przystajnik

Ubuntu 16.04 skończy ze szpiegowaniem

Z tym szpiegowaniem w Ubuntu jest trochę tak, jak z darmowymi mercedesami na Placu Czerwonym. Gdy lepiej sprawdzono tę wiadomość to okazało się, że nie na Placu Czerwonym, a w Kijowie i nie mercedesy a rowery. Kradną. Podobnie jest ze szpiegowaniem użytkowników przez Canonical, które wydaje się być niezbyt roztropnie przemyślanym rozszerzeniem funkcjonalności Dasha (nie mylić z Dash). Całe podglądanie polega na przesyłaniu zatwierdzonych przez nas zapytań odnośnie muzyki i wideo do partnerów Canonicala i podsuwanie nam sugestii z internetu (np. ze sklepu Amazonu). Według zapewnień Canonical, proces ten nie gromadzi jakichkolwiek informacji o użytkowniku ani jego innych danych. Na dodatek, można go po prostu wyłączyć w opcjach systemowych. Niemniej, mleko się rozlało i wszyscy odsądzili nieszczęsny Canonical od czci i wiary.

amazon-100633612-largeAle coś się zmienia. Czy spowodowała to krytyka ze strony Richarda Stallmana, presja społeczności, czy niechęć do bycia stawianym w jednym szeregu z Windowsem 10 – trudno jednoznacznie stwierdzić. A może po prostu ktoś w Canonical dostrzegł, że rośnie pokolenie które zwraca uwagę na takie błahostki jak wysłanie w sieć zapytania o nazwę zespołu muzycznego. Niezależnie od wniosków na wyższych szczeblach, to znaczenie wyszukiwania online w Dashu zmniejsza się z wersji na wersję. Na dodatek w Ubuntu 16.04 LTS powitamy domyślnie wyłączoną opcję zapytań wysyłanych w sieć.

Jak zapewnia Will Cooke, w 16.04 żadna fraza wpisywana przez nas w Dashu nie opuści naszego komputera. W ustawieniach Prywatności i Bezpieczeństwa będziemy mogli przywrócić wyszukiwanie online, jednak nadal domyślnie będą wyłączone sugestie z Amazon i Skimlinks – je również trzeba oddzielnie aktywować. Brzmi nieźle, nieprawdaż? Jednak jest to zapowiedź poprawek w Unity 7 i nadchodzącym 16.04 LTS. Wszystko przez to, że w „starym” środowisku nie są możliwe do zaimplementowania rozwiązania z Unity 8, które jak wiemy tworzone jest na potrzeby rynku mobilnego i nieco inną koncepcją „soczewek”. Zatem gdy na desktopy zawita Unity 8, ciężko przewidzieć jaką formę współpracy z siecią nam zaoferuje. Jednak bez paniki – obecnie również Unity 8 wykonuje zlecone przez nas poszukiwania jedynie wśród lokalnych plików.

Większości uciekinierów z Ubuntu powyższe sensacje i tak pewnie nie przekonają do powrotu. Jednak ucieszą się osoby które do tej pory bagatelizowały szpiegowanie przez Canonical (lub miały po prostu wyłączoną opcję wyszukiwań online lub odinstalowane odpowiedzialne za to soczewki). Innymi słowy, to dobry krok i chyba jeden z niewielu rozsądnych jakie ostatnimi laty poczynił Canonical. Przeciwnikom tej popularnej dystrybucji został wytrącony z ręki najpoważniejszy do tej pory argument – a w niektórych kręgach przybierał on już formę „Linux szpieguje tak samo jak Windows”.

Post navigation

39 comments for “Ubuntu 16.04 skończy ze szpiegowaniem

  1. Aspa
    12 stycznia, 2016 at 21:56

    System operacyjny nie powinien ‚uszczęśliwiać na siłę’ użytkowników – oczywiście można wbudowac w niego tego typu opcje, ale winny byc one domyslnie ‚na śmierć’ wyłączone w świeżo zainstalowanym systemie i dopiero świadoma decyzja uzytkownika potwierdzona klikiem w odpowiednim miejscu winna je włączać. Taką mam koncepcję, anyway 🙂

  2. Komhir
    13 stycznia, 2016 at 18:22

    Jeśli ktoś Ci coś narzuci jest większa szansa, że możesz to polubić i zacząć tego używać. W świecie Linuxa nikt ci nic nie narzuca. Coś ci nie pasuje w danej dystrybucji to wybierasz inną i tyle.

  3. 13 stycznia, 2016 at 20:38

    A GUI aby nie uszczęśliwia na siłę? A może użytkownik lubi paski o wysokości innej o 2px? System powinien być wygodny, pomysł z wyszukiwaniem pewnych rzeczy w sieci jest niezły, po prostu fatalnie to zrealizowali i tyle.

  4. Aspa
    13 stycznia, 2016 at 21:01

    Ależ ja to właśnie napisałem: niech system będzie jak najbogatszy w funkcje, jak najbardziej elastyczny w konfiguracji i niech ma mozliwość spersonalizowanych wyszukiwan – ale DOMYSLNIE ma być ustawiony po instalacji w trybie totalnej ochrony prywatności. Świadomy użytkownik właczy to, co będzie chciał i w takim zakrsie, w jakim uzna za stosowne.

  5. Dobrecki
    14 stycznia, 2016 at 0:18

    Tylko z drugiej strony, za co w dzisiejszym świecie rozwijać wtedy taki system?
    A gdyby tak zgromadzić wszystkie opcje wysyłania danych w jednym miejscu, jako łatwe do odnalezienia i kontroli. Żeby zainteresowani mogli udostępnianie danych wyłączyć dwoma kliknięciami.? Danych dotyczących wyłącznie buszowania po internecie oczywiście, nic z samego komputera. Może to by faktycznie była skuteczna opcja finansowania dystrybucji? Większość osób nigdy nie dotyka domyślnych ustawień, więc wystarczyłoby domyślnie dać na „włączone”.
    A może to już było gdzieś sensownie zrobione a ja nie wiem?

  6. megaziuziek
    14 stycznia, 2016 at 1:39

    Ojoj…
    Jak powiedział kiedyś jeden z radzieckich ambasadorów „wierze tylko w wiadomości zdementowane”,jeśli ktos zapewnia,że żadne dane nie są,to własnie są…

    Osobiście uważam,że opcja finansowania dystrybucji,czy tez własnych interesów,z kradzieży,bo do tego sprowadza sie prawniczo-marketingowy bełkot-nie jest właściwa.
    Wszyscy wiemy,że nikt nie czyta licencji,i firmy robia co chcą zapisać w licencjach.czy ktos wie,że Apple,Goole,ma prawo usuwać bez wiedzy użytkownika apki z urządzeń jesli(…)?
    itp…

    Ja przeczytałem licencje Google Chrome,i dlatego jej nie używam.Gdyby ktos swiadomie chciał,aby Google zarabiało na nim od 1 do 60 dolców dziennie (jest nawet dodatek do Firefoxa,który to wylicza),w zamian za srajfon z 8 rdzeniami,który tnie przy cenie 3k plz-to może to oczywiście robić.
    Wiadomo jak wygląda ta świadomość-jak święty Graal-jest-ale nigdy jej nikt nie widział.
    I potem taki młody,wykształcony człowiek,z dużego miasta,przychodzi na rozmowę kwalifikacyjną.
    Cv,gadka,spoko.A pracodawca sie pyta:
    -Panie Danielu,a to na facebooku,to zdjęcie,to właściwie (…)?
    I do widzenia się.

    Kiedyś płaciło sie szpiegowi,żeby chodził za ludzmi.A w mieszkaniu trzba było założyć podsłuch.
    dzis Agencja nie musi płacić.Kowalski przychodzi do saturna czy innego sklepu i kupuje se szpiega.I płaci za niego,i jest zadowolony,że technologia,a juz jak bezprzewodowe ładowanie,to normalnie 21 wiek.

    A był Tesla,który to wymyslił 100 lat temu,jak i wiele innych wynalazków….

    Za co rozwijać system-za datki.
    Sam daje na Minta,bo mi sie używa dobrze,i od paru dych nie zbiednieje(chyba?):P

    Tak,jest takie miejsce,gdzie sie gromadzi wszystkie dane,gdzie sa łatwe do odnalezienia i kontroli.Nazywa się NSA.

  7. megaziuziek
    14 stycznia, 2016 at 1:53

    Howgh.
    Dokładnie.Jeśli cos jest robione,aby „poprawić ” komfort użytkowników,to zazwyczaj poprawia to komfort Firmy.Komfort finansowy.
    Nie ma nic złego w tym,jak by cannonical powiedziało:
    „Włączamy w dashu różne soczewki,amazony itp,bo na tym zarabiamy-za to macie za darmo Ubuntu”
    Ok
    Ale jak to wychodzi,bo ktoś to po prostu odkrył,to słabe jest.
    Pomija fakt,że za darmo wzieli,a chcą zarabiać-pomysł defragmentacji serwera graficznego (zrobimy Mir,Unity,i inne „nasze”,rodem z Apple i Micro?)
    Moim zdaniem nie da sie powtórzyć grabierzy gogla (android zbudowany na otwartym jądrze,które potem gogle zamknęło ,dopisało swoje,wzieło co sie da za darmo,i ogranicza kontrole na żródłami-wirusy na androida.

    moim zdaniem dobry jest model biznesowy np RedHata-zarabianie na usługach,serwisie (wiem,C też to robi).

  8. 14 stycznia, 2016 at 5:58

    Ale AOSP żyje i ma się dobrze, 6.0 jest w nim dostępny, co Google zamknęło?

  9. Dobrecki
    14 stycznia, 2016 at 14:47

    No toś mi podsumował temat, prosto i treściwie, jak krowie na rowie. 😉
    I patrząc na to od strony praktycznej to niestety masz całkowitą rację. Cóż, żyjemy w świecie w jakim żyjemy, a w tym akurat rządzi pieniądz.

    „Za co rozwijać system-za datki.
    Sam daje na Minta,bo mi sie używa dobrze,i od paru dych nie zbiednieje…”

    – No ba, to my płacimy bo jesteśmy świadomi problemu i innych możliwości. Ale po nas idzie pokolenie wychowane na „darmowych” usługach, u nich wykształcono postawę głównie roszczeniową. Po co mieliby płacić za coś, skoro to czego w swoim mniemaniu potrzebują jest darmowe?

  10. 14 stycznia, 2016 at 14:53

    Popatrz na Minta i jego rozwój. W większości przypadków opiera się na systemie dobrowolnych dotacji od społeczności – takie mikropłatności sprawdzają się w grach, to dlaczego nie miałby służyć bardziej słusznej sprawie, takiej jak rozwój wolnego systemu? Drugim źródłem dochodów jest sprzedaż urządzeń, których producenci zdecydowali się na Linux Minta – jakiś tam procent wędruje do kieszeni twórców.

    Zatem nie jest tak, że jedyne wyjście to zaprzedać duszę diabłu i pogodzić się z tym, że w imię wszechogarniającej nas „darmochy” musimy iść w cyfrowe okowa.

  11. 14 stycznia, 2016 at 18:59

    Świadomy użytkownik wyłączy to co mu przeszkadza. System ma być funkcjonalny, a nie zabawką paranoika. Dopóki nie przesyła się wrażliwych danych, a jedynie krótkie frazy wstukiwane w szukajkę (i to anonimowo!), nie widzę problemu. Co innego gdyby te ciągi znaków trafiały do teczki z naszym IP i wszystkim innym co o nas wiedzą, ale w tym wypadku (i wielu innych) sytuacja była zgoła odmienna.

  12. Aspa
    14 stycznia, 2016 at 19:21

    Obaj piszemy o tym samym, ale ja rozkladam akcenty inaczej, niz ty – w tej chwili Windows czy Android domyslnie cię ‚szpiegują’ (nie bawmy się w definicje, czym owo szpiegowanie jest, liczy sie fakt). Będąc świadomym użytownikiem możesz te funkcje wyłączyc, chociaż tendencja jest taka, żeby to jednak utrudniać albo w pewnych sytuacjach uniemożliwić. Jednak mniej świadomy użytkownik, korzystajacy z systemu ‚out of the box’ prawdopodobnie odda część swojej prywatności, niekonieczie świadomie, bo wszystkie te funkcje, bądź ich część domyślnie są włączone. Jeśliby standardem było to, co ja proponuję, ci najbardziej podatni na okradzenie z prywatności byliby najlepiej chronieni, nie sądzisz? A ci, którzy chcą się dzielic wszystkim z serwerami dostawcy usług – nadal mogliby to robić, do woli.
    Co do drugiej cześci Twojej wypowiedzi – jeśli zbieranie danych jest NAPRAWDĘ anonimowe – jest kompletnie nieprzydatne, poza sytuacjami badań statystycznych. Ale jeśli usługa ma się dostosowywac do ciebie, poprawiac swoją jakosć i robic te wszystkie rzeczy, ktore podobno ma robić – musisz być jakoś identyfikowany w odniesieniu do profilu, ktory jest tworzony z zebranych o tobie informacji. Oczywiście, ilekroć wyszukujesz czegokolwiek w Sieci, nawet używając ‚bezpiecznych’ rozwiazań, jak DDG czy zwyczajnie wpisując w oknie przeglądarki interesujacy cię adres, to powstaje korelacja zapytania z twoim IP, bo przeciez Sieć musi ci zwrócić odpowiedź w formie wyników wyszukiwania czy transferu danych ze strony i musi wiedzieć, pod jaki adres ma to zrobić. Jednak tak długo, jak ta korelacja nie jest nigdzie zapisywana (może poza twoim lokalnym dyskiem, jeśli chcesz na swoje potrzeby stworzyć historię wyszukiwania), wszystko jest ok. Ale jeśli jakis serwer gdzies ‚anonimowo’ zapisuje te dane, by poprawić jakość oferowanych TOBIE usług – to nie ma bata, związek między wyszukiwanymi/transferowanymi danymi a twoim konkretnym IP jest odtwarzalny dla osob trzecich. Jeśli wzbogacisz to o profil, jak godziny twej aktywności w Sieci, miejsca, z których sie lączysz z urzadzeń stacjonarnych i mobilnych, rodzaj danych, jakie wysyłasz, gdzie je wysylasz i skad dostajesz zwrotne interakcje… plus podobna analiza twoich ontaktów i już ktoś wie o tobie wicej, niż ty sam.

  13. miętus
    14 stycznia, 2016 at 19:46

    Ostatnio ten cały Unity stał się bardziej ociężały niż KDE Plasma, KDE4, Cinnamon czy Gnome Shell. jednak w nowych wersjach nie mogłem już się pozbyć jakichś połączeń iPV6 z Canonicall i zmieniłem na inne distro.

  14. 14 stycznia, 2016 at 19:55

    A to ciekawe te połączenia – udało Ci się coś więcej ustalić, czy po prostu nie dało się tego wyblokować? (?).

  15. megaziuziek
    14 stycznia, 2016 at 20:36

    Tak,z tym,że nie ma „darmowych” usług.na sprzedarzy danych firmy,które dają nam „darmowe” oprogramowanie i tak zarabiają.Kwestia tylko,czy ktoś o tym wie,czy nie.

  16. 14 stycznia, 2016 at 21:10

    O Windowsie i Androidzie nawet nie myślałem, tu nie trzeba się bawić w definicję „szpiegowania”, bo prawie niezależnie od niej właśnie to robią. Chodziło mi o drobnostki jak wcześniej wspomniane przeszukiwanie amazonu itp., gdzie po prostu nie widzę powodu do zmartwień, a to co odwalają większe korpa jak M$ czy Google to już inna bajka.

    Poprawienie jakości świadczonych mi usług bez zbierania danych jest banalne, bo ja (jako stały bywalec amazonu) uważam już samo wyświetlanie informacji o przedmiotach z tego sklepu za świetny „ficzer” i czuję się szczęśliwszy (chociaż wolałbym wygodną opcję zmiany przeszukiwanych źródeł i możliwość wybierania z listy np. eBay’a, amazonu, itp.).

  17. miętus
    14 stycznia, 2016 at 21:37

    Jedynie jak to mogłem zablokować to wyłączyć IPV6 w systemie i Firefox. To jakieś serwery Canonicall, oczywiście są opisy jak poblokować różne takie w Ubuntu. Bylo coś takiego jak strona fixbuntu czy coś, co jednym poleceniem to usuwała pod wersją 12.04.

  18. Aspa
    14 stycznia, 2016 at 21:44

    Cóż, dyskutujemy pod tekstem o chwilowym, miejmy nadzieję, trendzie niektórych twoeców dystrybucji LInuxa do zaszywania w systemie opcji wysyłania danych oraz jak to sie ma do innych obecnych na rynku systemów operacyjnych, stąd takie a nie inne moje odniesienia.
    ‚Ficzery’ o których piszesz rzeczywiście mogą być użyteczne i wygodne i ja osobi scie NIC orzeciwko nim nie mam – z dwoma zastrzezeniami. Pierwsze, o ktorym pisałem powyżej, dotyczy fakty, że w systemie operacyjnym takie rzeczy winny byc domyślnie wyłączone, nawet jesli będą zaimplementowane. Po drugie – i to jst moje najwieksze zmartwienie – jeśli nawet zdecydujemy się na takie sympatyczne i przydatne zbieranie jakichś informacji o nas (bo lista oferowanych towarów wraz z naszą odpowiedzią na tę ofertę to już jest jakas informacja o nas, nie uważasz?), to jak te informacje sa przechowywane, analizowane, co się z nimi dzieje? Tego nikt z nas nie wie i zapewnienia administratorów danych nic w tym nie zmieniają, bo kto i jak sprawdzi ich egzekwowanie?
    BTW – nie jestem paranoikiem po tym względm, wszak piszac tu robię to przez platformę Disqus, która jest w stanie – jeśli jej właścicile zechcą – zebrać o mnie bardzo dużo informacji. Moje przemyślenia to raczej teoretyzowanie o tym, czym jest prywatność we wspołczesnym, zinformatyzowanym swiecie.

  19. 14 stycznia, 2016 at 22:22

    Ja nie tyle sugerowałbym domyślane włączenie/wyłączenie tych funkcjonalności, a wymuszenie na użytkowniku świadomej decyzji podczas instalacji, co byłoby chyba najlepszym rozwiązaniem.

    Co racja to racja, co więcej prawdopodobnie do amazonu trafiają wszystkie nasze wstukania w szukajce, więc jeżeli ktoś dla żartu zacznie wpisywać w daszu „chidporn”…

    Ps. Mam nadzieję, że nie odebrałeś wzmianki o paranoiźmie (tak to się pisze?) personalnie, mówiłem o ogóle i popadaniu w skrajności w skrajność, co niestety ostatnimi czasami zdarza się coraz częściej.

  20. Aspa
    14 stycznia, 2016 at 22:46

    Zacznę od końca – nie, nie odebrałem, nie uraziłeś mnie ani ja się nie obraziłem. Zreszta moja żona, która jest Niemką ciągle mi powtarza, ze paranoja jest wpisana w naszą narodowość a ja jestem pod tym względem wręcz wybitny, więc mnie to juz nie wzrusza 🙂
    Rozumiem Twoje intencje, ale zastanawia mnie, na ile świadoma moze być decyzja użytkownika w chwili instalacji systemu – oczywiście mówimy o niezbyt zaawansowanym użytkowniku, a takich sa miliony w przypadku Windowsa czy Androida, zaś w przypadku Linuxa chciałoby się, by bylo ich jak najwięcej. Chcesz zacząc uzywac swoją nowa zabawkę jak najszybciej a tu jakas dcyzja do pdjęcia i instalacja stoi. Właśnie z tego powodu uważam, ze domyslnie – wyłączone z możliwością włączenia ‚na chłodno’ plus tutorial, co się włącza i jakie sa tego konsekwencje potencjalne: to powinien być standard. I – śmiem sadzić – Linux jest bliski tego standardu, bo poza ‚wpadką’ Ubuntu w zasadzie wszystko jest jawne i nie prowadzi działań podejrzanych, ba – czasem cięzko cos takiego nawet w Linuxie zainstalowac, jak się nawet chce, nie?

  21. Aspa
    14 stycznia, 2016 at 22:52

    Powiem tyle – poczytaj bajki. Zwłaszcza autorstwa pana nazwiskiem Jean de La Fontaine. On w tych swoich przypowiastkach nie raz dowodził, ze oddawanie rzeczy cennych za błyskotki, wygodę lub chwilowe poczucie radosnego spelniena nie świadczą najlepiej o oddajacych.

  22. Dobrecki
    14 stycznia, 2016 at 23:00

    A komu to się marzy duża popularność Linuxa? Ja tam wolę tak jak jest teraz, kameralnie i bez ton robactwa. 😛

    A bez zmian w sposobie finansowania raczej nie ma co się spodziewać wzrostu popularności. 8)

  23. Aspa
    14 stycznia, 2016 at 23:00

    Dokładnie tak! Zwlaszcza, że cały biznes z naszymi danymi i danymi o nas (te drugie cenniejsze) jest pomyslany tak, że z prawnego punktu widzenia w chwili, gdy dostawca ‚darmowej’ usługi te dane pozyska, my juz nie mamy na nie jaiegokolwiek wpływu, kawałek nas, naszej intymności, naszego życia – staje się bytem niezaleznym i kiedyś może, nie musi, ale może – wrócić do nas i zrujnowac nam życie.

  24. Dobrecki
    14 stycznia, 2016 at 23:02

    Punkt dla ciebie, Szefie! Hahahaha! 😉

  25. Dobrecki
    15 stycznia, 2016 at 13:59

    I na tym właśnie polega wolność.
    Bo taki smartfon za 3 tysiące też by ci ciął, ale głupio by ci było się do tego przyznać. ONI w ten sposób kneblują ludzi, ograniczają wolność wypowiedzi! ;)))

  26. Dobrecki
    15 stycznia, 2016 at 14:01

    Pan da jakiegoś torrenta do tego o czym pan pisze?

    Albo chociaż rok produkcji i nazwisko reżysera?
    ;)))

  27. Dobrecki
    15 stycznia, 2016 at 14:03

    Amerykańce wiedzą! U nich znane jest powiedzenie że „nie ma darmowych obiadów”! Ukrywają tą wiedzę przed nami w książkach skubańce! Bo w żadnym filmie tego powiedzenia nie słyszałem. 8)

  28. Aspa
    15 stycznia, 2016 at 14:06

    Jedna z moich ulubionych: Pies i Wilk.
    Polski przeklad w reżyserii Adama Mickiewicza.

    Jeden bardzo mizerny wilk — skóra a kości,

    Myszkując po zamrozkach, kiedy w łapy dmucha,

    Zdybie przypadkiem Brysia jegomości,

    Bernardyńskiego karku, sędziowskiego brzucha;

    Sierść na nim błyszczy, gdyby szmelcowana,

    Podgardle tłuste, zwisłe do kolana.

     „A witaj, panie kumie! Witaj, panie Brychu!

    Już od lat kopy a was ni widu, ni słychu,

    Wtedyś był mały kondlik, ale kto nie z postem,

    Prędko zmienia figurę! Jakże służy zdrowie?“

    „Niczego“ — Brysio odpowie,

    I za grzeczność kiwnął chwostem.

    „Oj! oj!… niczego! — widać ze wzrostu i tuszy!

    Co to za łeb, mój Boże! choć walić obuchem!

    A kark jaki! a brzuch jaki!

    Brzuch! niech mnie porwą sobaki,

    Jeżeli, uczciwszy uszy,

    Wieprza widziałem kiedy z takim brzuchem!“

    „Żartuj zdrów, kumie wilku; lecz mówiąc bez żartu,

    Jeśli chcesz, możesz sobie równie wypchać boki.“

    „A to jak, kiedyś łaskaw?“ — „Ot tak bez odwłoki

    Bory i nory oddawszy czartu

    I łajdackich po polu wyrzekłszy się świstań,

    Idź między ludzi — i na służbę przystań!“

    „Lecz w tej służbie co robić?“ — wilk znowu zapyta.

    „Co robić? — Dziecko jesteś! Służba wyśmienita:

    Ot jedno z drugiem nic a nic!

    Dziedzińca pilnować granic,

    Przybycie gości szczekaniem głosić,

    Na dziada warknąć, żyda potarmosić,

    Panom pochlebiać ukłonem,

    Sługom wachlować ogonem.

    A za toż, bracie, niczego nie braknie:

    Od panów, paniątek, dziewek,

    Okruszyn, kostek, polewek,

    Słowem, czego dusza łaknie.“

     Pies mówił, a wilk słuchał uchem, gębą, nosem,

    Nie stracił słówka; połknął dyskurs cały

    I nad smacznej przyszłości medytując losem,

    Już obiecane wietrzył specyały.

     Wtem patrzy. — „A co to?“ — „Gdzie?” — „Ot, tu, na karku?“

    „Ech, błazeństwo!“ — „Cóż przecie?“ — „Oto widzisz troszkę

    Przyczesano, bo na noc kładą mi obrożkę,

    Ażebym lepiej pilnował folwarku!“

    „Czy tak? pięknąś wiadomość schował na ostatku!”

    „I cóż, wilku, nie idziesz?“ — „Co nie, to nie, bratku!

    Lepszy w wolności kęsek ladajaki,

    Niźli w niewoli przysmaki.“

    Rzekł i drapnąwszy co miał skoku w łapie,

    Aż dotąd drapie!

  29. 15 stycznia, 2016 at 15:29

    To dobrze. :p

    Cóż, mi nie przeszkadza konieczność włączenia takiej opcji samodzielnie, ale znowu – co z niezbyt zaawansowaną resztą? Mówiąc o wyborze podczas instalacji chyba nie wysłowiłem się zbyt dokładnie, wyobrażałem to sobie jako wyświetlenie na początku 2 równorzędnych (zatem wymuszających przeczytanie) przycisków pozwalających na instalację stawiającą na prywatność lub komunikację z siecią i trzecim, mniejszym z napisem typu „instalacja zaawansowana”, gdzie świadomy użytkownik mógłby dokonać szczegółowej konfiguracji. Z kolei ten przeciętny jedynie na szybko zastanowiłby się czy bardzo zależy mu na prywatności.

    Odpowiadając na twoje ostatnie pytanie – chciałoby się powiedzieć, że aż „za trudno”. 🙂

  30. ratus
    15 stycznia, 2016 at 17:31

    To, co czytam w większości wypowiedzi, to tzw. „chciejstwo”. Indywidualne wizje, „jak powinno być”. Otóż, „jak powinno być”, to wizja różna – dla różnych ludzi. Inne opcje tego „jak powinno być” maja politycy, inne kler, inne banksterzy, itd. To, co mamy, to pewien kompromis, a nawet nie tyle kompromis (który w najlepszej wersji ma formę ‚win – win’), co wybór mniejszego zła. Kto chce, niech sobie marzy o idealnym, darmowym, bezpiecznym, profesjonalnym, łatwym w obsłudze, odpornym na głupotę – systemie. Ba, można nawet głośno wołać „ja chcę!” i tupać nóżkami…
    Ten portal jest o Linuksie. Linuks, jak wiemy, jest Open Source, wszyscy mogą go rozwijać. Ale, ci „wszyscy” dzielą się na 3 grupy:
    – ci, co wiedzą i potrafią – robią;
    – ci, co wiedzą a nie potrafią – nauczają;
    – ci, co nie wiedzą i nie potrafią – krytykują.

    Dziekuję tym z pierwszej grupy za Linuksa, za to, że w ogóle jest, a krytykantom mówię: Nie pasuje ci darmowy Pingwin? Spadaj na Windows, tam płacisz – więc możesz wymagać!”

  31. Dobrecki
    15 stycznia, 2016 at 22:55

    No i do kogo ja cholerka mówię?! Znowu się cukru z colą nawpierniczał!
    Na jutro napiszesz mi tu sto razy „Nie będę żarł jak głupi cukru, pił naraz więcej niż 3 litry coca-coli i odstawię też twarde dragi”.
    A pod odrobionym zadaniem przeprosisz wszystkich ładnie za swoje zachowanie!
    O dziewiątej zajrzę sprawdzić. :]

  32. megaziuziek
    16 stycznia, 2016 at 1:12

    No,wreszcie ktoś,kto kultury nie wyniósł z MTV,czy od ,tfu,kupy powiatowej.
    Miło,że ktoś pamięta,że można korzystać z wiedzy poprzednich pokoleń,w tym wieszczów,poetów,ale i wizjonerów.
    Brawo Aspa!

  33. megaziuziek
    16 stycznia, 2016 at 1:24

    A mi sie marzy…
    kiedyś zapytano Gandiego (tego z indii,co był za prawem do posiadania broni przez każdego):
    -Co pan mysli,że wszyscy brytyjczycy,którzy tu od lat siedza,wyjda stąd tak bez jednego strzału?
    -Tak

    Piniądz,Dobrecki,to nie wszystko.
    W ludziach istnieja wielkie pokłady energi,do której uwolnienia nie trzeba piniądza.
    Mówię Ci to,jako doradca finansowy.
    popularność-tak,niestety reklama robi swoje (jak to mówił goebels-kłamstwo wielokrotnie powtarzane nabiera cech prawdy obiektywnej”-a może mi się pomyliło z Ojcem Narodów,Chorążym Pokoju,Wisarionowiczem,nie ważne),więc moje marzenia zostaną (ły) zweryfikowane przez ludzi,którzy myślą,że tworza życie,poprzez swoje finanse.

    A co do robaków,to ja się nie boję,póki otwarte żródła.Jakoś Linuxa dzięki Bogu uzywam ze 3-4 lata wyłącznie i nic.I patrz android-mały,chciwy zamknięty zielony robocik-a jaki robaczywy?

  34. megaziuziek
    16 stycznia, 2016 at 1:50

    Nie wiem,czy skumasz:

    Nie woła dziś przewoźnik: „Wsiadaj, kto ma wsiadać!
    Niebezpieczne się wozić, gdy mrok pocznie padać.”
    Słysz, mam ja zegar w mieszku, który póki bije,
    Póty też i gospodarz, co go nosi, pije.
    A ty spi, przewoźniku, nie dbając na goście;
    Byś i darmo chciał przewieźć, ja wolę po moście.

    Jan Kochanowski

  35. megaziuziek
    16 stycznia, 2016 at 1:55

    A co ze mną?

  36. megaziuziek
    16 stycznia, 2016 at 1:59

    Kurde.Żona.Płacę.Nie mogę wymagać.
    Masz zdjęcie tego Windowsa?
    Może czas na zmianę?

  37. 16 stycznia, 2016 at 3:11

    Ale… ja mam smartfona za 3k, ja tylko kupiłem go znacznie taniej. 😡

  38. Dobrecki
    16 stycznia, 2016 at 12:14

    Odpowiedź konkretna i z polotem. Aczkolwiek współcześni młodzi nawet jeśli będą to w stanie zrozumieć, to i tak po pierwszych czterech wersach zmienią stronę na Facebooka, albo demotywatory…

    Trzeba by im chyba to streścić i skondensować jakoś?

  39. Łukasz Andrzej
    24 marca, 2016 at 15:00

    Widzę tu pewien kompromis. Udostępniać oficjalnie, domyślnie dwa rodzaje obrazów systemowych: jeden dla tych, co dali jakiegoś grosza na rozwój, a drugi dla tych, co za darmo wszystko chcą 😀 W drugim obrazie byłoby domyślnie włączone „szpiegowanie”, a w pierwszym elegancko powyłączane to, co się społeczności „wtajemniczonej” średnio podoba 🙂 Wg mnie mega uczciwe rozwiązanie. Oczywiście dla wszystkich niezależnie od opłaty lub jej braku byłaby jasna i klarowna opcja wyłączenia i włączenia „szpiegowania”. Z drugiej strony, ja nie widzę najmniejszego problemu w wyłączeniu domyślnie włączonego „szpiegowania” w systemie od razu po jego instalacji i to rozwiązanie jest wg mnie kompletnie niepotrzebne, ale zawsze to jakieś wynagrodzenie dla „sponsorów” rozwoju dystrybucji 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »