odwodzie mamy jeszcze DDRescue-GUI.

Deepin 2014 RC z dynastii Ming

Dystrybucje linuksowe od dawien dawna przewijają się przez serwery w poszukiwaniu świętego Graala pulpitu linuksowego. Wiele dystrybucji ma problemy z samookreśleniem, niektóre z nich stawiają na wyśrubowane metody ręcznego dostrajania systemu pod potrzeby użytkownika, jeszcze inne na bogaty zestaw tapet. Zdarzają się dystrybucje ‚zrób to sam’, ograniczone okowami wolności, brzydkie lub ładne, ze wszystkimi możliwymi programami instalowanymi domyślnie, lub z instalatorem przypominającym tekstowy rebus terminalowy. Dla każdego coś miłego. Nie da się jednak ukryć, że młodzi użytkownicy ‚kupują’ Linuksa po wyglądzie. A starsi użytkownicy nie mają już chęci, czasu i zacięcia, by po raz n-ty konfigurować pulpitowe błahostki z wykorzystaniem potęgi terminala. Pulpity i dystrybucje wyczuwają te trendy i od paru lat starają się wyglądać i działać jak na XXI wiek przystało i tak, by to komputer był naszym pomocnikiem a nie na odwrót. Po serii linuksów działający z marszu (Ubuntu, Mint, openSUSE), mieliśmy linuksy ładne (eOS, PearOS), a teraz swoje piętno na Distrowatch chce wywrzeć chińska myśl techniczo-wizualna. Będąca ich dziełem dystrybucja Deepin 2014 RC może stać się szlagierem w niektórych kręgach.

Phototonic 0.96 – na początku był obraz

Programy rozpoczynające swoją karierę wśród użytkowników często robią to z dość minimalnym zestawem opcji i podstawową funkcjonalnością. Phototonic jest jednym z takich projektów, który może z brzydkiego kaczątka przerodzić się w coś o wiele bardziej zaawansowanego. Na dzień dziesiejszy program może posłużyć za lekką przeglądarkę plików graficznych (niestety, bez obsługi RAW), prosty manipulator orientacji zdjęcia oraz prosty menadżer kolekcji z opcjami kopiowania, przenoszenia, wklejania.

Mint 15 i Cinnamon rozsypany

cinnamon01Elementarną zasadą postępu jest to, że nowy produkt powinien być lepszym od poprzednich. Nie inaczej jest z dystrybucjami Linuksa, od których oczekujemy z wersji na wersję ładniejszego wyglądu, ciekawszego zgrania komponentów systemu, najnowszych programów, itp. Jednak niekiedy tkwiące w zdrowej tkance systemu zadry dają o sobie znać co wersja. Dla większości linuksowych dystrybucji taką zadrą jest ciągnący się od wieków problem synchronizacji pionowej wyświetlanego obrazu. Czy to wina sterowników graficznych, czy leciwego serwera X, czy niedbale skonfigurowanego środowiska graficznego – zwykłego użytkownika raczej to nie interesuje. Fakt pozostaje faktem i świat otrzymuje komunikat ‚Na Linuksie obraz zarywa’.

Bieda-NAS i druga młodość routera WiFi

Zrób to samJakież było moje zdziwienie, gdy podczas porządków w okolicach domowego routera WiFi odkryłem, że posiada on port USB. Zdziwienie tym większe, że w oryginalnym oprogramowaniu do tego sprzętu nie znalazłem ani słowa o tym, do czego ten port USB mógłby się przydać. Router położony jest w takich okolicach, że podłączenie do niego lampki na USB jest mało adekwatne, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Bo skoro USB, to mam dyski na USB, pendrive’y i inne gadżety. Machinalnie przyszło mi do głowy wpięcia tam jednego z penrive’ów i zrobienia z niego podręcznego i zawsze widocznego lokalnego zasobu sieciowego, gdzie lądowałyby Ważne Pliki dostępne od ręki, niezależnie od akurat włączonego i używanego w domu komputera. Po nitce do kłębka i doszedłem do wniosków i decyzji, że mój AirRouter przejdzie pod kontrolę systemu OpenWrt, czyli Linuksa spreparowanego pod sprzętowe routery WiFi. A ja tym samym uzyskam kontrolę nad portem USB i ziszczą się tym samym sny o NAS.

Czas na Linux Mint Debian 201303 RC

mint-logo-200 Jeżeli ktoś reaguje wysypką na nazwy najpopularniejszych dystrybucji typu Ubuntu, to Linux Mint Debian Edition stanowi sensowne wyjście awaryjne z matni popularyzujących się rozwiązań linuksowych. Ta pół-ciągła odmiana dystrybucji Mint opiera się bezpośrednio o repozytoria Debian Testing i rozwija się wraz z nimi. Aktualizacje LMDE zawierają się w wydawanych co jakiś czas przetestowanych i teoretycznie ustabilizowanych zrzutach pakietów z repozytoriów Testing. I takim kolejnym zrzutem jest planowane na marzec wydanie Linux Mint Debian 201303. Oczywiście niezależnie od tych aktualizacji można przełączyć się bezpośrednio na repozytoria Debiana i poddać się losowi.

CDEmu z napędem na cztery krążki

Płyty CD/DVD od dawna nie są dobrem luksusowym, lecz są wygodniejsze metody korzystania z obrazów ISO (i innych), niż wypalanie każdego z nich na fizycznym nośniku. Metodą jeszcze z ubiegłego wieku można rzeczony obraz zamontować w systemie, ale i do tego typu operacji pojawiły się wygodniejsze narzędzia, niż tekstowe polecenie ‚mount’. CDEmu jest właśnie takim programem – emulując fizyczny napęd CD/DVD ułatwia żonglowanie obrazami przeróżnego typu.

Nomacs 0.4 na stabilnej ścieżce

Od wydania pierwszej wersji przeglądarki grafiki Nomacs minął już prawie rok i od tego czasu program dotarł do obecnej wersji 0.4. Jak zapewniają autorzy, to wydanie nosi wszelkie znamiona pozwalające uznać je za stabilne, dlatego jest to tym samym wersja niejako przełomowa. Wraz z obsługą sporej ilości formatów (w tym RAW) oraz specyficzną funkcją synchronizacji widoku pomiędzy różnymi komputerami w sieci LAN, Nomacs można nazwać ciekawą pozycją na linuksowej scenie, bogatej, bądź co bądź we wszelkiego typu przeglądarki i podglądaczki graficznych plików.

Translate »