przystajnik

Archiwum tagów la dash

Ubuntu 16.04 skończy ze szpiegowaniem

Z tym szpiegowaniem w Ubuntu jest trochę tak, jak z darmowymi mercedesami na Placu Czerwonym. Gdy lepiej sprawdzono tę wiadomość to okazało się, że nie na Placu Czerwonym, a w Kijowie i nie mercedesy a rowery. Kradną. Podobnie jest ze szpiegowaniem użytkowników przez Canonical, które wydaje się być niezbyt roztropnie przemyślanym rozszerzeniem funkcjonalności Dasha (nie mylić z Dash). Całe podglądanie polega na przesyłaniu zatwierdzonych przez nas zapytań odnośnie muzyki i wideo do partnerów Canonicala i podsuwanie nam sugestii z internetu (np. ze sklepu Amazonu). Według zapewnień Canonical, proces ten nie gromadzi jakichkolwiek informacji o użytkowniku ani jego innych danych. Na dodatek, można go po prostu wyłączyć w opcjach systemowych. Niemniej, mleko się rozlało i wszyscy odsądzili nieszczęsny Canonical od czci i wiary.

Weźcie moje pieniądze i mnie szpiegujcie

W świetle ostatnich premier, zapowiedzi i prezentacji systemów operacyjnych, jeden element jest szczególnie uderzający. Otóż zarówno w pokazanym niedawno iOS 8, zapowiadanym OS X Yosemite oraz wyczekiwanym przez miliony Windows 10 jako gwóźdź wydania i epokowe rozwiązanie jest wymieniane… Wyszukiwanie przez system treści online. Znacie? Znamy, Ubuntu od wersji 12.10 też miało to w standardzie. Lecz rzecz nie jest w tym, kto od kogo to skopiował, lecz w tym, ile jesteśmy w stanie dopłacić za ewentualną utratę prywatności i rozgłoszenie wszem i wobec naszych preferencji konsumenckich i innych. Ubuntu za swoje wyszukiwanie online bezpośrednio z Dasha zebrało potężne cięgi, a co z innymi systemami?

Ubuntu – pomiędzy wersjami

W ferworze wydania Ubuntu 14.04 mógł nam umknąć jeden istotny szczegół – leciwemu jak na obecne standardy Ubuntu 12.10 po 17 kwietnia zostało jeszcze parę dni życia. Każdy kto korzysta z tej dystrybucji powinien rozważyć aktualizację do nowszego wydania, nomen omen 14.04 LTS. Prawdę powiedziawszy, podobnym rozważaniom muszę się też oddać użytkownicy 13.10, którego okres wsparcia sięga do czerwca 2014 roku. Nic nie trwa wiecznie i jeżeli nawet ktoś zdecyduje się pozostać przy niewspieranych wydaniach, to za jakiś czas dosięgnie go głód nowych paczek, aktualizacji bezpieczeństwa i tak dalej. Jednocześnie Canonical skracając okres wsparcia (do 9 miesięcy) dla wydań pomiędzy LTSami daje czytelny sygnał – używajcie wydań LTS.

Canonical kończy ze szpiegowaniem

Choć tytuł notki jest mocno na wyrost, bo co to za szpiegowanie, które nie gromadzi informacji o użytkowniku oraz można je po prostu wyłączyć w ustawieniach systemu, to jednak – Canonical zdecydowało się uczynić soczewkę Amazonu dodatkową, a nie jak obecnie, jedną z domyślnych. W powstającym Unity 8 użytkownik wpisując w Dashy frazę do wyszukania, otrzyma informacje ze soczewki programów. Aby wysłać zapytanie do jednej lub wielu wybranych soczewek przeszukujących zasoby online, trzeba będzie je własnoręcznie wybrać. Tym samym Amazon będzie mógł nas ‚szpiegować’ nadal, ale już na wyraźne nasze życzenie. I brzmi to wszystko pięknie, ale niestety nie trafi do nadchodzącego za parę dni Ubuntu 14.04 LTS, które bazuje na Unity 7.

Wyprzedzające przyśpieszanie Unity w Ubuntu 13.04

Ubuntu Zapowiedziane na 25 kwietnia Ubuntu 13.04 tradycyjnie wyposażone będzie w środowisko Unity, które już teraz w wersjach beta wydania 13.04 mile zaskakuje szybkością i składnością swojego działania. Niemniej, Unity stara się być ładne i nadopiekuńcze, a to nie zawsze wychodzi na dobre zasobom naszych maszyn, szczególnie, gdy ktoś dysponuje konfiguracją ‚jako taką’. Ale nie ma takiej rury, której się nie da odetkać – a wbrew złudnej hermetyczności Unity, jego udrożnienie to kwestia kilku kliknięć.

Canonical szpieguje Richarda Stallmana

Richard Stallman po raz kolejny uderzył w dzwon alarmowy, którego gromki odgłos rozniósł się w momencie po całym internecie: ‚Canonical i jego produkt Ubuntu szpieguje użytkowników, wykorzystując do tego domyślnie instalowane w systemie oprogramowanie i usługi’. Rozchodzi się oczywiście przede wszystkim o osławione wyszukiwanie treści w Dashu i sugerowanie przy tej okazji oferty sklepu Amazon.

Unsettings 0.8

Świetne MyUnity wciąż nie zostało wydane w wersji dla Ubuntu 12.10, twórca Ubuntu Tweak przechodził dni trudnych rozważań, a tymczasem Unsettings 0.8 najspokojniej w świecie pojawiło się na serwerach Launchpada. To pojawienie to nie tylko kompilacja i paczka dla Ubuntu 12.10, ale i dodanie specyficznych smaczków konfiguracji Unity i innych ciekawostek, jakie pojawiły się w najnowszym systemie sygnowanym przez Canonical.

Ubuntu 12.04 – na przełaj przez nowości

Długo oczekiwanej wersji Ubuntu 12.04 LTS Precise Pangolin nie można odmówić nowoczesności, rozwoju i postępu, jaki się dokonał na przestrzeni ostatnich dwóch wydań. Na początku zauważymy ten postęp za sprawą tego, co się pierwsze rzuca użytkownikowi w oczy podczas pierwszego kontaktu z systemem – czyli środowisko Unity. Całość wyładniała, stała się spójniejsza, bardziej klarowana i obdarzona nowymi przydatnymi funkcjami lub przeróbkami. W końcu też, oprócz utwierdzania podwalin rewolucji (Dash, Launcher, itp), 12.04 wprowadza i pokazuje użytkowe i funkcjonalne aspekty zawirowań jakie się dokonały w jego wyglądzie i komponentach. Druga miła rzecz, jaka się objawi podczas pierwszych minut pracy z 12.04 to szybkość i responsywność systemu. Kto próbował popracować dłużej i w bardziej zaawansowanym trybie na wydaniu 11.04/11.10, ten na pewno doceni ten fakt – bez żadnych dzikich poprawek ze strony użytkownika, system najzwyczajniej przyzwoicie i przyjemnie działa. Cała reszta ukryta jest w niuansach i żywotnych elementach 12.04, bo jak każdy wie – miodność tkwi w szczegółach.

Ubuntu 12.04, tak po prostu

Jak nowe wydanie prezentuje się w numeracji podstawowych komponentów systemu i aplikacji dla użytkownika?

Kernel 3.2.0, Xorg 7.6, Unity 5.10, Compiz 0.9.7.6, PulseAudio 1.1, Firefox 11, Thunderbird 11, LibreOffice 3.5.2, Brasero 3.4.1, Nautilus 3.4.1, Empathy 3.4.1, Shotwell 0.12, Totem 3.0.1, Rhythmbox 2.96

Domyślny zestaw aplikacji na pewno nie każdemu będzie pasował, ale mamy też do dyspozycji nowiutkie, lśniące Centrum Oprogramowania, za pomocą którego doinstalujemy co tylko zechcemy. Wszystko to wygląda imponująco, ale co to oznacza i jak się przekłada na jakość pracy z Ubuntu 12.04?

Unity 5.10 – zmiany duże i małe

Jak wspomniałem, na obraz całości składają się poszczególne błahostki na jakie się natkniemy. Podobnie jest z Unity – nie oczekujmy tu rewolucji na miarę przemieszczenia paneli lub przycisków okien w inne miejsce. Na pewno ucieszą się użytkownicy starszych kart graficznych, opuszczonych przez producentów sterowników. W końcu Unity 2D nie odbiega wyglądem i komfortem użytkowania od swojej pełnowymiarowej i wymagającej pełnego wsparcia 3D wersji (opartej o Compiz). Ale oprócz przedefiniowanej jakości, szybkości i stabilności Unity, pojawiły się inne zmiany i to takie, które nie są drzazgą podczas codziennej pracy.

Dash i aplikacje

  • Dash – teraz ten panel domyślnie pokazuje listę ostatnio używanych: programów, plików, oraz elementów pobranych.
  • Dash i video – nowy sposób zarządzania/segregowania/wyszukiwania plikami video, które przewinęły się podczas naszej pracy z systemem.
  • Launcher zawsze widzialny – to odmiana po wcześniejszych próbach unikania przez niego maksymalizowanych okien. Oczywiście do poprzedniego zachowania można powrócić, lecz nowe standardowe podejście jest wygodne.
  • Quicklists – czyli podręczne menu aplikacji, pod prawym przyciskiem myszki (ikony pokazywane przez Launcher).
  • HUD – stał się standardowym wyposażeniem Unity. Szybko dostęp do przeszukiwania opcji aktywnego programu aktywujemy klawiszem ‚alt’.
  • Ulepszone zachowanie Alt+Tab.
  • Nowe podejście do konfiguracji kilku-monitorowych.
  • Czy to oznacza, że wszystko jest na medal? W moim odczuciu nieco lepiej można było zorganizować pracę z przywoływaniem aplikacji z Launchera. Np. jeden klik – pokazuje okno, drugi – chowa. Obecnie po aktywowaniu okna, drugie kliknięcie jest ‚bezpańskie’ i bezużyteczne. Kolejna niedogodność to szybki przegląd wszystkich okien – brakuje go, lecz na szczęście można aktywować tryb Expo (choćby za pomocą Ubuntu Tweak).

    Dash i pliki wideo

    System poza Unity

    Poza odświeżonym Unity znajdziemy w Ubuntu 12.04 też i inne zmiany. Choćby wspomniana wcześniej numeracja programów użytkowych. Ale i nie tylko.

  • Konfiguracja prywatności – nowe narzędzie pozwalające określić, co z naszej aktywności będzie rejestrowane i jak długo przechowywane na naszym komputerze. Wszystko w celu, by np. Dash i wyszukiwanie plików/ostatnio używanych pokazywało tylko to co chcemy.
  • Integracja monitorowania i zarządzania wieloma systemami, Landscape.
  • Wyzwolenie od Mono – wraz z Banshee, pokład Ubuntu opuściły wszystkie aplikacje oparte o tę kontrowersyjną platformę. Oczywiście, zawsze można jest doinstalować (Banshee, Tomboy, F-Spot, itp).
  • Odnowione i poprawione Centrum Oprogramowania z coraz bardziej powiększającą się bazą programów do kupienia (gry, aplikacje, czasopisma i gazety, itp).
  • UbuntuOne – nowe narzędzia, nowy konfigurator, lepsza jakość.
  • Stabilność, stabilność i jeszcze raz stabilność
  • Bez oznak słabości?

    Z grubsza tak to właśnie wygląda i po miesiącu pracy i intensywnego testowania począwszy od wersji Beta, niewiele jest elementów do których mógłbym się przyczepić. Powtarzana przez mnie jak mantra ‚stabilność’ w moim przypadku na dwóch komputerach jest faktem. Jedyną sytuację awaryjną jaką miałem, to programik RadioTray (oczywiście to programik spoza głównej instalacji) i konieczność usunięcia jego lokalnej konfiguracji. Pozostałe elementy działają i nie wykazują tendencji do autodestrukcji. Cieszy również fakt łatwego dostępu do płatnych aplikacji. Może nie dlatego, że trzeba za nie płacić, ale z racji stworzenia wiarygodnego i przejrzystego kanału dystrybucji tych dóbr, co docenią twórcy gier/programów/innych. Wzrost zainteresowania przekłada się na ilość dostępnych pozycji oraz ich jakość, zatem skorzystać może na tym każdy.

    Jednak znajdą się też drobnostki, których widok może zdziwić, lecz potem się je ignoruje. Jak choćby zarządzanie indykatorami na panelu (a w zasadzie jego brak – instalujemy indykator – jest, odinstalowujemy – nie ma. To wszystko), czy wyłączanie się dźwięku podczas dogłębniejszych machinacji w jego ustawieniach (‚samo’ zmienia się wyjście dla dźwięku?). Czy też brak odświeżania zawartości repozytoriów po dodaniu PPA w Centrum Oprogramowania. Ale to głupstwa z którymi da się żyć.

    Oprócz ciepły słów wiele osób może i tak mieć awersję do Ubuntu. Dla nich pocieszającą nowinką jest to, że wydanie 12.04 staje się doskonałą podwaliną pod przyszłe ‚satelickie’ remiksy i przeróbki. Już teraz można bez większych problemów znaleźć odpowiednie PPA i samodzielnie sklecić quasi-Minta, po doinstalowaniu środowiska Mate lub Cinnamon. Podobnie wymiana kernela na bardziej ‚rześki’, itp. Nigdy nie znajdzie się dystrybucja, która zadowoli wszystkich swoim środowiskiem, domyślnym zestawem programów, podejściem do użytkownika. Jednak Ubuntu wydaje się łączyć powiew rewolucyjnej świeżości z niebanalnym wyglądem (którego nie chce się zmieniać zaraz po instalacji) i całkiem sensownym zestawem aplikacji i użytecznością nawet dla nieobeznanego z Linuksem użytkownika.

    Nowe Ubuntu można pobrać z oficjalnej strony http://www.ubuntu.com/download (choć 12.04 pojawi się tam dopiero za parę chwil). Ciekawostką będzie objętość obrazu iso (750MB) – to pierwsze wydanie, które nie zmieści się nam na standardowej płycie CD (700MB). Pozostaje użyć pendrive, lub płyty DVD. Zwyczajowo można też wykonać upgrade z poprzedniej wersji, jeżeli ktoś ma taką ochotę.

    Unity według naszych zasad

    Zapewne jedną z pierwszych rzeczy jaką zrobi wielu użytkowników po zainstalowaniu nowego Ubuntu 12.04, będzie próba dostosowania środowiska Unity do swoich potrzeb. Jednak wobec autorytatywnej postawy pulpitu w, bądź co bądź, nowym rewolucyjnych wydaniu, zderzymy się z koncepcją ujednolicenia, która ma poprawić rozpoznawalność marki Ubuntu (i samego Canonical). I najzwyczajniej i prosto mówiąc – za dużo sobie nie poustawiamy. Niektórzy bez skrępowania dadzą nura w gąszcz przełączników i ustawień zaszytych w plikach konfiguracyjnych, lecz świat manuali i poradników nie powinien być przepustką do pracy z Unity. Zanim ktoś poświęci parę wieczorów na rozgryzanie ukrytych opcji środowiska, polecam zapoznać się z jednym z przyjaznych graficznie i użytkowo programów z gatunku ‚Otwieracz do Pulpitu dla Poszukiwaczy Nieodgadnionego’. Programy starszym użytkownikom są na pewno znane, lecz zerknijmy przelotnie co takiego oferują i w którym znajdziemy to, co akurat nas interesuje.

    MyUnity

    Jedną z głównych zalet programu jest jego obecność w oficjalnych repozytoriach Ubuntu 12.04, zatem zainstalujemy go bezpośrednio z Centrum Oprogramowania. Drugą zaletą jest ładne wykonanie aplikacji i sensowne opcje regulujące Unity. Dzięki nim mamy pod kontrolą Launchera, Dasha, czcionki systemowe, pulpit i jego ikony oraz tematy graficzne. Może nie wszystkie aspekty konfiguracji są dostępne, lecz przynajmniej nie błądzimy pomiędzy setkami opcji.

    MyUnity#1

    MyUnity#2

    MyUnity#3

    MyUnity#4

    MyUnity#5

    MyUnity#6

    Unsettings

    Ten program wiele opcji MyUnity dubluje, lecz dokłada sporo swoich i dlatego też jest wart zwrócenia nań uwagi. Poza ułożeniem interfejsu programu, każde jego podmenu z ustawieniami Launchera, Dasha, paneli, tematów zawiera, itp, zawiera więcej ustawień, choć może nie zawsze do końca szczęśliwie przetłumaczonych nasz ojczysty dialekt. Do zainstalowania potrzebne jest dodanie repozytorium z programem – ręcznie, lub w Centrum Oprogramowania:

    sudo add-apt-repository ppa:diesch/testing
    sudo apt-get update
    sudo apt-get install unsettings

    Unsettings#1

    Unsettings#2

    Unsettings#3

    Unsettings#4

    Unsettings#5

    Unsettings#6

    Unsettings#7

    Unsettings#8

    Ubuntu Tweak

    Program legenda, znany chyba każdemu użytkownikowi. Nie dość tego, że legenda – to i przy okazji kombajn. Tym programem wyczyścimy system ze zbędnych pakietów/zalegających śmieci/starych kerneli, ustawimy opcje Nautilusa, pulpitu, logowania i sesji. Łatwo dotrzemy do ustawień menedżera okien, katalogów osobistych jak też wykonamy kopię bezpieczeństwa naszego pulpitu (w celu późniejszego ew. przywrócenia). Skupiając się jednak na samych opcjach Unity, odkryjemy, że ceną za uniwersalność programu jest pominięcie paru elementów, które ustawimy wymienionymi wcześniej programami. Jednak to, czym się może pochwalić Ubuntu Tweak, a nie ma żadna poprzednia aplikacja, to kontrola Compiza. W skromnym może wymiarze, lecz wystarczającym do przypisania rogom ekranu konkretnych funkcji (co mnie ogromnie uradowało). W celu zainstalowania – dodajemy repozytorium:

    sudo add-apt-repository ppa:tualatrix/ppa
    sudo apt-get update
    sudo apt-get install ubuntu-tweak

    UbuntuTweak#1

    UbuntuTweak#2

    UbuntuTweak#3

    UbuntuTweak#4

    Jak widać, z Unity jest jak z pustynią – pod maską pozornego braku ustawień tętnią życiem opcje, które cześć z nas uzna za stosowne przestawić sobie za pomocą jednej z wyżej wymienionych aplikacji. Należy jednak pamiętać, że taka ‚dłubanina’ może doprowadzić do efektów niezamierzonych i niekontrolowanego zachowania środowiska, zatem trzeba mieć to na względzie i wyczuć, na ile możemy sobie pozwolić. Pomijając oczywiście standardowe ustawienia dostępne w Ustawieniach Systemu.

    Translate »