przystajnik

Monthly Archives: Lipiec 2017

Porozmawiajmy o openSUSE Leap 42.3

Wśród tego całego tumultu jaki wzniecają od czasu do czasu nowe wydania dystrybucji łatwo przeoczyć pokojowo nastawionego openSUSE. Bez większego rozgłosu doczekaliśmy się bowiem kilka dni (godzin?) temu nowej wersji, tym razem openSUSE Leap 42.3. Jeżeli ktoś przeoczył założenia koncepcyjne serii Leap, to przypomnijmy. Wydania tak stabilne jak tylko pozwalają na to zapożyczenia ze SUSE Linux Enterprise i z najświeższym oprogramowaniem rodem z Tumbleweed. Do tego częste aktualizacje czyniące z systemu niemal „rolling release”. To może się podobać.

Cerebro 0.3.0

Chyba niemal każdy fan marvellowskich komiksów marzył kiedyś o posiadaniu super mocy super bohaterów. A co powiecie na początek na posiadanie super ustrojstwa? Program Cerebro świadomie lub nie nawiązuje do wiele mogącego narzędzia z serii X-Men i w naszym przypadku może posłużyć do niebywale efektywnego wydawania poleceń naszemu komputerowi oraz uzyskiwania odpowiedzi na frapujące nas pytania. Wszystko w obrębie jednego okna.

Oomox 1.2.6 – kiedy wszyscy robią to źle

Wydawać by się mogło, że w czasach gotowych i kompletnych produktów nie ma już miejsca na „majsterkowanie”. Nawet dystrybucje stały się już niemal zamkniętym bastionem zoptymalizowanym pod konkretne komponenty. Jak choćby tematy graficzne. Jednak ile ludzi tyle gustów i tym samym tyle samo utyskiwań na graficzną formułę testowanego systemu. Jeżeli uważamy, że potrafimy lepiej, to Oomox jest właśnie tym narzędziem – w sam raz dla wiecznych malkontentów.

RawTherapee 5.2 bez złudzeń

Kto by przypuszczał. Genialny edytor RAW po epoce wielkiego snu przebudził się i od początku bieżącego roku jesteśmy świadkami już trzeciej jego wersji. To nie jest już wyjątek od reguły – to już nowa jakość harmonogramu wydań. RawTherapee 5.2 jest kolejnym dowodem na to, że w każdym programie zawsze można coś poprawić.

Nitrux OS 1.01 – prawdopodobnie najładniejszy Linux

Choć tworzenie coraz to kolejnych dystrybucji może wydać się miałkie i obarczone przerostem formy nad treścią to niekiedy zdarzają się wyjątki. Na ten przykład teraz, gdy do wyścigu o palmę pierwszeństwa wśród najładniejszych Linuksów ponownie dołącza stary faworyt o którym na kilka miesięcy słuch zaginął. Mowa o Nitrux OS 1.01. Nic nikomu ta nazwa nie mówi? Nie szkodzi.

Z miłości do Opery – Otter Browser 0.9.91

Niezbadana jest siła ludzkich przyzwyczajeń. Za każdym razem kiedy na scenie pojawia się przełomowe rozwiązanie, ludzie za wszelką cenę starają się trzymać utartych starych standardów. Powyższe jednak nie ma zastosowania w przypadku sławetnej przeglądarki Opera w wersji przed adaptacją silnika Blink. Przeglądarka ta to był prawdziwy ewenement. Rozwijana nieprzerwanie od 1994 roku, przetrwała szarżę Internet Explorera 5.0 na przełomie wieku – szarżę, która przypomnijmy zmiotła Netscape Navigatora. Ze stosunkowo niewielkim udziałem w rynku Opera dotrwała naszych czasów, jednak wichry historii zszargały jej wizerunek (wspomniany Blink, porzucenie niektórych komponentów przeglądarki) i użytkownicy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Tak narodził się w 2013 projekt Otter Browser.

AnimationMaker 1.2 dodaje animuszu

Kiedy ze sceny zniknął Adobe Edge (R.I.P. 2015) to zapewne w niejednym oku zakręciła się łezka. Bo cóż mogło być bardziej fascynującego jak tworzenie własnych animacji niewielkim nakładem sił. Jeszcze innym osobom czasy wydanie Edge przypominają słodką chwilę, gdy Adobe zauważyło schyłek epoki Flashplayer i próbowało zaistnieć w świecie HTML5 i CSS3. Na dobrą sprawę powyższe odbywało się poza rubieżami Linuksa – zatem na cóż drążyć? Jest jeden powód – na kanwie wspomnianego sentymentu Olaf Japp powołał do życia projekt AnimationMaker.

Terminal pogryzł człowieka: ironclad

Zarządzanie bazą haseł i loginów nie jest czymś ekscytującym w czasach setek graficznych narzędzi przeznaczonych temu celowi. Niemniej miłośnicy minimalizmu brawami przywitają kolejne tekstowe rozwiązanie uwalniające nasze zmęczone komórki od natłoku informacji. Ironclad, bo to o nim mowa, jest nieziemsko prostym w obsłudze i intuicyjnym narzędziem umożliwiającym stworzenie i zarządzanie bazą z hasłami.

Bo jeśli nie Blender, to co?

Jeżeli widziało się co potrafi Blender to ciężko wyobrazić sobie, czy coś można jeszcze osiągnąć w tej dziedzinie. Można zżymać się na interfejs graficzny programu, ale rezultaty są na tyle imponujące, że edytor ten wygląda na dzieło ostateczne. Ale nie ma tak łatwo. W szranki z tym projektem z powodzeniem stają niezliczone rzesze innych linuksowych edytorów służących renderowaniu. Tak, niezliczone – bo co powiecie na kilka projektów komercyjnych oraz kilka kolejnych opensource? Wobec ogólnego przekonania, że na Linuksa nie ma programów, to brzmi to jak zapowiedź ziemi obiecanej. Nic dziwnego, skoro nasz ulubiony system jest również zadziwiająco często wybierany przez studia filmowe – bez odpowiedniego oprogramowania nie miałoby to miejsca.

Translate »