przystajnik

Mięta alternatywnie – Linux Mint 18.3 Xfce/KDE

Są użytkownicy na których standardowy Linux Mint 18.3 ze środowiskiem Cinnamon nie zrobił większego wrażenia. Może z racji tego, że hołdują oni innymi środowiskom. Jednak wraz z upublicznieniem nowych odmian wspomnianego Minta pojawiła się szansa, by jeszcze raz przyjrzeć się temu systemowi. Tym razem ze środowiskami Xfce oraz Plasma (KDE) w roli głównej.

Przypomnijmy. Linux Mint 18.3 Sylvia to trzecie wydanie w udanej serii 18.xx. Cykl wydawniczy Minta zakłada stopniowe wzbogacanie bazowego LTS (w tej roli Ubuntu 16.04 LTS) o kolejne rozwinięcia środowiskowe oraz inne usprawnienia narzędzi i funkcji całego systemu. System będzie otrzymywał poprawki bezpieczeństwa do 2021 roku.

W podstawowym Linux Mint 18.3 zobaczyliśmy wiele dobrego i oczywiście poprawiony produkt flagowy deweloperów tej dystrybucji – czyli środowisko Cinnamon (oraz MATE). Jeżeli chodzi o wydania Xfce i Plasma nie należy spodziewać się znacznych odstępstw od głównych założeń systemu. Oczywiście poza zmienioną szatą graficzną i specyfiką samego pulpitu. To ostatnie wynika rzecz jasna z racji użycia innych środowisk.

Linux Mint i Xfce

Linux Mint 18.3 Xfce

Tutaj można zacytować klasykę: Xfce. Xfce nigdy się nie zmienia. Bowiem od 2015 w repozytoriach widnieje niewzruszenie wydanie Xfce 4.12 i takie też zobaczymy w tytułowej dystrybucji. Całość wzbogacono oczywiście nowocześniejszym Whisker Menu, atrakcyjnym tematem graficznym i pozostałymi dodatkami z głównego wydania. Czyli poprawiony i rozbudowany Menedżer Oprogramowania z obsługą paczek Flatpak, przebudowane narzędzie tworzenia kopii bezpieczeństwa – oddzielnie dla danych użytkownika oraz samego systemu czy zaktualizowane Xapps.

Instalacyjne obrazy iso znajdziemy pod tym adresem.

Linux Mint i KDE

Linux Mint 18.3 KDE

Tym razem mamy do czynienia z wydaniem pożegnalnym, bowiem w związku z wysoką jakością środowiska Plasma w Kubuntu oraz brakiem mocy przerobowych w ekipie Minta, odmiana znika z przyszłych planów wydawniczych. Podobnie jak powyżej, dodatkiem są wspomniane rozwinięcia systemowe, niemniej można odnieść wrażenie, że w przypadku Plasmy wyglądają one nieco jak kwiatek przy kożuchu. Sama Plasma jest tutaj w wersji 5.8 i bardzo mocno wspiera się backportami poczynionymi na potrzeby Kubuntu.

Instalacyjne obrazy iso znajdziemy pod tym adresem

Post navigation

40 comments for “Mięta alternatywnie – Linux Mint 18.3 Xfce/KDE

  1. buba
    15 grudnia, 2017 at 21:37

    Są lepsze dystrybucje z kde a to na siłę pchane w mincie i tak było trochę po macoszemu traktowane.

  2. RebornOS
    15 grudnia, 2017 at 22:39

    Zamiast pchanie na siłę starą wersję Plasmy, mogli by zrobić ISO z netinstall coś na wzór Antergos. Ponad 2500 pakietów po instalacji, mnie przeraża.

  3. pavbaranov
    16 grudnia, 2017 at 0:12

    Cóż, pomijając fakt, że lepiej nie robić czegoś niż udawać, że coś się robi i w związku z tym decyzję o „porzuceniu” Mint KDE należy ocenić pozytywnie, to niech mi koledzy sympatycy tej wersji wytłumaczą coś. Otóż nie tak dawno wychodzi sobie Mint 18, także wersja KDE. Jest połowa 2016. Twórcy zapewniają o długim, bo pięcioletnim wsparciu. Mija półtora roku i teraz mówią – porzucamy Mint KDE. Zatem owe wsparcie dla Mint 18 KDE będzie istniało do roku 2021, czy też nie? (Nie chodzi mi o to, że dopóki będą istnieć backporty Kubuntu 16.04, to będą też aktualizacje paczek /zresztą też mocno zdezaktualizowanych i bez wsparcia/ w Mint KDE).

  4. 16 grudnia, 2017 at 0:40

    Skoro twórcy tak piszą, to wsparcie będzie – oczywiście w obrębie aktualizacji bezpieczeństwa. Nie spodziewałbym się Plasmy z 2020 roku w Mincie KDE 18.3 🙂

  5. pavbaranov
    16 grudnia, 2017 at 10:10

    To ostatnie nie jest i nie było nigdy od nich zależne. Co w Mincie oznacza „support” – nie wiem, stąd pytam. Oprócz tego, że posługują się takim sformułowaniem, nigdzie nie istnieje info, że dotyczy to wyłącznie aktualizacji bezpieczeństwa (które nb. w zakresie całego systemu bazowego też nie są ich dziełem).

  6. Pseudodrummer
    17 grudnia, 2017 at 14:57

    Czy aktualizacja do 18.3 z poziomu mintupdate wymusi instalację firefoxa 57?mam zainstalowana wersję 56 (wymuszoną w synaptic)?

  7. ello
    17 grudnia, 2017 at 16:19

    U mnie wymusiło i wycięło mi 5 dodatków (np. stary NoScript)

    Wróciłem do 18.2 (wcześniej zrobiłem obraz systemu).

  8. Pseudodrummer
    17 grudnia, 2017 at 16:42

    Właśnie dlatego używam wersji 56.W Firefox 57 nie działa większość dobrych dodatków,a te które sa,to w większości jakiś spam.Brak możliwosci wyszukania dodatków ze względu na wersje firefoxa.
    Lipa na maxa,przypomina to aktualizację w wni7 na win8.

    Trzeba sie rozejrzeć za normalną przeglądarką.Co polecacie?
    Chrome,mium,vivaldim i opera odpada.
    czy coś jeszcze jest,co się nadaje zamiast firefoxa?
    czy jestem skazany na midori,palemoon,brave?
    Z tego wszystkiego najbardziej mi się jeszcze widzi Qupzilla

  9. pavbaranov
    17 grudnia, 2017 at 17:46

    „Z tego wszystkiego najbardziej mi się jeszcze widzi Qupzilla”
    Jeśli FF57 odpada ze względu na nikłą ilość dodatków, to Qupzilla również, bo tu dodatków praktycznie nie ma (a w każdym razie nie w takim rozumieniu, a jakim są one Ci znane w FF, czy Chrome/-ium). Dodatkowo nie wiem, jaka wersja Qt5 jest w Mint 18.3, ale obecna Qupzilla przez pewien czas nie dawała się na Ubuntu (a to to samo) zbudować w ogóle ze względu na brak odpowiedniej wersji Qt i nie była dostępna.

  10. Xyzz
    17 grudnia, 2017 at 19:28

    Jest jeszcze firefox z gałęzi ESR i wersja, która wspiera starsze dodatki będzie dostawała łatki bezpieczeństwa do ~ czerwca 2018 roku.

  11. ello
    17 grudnia, 2017 at 21:14

    Na win7 (prawie nie używam) mam ff55.
    Ponownie uaktualniłem do 18.3 i zainstalowałem ff z paczki (wersję 57 usunąłem). Jednak coś jest nie tak z rozszerzeniami w sensie, że starsze wersje nie chcą mi się instalować z dysku (pobrane na dysk), a wcześniej dało się zainstalować np. Video DownloadHelper z wersji 7.xx wróciłem do wersji 6.3

    O, ten pomysł z wersją ESR jutro wypróbuję.

    PS. Tak po omacku trochę się poruszam, bo jak na razie nie znalazłem klarownego przepisu na zmianę wersji ff, tak jak można to uczynić w windzie.

  12. RebornOS
    18 grudnia, 2017 at 11:21

    Przecież możesz odinstalować FF57, pobrać wersję 56 wypakować i dodać odnośnik do binarnej wersji przeglądarki. Cofanie systemu do wersji 18.2 o FF, jest zwykłym kretynizmem.

  13. K
    18 grudnia, 2017 at 12:23

    Przecież to Linux Mint oparty na Ubuntu LTS 16.04 – nikt z repo dystrybucji bazowej nie usunął Firefoxa 56. Wystarczy zainstalować konkretną wersję z repo i zablokować jej aktualizację w systemie apt. Jeśli ktoś chce ręcznie to może pobrać z repo http://security.ubuntu.com/ubuntu/pool/main/f/firefox/ i zainstalować przez dpkg.

  14. RebornOS
    18 grudnia, 2017 at 16:34

    Ale po co tak robić, blokować, jak FF daje wersje binarne na Linuksa, wypakowujesz i masz to samo co pod Ubuntu/Mint. To nie jest Gentoo że kompilujesz przeglądarkę i pakiet z ebuilidów jest szybszy po skompilowaniu. Instalowanie pakietu deb to też wypakowanie plików, nie wiedziałeś tego? Czy to tar.bz2, czy deb, tylko rozpakowujesz pakiet w danych katalogach.

  15. pavbaranov
    18 grudnia, 2017 at 17:42
  16. ello
    18 grudnia, 2017 at 19:10

    „Cofanie systemu do wersji 18.2 o FF, jest zwykłym kretynizmem.” — dramaTYzujesz, hi hi

    Dzisiaj używałem 18.1 z ff 55 (zainstalowany na penie 😉

  17. pavbaranov
    18 grudnia, 2017 at 20:59

    To nie jest dramatyzowanie. Używanie niezaktualizowanego systemu jest co najmniej niefrasobliwością. Zrozumiesz, jak doznasz jakichś problemów. Na razie śpij spokojnie w swej niewiedzy.

  18. K
    19 grudnia, 2017 at 8:18

    Nie masz tego samego … Mozilla kompiluje z minimalnymi wymaganiami, pakiet dystrybucyjny powstaje podczas kompilacji z zależnościami dostępnymi w distro. Z doświadczenia wiem, że często dystrybucyjne wersje „chodzą” lepiej, przynajmniej jeśli idzie o Debiana lub jego pochodne.

  19. RebornOS
    19 grudnia, 2017 at 15:11

    Ale Debian z tego co wiem na poziomie kodu wprowadzał swoje zmiany do Firefox i nazywał to przeglądarką Iceweasel, od niedawna powrócili do nazwy Firefox.

  20. ello
    19 grudnia, 2017 at 16:10

    Zaktualizowałem, Panie Kolego i z tej strony mnie Pan nie zna… „pozory mogą mylić”.
    (ale wcześniej musiałem go uruchomić czyli „użyć” – piszę o 18.1).
    Poprzedni komentarz miał INNY zamysł.

    A czy te systemy nie są już wspierane (mint 18.1 i 18.2), pytam o aktualizacje bezpieczeństwa?
    I w jakimś zakresie znam Pańską opinię na temat Ludzi z Minta (przynajmniej tak mi się wydaje) – dzięki ogólnie za takie informacje, mimo że ich nie weryfikowałem.
    (na drugiej partycji bywał Arch, dłużej Antergos – z nim miałem tylko jeden mały problem, ale wstydziłem się zapytać Społeczność – sam dotrę do info, kiedyś 😉

    PS.A po za tym, nadal mam kłopot z instalacją ff56 http://ifotos.pl/zobacz/firefox-z_qxwsqew.png Gdy usunąłem ff57 i chciałem zainstalować z terminala/”deb” to w ogóle była lipa.
    Za to z paczki „tar” instaluje się, jednak sprawa rozszerzeń pozostała bez zmian. Pewnie czegoś nie rozumiem – taki urok linux’owego przedszkolaka.

    Piszę o tym tylko z „obowiązku kronikarskiego”.
    Dobranoc 🙂

  21. pavbaranov
    19 grudnia, 2017 at 17:01

    Nie, nie na poziomie kodu. „Wyprowadzał” logo Mozilli, wprowadzał Iceweasel. Ot, cała filozofia. Nadto w gałęzi stabilnej, w której paczki istnieją w wersjach, w których się pojawiły w chwili wydania (pomijam wszelkie backports) wprowadzał do tej wersji poprawki bezpieczeństwa, które pojawiały się dla „wyższych” wersji FF niż te, które ma w repozytorium. Stąd „przedziwna” numeracja tych paczek w Debianie.
    Jeśli chodzi natomiast o owe „minimalne zależności”, z którymi kompilowany jest FF przez Mozillę oraz „pakiet dystrybucyjny z zależnościami dostępnymi w distro”, to też nie tak do końca. Paczki w dystrybucjach i paczka od Mozilli mają te same zależności (jeśli chodzi o „nazwy”, przynajmniej źródeł), jednakże mogą one być (zależności) w innych wersjach (choć nie wiem na czym obecnie Mozilla kompiluje) oraz te, które są od Mozilli były kompilowane statycznie, a w dystrybucjach dynamicznie. Ot, całe voodoo o ile wiem.
    Innymi słowy, od czasów przyspieszenia numeracji przez Mozillę wyglądało to tak, że (zakładając dla uproszczenia, że w Debianie i FF jest ta sama wersja aktualna):
    – startujemy od wersji 100 (celowo taki numerek),
    – w okresie „życia” Debiana (mówimy o stable wciąż) pojawią się wersje FF 100….110, ale w Debianie nadal jest wersja 100,
    – jeśli w którymś FF >100 pojawi się poprawka mająca wpływ na jej funkcjonalność, to taka poprawka w FF dla Debiana nie jest uwzględniana, nie są też uwzględniane w repozytorium „podstawowym” nowe wersje FF,
    – jeśli w którymś FF >100 pojawi się poprawka bezpieczeństwa, to taka poprawka będzie próbowana być wprowadzoną (i najczęściej do tej pory się udawało; jak będzie z poprawkami z >=57 do wersji poprzednich nie wiem, choć może z wersji ESR się uda) to wówczas debianowy FF otrzymywał nowy numer wersji, czyli było to coś w rodzaju 100.xyz.itd.itp. W takiej wersji FF występował wyłącznie w Debianie oraz w bezpośrednio pochodnych, które stamtąd brały swoje paczki. Nigdzie indziej w przyrodzie.

  22. pavbaranov
    19 grudnia, 2017 at 17:49

    Na wstępie jedno – trudno mi w ogóle pojąć, co oznacza w przypadku Minta ów ich mityczny, wieloletni „support” w zakresie wszystkiego oprócz Cinnamon, X-Apps oraz części MATE. Cała reszta bowiem jest dostarczana bezpośrednio z repozytoriów Ubuntu i Mint się w to chyba mało nawet miesza (biorąc pod uwagę stosunki, jakie między Canonical a Mint są). I drugie – Minta miewałem sporadycznie.
    Jeśli chodzi jednak o owe „wsparcie”, to z tego co rozumiem, jest ono oferowane dla Mint X. Wersje X.1…Y są wersjami poprawkowymi, które mogą przynosić również jakieś zmiany w zakresie funkcjonalności, nowsze wersje środowisk itp. Zwróć uwagę na sources.list, albowiem tam jest clou. O ile wiem, to oprócz repozytoriów Minta są tam repozytoria Canonical (jeśli nawet ich nie ma, to Mint po prostu przenosi paczki całego „core” systemu bezpośrednio z Ubuntu, a nadto paczki XFCE oraz KDE, które są również od Kubuntu). Wersja 18 jest oparta o Ubuntu 16.04 i jeśli w tej ostatniej wersji coś dostaje aktualizację, to pojawi się również w Mint (bo nie ma w zasadzie innej możliwości). Jeśli zatem ktoś ma pierwsze wydanie 18 i je aktualizuje, to dzisiaj winien mieć mniej więcej to samo, co jest w 18.3. Także poprawki bezpieczeństwa. Jeśli ktoś jednak nie aktualizuje swojego systemu, a jedynie operuje na dodaj/usuń oprogramowanie, to owych poprawek nie otrzyma (w tym także poprawek bezpieczeństwa).

    Moje zdanie na temat osób odpowiedzialnych za tworzenie Minta jest dość powszechnie znane. Cenię jedne rzeczy, a nie poważam innych, a w szczególności wprowadzanie użytkowników w błąd (nie będę rozwijać tematu tutaj, bo nie czas i miejsce i nie dam się w tę dyskusję wciągnąć – piszę, z uwagi na pojawiającą się „wątpliwość” odnośnie mojego zdania).

    Jestem ostatnią osobą, która kogokolwiek chciałaby namawiać na używanie Archa. Wyjątkiem są Ci, którzy chcą używać (świadomie) tego typu dystrybucji i wybierają archopochodne. Tu w istocie namawiam. Arch (i pochodne) są po prostu dystrybucjami, które wymagają nieco większego zaangażowania w ich poznanie, uświadomienia sobie pewnych mechanizmów oraz – przede wszystkim – zwyczajnej wiedzy, tak, by w łatwy sposób, choćby czasowo, ogarnąć jakieś chwilowe zamieszanie, które może tu powstać. Fakt, że dzięki sposobowi budowy tu paczek jest to banalnie proste i tak nie zwalnia z konieczności posiadania tej wiedzy. To ona jest podstawowa, a paczki to tylko instrument zezwalający na jej wdrożenie.

