przystajnik

Archiwum tagów la wtyczki

PulseEffects 4.6.3 i jest impreza

Ktoś kiedyś powiedział – „Linux beznadziejnie odtwarza muzykę”. I takie przekonanie trwa do dzisiaj, a potwierdzeniem na to są esteci rozpływający się w rozdzielczości dźwięku formatu MP3 wspartego „poprawkami” w sterownikach od producentów kart muzycznych. Tak to bowiem wygląda – Linux obsługuje karty muzyczne tak jak audiofil swoją kolekcje muzyczną. Bez korektora, wzmocnień i podbić. Jeżeli jednak ktoś by wolał, aby system profanował zero-jedynkowy przekaz muzyczny pod Linuksem, to proszę bardzo – oto PulseEffects.

Masowa obróbka na nowo w Nomacs 3.4

Co powinno charakteryzować dobrą przeglądarkę grafiki? Oczywistą oczywistością jest oczywiście pokazywanie wybranych przez nas zdjęć i obrazów. Można powiedzieć, że to w sumie wszystko, czego można oczekiwać od takiego programu. Dlaczego zatem powstaje tyle wariacji na temat tak trywialnej czynności? Bo w większości pokazywanie zdjęć to jedynie dodatek do innych funkcji w jakie ambitni twórcy uzbrajają swoje dzieła. Tak jak np. Nomacs – mamy synchronizację obrazów pomiędzy różnymi komputerami, prostą edycję i ładnie zrealizowaną obróbkę wsadową. A teraz na dodatek ze zmodernizowanym interfejsem.

Podróż Xfce 4.14 do krainy GTK3

Znane, lubiane, tradycyjne i zachowawcze środowisko Xfce nie oparło się szponom drapieżnego postępu. Ostatnie przecieki z obozu deweloperów są jednoznaczne – nadchodząca wersja 4.14 to będzie podróż w stronę pełnej współpracy z GTK3. Na przekór dynamice wydań, w projekcie dzieje się sporo aczkolwiek wolno. Ogrom przystosowania całego środowiska i jego komponentów do współczesnych wymagań to niebagatelne wyzwanie dla tak nielicznej ekipy, dlatego w zapowiedziach uwagę przykuwa jeszcze jeden szczegół – przyszłe wydanie nie będzie obfitowało w inne nowości.

Interplanetarny Nomacs 3.0

Historia rozwoju przeglądarki graficznej Nomacs 3.0 jest ze wszech miar budująca. Z projektu który potrafił „tylko” wyświetlać zdjęcia, Nomacs przeistoczył się w arcyciekawą propozycję dla wszystkich oczekujących oprócz oglądania zdjęć również paru opcji edycyjnych. W programie pojawiła się najpierw możliwość synchronizacji kolekcji pomiędzy kilkoma komputera, otwierania plików RAW, następnie otrzymaliśmy możliwość manipulowania kolorami i jasnością/kontrastem, ostrością, poziomami, tworzenia mozaik, kadrowania, obracania i tak dalej. W najnowszym wydaniu dla Linuksa debiutuje system wtyczek, pełne wsparcie dla SVG, tworzenie „mini-planet” oraz ulepszona obsługa obróbki masowej.

GIMP, Instagram i filtry

instagram

To zaskakujące, że w czasach świetności serwisu Instagram umożliwiającego specyficzne hostowanie zdjęć, nie upowszechniły się „instragramowe” filtry graficzne dla GIMPa. Paczka z nimi krąży w internecie już od jakiegoś czasu, jednak wymaga ciągłego odkrywania na nowo. Stąd też dla wszystkich zainteresowanych – oto jak w GIMPie automatycznie przerobić zdjęcia na wedługo jednego z 22 filtrów inspirowanych wspomnianym serwisem.

Postinstallerf 1.5 dla zaawansowanych żółtodziobów

postinstallerf

Co łączy zaawansownych i początkujących użytkowników Linuksa? Niechęć do wstępnej konfiguracji niuansów funkcjonowania systemu. O ile bowiem niemal dowolna dystrybucja po zainstalowaniu jest gotowa do pracy, to zawsze znajdzie się jakieś ‚coś’, co zapragniemy przestawić, ustawić, zmienić, poprawić, doinstalować. Zaawansowanych użytkowników te czynności powtarzane od lat najzwyczajniej już nużą, a początkujący są przestraszeni ogromem ilości komend w terminalu jakie nieraz należy wykonać. Dlatego asystent pierwszego uruchomienia to najbardziej ulubione narzędzie w systemie, a jednym z takich asystenów „wielodystrybucyjnych” jest PostInstallerF.

Zdjęcia na Javie: JPhotoTagger

jphototagger_logo Ręka w górę, kto nie lubi robić porządków w swoim archiwum ze zdjęciami. Las rąk przesądza o żmudnej siermiędze tej czynności, a która jest konieczna nawet w uproszczonej formie, gdy niesieni natchnieniem zapełniamy nasze dyski setkami kadrów, ujęć i kolejnymi elementami panoram, HDR’ów i tak dalej. Czasem znajdziemy nawet ochotę na dokładniejsze skatalogowanie naszych zasobów. Dokładniejsze, niż zwykłe rozparcelowanie zdjęć po katalogach oznaczonych datą lub miejscem akcji. Jeżeli do tej pory żadnej program nie zadowolił naszych ambicji w tej kwestii, JPhotoTagger będzie wart co najmniej przetestowania.

GIMP w poszukiwaniu piękna – wtyczka Beautify

gimp-logo GIMP od lat mozolnie drepcze żmudną ścieżynką postępu. Miesiąc za miesiącem i rok po roku deweloperzy próbują sprostać rosnącym wymaganiom użytkowników, a te rosną o wiele szybciej, niż liczba osób mających pomysł na GIMPa. Niegdysiejsza ikona programów graficznych dla Linuksa ma już mocno zetlałe płótno i choć cieszą niedawno wymienione rama (tryb jednookienkowy), to prawda jest gorzka – obecnie większość zaawansowanych fotografów szybciej i dokładniej obrobi zdjęcia za pomocą Darktable, RawTherapee, Photivo. Nowoczesne metody przetwarzania grafiki i coraz bardziej kompleksowe filtry graficzne wymagają sporej wiedzy ze strony użytkownika, albo gotowych wtyczek, automatyzujących przetwarzanie. W wymienionych programach mamy je pod ręką, ale GIMP przecież też ma system wtyczek…

Fixtracking.com – lot nad kaczym gniazdem

duckduckgo O wyszukiwarce spod szyldu kaczora Dax zrobiło się głośno, gdy zagościła oficjalnie w dystrybucji Mint. Wywołało to falę protestów, gróźb i poradników jak przywrócić przeglądarce internetowej tradycyjne i sprawdzone metody poszukiwawcze. I sporo można zarzucić wynikom oferowanym przez DuckDuckGo, lecz na całość trzeba spojrzeć pod innym kątem. To wyszukiwarka zbudowana na wolnym oprogramowaniu (FreeBSD, Ubuntu, Ngnix, Perl, Memcached, PostgreSQL) i stawiająca sobie za punkt honoru ochronę naszej prywatności. Czyli żadnego śledzenia, zbierania informacji o użytkownikach (nie są zapisywane nawet adresy IP). Twórcy gorąco zachęcają do zwrócenia uwagi na nasze własne bezpieczeństwo podczas korzystania z internetu, a jedną z takich inicjatyw jest strona http://fixtracking.com, czyli – jak nie wpaść w sieci mechanizmów tropiących nasze przyzwyczajenia i upodobania.

Arronax i radosne zaśmiecanie pulpitu

Choć powoli mijają czasy paskudzenia na pulpicie wszelakimi plikami ‚na chwilkę’, skrótami do folderów lub programów, człowiek czasami by ułatwił sobie życie. Choćby w takiej przyziemnej sytuacji, jak ściągnięte archiwum programu/gry, zawierające wewnątrz binarkę (tak, czasem nie wszystko znajdziemy w repozytorium) – którą jakoś trzeba odpalić. Biegać za każdy razem do katalogu z grą, strzeżcie krzemowi bogowie – niekiedy nawet w terminalu? Jakie to niepostępowe (choć wygodne). Lecz w krzewieniu wygodnictwa i bezkompromisowego bałaganiarstwa z pewnością można wesprzeć się programikiem o nazwie Arronax.

Arronax to wtyczka do menadżera plików Nautilus, zatem użyteczna będzie tylko w dystrybucjach i środowiskach opierających się o właśnie tego zarządcę plików. Z powodzeniem możemy zatem wykorzystać go np. w Ubuntu lub Mincie.

Arronax 0.3

Zasada działania? Jak na plugin Nautilusa przystało – klikamy zatem na dowolnym pobranym programie (binarce/skrypcie) prawym przyciskiem i z menu wybieramy nową opcję ‚Create starter for this file’. Na dodatek, program obsługuje również drag&drop, dlatego wystarczy też przeciągnąć na niego ikonkę programu np. z Launchera. Następny krok to ustalenie nazwy skrótu, ikonki, podlegających jego obsłudze typów MIME, itp. Tak skonstruowany ‚.desktop’ zapisujemy – akurat domyślnie na pulpicie. Stamtąd zawsze możemy go przenieść w dowolne miejsce systemu. Jak wynika z powyższego, Arronax jest programem z gatunku ‚pochwała czasów wygodnictwa’.

Nieco więcej uwagi musimy poświęcić, jeżeli nasz pulpit nie wyświetla ikonek (ten nowoczesny pęd ku surowej estetyce minimalizmu…) – z poziomu terminala musimy poprawić to niedopatrzenie komendą:

gsettings set org.gnome.desktop.background show-desktop-icons true

A sam Arronax znajduje się w autorskim PPA:

sudo add-apt-repository ppa:diesch/testing
sudo apt-get update
sudo apt-get install arronax
nautilus -q

‚Nautilus -q’?? A to po to, żeby Arronax pojawił się w opcjach Nautilusa.

Torvalds vs. GNOME 3

Deweloperzy GNOME 3 nie mają łatwego życia z Linusem Torvaldsem. Od czasu debiutu nowego podejścia do kwestii użytkowania pulpitu w Gnome-Shell, Linus co jakiś czas wypowiada się, oględnie mówiąc, dość niechętnie o tym, do czego próbują nas przekonać osoby odpowiedzialne za projektowanie interfejsu w nowej odsłonie GNOME. Pierwsze komentarze Linusa pojawiły się w zeszłym roku, gdy po przygodzie z Gnome-Shell zadeklarował, iż wraca do XFCE (cyt. ‚to krok wstecz w stosunku do GNOME 2, ale ogromny przed GNOME 3’). Mijały miesiące, GNOME 3 się rozwijało, a Linus niedawno postanowił zaktualizować swoją stareńką Fedora 14 do wersji 17. To jednocześnie spowodowało kolejne podejście Linusa do aktualnej wersji GNOME 3.4 – które w Fedorze występuje niemal w wersji ‚dziewiczej’, czyli bez ingerencji ze strony twórców dystrybucji. Torvalds słusznie przewidział, że po takim czasie rozwoju środowiska wiele błędów z pewnością poprawiono, a z brakami w funkcjonalności spróbuje sobie poradzić za pomocą rozszerzeń z extensions.gnome.org. Chęci miał dobre i z werwą zaczął ustawiać środowisko pod swoje wymagania…Jednak już na samym początku Linus zauważył, że w GNOME 3 prozaiczna zmiana domyślnych fontów to nadal czynność wymagająca ‚sztuczek’ i szukania obejścia problemu. Oczywiście, gnome-tweak-tool załatwia sprawę, lecz nie jest to domyślne narzędzie środowiska GNOME 3 – zatem oficjalnie fontów zmieniać się nie da. Sfrustrowany Linus miał już potem z górki – instalowane rozszerzenia z extensions.gnome.org niekiedy przywracały wymagane zachowanie środowiska (choćby ‚Ulubione’ na panelu, dzięki czemu nie trzeba nurkować myszką w Gnome-Shell), niekiedy psuły wygląd, czasem odmawiały działania ze względu na posiadaną wersję GNOME, a innym razem były nie do znalezienia w gąszczu innych rozszerzeń. A na dodatek po ewentualnej aktualizacji systemu, nowa wersja GNOME może nie być odpowiednia dla zainstalowanych rozszerzeń i cały magiczny cykl poszukiwania i testowania trzeba będzie powtórzyć. Rekomendowana przez wszystkich fanów praca przy użyciu skrótów klawiszowych również nie do końca usatysfakcjonowała Linusa…

I’m really tired of the f*cking old “just use the keyboard shortcuts” crap. Sure, if you’re a keyboarding person, then gnome3 is a big improvement. But dammit, if you’re like me, and you write using the keyboard, and then use mousing for other operations, gnome3 is just not doing the right thing.

A Linus nie chciał wiele:

And what irritates me is how the gnome3 fanboys (and more importantly, developers), seem to never acknowledge that different people have different tastes. The whole “we know best” thing is a disease.I’m really not that odd. I want a few things:
– smaller fonts (especially window decorations)
– sane “start new terminal” without multiple steps from the panel
– auto-hide the panel so that I don’t have to feel “all emo all the time”
– focus-follows-mouse
– the ability to use a few default flags for certain programs

and the fact is that none of the above are “odd” requests, but for some unknown reasons gnome makes these fundamental things really inconvenient and hard to find.

Choć twórca Linuksa może nie jest jakimś wybitnym autorytetem w dziedzinie interfejsów użytkowych, to na pewno nadal cieszy się sporą estymą w środowisku i jego wypowiedzi odbijają się gromką czkawką deweloperom GNOME 3. Jego ocena użyteczności środowiska na pewno jest nacechowana siłą przyzwyczajeń (cyt. ‚start new terminal without multiple steps from the panel’), lecz nie można mu odmówić prób dostosowania się do ‚nowego’. Cóż jednak z dostosowania się, skoro co krok można się natknąć na niefrasobliwość deweloperów, krótkowzroczność (niekompatybilność wtyczek do środowiska) i promowanie jedynego i słusznego stylu użytkowania środowiska. Dla niektóry są to rzeczy nie do przeskoczenia przy jednoczesnym zachowaniu stylu pracy i wydajności. Czy zatem pierwotne założenia środowiska GNOME 3 zostaną złożone na stosie ofiarnym czasu niepokory i niedługo zobaczymy wdrażane z powrotem typowe i stosowane do tej pory rozwiązania? Czas pokaże, lecz statystyki zainteresowania środowiskami graficznymi wskazują, że deweloperzy GNOME 3 nadwyrężają cierpliwość wielu osób i muszą pomyśleć o rozwiązaniu satysfakcjonującym obie strony.

Translate »