przystajnik

Archiwum tagów la email

Co by tu jeszcze zaszyfrować – Criptext 0.13 Beta

Spójrzmy prawdzie w oczy. Czasy zrobiły się niepewne. Ludzie trzymający z obecnym obozem władzy nie są pewni, czy jutro nie będą po drugiej stronie barykady. Tak samo jak ci, którzy dzisiaj tam są i drżą o jawność swoich danych i korespondencji. Użytkownicy wiodącego systemu nie dadzą sobie ręki uciąć, jakie informacje wędrują z ich komputerów i którędy. Zwolennicy otwartych idei wciąż odpierają ataki NSA próbującego wcisnąć w kernel coraz to kolejne poprawki. Wobec takiego układu niekorzystnych okoliczności szyfrowanie wiadomości e-mail to chyba rzecz niepodlegająca dyskusji. Ręka w górę, kto to ogarnął w swoim lokalnym kliencie poczty.

Mozilla: Thunderbirda w dobre ręce oddamy

Może zdziwi to niektóre osoby, ale fundacja Mozilla już w 2012 roku zaprzestała rozwoju swojego nieodrodnego Thunderbirda. Projekt przeszedł w stadium ESR (Extended Support Release), ale ten wymowny sygnał pozostał niemal bez echa. Thunderbird był zatem łatany i poprawiany przez zespół programistów Mozilli i próbował technologicznie nadgonić rozwijającego się dynamicznie Firefoksa. Niestety, często działało to w drugą stronę – to Firefox musiał czekać albo dostosować się do ograniczeń Thunderbirda. Teraz prezes Mozilli, Mitchell Baker, mówi już wprost – „Thunderbird musi przejść w ręce społeczności – my nie damy rady go już rozwijać”.

Terminal pogryzł człowieka: cone

Nikt chyba nie wyobraża już sobie współczesnych czasów bez poczty elektronicznej. Usługa ta wrosła się w nas na dobre i bez dostępu do skrzynki pocztowej czujemy się jak w butach z pourywanymi sznurówkami – da się funkcjonować, ale podświadomie czujemy, że coś jest nie tak. Twórcy oprogramowania również podchwycili tę koniunkturę i do naszej skrzynki możemy się logować ze smartfonów, za pomocą dedykowanych klientów poczty, poprzez WWW oraz – a jakże – za pomocą tekstowego terminala. Działających w trybie tekstowym klientów email mamy kilka, a wśród mniej lub bardziej znany istnieje sobie program cone.

Google ostatecznym sędzią w sprawie linuksowego kernela

Powyższy tytuł jest odmiennym spojrzeniem na to, co w dość wyważonych (jak na niego) słowach opisał sam Linus Torvalds. W czasie porządkowania swojej skrzynki pocztowej na gmail.com, Torvalds przejrzał również katalog zawierający wiadomości oznaczone przez filtry antyspamowe jako śmieci. Jakie było jego zdziwienie, gdy wśród ofert powiększania tego i owego zauważył wiadomości zawierające łatki do kernela i przeróżne zgłoszenia dotyczące rozwoju tegoż. „Zauważył” to bardzo delikatne określenie bytności wiadomości mogących wpłynąć na postęp w udoskonalaniu kernela.

Translate »