przystajnik

Archiwum tagów la nemo

Miniaturowy obraz z GIMPa

GIMP zaskoczył ostatnimi czasy wszystkich niewiernych antagonistów. Kiedy już niemal skazaliśmy ten program na zapomnienie, doczekaliśmy się jego wersji 2.10. Na dodatek normą stały się niemal comiesięczne aktualizacje tego edytora. W takich chwilach człowiek zaczyna wierzyć w to, że Ziemia jest jednak płaska. Nie mniej zaskoczeni zostali twórcy dystrybucji i opiekunowie menedżerów plików. Już dawno temu zrezygnowali oni z wygodnej obsługi plików XCF.

Dojarzały Cinnamon 2.4

Zgodnie z oczekiwaniami ekipa deweloperów Minta od jakiegoś czasu skupiła całe moce przerobowe na rozbudowie swojego sztandarowego środowiska graficznego Cinnamon. Ogłoszenie nowego modelu wydań tej bardzo popularnej dystrybucji wyszło chyba wszystkim na zdrowie, bowiem zamiast nudnego Minta 18 otrzymujemy intensywny Cinnamon 2.4, zawierający niebagatelną liczbę poprawek, zmian, usprawnień i optymalizacji.

Wielokolorowy Linux Mint

Jeżeli kolorystyka ikon w Linux Mint już się nam znudziła, to nadchodzące wydania przyniosą rozwiązanie kwestii nudy i spełnienia oczekiwań przeróżnych gustów. Do wyboru otrzymamy bowiem kilka zestawów ikon o przeróżnych kolorach – na początku standardowe zielone, niebieskie, szare, czerwone, żółte, różowe, beżowe i inne, o które dopomną się użytkownicy. A to nie koniec zmian które mają urozmaicić stylistykę i wygląd tej popularnej dystrybucji.

Mint 17, Nemo i czarne na czarnym

Macie najnowszego Minta 17, ustawiacie swoją ulubioną tapetę, zmieniacie styl na swój ulubiony temat GTK i… Nie możecie się dopatrzeć nazw pod ikonami na pulpicie. Znacie to? O ile ktoś jeszcze używa ikon na pulpicie (a choćby jako tymczasowe pliki robocze na biurku), to z pewnością spotkał się z tym problemem, że niektóre tematy GTK nie ustawiają poprawnie koloru fontów ekranowych i tym samym ikony są podpisane czarnymi literkami, które nikną na tle ciemnych tapet. Niby banał i błahostka, ale potrafiąca skutecznie uprzykrzyć życie i przekonanie o doskonałości Minta. Co prawda, takie rzeczy powinny być załatwiane za pomocą jakichś domyślnych ustawień GTK wspólnych dla całego tematu, niemniej Nemo ma swoje humory i trzeba się posiłkować wpisami dokładnie opisującymi, że to o kolor fontów na pulpicie chodzi.

Stany spoczynku Nautilusa

Maniera destabilizowania poprawnie działającego systemu ma wieloletnie tradycje. Ale skoro mamy Ubuntu 14.04 i Minta 17 za pasem, można nieco pofolgować swojej fantazji i wypróbować karkołomnych mariaży, takich jak wymiany domyślnych menadżerów plików w Ubuntu (i poniekąd Mincie). Wszystko w imię estetyki, którą niesie ze sobą Pantheon-Files oraz Nemo. Każdy z nich znajdzie swoich miłośników, którym nie jest w smak domyślny Nautilus w Ubuntu lub właśnie Nemo w Mincie. Ale wystarczy parę komend i…

Nemo zrzuca balast

Zrób to sam Będzie to szybka porada jak przetrwać na pokładzie Nemo 1.8.3, będącego głównym menadżerem plików w dystrybucji Linux Mint 15. Nemo bowiem posiada przypadłość, którą można porównać do niekontrolowanego nabierania wody – podczas pracy (głównie podczas przeglądania lokalizacji zawierających zdjęcia) przechodzi w stan pobudzenia pożerając pamięci naszego komputera. Wzorcowy memory leak. Wyłączenie go i ponowne uruchomienie przynosi ulgę (nemo -q) i odzyskujemy 50% – 60% naszej pamięci, lecz na dłużą metę to rozwiązanie uciążliwe.

Maya jak Nadia, czyli backporty nowości z Minta 14

Pomimo udostępnienia dystrybucji Linux Mint 14, nie wszyscy użytkownicy ochoczo wpadli w ramiona Nadii sygnującej tę wersję. Wielu zżyło się z wydaniem Mint 13 Maya (opartym bądź co bądź o Ubuntu LTS), a poza tym jeżeli coś działa, to po co zmieniać. Jednak świat kroczy energicznie naprzód i tym samym w Nadii nie do pogardzenia są udoskonalenia markowych elementów Minta – MDM, Cinnamon, Nemo i Mate. Lecz wraz z serią backportów tych komponentów, Maya ma szansę na drugą młodość…

Nadia jak z obrazka – Linux Mint 14

Osoby śledzące losy Nadii z niecierpliwością oczekują momentu, aż zaszczyci nas ona swoją obecnością, podkolorowując nieco szare listopadowe wieczory. Poczekać jeszcze z pewnością będziemy musieli do końca rzeczonego miesiąca, lecz gdyby ktoś już koniecznie chciał przetestować, co przygotowują autorzy w nadchodzącym wydaniu Linux Minta 14 Nadia, może pobrać z serwerów obraz z wersją kandydującą (RC) do stabilnej formy.

Nautilus 3.6 – pełne zanurzenie

Wypadki przy pracy zdarzają się każdemu – nawet najlepszemu fachowcowi. Jednak jak nazwać popełnianie z premedytacją, planowe wpadki? Złą wolą czy brakiem rozeznania? A taki kolizyjny kurs obrał jakiś czas temu Nautilus zmierzający do wersji 3.6, sukcesywnie gubiąc poo drodze różne mniej lub bardziej pożytecznych funkcje. W imię prostoty Nautilus staje się bezużytecznym kikutem z ładnymi ikonkami, wielu nazywa go wręcz katastrofą (Clement Lefebvre, twórca dystrybucji Mint), a w sieci mnożą się odłamy tego niezłego menadżera plików (Nemo, Marlin vel Files).

Translate »