    FF56 – z uwagi na to, że z tego co widzę w repozytoriach Ubuntu jest – musi się dać zainstalować w Mint 18. Polecam sposób, który gdzieś się tu pojawił – ściągnięcie i instalację przez dpkg, a następnie skorzystanie z tzw. pinningu. Jeśli nie, to absolutnie prosty sposób – proponowana przeze mnie AppImage lub z paczki bezpośrednio od Mozilli.

    Jeśli chodzi o krajowe wsparcie dla Archa, to w istocie prowadzone jest ono na naszym forum, gdzie jestem głównym „drapieżcą” 🙂 Jeśli jednak tylko użytkownik odpowiada na prośby, jakie się pojawiają, to wsparcie otrzyma – jeśli jest arogancki lub zwyczajnie nie chce sobie pomóc, poprzez informowanie nas o tym, o co prosimy – to temat prędzej czy później wyląduje w koszu; o dziwo nikt jeszcze u nas nie zbanował jakiegokolwiek użytkownika (choć niektórym przydałoby się to). Z uwagi na to, że o ile się orientujemy, forum wsparcia nie ma również dla pochodnych Archa, to i takie niejako świadczymy (nie ma czegoś takiego jak na BBSie), prosząc jednak o zamieszczanie tematu w odpowiednim miejscu (dystrybucje pochodne), albowiem oszczędza to czas osobom, które starają się pomóc i ułatwia im generalnie życie.
    I to ostatnie – też z kronikarskiego obowiązku.

  23. K
    20 grudnia, 2017 at 8:54

    Pavbaranov – piszesz o przeszłości, oficjalnie Debian wspiera dwie przeglądarki – Firefox ESR i Chromium. W Debianie stable mamy zawsze najnowsze wersje wyżej wymienionych programów. Przykład z firefoxem https://packages.debian.org/stretch/amd64/firefox-esr/download

  24. 20 grudnia, 2017 at 9:17

    A co za problem doinstalować sobie w mincie najnowszą Plasmę? Niektórzy zapominają, że to w dalszym ciągu przecież jest Linux :] Dosłownie wczoraj zaktualizowałem Plasmę w swoim Mincie 18.3 do wersji 5.11 i działa o niebo lepiej niż 5.8, przynajmniej w moim przypadku. Programuje trochę w C++ i QT, używam QT w wersji 5.10 i na Plasmie 5.8 programy posiadały często takie dziwne artefakty w postaci takich czarnych doczepek do okna programu :] Po aktualizacji plasmy do v5.11 problem zniknął.

  25. Pseudodrummer
    20 grudnia, 2017 at 10:04

    a jak to zrobić?

  26. pavbaranov
    20 grudnia, 2017 at 11:58

    Fakt – obecnie tylko ESR. Niemniej jednak – opisana zasada jest taka sama.

  27. pavbaranov
    20 grudnia, 2017 at 12:00

    Po prostu zaktualizować system 🙂 Domyślnie w przypadku Mint KDE masz udostępnione Kubuntu Backports. Mint nie robi własnych paczek KDE, a korzysta z tych Kubuntowych.
    Jeśli nie masz udostępnionych repozytoriów Kubuntu – po prostu je dodać.

  28. K
    20 grudnia, 2017 at 12:54

    Jeśli idzie o te dwie przeglądarki – to zasada została złamana. W zeszłym roku podjęto decyzję, że do stable trafiają najnowsze wersje oprogramowania. Nie ma backportowania poprawek bezpieczeństwa z nowszych wersji do starszych. Po prostu paczkowane są wersje wydawane przez twórców.

  29. pavbaranov
    20 grudnia, 2017 at 14:01

    No to zmądrzeli. W końcu. Dzięki za info.

  30. jl
    20 grudnia, 2017 at 15:29

    Nie lepiej od razu zainstalować Kubuntu?

  31. RebornOS
    20 grudnia, 2017 at 17:12

    No nie wiem czy to prawda co pan teraz pisze, wejdź pan na forum.dug.net.pl i tam znafcy od Debiana panu wygarną, co ten ich Iceweasel nie posiadał w sobie innego, co przyspieszało ich debianową przeglądarkę w porównaniu do tego powolnego Liska. Według ich nieomylności, Iceweasel znacząco się różnił od Firefox i była bardziej ulepszoną wersją przeglądarki, stworzoną przez społeczność, programistów od Debiana.

  32. RebornOS
    20 grudnia, 2017 at 17:15

    Najlepsze dystrybucje z KDE to zawsze były openSUSE(większość developerów KDE tworzy Suska), Pardus, PCLinuxOS, Chakra, Slackware. Kubuntu zawsze najbardziej muliło, gorzej niż Sabayon. A co do Neona jeszcze nie sprawdzałem.

  33. pavbaranov
    20 grudnia, 2017 at 17:47

    Z całym szacunkiem, jaki mam dla Kubuntu (kilka lat używałem) – nie. Jeśli ktoś chce mieć nowe oprogramowanie KDE i jednocześnie dystrybucję opartą o deb, to wybór obecnie ma jeden: odpowiednia wersja Neon. Jeśli nie jest konieczne „deb” – niech się rozglądnie w świecie np. pokłosia Mandrivy (raczej poleciłbym OpenMandrivę niż cokolwiek innego), PCLinuxOS, czy choćby Manjaro. Jeśli wystarcza ograniczona funkcjonalność (mniej paczek, w jednym przypadku brak w ogóle multilib), to Charka lub KaOS. Może być i Sabayon, choć tu mocno kłaniać się będą we znaki przyzwyczajenia, a i system chyba nieco inaczej trzeba przygotować. Przeglądnąwszy (i używając od bardzo wielu już lat KDE) – za najlepszą dystrybucję z KDE uważam… Archa. Inaczej pewnie go bym nie używał. Wsparcie downstreamu jest po prostu doskonałe, a – z całym szacunkiem dla osób odpowiedzialnych za Kubuntu – dostrzegam ogromną różnicę między nim, a „eksperymentalnym” wdrożeniem wystroju Breeze Dark.

  34. pavbaranov
    20 grudnia, 2017 at 19:16

    Krótko? Miałem Debiana 🙂 I rozumiem niemal szyderczy uśmiech, który się pojawił 🙂

  35. Pseudodrummer
    20 grudnia, 2017 at 20:30
  36. Pseudodrummer
    20 grudnia, 2017 at 20:31

    Jest Plasma 5.11 ale w 17.10,w Xenial jest 5.8.8 ( a Mint 18.x na Xenial)
    Chyba że Daily Build 18.04,jak ktoś lubi….

  37. pavbaranov
    20 grudnia, 2017 at 22:29

    Widać jest tak jak piszesz. 5.8 jest do stycznia LTS. Co będzie tam od lutego, to bóg jeden raczy wiedzieć.

    Tak, w ogóle, to… skończcie z czymś, co jest jak pięść do nosa. Mintowi z KDE doprawdy nie po drodze. Można – sensownie – używać: albo 5.8, albo obecnej wersji (5.11). Od końca stycznia albo 5.12, albo ówczesnej, obecnej wersji. Tyle. Reszta nie ma i nie będzie mieć żadnego wsparcia. Jeśli jakaś dystrybucja robi inaczej, to oznacza wyłącznie, że nie jest poważna (w zakresie KDE). Dodatkowo jeśli ktoś używa KDE-Apps, to musi to być w wersji 17.12. Reszta nie ma wsparcia i z jakimkolwiek zgłoszeniem błędu odbijecie się – nie jest wspierane. W końcu.
    Jeśli zatem w dystrybucji, którą używacie nie ma Plasma 5.8 lub 5.11 (obecnie) oraz KDE Apps 17.12, to należy taką dystrybucję albo wyrzucić do kosza, albo zmienić środowisko/aplikacje.
    Kubuntu jest jedynym „tworzycielem” paczek dla Kubuntu/Mint/Debian w zakresie KDE. Niestety nie są to paczki dobrej jakości, a ich twórcy – mówiąc bardzo grzecznie – nie umieją czytać instrukcji budowania aplikacji. Koniec. Jeśli chcecie przykłady, to dam, ale najpierw proszę mi wykazać, że one są tworzone zgodnie z regułami zawartymi w plikach ich tworzenia. Wszystkich. Inaczej szkoda mojego czasu i Waszego w czytaniu.
    Jeśli ktoś chce używać Minta – wersja Cinnamon, czy MATE – ok. Jeśli ktoś chce używać oprogramowania od KDE – to oprócz Neona nie istnieje inna dystrybucja, którą można w ogóle rozważać, a która oparta jest o paczki deb. Neon też ma swoje „narowy”, albowiem i tam po prostu źle paczkują. Innymi słowy deb i KDE mocno nie jest po drodze.

