przystajnik

Archiwum tagów la weekend z dystrybucją

Weekend z dystrybucją: Solus 1.2

Poszukiwania Świętego Graala dystrybucji linuksowych nie ustają. Wciąż powstają dystrybucje małe, duże, ładne, brzydkie, dopracowane, niedopracowane i tak dalej. Jednak wszystkie te starania można sprowadzić do jednego wspólnego mianownika. Użytkownik potrzebuje oprogramowania użytkowego by komputera używać tak, by ten nie służył jedynie za ekscentryczny element wystroju wnętrza. Jak spełnić ten warunek w świecie Linuksa? Wobec przeróżnych systemów paczkowania, zależności, repozytoriów i tytanicznego nakładu sił, by te repozytoria utrzymywać w dobrej i świeżej formie, należy… Stworzyć nowy system paczek i rozpocząć budowę całości na początku.

Weekend z dystrybucją: ExTiX 16.1

Przyglądając się niektórym dystrybucjom człowiek nie jest w stanie odpędzić natrętnego pytania – „Po co?”. Czy uda się nam odnaleźć satysfakcjonującą odpowiedzić na to zagadnienie w przypadku dystrybucji ExTiX 16.1? Wstęp do niej brzmi jak kalka opisu setek innych dystrybucji – „system bazujący na xyz, zestaw programów xyz”. Odległe miejsce w rankingu distrowatch.org, obraz iso pobrany 7500 razy i tak naprawdę tylko jeden szczegół przyciąga naszą uwagę – środowisko LXQt.

Weekend z dystrybucją: Bodhi 3.1.1

bodhi

Bodhi Linux przeobrażało się, umierało, powstawało z prochów i trwa nadal. Ta niepozorna dystrybucja wyróżnia się jednak na tle pozostałych niebagatelnym podejściem do wielu spraw. Po pierwsze, optymalizacja wykorzystania zasobów komputera. Po drugie, indywidualny charakter za sprawą środowiska Moksha (autorski fork E17). Po trzecie, stabilność zbudowana w oparciu o Ubuntu 14,04.3 LTS. Cóż więcej można dodać? Społeczności musi się to podobać, skoro po niedawnych perturbacjach z kontynuacją rozwoju, wszystko wróciło do normy.

Weekend z dystrybucją: Chapeau 23

chapeau

Co by było, gdyby Fedora była dedykowana niedoświadczonym użytkownikom? Wtedy nazywałaby się Chapeau i miała w komplecie całą  paletę przeróżnego oprogramowania, w tym również zamkniętego. Steam, PlayOnLinux, Wine, integracja menadżera plików z Google Drive, aktywowane w systemie repozytoria RPMFusion i wiele innych ciekawostek – który fan koszernej Fedory tego potrzebuje? Ale z radością takie dodatki powitają zwykli użytkownicy marzący o systemie bogatym w możliwości.

Weekend z dystrybucją: Sabayon 15.11

sabayon

Istnieją 2 gatunki użytkowników Linuksa – tacy, którzy lubią ułatwiać sobie życie, oraz tacy którzy doceniają tylko własnoręczne kształtowanie systemu do swoich wymagań. Znana i lubiana dystrybucja Gentoo z pewnością jest tworzona na potrzeby tej drugiej grupy. Niebanalą wydajność systemu możemy uzyskać po większym lub mniejszym zaangażowaniu się w dobranie potrzebnych nam programów, a system pakietów Portage zajmnie się ich kompilacją pod nasz sprzęt. A użytkownicy którzy nie mają na to czasu lub ochoty? Chciałoby się powiedzieć „nie dla psa kiełbasa”, lecz to dla nich stworzono dystrybucję Sabayon.

Weekend z dystrybucją: CrunchBang++

Śpieszmy się testować dystrybucje, bo tak szybko się zmieniają. Tymi słowami można skwitować moje zamiary opisania swojego czasu minimalistycznego CrunchBang Linuksa. Jednak w trakcie oczekiwania na nową wersję dystrybucja upadła a społeczność pogrążyła się w lamentach. Nie trwały one jednak długo, gdyż niedługo potem pojawiły się koncepcje kontynuowania dzieła (czy raczej filozofii) CrunchBang i w ten sposób na scenie powitaliśmy od razu kilku następców. Jednym z nich jest CrunchBang++ aka #!++.

Weekend z dystrybucją: Absolute Linux 14.12

absolute linux

Absolute to dystrybucja Linuksa oparta na x86 Slackware. Koncentruje się na pulpicie użytkownika tak, że jest gotowy do internetu, multimediów, dokumentów i ogólnego użytku domowego po wyjęciu z pudełka. Absolute jest lekki – a to oznacza dwie rzeczy: że można go uruchomić na starszym sprzęcie i że interfejs OS nie narzuca się użytkownikowi.” – w takich słowach Paul Sherman opisuje swoją dystrybucję, która ma ułatwić nam funkcjonowanie na pulpicie z dinozaurem sceny – Slackware. Na ile jest to zgodne ze stanem faktycznym? Jedno jest pewne, 32bitowa dystrybucja wciąż może być ciekawym rozwiązaniem dla niektórych maszyn.

Weekend z dystrybucją: Linux Lite 2.6

linuxlite

Mnogość dystrybucji linuksowych, choć to jest belką w oku przeciwników różnorodności, ma jedną niepodważalną zaletę. Sprytny zespół deweloperów jest w stanie wygenerować system skrojony na potrzeby maszyny o dowolnych parametrach, podtrzymując przy tym przy życiu nieśmiertelną prawdę o reanimowaniu starszego sprzętu przy pomocy odpowiedniej dystrybucji Linuksa. Oczywiście postępu w zasobożerności oprogramowania nie przeskoczymy i o ile upchnięcie systemu w 64 – 128MB pamięci RAM jest wykonalne, o tyle odpalenie na takim skromnym zestawie np. Firefoksa lub Google Chrome to najkrótsza droga do nabawienia się nerwicy. Niemniej, wszyscy miłośnicy recyklingu mogą pomyśleć o drugiej młodości swojego komputera (z min. 512MB pamięci) z wykorzystaniem Linux Lite 2.6. Na dodatek, to nie jest kolejna dystrybucja ze zmienioną tapetą.

Weekend z dystrybucją: Point Linux 3.0

pointlinux

Użytkownicy Debiana od tak dawna marzyli o dostosowaniu tej dystrybucji do łatwego użytkowania na desktopie, że już o tym zapomnieli i w krew weszły im metody szybkiej konfiguracji surowej formy poinstalacyjnej tego systemu. Mityczna stabilność Debiana Stable nie idzie niestety w parze z oczekiwaniami osób codziennie sprawdzających nowe wersje używanych programów, wersja Unstable bywa czasem zbyt narowista, by dało się na niej oprzeć standardowe środowisko pracy. Tym samym Debian jest najpopularniejszą dystrybucją wśród administratorów serwerów i niewymagających twardzieli, którzy za nic mają pogoń za nowościami w oprogramowaniu. Jednak co rusz podejmowane są próby ucywilizowania niektórych aspektów Debiana i zbliżenia go do zwykłych użytkowników. Czy Point Linux 3.0 sprosta temu zadaniu?

Weekend z dystrybucją: wattOS R9

wattos

Internet jest pełen historii jak to leciwy sprzęt komputerowy może przeżyć drugą młodość (lub poczuć się co najmniej ponownie potrzebnym) dzięki odpowiednio dobranemu systemowi operacyjnemu przez pełnego zapału wolontariusza. Sami też wiemy, ile po naszych szafach, piwnicach i strychach wala się elektroniki, która swoje już wysłużyła i w obecnych realiach sprzętowych jest antykiem. O ile jednak nie są to zapomniane przez historię artefakty ludzkiej myśli technologicznej przełomu wieku, o tyle ktoś może zdecydować się na ich reanimację. Czy to w ramach wieczornego hobby, czy też podarowania potrzebującym w celach edukacyjnych (bo czasem to nie chodzi o to, by na sprzęcie chodziły najnowszy gry, ale żeby dziecko miało w ogóle styczność z koncepcją komputera). W tym wszystkim ponownie na plan wysuwa się sprawa systemu operacyjnego, który będzie jednocześnie oszczędny w gospodarowaniu zasobami, ale i w miarę współczesny w obsłudze. W takich momentach na myśl przychodzi nam cała gromada przeróżnych dystrybucji, ale czy ktoś pamięta o stosunkowo mało znanym wattOS?

Weekend z dystrybucją: Mageia 5

mageia5

Kto z nie marzył o dystrybucji Linuksa tak prostej, że nie wymagającej żadnego wysiłku ze strony użytkownika w kwestii ogarnięcia konfiguracji i innych działań administracyjnych. Cóż, nawet jeżeli dla kogoś to jest ideał ergonomii i symbiozy maszyny z człowiekiem, to najnowsza Mageia 5 idzie w odwrotnym kierunku. Oznacza to, że jak na nowoczesnego Linuksa przystało Mageia robi dużo za użytkownika, ale podczas instalacji zadaje trudne pytania, posiada rozbudowany panel sterujący, dopytuje się nas o urządzenia i tak dalej. A to wszystko w otoczce nadopiekuńczość o stabilność całej konstrukcji jaką jest system operacyjny.

Weekend z dystrybucją: Q4OS 1.2.3

Niezbadana jest moc przyzwyczajeń. Do tego stopnia, że ludzi wciąż i wciąż wracają się do rozwiązań sprzed dekady (albo niemal dwóch) i kontemplują ówczesną stylistykę systemu operacyjnego jak też cieszą się niezmiennym kanonem pracy na takim systemie. Wbrew pozorom podsuwanie przed oczy użytkownika ciągle i ciągle tego samego biurka i zestawu ikon ma sens. Weźmy na ten przykład starszych pracowników biurowych i osoby od lat wykonujące te same czynności w tych samych programach. Popatrzymy na miejsca, gdzie komputer jest tylko maszynką z jedną istotną ikonką w którą należy kliknąć, żeby coś wykonać. W pewnych warunkach zmiany są większym utrudnieniem, niż zysk z wdrażania nowych systemów, odnajdywania się w nowej ergonomii i dostosowywania się do panującej mody. I dlatego dla użytkowników niepotrafiących przełknąć zmian wizualnych w systemach, jak też pracowników zespolonych od lat z tym samym pulpitem powstają takie rozwiązania jak Q4OS – dystrybucja, która przywraca i podtrzymuje wspomnienia. Użytkownikom kochającym stare KDE 3.x oddaje we władanie pulpit z Trinity Desktop Environment, a rozpamiętującym czasy świetności Win2000/XP oferuje pulpit łudząco podobny do tego, do czego mogliśmy się przyzwyczaić przez dekadę.

Translate »