przystajnik

Jeśli nie GIMP, to PaintSupreme?

Jakby dyplomatycznie nie podchodzić do tej kwestii, to GIMP ma tylu samo zwolenników, co i przeciwników. Zawsze znajdzie się jakiś powód do radości w rozwoju tego programu (tryb jednookienkowy), ale i powody do wiecznego utyskiwania (dokładność 16bitowa, CMYK, itp). Niestety, na linuksowej scenie programów do poważniejszego retuszu grafiki szczerze powiedziawszy nie widać innego narzędzia, które byłoby w stanie porwać tłumy rozmachem funkcji graficznych, jakością wyników i wygodą obsługą. Jednak zza tronu na którym rozsiadł się GIMP, do oczekujących zmian użytkowników nieśmiało mruga komercyjny program PaintSupreme.

Producentem tego programu jest firma BrainDistrict GmbH, a sama aplikacja jest dostępna na ich stronie – do przetestowania w wersji demo (póki co tylko wersja 32bitowa, bez możliwości zapisu), jak też kupienia za zupełnie uczciwą kwotę 16.99 euro (na dzień dzisiejszy około 67 zł). Ponieważ obecna forma produktu jak i zakupu nosi znamiona ‚sponsorowania’ jego rozwoju, za wymienioną kwotę otrzymamy co najmniej wszystkie aktualizacje w gałęzi rozwojowej 1.XX (obecnie 1.1). A jak PaintSupreme wygląda w użytkowaniu na dzień dzisiejszy?

PaintSupreme 1.1 w akcji

Ocena interfejsu zbudowanego w oparciu o QT (program jest multiplatformowy) to kwestia gustu, lecz po paru minutach rozglądania się po opcjach, raczej nikt nie powinien mieć problemów z podstawową obsługą. PaintSupreme prezentuje standardy do jakich od lat przyzwyczają nas tego typu programy – narzędziówka po lewej stronie, po prawej warstwy i nawigacja po obrazie, górna belka menu z opcjami wybranego narzędzia poniżej. A sam środek – obrabiany obraz, nawet w kilku wersjach, gdyż PaintSupreme obsługuje wyświetlanie w kartach.

PaintSupreme – menu i opcje

Nieco ćwiczeń i rozpoznania mogą wymagać specyficzne opcje konkretnych narzędzi, lecz bez większego stresu użyjemy gradientów, łatki, zaznaczania, itp. Wystarczy zapamiętać, że wszelkie możliwe machinacje parametrami narzędzia znajdziemy tuż pod belką z menu, a a tam z kolei wiodącym jest przycisk Tool Settings.

W rozwijanych menu znajdziemy wiele ciekawych rozwiązań, głównie za sprawą filtrów ze sporą ilością automatyki. Zatem na szybko poprawimy automatycznie poziomy, ilość szczegółów, ostrość zdjęcia, kontrast, itp. Pozostaje jednak mieć nadzieję, że do tych pożytecznych filtrów pojawi się niedługo jednak jakieś sterowanie, na wypadek gdyby nie zadowalała nas automatyka.

Obsługa warstw również zrealizowana jest połowicznie. Warstwy możemy tworzyć, przenosić, grupować, lecz nie znajdziemy póki co efektów (mnożenie, nakładanie, itp).

Pozostałe opcje jak choćby skalowanie, też nie są przeprowadzone w ścisłej kontroli nad jakością (resampling). Jakości również nie dopatrzymy się w precyzji efektów i filtrów – wszystkie póki co operują z 8 bitową dokładnością (dopatrzymy się tego na postrzępionym histogramie).

Jak widać, na obecną chwilę PaintSupreme przypomina nieco rozjeżdżony plac budowy z zarysem budynku na planie, który daje ogólne pojęcie o tym, co w tym miejscu powstanie. Sukcesywny i w miarę szybki rozwój programu może zapewnić mu stabilną pozycję, choćby wśród linuksowej części fanów obróbki grafiki. Jak potoczą się losy tego programu i czy nie skończy on jak niesławny Pixel – czas pokaże. Na systemach Windows i MacOS ciężko będzie mu wybić się ponad hegemonię PaintShopa, a i na Linuksie w starciu z GIMPem, PaintSupreme ratuje tylko interfejs. Tak czy siak – osobiście z ew. zakupem poczekam do wersji 1.2.

Pobraną wersję demo ze strony twórców należy rozpakować do jakiegoś katalogu (np. ~/Programy), oraz nadać plikowi PaintSupreme prawa do wykonywania – potem wystarczy zwyczajowy dwuklik. Oczywiście w przypadku systemu 64bitowe, konieczne będzie doinstalowanie paczki ia32-libs.
 

Post navigation

Translate »