przystajnik

Archiwum tagów la digikam

digiKam 6.1.0 i wtyczki od nowa

Wszyscy znamy edytor zdjęć digiKam i jego niebagatelny wkład w jakość katalogowania tychże. Jednak z pewnością jednej lub drugiej osobie czegoś w programie może brakować. A to jakiejś prozaicznej funkcji, która przewraca nasz workflow na łopatki. A to czegoś większego i przełomowego, stanowiącego o charakterze programu. Takim czymś był system wtyczek Kipi, których rozwoju zaprzestano od wersji 6.0.0. A wraz z digiKam 6.1.0 zaprezentowano następcę – system DPlugins z setkami nowych narzędzi.

Jak wszyscy to wszyscy – digiKam 5.8.0

Z lekkim spóźnieniem początek nowego roku uświetniła nie mniej nowa wersja menedżera zdjęć digiKam 5.8.0. Po razy kolejny twórcy oddają nam do rąk własnych dzieło wnoszące nowe standardy w pracę z tym programem. Tradycyjnie już poprawiono niezliczone ilości błędów, dodano wsparcie dla OpenCV 3.4.x a także przepisano niemal od nowa narzędzie do klonowania i łatania zawartości naszych kadrów. Teoretycznie.

Dobra zmiana w digiKam 5.6.0

Bez rozgłosu i bez fanfar na serwerach pojawiło się kolejne wydanie doskonałego menedżera i edytora zdjęć digiKam 5.6.0. Autorzy nie tylko poprawili błędy, ale zaprezentowali (ponownie) narzędzie do tworzenia galerii HTML oraz zoptymalizowali obsługę bazy danych. Tak czy inaczej, jest to krok w prawidłową stronę czyli dostarczenia użytkownikom jeszcze bardziej funkcjonalnego narzędzia.

To jest to – digiKam 5.5.0

Patrząc na ilość poprawek, nowości i tempo wydań chciałoby się powiedzieć – „nic nie powstrzyma rozwoju digiKam”. Ten rozbudowany edytor i menadżer zdjęć przeszedł przez ostatnie miesiące taką metamorfozę (port z Qt4 do Qt5, itp.), że ciężko powiedzieć, czy możemy jeszcze czegokolwiek wymagać od deweloperów. A jednak digiKam 5.5.0 to kolejna odsłona tego programu która wnosi intrygujące smaczki i usprawnienia.

digiKam 5.4.0

Najnowsze wydanie menadżera i edytora zdjęć digiKam 5.4.0 przynosi niespodziewanie dużo nowości. Oprócz zwyczajowo naprawianych błędów twórcy zdołali usprawnić obsługę plików wideo, a w zasadzie przepisać ją niemal od nowa. Wygodniej również będziemy mogli przeszukiwać nasze kolekcje a w internecie czeka na nas zaktualizowany poradnik opiewający możliwości tego programu.

digiKam 5.3.0 dla każdego

Tytułowa demagogia jest mocno poparta najnowszym wydaniem menadżera zdjęć digiKam 5.3.0. Bowiem począwszy od tej wersji programem cieszyć się mogą nieprzebrane rzesze użytkowników Linuksa. Dodajmy – bez oczekiwania na pojawienie się stosownego pakietu w repozytorium. digiKam 5.3.0 doczekał się mianowicie oficjalnego obrazu Appimage, który zainstalujemy niezależnie od dystrybucji.

Na ładne oczy – digiKam 5.2.0

Po spektakularnym przepisaniu całego projektu z Qt4 do Qt5, kolejnym osiągnięciem ekipy odpowiedzialnej za rozwój tego edytora i menadżera zdjęć jest upublicznione parę dni temu wydanie digiKam 5.2.0. Choć jest ono z „gatunku” naprawczych, i usuwa 42 błędy drażniące do tej pory użytkowników, zawiera również mały gwóźdź programu w postaci sprytnego usuwania „czerwonych oczu”.

digiKam 5.1.0

Po spektakularnym zrywie i przeportowaniu całego projektu do realiów Qt5 i KDE Frameworks 5, twórcy menadżera i edytora zdjęć digiKam mogą popracować teraz na nieco mniejszych obrotach. Nie oznacza to jednak jakiegoś zastoju, a skupienie się na poprawkach i bieżących optymalizacjach. W najnowszym wydaniu 5.1.0 usuniętych została niebagatelna liczba 343 zgłoszonych usterek.

Dwa lata później: digiKam 5.0.0

Dwa lata. Tyle zajęło deweloperom świetnego menadżera i edytora zdjęć portowanie projektu do realiów Qt5 i KDE Frameworks 5. Mowa oczywiście o programie digiKam 5.0.0, który ilością swoich opcji, wtyczek i możliwości onieśmiela nawet tych najbardziej otwartych na naukę. Po okresie pozornej stagnacji i wydań naprawczych w ramach serii 4.xx, 5.xx rozpościera przed użytkownikami digiKam nowe rozwiązania, nową jakość oraz wydajność. Choć z tym drugim bywa różnie, biorąc szczególnie pod uwagę obróbkę plików RAW i specyfikę wykorzystanej do tego celu biblioteki LibRaw, która uparcie wykorzystuje jeden rdzeń naszego CPU.

Translate »