przystajnik

okolice

polityka, życie, media i św. Mikołaj …

Sprytny Videomass 1.4.5

Gdy słyszymy po raz kolejny o kolejnym konwerterze wideo, to łapiemy się za głowę w niemym geście biernego oporu przed tendencyjną jednorodnością. Jednak drugi rzut oka na wszystkie znane nam konwertery wideo pozwala zadać sobie pytanie – „a może znajdę tu coś dla siebie?”. Z tego założenia wychodzi też twórca Videomass, programu bazującego na FFmpeg i mocno stawiającego na ustawienia wstępne.

Z Vido 1.0.5 na przełaj przez Youtube i nie tylko

Każdy z nas ma momenty w życiu gdy uważa, że gromadzenie treści z internetu ma głębszy sens. Gromadzimy zatem to i owo, a potem chcemy czegoś innego. I więcej i szybciej. I w końcu mimowolnie zauważamy, że klikanie na pojedynczych klipach wideo i pobieranie ich przez wtyczki jest średnio optymalne. Wtedy przychodzimy na wyższy poziom. Poziom gromadzenia za pomocą Vido.

Terminal pogryzł człowieka: fff

Kto powiedział, że szybkie i funkcjonalne programy muszą być pisane w skomplikowanym języku. Czasem wystarczy Bash by zadziwić świat. Pomimo tego nagroda należy się każdemu, kto wczyta się w kodu źródłowy choćby takiego menedżera plików fff i będzie nadążał za koncepcją autora.

Czy to już? LibreOffice 6.2.0

Na wiele rzeczy czekamy z utęsknieniem, ale chyba na pierwszym miejscu w sercu każdego z nas jest LibreOffice. Tak można wnioskować po krytyce jaka spada na ten projekt za przeróżne zaniedbania. A to nowa wersja wychodzi za późno, a to za wcześnie, a to nadal źle renderuje docx. Lub wygląda tak jak OpenOffice 20 lat temu. Aż tu nagle pojawia się LibreOffice 6.2.0 i… No do czego by się tu przyczepić?

Flowblade 2.0 nie do poznania

Na przestrzeni lat jest to zapewne najbardziej odmienione wydanie tytułowego edytora wideo. Nie dość, że Flowblade 2.0 wygląda bardzie nowocześnie dzięki poprawionemu tematowi graficznemu (GTK+>=3.22), to wprowadza znaczące zmiany w zakresie obsługi. A wszystko za sprawą głosów społeczności i użytkownikom.

SUSE gra twardo

Muzyczne „parodie” opiewające SUSE i jego osiągnięcia urosły już do miana symbolu, a jakość ich wykonania zaprzecza amatorszczyźnie OpenSource, tak chętnie podnoszonej przez antagonistów. Początki tej muzycznej inicjatywy nikną w pomroce roku 2013 i bodajże pierwszej produkcji What Does the Chameleon Say?. I kto wie, czy ta forma nie jest najlepszą promocją Linuksa.

Translate »