  38. K
    21 grudnia, 2017 at 7:59

    Nie musisz pisać szyderczo … ludzie z forum.dug.net.pl dobrze wiedzą o czym mówią. Rzeczywiście Iceweasel w swoich początkach różnił się znacznie od Firefoxa, bo ten drugi był rozwijany jeszcze na starych zasadach, czyli był wydawany rzadziej niż obecny Firefox ESR 🙂 Iceweasel był dozbrojony w łaty z wersji rozwojowych, czyszczony ze staroci itp. Kiedy Firefox przeszedł na szybką ścieżkę rozwoju to Iceweasel stał się rebrandowanym Firefoxem i zajmował się nim deweloper Debiana, który został zaproszony do zespołu Mozilli – dość stare ale możesz się trochę rozeznać https://raphaelhertzog.com/2011/02/03/people-behind-debian-mike-hommey-firefox-iceweasel-maintainer/.

  39. K
    21 grudnia, 2017 at 8:49

    „Innymi słowy deb i KDE mocno nie jest po drodze.” – delikatnie powiedziane 😉 Do zakończenia wsparcia dla KDE3 debian sid jakoś nadążał, tak od KDE4 jest po prostu sieczka.

  40. pavbaranov
    21 grudnia, 2017 at 12:13

    Bo KDE 3 w swoim rozwoju było zbliżone do innych, wówczas rozwijanych DE – wydawane „jak będą gotowe”. Samo Qt 3 też wielu, częstych zmian nie miało. Powoli zmieniło się przy KDE4, aczkolwiek i tak było łatwiej, bowiem było – wg harmonogramu – ale „jedno” wydanie wszystkiego. Teraz mamy określony cykl wydawniczy, odmienny dla różnych elementów. Dodatkowo Qt 5 również „przyspieszyło” i ma kilka wydań rocznie. I po prostu trzeba w tym mocno siedzieć, paczkować wraz z pojawiającymi się zmianami, czytać co się zmienia, co i jak wymaga zmian właśnie w zakresie paczkowania, zależności itd. Kubuntu (bo to oni paczkują dla wszystkich dystrybucji deb, oprócz Neona) mam wrażenie, że po prostu słabo to ogarnia. Dodatkowo w przedziwny sposób jeszcze robi swoją dystrybucję, która przez cały czas jest w jakimś stopniu „spóźniona” (np. zamiast paczkować nowe KDE Apps, dają sprzed 4 miesięcy). Dodatkowo chyba nie bardzo czytają ogłoszenia deweloperów, skoro potrafią pominąć konieczne zależności. I potem jest jak jest. W ogóle, że to jako tako chodzi, to cud.
    Na to wszystko nakłada się manifestowana coraz w większym stopniu niechęć wsparcia wydań, które już nie są wspierane przez deweloperów KDE. Poszli po rozum do głowy i zajmują się w zasadzie wyłącznie bieżącymi wydaniami oraz Plasma LTS.
    Innymi słowy, ktoś, kto dzisiaj decyduje się na KDE w wersji deb (bez Neona, choć i on doświadcza problemów, które gdzie indziej nie występują), zdany jest po prostu na siebie. Wsparcie dewów Kubuntu to wyłącznie paczkowanie. Błąd w starym programie, jeśli dotyczy elementu, który nadal w nim występuje – być może zostanie naprawiony, ale… nie trafi do tego wydania, które w Kubuntu. Jeśli dotyczy elementu, który został w jakiś sposób przerobiony – otrzyma informację (być może), żeby zainstalował nowszą paczkę, albo, że zostało to naprawione w nowym wydaniu. Biorąc pod uwagę, że po Kubuntu sięgają osoby o stosunkowo niskiej znajomości w zakresie paczkowania (inna sprawa, że na deb to po prostu koszmar), patchowania itp., to decydują się po prostu na z założenia „wadliwy” model.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »