przystajnik

Jak to się robi w Hollywood

Oferta linuksowych edytorów wideo jest znana każdemu, kto zgłębiał ten temat. Choć ostatnimi czasy wiele projektów zmężniało i nabrało znamion używalnych, to nadal wielu użytkowników z utęsknieniem oczekuje cudu i pojawienia się… No właśnie, czego? Gdy Lightworks w wersji bezpłatnej (i płatnej) dla Linuksa stał się faktem, wydawać by się mogło, że cóż więcej potrzeba do szczęścia. Jednak utyskiwanie na ofertę edytorów wideo pod Linuksem nie ustało. Skoro wszyscy chcemy być profesjonalistami, zatem proszę – jak to się robi w Hollywood.

Niewielu użytkowników zdaje sobie sprawę, na ile Linux wkomponował się w branżę filmową. I nie chodzi tu o epizodyczne role w filmach, w których fascynaci dostrzegą znany ekran z KDE lub GNOME (w tym rekordy ostatnio bije Mr. Robot). Okazuje się bowiem, że poza wykorzystaniem farm linuksowych do renderowania fantastycznych animacji, Linux grał też pierwsze skrzypce podczas generowania efektów do takich filmów jak jak Titanic, Shrek, Frozen i wielu, wielu innych. Tego systemu używa się też jako podstawowego (na serwerach i na desktopie) w takich studiach jak DreamWorks, Industrial Light & Magic, Disney, Hammerhead, Sony Pictures Imageworks i paru kolejnych. Jednak zaprzęgnięcie Linuksa do renderowania (z wykorzystaniem takich programów jak Autodesk Maya, Renderman, okazjonalnie Blender) to nie wszystko. Pod Linuksem edytuje się również filmy (sekwencje, sceny, efekty specjalne) i to nie bynajmniej z wykorzystaniem wolnych i darmowych edytorów. Oto świat oprogramowania na które nie stać większości z nas.

NUKE

Perełka z bogatej oferty oprogramowania od The Foundry. Program występuje w trzech wersjach – zwykłej, która służy jako typowy kompozytor, oraz wersji X i Studio – gdzie mamy już więcej możliwości, w tym typowo edycyjnych. Program w większości jest wykorzystywany do postprodukcji filmowej i do tworzenia efektów specjalnych (ale nie tylko). Pracuje się w nim na węzłach oraz posiada on wbudowane środowisko 3d, Python API, wsparcie dla Pixar Renderman Pro Server i całe mnóstwo innych funkcji. Z jego użyciem powstały takie produkcje jak Avatar, Iron Man, The Curious Case of Benjamin Button, King Kong, Jumper, I Robot, Resident Evil: Extinction, Tron: Legacy oraz Rise of the Planet of the Apes (i wielu innych). Cena – od 3000 do 6700 euro. Dostępna jest też wersja testowa/edukacyjna.

Fusion 8

fusion

Piękny Fusion i profesjonalna obsługa

Sztandarowa produkcja ekipy Black Magic Design, której w branży chyba nie trzeba przedstawiać. Ich wiodący kompozytor i edytor wideo Fusion został zapowiedziany w wersji 8 także dla Linuksa (koniec roku 2015). A o jego renomie świadczy lista produkcji, do których został użyty – 300, Avatar, Battlestar Galactica, Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest i tak dalej. Praca w nim nie odbiega od tego, co przyjęto za standard w tego typu programach – węzły, efekty specjalne, kompozycja, animacja i 3D w jednym programie. Fusion jest dostępny w wersji bezpłatnej okrojonej o pewne funkcje (ale dozwoloną do użytku komercyjnego?) i pełną za 995 dolarów. Wg. zapowiedzi, dla Linuksa będzie dostępna tylko wersja płatna – póki co.

Davinci Resolve 12

Davinciresolve

Davinci Resolve 12

Ponownie Black Magic Design w akcji i kolejna zapowiedź kolejnego produktu dla Linuksa. Tym razem jest to rzecz już namacalna, gdyż jest dostępna wersja demo. Davinci Resolve to typowy przedstawiciel nieliniowej edycji wideo wraz z korekcją kolorów (również w czasie rzeczywistym), efektami, przejściami, mikserem audio i wideo i wszystkim, co potrzebne do w pełni funkcjonalnej pracy nad materiałem wideo (również w czasie rzeczywistym z kilku źródeł). Do współpracy z programem można dokupić sobie profesjonalną konsoletę za 29 000 dolarów. Działającą oczywiście również pod Linuksem. Sam Davinci Revolve będzie sprzedawany podobnie jak Fusion 8 – okrojona wersja bezpłatna oraz wersja Studio za 995 dolarów.

Flame Premium

Znacie to – „dla Linuksa nie ma AutoCada od Autodesk”? Cóż, Autodesk ma za nic malkontentów i pewne program (nowsze) z ich oferty są wydawane również w wersji dla Linuksa. Tak właśnie jest z Flame Premium, edytorem efektów specjalnych 3D, kompozycji, korektorem kolorów. Prawdę mówiąc, stopień integracji, łączenia i zastępowania produktów przez Autodesk jest na tyle zawiły, że ciężko jednoznacznie powiedzieć, co obecnie wchodzi w skład Flame/Flame Premium. W wersji dla Linuksa jest to to rzeczony edytor, nieliniowy edytor wideo Smoke Advanced, Lustre. Jeżeli nie zależy nam na korekcji kolorów możemy zakupić samo Flame bez możliwości profesjonalnej kontroli nad kolorami. Ceny są profesjonalne, czyli na specjalne życzenie, wg. różnych informacji zaczynające się od 25 000 dolarów.

Mistika / Mamba FX

Tajemnicza i mało znana produkcja studia SGO. W przypadku Mistiki, jej główne cechy to edycja na osi czasu, korekcja kolorów, kompozycja, renowacja obrazu, filtry natywnej stereoskopowej obsługi różnych formatów – RED, ARRI RAW, PHANTOM i WEISSCAM. Dodatkiem do całości jest samodzielny nieliniowy edytor Mamba FX, pracujących standardowo na węzłach i wspomagający tworzenie efektów specjalnych. Cena za Mamba FX to 239 euro.

I to z pewnością nie jest cała komercyjna oferta dla linuksowych twórców efektów specjalnych i techników pracujących nad materiałem wideo. Przez lata przewinęło się również kilka innych branżowych pereł, takich jak Rayz, Shake. Cały czas też oczywiście w użyciu są wspomniane rozwiązania do renderingu, z Autodesk Maya na czele (ale i HDR Light Studio, Renderman i inne). Innymi słowy – profesjonaliście nie nudzą się na Linuksie. 

Post navigation

10 comments for “Jak to się robi w Hollywood

  1. 8 sierpnia, 2015 at 14:58

    W życiu bym nie pomyślał, że jest tyle dostępnych rozwiązań komercyjnych!

  2. lenmar
    8 sierpnia, 2015 at 19:57

    Witam i dziękuję za dobry artykuł. Najwięcej projektów udało się
    zrobić w KDEnlive, chociaż próbowałem bawić się w Lightworksie (nie
    mogłem przyzwyczaić się do odmiennego interfejsu), programie Cinelerra
    (niezbyt łatwy w obsłudze) i Openshocie oraz Pitivi, ale są to programy o
    mniejszych możliwościach. Czekam na rozwój programu ShotCut, Lumiery napisanej na podstawie Cinelleri z lepszym interfejsem oraz starego dobrego MainAcotora który ma być reaktywowany.
    Póki co do poważniejszej pracy wykorzystuję windowsowego Ediusa Neo. Doceniam jego szybkość, stabilność i małe wymagania sprzętowe. Na komputerze z procesorem Althon 5400+ i 2 GB pamięci przy odrobinie sprytu z plikami pseudo proxy można montować materiał FullHD. Pozdrawiam i dziękuję za ten i inne świetne artykuły.

  3. Jarek Bugajski
    13 września, 2016 at 1:21

    Ciekawe.Ja szukam programu,który by z nędznej jakości filmiku zrobił naprawdę dobry.Używam Avidemuksa i Open Shota,ale one nie wiele mogą.Zwiększona rozdzielczość powoduje tylko zwiększenie wielkoci,bez wyraźnej poprawy dźwięku czy obrazu.Szukam czegoś takiego co poprawia obraz jak w starych filmach,wycinając szumy i ogólnie jakość.

  4. Inter
    13 września, 2016 at 14:56

    Myślę że masz a duże oczekiwania. Z filmiku robionego słabym telefonem Full HD nie uzyskasz. Tym bardziej, że często już producenci telefonów pisząc że aparat robi zdjęcia/filmy 5MP mają na myśli interpolowaną wynikową rozdzielczość z matrycy n.p. 2MP. Tak więc już w oprogramowaniu aparatu masz często domyślnie zainstalowany sofcik „poprawiający” jakość głównie po to żeby więcej MP uzyskać w pliku wynikowym. Z takiego filmiku już nic nie uzyskasz.

    Z dźwiękiem jest prościej i tutaj można poszukać jakiejś wtyczki vst do Audacity do odszumiania. Jak masz dobry profil szumów to można z dobrym narzędziem sobie poradzić.

    Wracając do filmów to jeśli jesteś pewien, że Twój filmik źródłowy się nadaje to myślę, że musiałbyś się rozejrzeć za komercyjnymi produktami.

  5. Jarek Bugajski
    13 września, 2016 at 15:38

    Mój kolega obrobił mi filmik komercyjnym Nero i efekt był niewiele lepszy od moich obróbek w darmowych programach.Filmy często mają postrzępioną ostrość,słabą ostrość,kontrast i nasycenie barw.Dobry program jest w stanie doprowadzić taki film do użytku.Weź scyfryzowane stare polskie filmy.

  6. Inter
    13 września, 2016 at 18:49

    Zgadza się, można. Szczególnie że do cyfralizacji używa się najlepiej zachowanych klisz. Wszystko zależy od jakości oryginału no i włożonej pracy osób przy tym pracujących. Skoro kolega był w stanie poprawić Twoje filmiki to znaczy, że nie masz złych oryginałów. Wiesz, wyobraziłem sobie że chcesz zrobić Full HD z 640×480 🙂

    Kontrast i nasycenie barw poprawisz n.p. w kdenlive.
    https://opensource.com/life/11/11/kdenlive-part-4-colour-correction

    Jak z ostrością nie wiem, nie bawiłem się w to ale chyba też znajdziesz jakiś „sharpen” w efektach kdenlive.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »