przystajnik

Monthly Archives: Wrzesień 2006

Poznać ludzkość

Widziałem niedawno animację flashową która mocno mi zapadła w pamięci.
Jak ogarnąć te abstrakcyjne i nic nie mówiące wielkie liczby określające statystycznie nasz świat, ludzkość i inne aspekty naszej egzystencji ? Sprowadzić populację do 100 osób i na nich przełożyć skalę, zachowując propocje.
Niekiedy prawda szokuje.

Kubica nowym bohaterem narodowym ?

Robert Kubica, pierwszy Polak startujący w wyścigach Formuły 1 zajął dziś trzecie miejsce na torze Monza we Włoszech. Chciałoby się powiedzieć, do trzech razy sztuka – bo to jego trzeci występ i już podium.

Czyżby był to etap nowej narodowej histerii pod tytułem ‚kubicomania’ ? Osobiście nie mam nic przeciwko temu, a nawet jest wskazane, żeby p. Robert radził sobie jak najlepiej i dokopał wszystkim na torze 🙂
Ale gadżetów kupować nie zamierzam. Zresztą, jakimś wybitnym pasjonatą sportów motorowych nie jestem. Mylą mi się te samochodziki, nie wiem kto w którym jedzie.

Kto z Romanem wojuje, ten w sądzie wyląduje

Jak to mówią, nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. A większość ludzi z takiego LPR wykazuje się wyjątkową gorliwością w tropieniu szubrawców, którzy czy to gestem, czy słowem w jakiś sposób naruszają święte krowy piedestału władzy ( generalnie piedestały obsadzone przez LPR ).
Tak mi dziś mignęło w nagłówkach, że pan Strąk ( poseł ) zawiadomił prokuraturę, iż burmistrz Sztumu dokonał zamachu na osobę pana Romana. Zamach ów miał formę słownego sprzeciwu i zakazu odczytu listu skierowanego do nauczycieli i uczniów. Szkoły skwapliwie z tego zakazu skorzystały.
A słowa pana Romana, wszak świętym balsamem winny koić uszy wiernych i niewiernych, ku nawróceniu i pouczeniu.

Panu Strąkowi ( posłowi ) proponuję zakup walkmana, nagranie sobie przemówień swojego bożyszcze i defiladowania w rytm słów niosących przesłanie pokoju, miłości, mądrości, zrozumienia i poszanowania.

Źródło : http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3602090.html

Iluzoryczny Styx

The Grand Illusion The Grand Illusion ( 1977) to kolejna pozycja grupy Styx, która ( płyta ) zawitała w progi mojego odtwarzacza CD.
Grająca takiego prog-hard-rocka grupa od dawna przyciągała moje ucho. Z racji tego, że praktycznie na każdej płycie po podpisaniu umowy z A&M grupa prezentuje niesamowicie melodyjne przeboje, niektórzy zakrzykną : Kicz !
Ale dałbym sobie gaz i prąd odciąć, żeby obecnie grano taki kicz. Grupa nie miała łatwego startu, ciężko im się było przebić, pierwsze albumy to zdecydowanie rock progresywny próbujący nawiązać do dokonań Emerson Lake & Palmer. Dojście do grupy Shaw’a zdecydowanie przeniosło repertuar bliżej klimatów hard rockowych ( rockowych ? ). De Young co prawa wolałby grać po swojemu, ale nie mógł odmówić tego, że płyty zaczęły się sprzedawać o niebo lepiej, a wylansowane hity znamy i lubimy do dziś.

A Man in the Wilderness z tego krążka mogę na okrągło …

Szansa dla pięknych, młodych i zdolnych

Czyli – może się w końcu doczekamy dobrego programu OCR dla Linuksa ?
A wszystko za sprawą źródeł Tesseract-ocr udostępnionych przez Google. Wg. zapewnień Google engine rozpoznaje tekst o wiele dokładniej, niż inne dotychczasowe rozwiązania OCR. Niestety, na razie tylko dobrze ( ? ) sobie radzi z językiem angielskim.

Teraz tylko czekać, aż ktoś je ( źródła ) wykorzysta w pokojowy i umiejętny sposób.

Savage: The Battle for Newerth za darmo

Na Linuksa nie ma gier. To już chyba dawno przebrzmiały slogan bez podstaw w rzeczywistości.
Na Linuksa nie ma ładnych gier. No tak – z tym bywa różnie.

A tu na pewno należą się brawa dla s2games za pewien kawałek kodu. Chodzi o uwolnioną ( udostępnioną za darmo ) grę pt. Savage: The Battle for Newerth.
Od strony technicznej gra może się podobać, wszystko się świeci, trawka się buja, postaci są ładnie animowane, odgłosy paszczowe także. Zasadniczo – jedna z lepszych pod względem graficznym gier na Linuksa ( nic dziwnego, wcześniej, czyli przed 1 września była to gra ze wszechmiar komercyjna ).
Od strony grywalności gra jest nieco inna niż to do czego przyzwyczaiły nas inne produkcje. Jest to połączenie RTS’a z grą 3D i RPG.
Sprowadza się to do tego, że walczą ze sobą dwa obozy ( o panowanie ? Jak u nas w kraju, no jak w kraju ). Możemy się wcielić w jedną z kilku postaci i za jej pomocą dokonywać eksterminacji wrażych jednostek. Radosnemu rozłupywaniu przeciwników na pół towarzyszą adekwatne ogłosy. Ale to nie wszystko – z czasem możemy awansować na kolejne poziomy zaawansowania – dzięki temu rozwija się nam ( polepsza ) zbroja i broń, nasze umiejętności, itp. Ale to nie wszystko – może zaprowadzić naszego bohatera do naszej twierdzy i wymienić go na innego wojownika, którym będziemy kontynuować dzieło zbawienia. Ale to nie wszystko – w twierdzy możemy przeobrazić się w dowódcę, który jak w klasycznym RTS’ie będzie wydawał rozkazy robotnikom, stawiał budowle, produkował jednostki, zlecał wynajdywanie nowych technologii. Ale to nie wszystko – po kolejnych odkryciach nasz bohater może zaopatrzyć się w takie zdobycze technologii jak działka elektryczne, granaty, moździerze, itp itd.
Wystarczająco zamieszane ? Dla mnie też. Ale pobawić się można, jedne co mi doskwiera – gra nie posiada trybu single player. Trzeba grać w sieci.

Druga sprawa, to skąd tę grę zdobyć. Ano, na próżno szukać wersji dla Linuksa na stronie producenta. Ale proszę, oto linki :
Savage ( binarka gry )
Savage Update 2.00c ( update gry )
Mod SEP-3T ( patch eliminujący sprawdzanie autoryzacji przy łączeniu się z serwerami gry – oczywiście, wszystko legalnie )

Ściągamy pierwszą paczkę, instalujemy, ściągamy drugą, aktualizujemy. Ściągamy trzeci plik i rozpakowujemy go do katalogu z grą. I możemy ruszać na wroga. Frustracji obecną rzeczywistością mówimy nie !

PS. Gra po zaintalowaniu i uruchomieniu pyta się o CDkey. Nie kombinować, tylko wypełnić rubryczkę cyferką ‚0’ ( zero ) do samego końca.

Z pamiętnika polityka

Namnożyło się ostatnio tych blogów, oj namnożyło. Partyjnych. Wybory tuż tuż, zatem trzeba się zaprezentować temu szerokiemu spektrum społeczności internetowej.

W zasadzie nie zwróciłem nawet uwagi na te blogi. Ot, pojawiły się, no i będą tam puste deklaracje, plucie na drugą stronę, wykazywanie w zawiłych wywodach, że ‚to my mamy rację’, itp. Tak więc i nie czytałem ( znam z ploteczek ) bloga p. Marcinkiewicza, p. Wierzejskiego i innych panów których nie pamiętam z nazwiska, a może też piszą blogi.
Pominąłem blog p. Pawlaka ( Waldemara ). A to dlatego, że wszedłem tam dzisiaj, bo ponoć p. Waldemar użył pojęcia ‚Linux‚ w jednym ze swoich wpisów. I faktycznie, użył. Mało tego, użył też nazwy ‚Postgresql‚ a i nawet ‚SSL‚. Zadziwił mnie, bo z treści wynika, że wie o czym pisze.

Poczytałem sobie co nieco na tym blogu. I muszę przyznać, że wywołał u mnie pozytywne wrażenie. Poza bałaganem we wpisach, komentarzach itp ( no te blogi onetowskie to jakieś takie, niedorobione ? ), blog pisany jest w miarę przystępnym językiem, z zachowaniem miejsca na różne wtrącenia, myśli odautorskie itp. Bez agresji, bez nadmiernego obnoszenia się z ‚a bo my to’.
Może nawet jakiś list do pana Waldemara wystosuję ? O czym ja bym mu tam mógł napisać, bo polityk ze mnie mierny …
Latoś porzeczki u szwagra nie obrodziły… Czy co …

W obronie

Co tu wiele mówić. Na pohybel karierowiczom politycznym, którym czas od wyborów do wyborów mija na zaprowadzaniu nowego porządku moralnego w naszym kraju, przy jednoczesnym braku elementarnej wiedzy, wyczucia, zdrowego rozsądku, umiejętności osądzenia i postawienia się w roli.

A kto uważa, że Roman i inni przekroczyli już dawno pewnie granice, niech podpisuje.

A teraz z zupełnie innej beczki – podobał mi się wczorajszy Sopot !

Niechętnym i krzywym wzrokiem spoglądam na obecne konkursy, bale festiwale. Gdzieś, coś, czegoś mi zawsze brakuje. A to nabuchana komercja niszczy klimat, a to artyści którzy czasem po łebkach traktują swój występ, a to poziom artystyczny sięgnął drugiego dna, itp itd.

Ot, włączyłem sobie wczoraj ( niedzielny „Dzień Wspomnień” ) festiwal w Sopocie, żeby popatrzeć na staruszków scenicznych. Z czystej ciekawości i z chęci posłuchania starych przebojów, których większość nie było mi dane oglądać w latach ’70-siątych ( z przyczyn obiektywnych, niezależny ode mnie ). Wcześniejszych dni koncertowych nie oglądałem, bo jakoś takoś. Nawet Elton John, nic mu nie ujmując, mnie nie przekonuje.

Ale Dzień Wspomnień – po prostu mi się podobało, nawet bardzo. Demis Roussos, Karel Gott, Drupi, Helena Vondrackova, Maryla Rodowicz i Budka Suflera po prostu musieli się podobać ( z naciskiem na Roussos’a, Vondrackovą ( ! ) ). Niestety, sztywne ramy koncertowe dość mocno trzymały występy artysów w ryzach ( brak bisów, poza grającą na końcu Budką Suflera ).
Eh, niejeden z młodych artystów mógłbym weteranom sceny pozazdrościć żywotności, takiej publiki i wielu innych aspektów które powodują, że ich przeboje nuci się i śpiewa nawet po 30stu latach.

‚Linux is the best OS ever’

Co się kryje za takim stwierdzeniem, jeżeli na konferencji wygłasza je nikt inny, jak znany i lubiany Bill Gates ? Człowiek – ikona firmy MS, dodaje również :

„Mundie and Ballmer are idiots. Their talk about how open source software damages intellectual property or how Linux is a cancer, is moronic. When I heard these attacks I felt sick to my stomach. How could a company that I poured my blood, sweat and tears into spread these untruths? My conscience guides me, that’s why I’m before you today.”

Mocne słowa, a może i kulisy jego odejścia z MS ?

Ale zakładając hipotetycznie, że Bill wiedział co mówi, to jakie jest podłoże takich stwierdzeń ? Jako człowiek z nosem do interesów ( a nie można mu tego odmówić ) być może zaczyna układać sobie w głowie przyszłość OS’ów. Widzi, że wszystko zaczyna się opierać na odpowiednim wsparciu dla klienta, czy innych przymiotach którymi w mniejszym lub większym stopniu legitymuje się Linux. Czy zatem, wzorem innego bogatego człowieka, Bill poleci w kosmos dla ukojenia skołatanej duszy, a następnie ruszy pełną parą z jakąś nową, własną dystrybucją Linuksa ?

Translate »