przystajnik

Google ostatecznym sędzią w sprawie linuksowego kernela

Powyższy tytuł jest odmiennym spojrzeniem na to, co w dość wyważonych (jak na niego) słowach opisał sam Linus Torvalds. W czasie porządkowania swojej skrzynki pocztowej na gmail.com, Torvalds przejrzał również katalog zawierający wiadomości oznaczone przez filtry antyspamowe jako śmieci. Jakie było jego zdziwienie, gdy wśród ofert powiększania tego i owego zauważył wiadomości zawierające łatki do kernela i przeróżne zgłoszenia dotyczące rozwoju tegoż. „Zauważył” to bardzo delikatne określenie bytności wiadomości mogących wpłynąć na postęp w udoskonalaniu kernela.

slide-jpg.2233Folder antyspamowy był wręcz zasypany załącznikami z poprawkami, aktualizacjami i innymi sprawami przekazywanymi pod rozwagę do Linusa. Na 3000 zgromadzonych tam wiadomości aż 1190 nie stanowiło spamu. Tym samym Linus wycofał swoje miłe słowa wypowiedziane jakiś czas temu pod adresem ekipy Gmail, odpowiedzialnej za rzeczone filtry klasyfikujące pocztę. Z taką kontrolą nad informacjami dotyczącymi kernela, Google stało się wiodącym sędzią rozstrzygającym, co do kernela ma trafić, a co nie. Na szczęście zgłoszenie problemu nie pozostało bez echa i już na drugi dzień, Linus radośnie zaraportował, że przez noc ze 100 wyłapanych wiadomości, tylko 2 okazały się być pełnoprawną korespondencją.

Sprawa może wydać się błahostką, jednak co by było, gdyby Linus nie zajrzał do katalogu zawierającego spam, albo zrobił to za rok? To kolejny incydent pokazujący, co może oznaczać bezgraniczne zaufanie korporacji i ich „myśleniu” za użytkownika. Swoją drogą, Fundacji Linuksa naprawdę nie stać na utrzymanie serwera pocztowego? A może nie ma go kto skonfigurować? 

Post navigation

9 comments for “Google ostatecznym sędzią w sprawie linuksowego kernela

  1. Michał Grochowski
    21 lipca, 2015 at 22:28

    Oto dlaczego rms ma trochę inny sposób korzystania z sieci. No i dlaczego tylko przez połowę świata jest uznawany za szaleńca.

  2. nn
    21 lipca, 2015 at 23:31

    Argument za tym, żeby iść drogą Stallmana. Ja mam już swój serwer e-mail 🙂 czekam na was

  3. Inter
    22 lipca, 2015 at 0:19

    Hehe, śmieszny jest Linus. Któż poważnie traktujący swoją pracę nie zagląda do spamu? Szczególnie w takiej branży gdzie występują niespotykane załączniki mogące zostać odebrane jako zagrożenie. Gmail jest jaki jest, to tylko automat. Myślę, że część deweloperów mogła się wkurzyć nie na Gmaila tylko na Linusa właśnie, że nie sprawdził spamu. Nowy kernel powinien mieć przydomek „Oświecenie Linusa”.

  4. megaziuziek
    22 lipca, 2015 at 0:39

    „Czasami warto uchodzic za idiote,niż się odezwać,i rozwiać co do tego wszelkie wątpliwości”.
    To cytat,nie gniewaj się.
    Warto go mieć jednakowoż na uwadze.

  5. Esc
    22 lipca, 2015 at 8:32

    Być może linus zagrał głupa. Ale to nie zmienia faktu, że Gmail ze swoją usługą antyspamową usypia użytkowników. Jeśli schodzi ci dużo spamu to cięzko jest wyłapać wiadomość, która jest właściwa. Z drugiej strony może by było lepiej gdyby linus miał swój serwer pocztowy. Znając jego temperament to po 6 mc-ach przy zalewie spamu napisałby sam filtr antyspamowy taki, że spamassasin się chowa (patrz Git)

  6. ffdgrtr
    22 lipca, 2015 at 17:52

    To się nie odzywaj bo rozwiewasz wszelkie wątpliwości 😀

  7. ogór duży
    22 lipca, 2015 at 17:55

    Sezon ogórkowy zawitał na przy-stanik. Tytuł jak z Faktu a komentarze z Onetu. 😀

  8. 22 lipca, 2015 at 19:03

    To samo miałem napisać. Doszukiwanie się teorii spiskowych na poziomie „Elvis żyje!”. 😀

    Mnie osobiście aż nie chce się wierzyć, że jakikolwiek programista, a już na pewno nie Linus, wierzy w nieomylność filtrów spamowych i w ogóle do spamu nie zagląda.

  9. 22 lipca, 2015 at 21:06

    W jakąś teorię spiskową trzeba wierzyć, inaczej byłoby nudno 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »