przystajnik

Weekend z dystrybucją: Chapeau 23

Co by było, gdyby Fedora była dedykowana niedoświadczonym użytkownikom? Wtedy nazywałaby się Chapeau i miała w komplecie całą  paletę przeróżnego oprogramowania, w tym również zamkniętego. Steam, PlayOnLinux, Wine, integracja menadżera plików z Google Drive, aktywowane w systemie repozytoria RPMFusion i wiele innych ciekawostek – który fan koszernej Fedory tego potrzebuje? Ale z radością takie dodatki powitają zwykli użytkownicy marzący o systemie bogatym w możliwości.

Geneza

Chapeau Linux narodził się w okolicach 2013 roku z inicjatywy jednej osoby. a jest nią Vince Pooley. To wtedy ten wieloletni użytkownik Fedory zaczął tworzyć własne obrazy instalacyjne. Wzbogacały one podstawowy wizerunek surowej protoplastki o funkcjonalne dodatki, istotne z punktu widzenia wygody i zawierające to, czego Vince nie znalazł w podstawowej instalacji. Zamiarem autora nie jest bowiem wymyślanie Fedory na nowo a jedynie dostarczenie kilku opcji więcej. By rozpowszechniać tak stworzony remiks, ze względów licencyjnych musiał on wypracować swoją nową markę – i tak powstał Chapeau Linux, jego styl i przynależne narzędzia.

Programy

chapeau

Chapeau 23 – ładny Linux


Najnowsze wydanie Chapeau 23 zbudowane jest z wykorzystaniem Fedory 23, zatem numeracja oprogramowania jakie znajdziemy w systemie nie odbiega znacząco od tego, co możemy spotkać w Fedorze 23 (uwzględniając aktualizacje).

  • Kernel: 4.2.6
  • Internet: przeglądarka Firefox 43.0.3, komunikator Empathy 3.12.11, Thunderbid 38.5, Steam 1.0.0, PlayOnLinux 4.2.10
  • Biuro: LibreOffice 5.0.4, Evolution 3.18.3, ClamTk 5.20
  • Dźwięk i wideo: VLC 2.2.2, Sound Juicer 3.18.1, Rhythmbox 3.2.1, OpenShot 1.4.3
  • Grafika: Darktable 1.6.9, Shotwell 0.22, GIMP 2.8.16
  • Panel: GNOME 3.18
  • Menadżer okien: GNOME 3.18
  • Menadżer plików: Nautilus 3.18

Zestaw domyślnie instalowanego oprogramowania podpada pod ludową definicję „Nie za dużo i nie za mało – tak w sam raz”. W odróżnieniu od oferty dla typowego nerda, Chapeau wykonuje gest w stronę osób które sobie po prostu lubią np. pograć. W systemie znajdziemy klienta Steam a PlayOnLinux umożliwi uruchomienie niektórych nienatywnych gier. Ciekawostkami są ClamTk, czyli antywirus który przyda się do sprawdzania plików wędrujących poprzez internet (na wypadek wirusów windowsowych), Hardware Helper Tool oraz integracja z Dropboksem i Google Drive. Dużym ułatwieniem życia jest domyślne aktywowanie w systemie wielu pożytecznych repozytoriów takich jak wspomniane RPMFusion (free/nonfree), Fedora Updates, Fedora Virtualbox, Chapeau, PlayOnLinux, itp. To znacznie wzbogaca ofertę programową Fedory jak i jej aktualność. Z kolejnych ciekawostek należy wspomnieć o fakcie utrzymania przez Chapeau na piedestale tradacyjnych X’ów jako serwera wyświetlania, podczas gdy Fedora coraz śmielej spogląda w stronę Waylanda.

Wygląd i obsługa

chapeau

Chapeau i GNOME 3.18

Chapeau nie odbiega stylem ani jakością od tego co oferuje typowa instalacja GNOME 3.18. Choć ekran wyboru systemu trąci zmurszałym standardem, o tyle jego uruchamianie jest już eleganckie. Wita nas stylowy wystrój pulpitu, który możemy zindywidualizować za pomocą jednej z mnóstwa tapet dostarczanych przez Chapeau. W dalszym nadawaniu własnego „ja” naszemu pulpitowi pomoże dołączone do systemu narzędzie Dostrajanie. Razić może niekonsekwetne rozmieszczenie ikon w zasobniku w prawym górnym rogu ekranu – przynajmniej niektórych.

Obsłudze nie można niczego zarzucić, o ile ktoś jest zaznajomiony z techniką współpracy z GNOME 3.18. Chapeau nie wykracza tutaj za niebezpieczną barierę przekształcania biurka na modłę wizji autora i wszystko pracuje tak, jak deweloperzy środowiska założyli. Wyjątkami są nieliczne i nieinwazyjne wtyczki (np. Caffeine wyłaczające tryb autouśpienia i wygaszacz ekranu).

Wydajność

Chapeau 23 nie wpisuje się w mitologię zoptymalizowanej i wydajnej Fedory. Start systemu do pełnego pulpitu zajmuje około 32 sekund i potrzebuje około 510MB pamięci RAM. Nie są to może wartości skrajne i dramatyczne, ale mając w pamięci „czystą” Fedorę, to tam co najmniej start systemu był szybszy. Z drugiej strony i na usprawiedliwienie Chapeau należy dodać, że dostarcza on jednak nieco więcej w standardzie niż system na którym bazuje.

Praca z samym systemem na odpowiednio w miarę współczesnym komputerze nie stanowi jakichkolwiek problemów. Nawet animacje wykonują się płynnie, okna żwawo reagują na nasze polecenia i ciężko doszukać się dziury w całym.

Mowa końcowa

Chapeau 23 to interesująca propozycja szczególnie dla osób, które po instalacji Fedory tracą czas na dorzucanie do systemu zewnętrznych repozytoriów i doinstalowują przeróżne potrzebne im programy. Tutaj sporo rzeczy mamy w standardzie, na dodatek nie jesteśmy skazani na ostracyzm profesjonalnej społeczności Fedory gdy lubimy sobie pograć i mamy kolekcję gier na Steamie lub próbujemy uruchamiać je za pomocą Wine lub PlayOnLinux. Chapeau i jego HTT rozwiąże również problemy niektórych osób w kwestii zamkniętych sterowników. Tak skrojona dystrybucja nadaje się nawet do szybkiego wdrożenia na komputerze nietechnicznego użytkownika.

Maszyna testowa:
CPU: Intel Core i7 Q 720 1.60GHz
GPU: Mobility Radeon HD 4670
Pamięć: 4GB
HDD: 500GB, 7200rpm, udma6
WiFi: Broadcom BCM43224 802.11a/b/g/n

Post navigation

8 comments for “Weekend z dystrybucją: Chapeau 23

  1. ratus
    14 stycznia, 2016 at 10:56

    A jaki instalator? Anaconda? Próbowałem instalować Korora-22 i tenże instalator uparł się na jedyną opcję – pełny format całego dysku…:-) Nie skorzystałem…

  2. 14 stycznia, 2016 at 11:49

    Instalator się nie zmienił (jest taki jak w Fedorze 23) – ale byłem w stanie uniknąć formatu całego dysku – być może przez przypadek, a może coś więcej poklikałem…

  3. mama morgała
    14 stycznia, 2016 at 12:19

    a jeszcze jest na na linuxy installator

    Calamares

  4. ratus
    14 stycznia, 2016 at 13:03

    To chyba indywidualny przypadek (z Korora-22) bo Anaconda w Korora-20 sprawiła sie dobrze, ale już kilka razy miałem z nią kłopot w innych redhatopodobnych. Widocznie zależy od kolejnych „poprawek” instalatora.

  5. terenowy
    14 stycznia, 2016 at 18:21

    Mnie zastanawia metodyka myślenia twórców takiego systemu. Zamiast zrobić po prostu stronę www i udostępnić swoje repozytoria z własnym oprogramowaniem, oni koniecznie muszą wydać własny system z kilkoma duperelami nie instalowanymi domyślnie w dystrybucji-matce. Skąd się to bierze? To działa na zasadzie „a kto bogatemu zabroni?”? Nic nowego twórcy nie odkryli, robią z durni większych durniów, bo jeśli nie umie się czytać i zainstalować RPM Fusion to raczej nie ogarnie się także choćby GNOME-Shell. Nikogo nie chcę obrażać ale wydaje mi się, że to sztuka dla sztuki i nie ma to sensu.

  6. mywe
    14 stycznia, 2016 at 19:02

    Leniwce chcący spróbować Fedory raczej na to nie narzekają 🙂

  7. Inter
    14 stycznia, 2016 at 19:58

    Wielość takich pomniejszych dystrybucji potwierdza tylko drzemiące w linuksach możliwości. Chapeau, to tak ładnie francusko brzmi że zapewne wielu francuzów by to zainstalowało bo takie „swoje”. Gdyby u nas ktoś skleciłby n.p. „Warszawę” to już miałby +1 lvl w marketingu regionalnym. Gdyby linuks pokonał barierę słabej dostępności oprogramowania i wypłynąłby na szerokie wody, wówczas mielibyśmy więcej takich kwiatków na zasadzie dla każdego coś fajnego.

  8. SilesianBromba
    16 stycznia, 2016 at 8:57

    Mam pytanie – bo opis przypomina dystrybucję zwaną Korora.
    Czym te dystrybucję się różnią – wiem że Korora może być instalowana z desktopami: Cinnamon, GNOME, KDE Plasma, MATE, Xfce….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »