przystajnik

Archiwum tagów la launcher

Ubuntu 16.04 LTS oficjalnie

Wraz z pięknym dniem 21 kwietnia rozpoczął się kolejny etap w świecie linuksowych dystrybucji. Zgodnie z zapowiedziami na serwerach pojawiły się obrazy instalacyjnej najnowszej wersji Ubuntu 16.04 Xenial Xerus o przedłużonym okresie wsparcia. To nie lada gratka nie tylko dla użytkowników ale i dla twórców dystrybucji pobocznych. Choć nie wszyscy ochoczo ruszą do aktualizowania lub instalowania tego wydania, to będzie ono obecne z nami przez następne 5 lat. Obserwując zmiany jakie zaszły trudno nazwać je przełomem, ale z drugiej strony 16.04 stabilizuje i ugruntowuje pozycję Ubuntu wśród użytkowników niekoniecznie żądnych rewolucji i przewrotów.

Ubuntu 14.04 LTS i siła błahostek

Do plejady błahostek, które czynią świat lepszym, dołącza kolejna rzecz przemawiająca na korzyść wydania Ubuntu 14.04 LTS. Ogłoszono bowiem powrót takiej czynności jak minimalizowanie aktywnego okna programu po kliknięciu na jego ikonę w Launcherze. Chyba nikomu nie muszę przedstawiać tej oczywistej oczywistości, na której wychowały się całe pokolenia, a której brak potrafił skutecznie doprowadzać do szewskiej pasji podczas pracy z większą ilością okien w Unity.

Ubuntu Tweak 0.8.5 – integracja postępująca

ubuntutweaklogo Program Ubuntu Tweak już dawno powinien zostać przemianowany na Narzędzie Konfiguracyjne Ubuntu i być oficjalnie włączonym w skład dystrybucji Ubuntu. Za pomocą tego jednego narzędzia możemy wykonać ogrom prac administracyjnych regulujących zachowanie i wygląd naszego pulpitu, samego Unity, Launchera, a także przeprowadzać okresowe czyszczenie dysku z zalegających śmieci poinstalacyjnych. Najnowsze wydanie Ubuntu Tweak 0.8.5 to jeszcze lepsza współpraca programu z Ubuntu 13.04.

Mechanig trybów napędzających Unity

system-settings-2 Zebrane w jedno miejsce opcje i preferencje systemu operacyjnego to nie jest już cywilizacyjna fanaberia. To staje się już koniecznością, wobec coraz bardziej zaawansowanych możliwości dostrojenia naszych środowisk pracy. Można oczywiście wszystkie te opcje ukryć przed użytkownikiem i udawać, że nigdy ich nie było, lecz to powinno iść w parze z totalną bezawaryjnością i intuicyjnością systemu. A z tym jest różnie, czego doświadczyli i czemu próbują zaradzić twórcy narzędzia Mechanig, które pod postacią jednolitego interfejsu umożliwia sprecyzowanie zachowań Unity, Compiz oraz wyglądu i cech pulpitu.

Unsettings 0.8

Świetne MyUnity wciąż nie zostało wydane w wersji dla Ubuntu 12.10, twórca Ubuntu Tweak przechodził dni trudnych rozważań, a tymczasem Unsettings 0.8 najspokojniej w świecie pojawiło się na serwerach Launchpada. To pojawienie to nie tylko kompilacja i paczka dla Ubuntu 12.10, ale i dodanie specyficznych smaczków konfiguracji Unity i innych ciekawostek, jakie pojawiły się w najnowszym systemie sygnowanym przez Canonical.

Nvidia 310.14, bo warto

Choć 310.14 to wydanie beta, to warto rozważyć instalację tych sterowników NVIDII, lub co najmniej trzymać rękę na pulsie. Zawierają one bowiem ociekające świeżym kodem nowości i poprawiają wiele mankamentów wyświetlania obrazu, jak choćby niesławne błahostki w postaci niebieskich twarzy na YT, czy znikającego launchera w Unity. Lecz pełen Changelog dla tej wersji zawiera również mnóstwo innych ciekawostek, jak choćby obsługa OpenGL 4.3, czy poprawki dla RandR.

GWoffice 0.1 w powijakach

Nawet najzacieklejszy zwolennik pracy na plikach w chmurze, co jakiś czas staje przed problemem pracy w trybie offline. Wszystkie nasze ważne dokumenty spoczywają w rękach Google Docs (obecnie Google Drive), a my nie mamy dostępu do sieci. I co? I na wypadek takich złośliwości losu powstał, a w zasadzie od dwóch tygodni powstaje, projekt GWoffice.

Za pomocą tego niebanalnie wyglądającego programu uzyskamy podstawową synchronizację z naszymi dokumentami porozrzucanymi na naszym Google Drive. Ponadto, GWoffice sympatycznie integruje się z pulpitem Ubuntu 12.04/12.10 – posiada wsparcie dla HUDa (skróty komend), Launchera (ikona wysyłająca pliki), oraz respektuje systemowy temat GTK, poradzi też sobie z drag&drop treści.

GWoffice


Skromne póki co ustawienia, pozwalają pouczyć GWoffice w jaki sposób pojmujemy synchronizację, czyli jak pliki mają być pobierane/wysyłane z/do zdalnego konta (pobrane będą umieszczane we folderze ‚gwoffice’). Możliwe jest też określenie domyślnego formatu dokumentów, itp.

Może nie wygląda to wszystko imponująco, szczególnie z zestawieniu z mnogością opcji choćby OpenOffice/LibreOffice, ale chyba nikt nie ma złudzeń, że nie takie jest założenie tego projektu.

W celu przetestowania tego rozwijającego się programu, należy dodać autorskie PPA:

sudo add-apt-repository ppa:tombeckmann/ppa
sudo apt-get update
sudo apt-get install gwoffice

Ubuntu 12.04 – na przełaj przez nowości

Długo oczekiwanej wersji Ubuntu 12.04 LTS Precise Pangolin nie można odmówić nowoczesności, rozwoju i postępu, jaki się dokonał na przestrzeni ostatnich dwóch wydań. Na początku zauważymy ten postęp za sprawą tego, co się pierwsze rzuca użytkownikowi w oczy podczas pierwszego kontaktu z systemem – czyli środowisko Unity. Całość wyładniała, stała się spójniejsza, bardziej klarowana i obdarzona nowymi przydatnymi funkcjami lub przeróbkami. W końcu też, oprócz utwierdzania podwalin rewolucji (Dash, Launcher, itp), 12.04 wprowadza i pokazuje użytkowe i funkcjonalne aspekty zawirowań jakie się dokonały w jego wyglądzie i komponentach. Druga miła rzecz, jaka się objawi podczas pierwszych minut pracy z 12.04 to szybkość i responsywność systemu. Kto próbował popracować dłużej i w bardziej zaawansowanym trybie na wydaniu 11.04/11.10, ten na pewno doceni ten fakt – bez żadnych dzikich poprawek ze strony użytkownika, system najzwyczajniej przyzwoicie i przyjemnie działa. Cała reszta ukryta jest w niuansach i żywotnych elementach 12.04, bo jak każdy wie – miodność tkwi w szczegółach.

Ubuntu 12.04, tak po prostu

Jak nowe wydanie prezentuje się w numeracji podstawowych komponentów systemu i aplikacji dla użytkownika?

Kernel 3.2.0, Xorg 7.6, Unity 5.10, Compiz 0.9.7.6, PulseAudio 1.1, Firefox 11, Thunderbird 11, LibreOffice 3.5.2, Brasero 3.4.1, Nautilus 3.4.1, Empathy 3.4.1, Shotwell 0.12, Totem 3.0.1, Rhythmbox 2.96

Domyślny zestaw aplikacji na pewno nie każdemu będzie pasował, ale mamy też do dyspozycji nowiutkie, lśniące Centrum Oprogramowania, za pomocą którego doinstalujemy co tylko zechcemy. Wszystko to wygląda imponująco, ale co to oznacza i jak się przekłada na jakość pracy z Ubuntu 12.04?

Unity 5.10 – zmiany duże i małe

Jak wspomniałem, na obraz całości składają się poszczególne błahostki na jakie się natkniemy. Podobnie jest z Unity – nie oczekujmy tu rewolucji na miarę przemieszczenia paneli lub przycisków okien w inne miejsce. Na pewno ucieszą się użytkownicy starszych kart graficznych, opuszczonych przez producentów sterowników. W końcu Unity 2D nie odbiega wyglądem i komfortem użytkowania od swojej pełnowymiarowej i wymagającej pełnego wsparcia 3D wersji (opartej o Compiz). Ale oprócz przedefiniowanej jakości, szybkości i stabilności Unity, pojawiły się inne zmiany i to takie, które nie są drzazgą podczas codziennej pracy.

Dash i aplikacje

  • Dash – teraz ten panel domyślnie pokazuje listę ostatnio używanych: programów, plików, oraz elementów pobranych.
  • Dash i video – nowy sposób zarządzania/segregowania/wyszukiwania plikami video, które przewinęły się podczas naszej pracy z systemem.
  • Launcher zawsze widzialny – to odmiana po wcześniejszych próbach unikania przez niego maksymalizowanych okien. Oczywiście do poprzedniego zachowania można powrócić, lecz nowe standardowe podejście jest wygodne.
  • Quicklists – czyli podręczne menu aplikacji, pod prawym przyciskiem myszki (ikony pokazywane przez Launcher).
  • HUD – stał się standardowym wyposażeniem Unity. Szybko dostęp do przeszukiwania opcji aktywnego programu aktywujemy klawiszem ‚alt’.
  • Ulepszone zachowanie Alt+Tab.
  • Nowe podejście do konfiguracji kilku-monitorowych.
  • Czy to oznacza, że wszystko jest na medal? W moim odczuciu nieco lepiej można było zorganizować pracę z przywoływaniem aplikacji z Launchera. Np. jeden klik – pokazuje okno, drugi – chowa. Obecnie po aktywowaniu okna, drugie kliknięcie jest ‚bezpańskie’ i bezużyteczne. Kolejna niedogodność to szybki przegląd wszystkich okien – brakuje go, lecz na szczęście można aktywować tryb Expo (choćby za pomocą Ubuntu Tweak).

    Dash i pliki wideo

    System poza Unity

    Poza odświeżonym Unity znajdziemy w Ubuntu 12.04 też i inne zmiany. Choćby wspomniana wcześniej numeracja programów użytkowych. Ale i nie tylko.

  • Konfiguracja prywatności – nowe narzędzie pozwalające określić, co z naszej aktywności będzie rejestrowane i jak długo przechowywane na naszym komputerze. Wszystko w celu, by np. Dash i wyszukiwanie plików/ostatnio używanych pokazywało tylko to co chcemy.
  • Integracja monitorowania i zarządzania wieloma systemami, Landscape.
  • Wyzwolenie od Mono – wraz z Banshee, pokład Ubuntu opuściły wszystkie aplikacje oparte o tę kontrowersyjną platformę. Oczywiście, zawsze można jest doinstalować (Banshee, Tomboy, F-Spot, itp).
  • Odnowione i poprawione Centrum Oprogramowania z coraz bardziej powiększającą się bazą programów do kupienia (gry, aplikacje, czasopisma i gazety, itp).
  • UbuntuOne – nowe narzędzia, nowy konfigurator, lepsza jakość.
  • Stabilność, stabilność i jeszcze raz stabilność
  • Bez oznak słabości?

    Z grubsza tak to właśnie wygląda i po miesiącu pracy i intensywnego testowania począwszy od wersji Beta, niewiele jest elementów do których mógłbym się przyczepić. Powtarzana przez mnie jak mantra ‚stabilność’ w moim przypadku na dwóch komputerach jest faktem. Jedyną sytuację awaryjną jaką miałem, to programik RadioTray (oczywiście to programik spoza głównej instalacji) i konieczność usunięcia jego lokalnej konfiguracji. Pozostałe elementy działają i nie wykazują tendencji do autodestrukcji. Cieszy również fakt łatwego dostępu do płatnych aplikacji. Może nie dlatego, że trzeba za nie płacić, ale z racji stworzenia wiarygodnego i przejrzystego kanału dystrybucji tych dóbr, co docenią twórcy gier/programów/innych. Wzrost zainteresowania przekłada się na ilość dostępnych pozycji oraz ich jakość, zatem skorzystać może na tym każdy.

    Jednak znajdą się też drobnostki, których widok może zdziwić, lecz potem się je ignoruje. Jak choćby zarządzanie indykatorami na panelu (a w zasadzie jego brak – instalujemy indykator – jest, odinstalowujemy – nie ma. To wszystko), czy wyłączanie się dźwięku podczas dogłębniejszych machinacji w jego ustawieniach (‚samo’ zmienia się wyjście dla dźwięku?). Czy też brak odświeżania zawartości repozytoriów po dodaniu PPA w Centrum Oprogramowania. Ale to głupstwa z którymi da się żyć.

    Oprócz ciepły słów wiele osób może i tak mieć awersję do Ubuntu. Dla nich pocieszającą nowinką jest to, że wydanie 12.04 staje się doskonałą podwaliną pod przyszłe ‚satelickie’ remiksy i przeróbki. Już teraz można bez większych problemów znaleźć odpowiednie PPA i samodzielnie sklecić quasi-Minta, po doinstalowaniu środowiska Mate lub Cinnamon. Podobnie wymiana kernela na bardziej ‚rześki’, itp. Nigdy nie znajdzie się dystrybucja, która zadowoli wszystkich swoim środowiskiem, domyślnym zestawem programów, podejściem do użytkownika. Jednak Ubuntu wydaje się łączyć powiew rewolucyjnej świeżości z niebanalnym wyglądem (którego nie chce się zmieniać zaraz po instalacji) i całkiem sensownym zestawem aplikacji i użytecznością nawet dla nieobeznanego z Linuksem użytkownika.

    Nowe Ubuntu można pobrać z oficjalnej strony http://www.ubuntu.com/download (choć 12.04 pojawi się tam dopiero za parę chwil). Ciekawostką będzie objętość obrazu iso (750MB) – to pierwsze wydanie, które nie zmieści się nam na standardowej płycie CD (700MB). Pozostaje użyć pendrive, lub płyty DVD. Zwyczajowo można też wykonać upgrade z poprzedniej wersji, jeżeli ktoś ma taką ochotę.

    Unity według naszych zasad

    Zapewne jedną z pierwszych rzeczy jaką zrobi wielu użytkowników po zainstalowaniu nowego Ubuntu 12.04, będzie próba dostosowania środowiska Unity do swoich potrzeb. Jednak wobec autorytatywnej postawy pulpitu w, bądź co bądź, nowym rewolucyjnych wydaniu, zderzymy się z koncepcją ujednolicenia, która ma poprawić rozpoznawalność marki Ubuntu (i samego Canonical). I najzwyczajniej i prosto mówiąc – za dużo sobie nie poustawiamy. Niektórzy bez skrępowania dadzą nura w gąszcz przełączników i ustawień zaszytych w plikach konfiguracyjnych, lecz świat manuali i poradników nie powinien być przepustką do pracy z Unity. Zanim ktoś poświęci parę wieczorów na rozgryzanie ukrytych opcji środowiska, polecam zapoznać się z jednym z przyjaznych graficznie i użytkowo programów z gatunku ‚Otwieracz do Pulpitu dla Poszukiwaczy Nieodgadnionego’. Programy starszym użytkownikom są na pewno znane, lecz zerknijmy przelotnie co takiego oferują i w którym znajdziemy to, co akurat nas interesuje.

    MyUnity

    Jedną z głównych zalet programu jest jego obecność w oficjalnych repozytoriach Ubuntu 12.04, zatem zainstalujemy go bezpośrednio z Centrum Oprogramowania. Drugą zaletą jest ładne wykonanie aplikacji i sensowne opcje regulujące Unity. Dzięki nim mamy pod kontrolą Launchera, Dasha, czcionki systemowe, pulpit i jego ikony oraz tematy graficzne. Może nie wszystkie aspekty konfiguracji są dostępne, lecz przynajmniej nie błądzimy pomiędzy setkami opcji.

    MyUnity#1

    MyUnity#2

    MyUnity#3

    MyUnity#4

    MyUnity#5

    MyUnity#6

    Unsettings

    Ten program wiele opcji MyUnity dubluje, lecz dokłada sporo swoich i dlatego też jest wart zwrócenia nań uwagi. Poza ułożeniem interfejsu programu, każde jego podmenu z ustawieniami Launchera, Dasha, paneli, tematów zawiera, itp, zawiera więcej ustawień, choć może nie zawsze do końca szczęśliwie przetłumaczonych nasz ojczysty dialekt. Do zainstalowania potrzebne jest dodanie repozytorium z programem – ręcznie, lub w Centrum Oprogramowania:

    sudo add-apt-repository ppa:diesch/testing
    sudo apt-get update
    sudo apt-get install unsettings

    Unsettings#1

    Unsettings#2

    Unsettings#3

    Unsettings#4

    Unsettings#5

    Unsettings#6

    Unsettings#7

    Unsettings#8

    Ubuntu Tweak

    Program legenda, znany chyba każdemu użytkownikowi. Nie dość tego, że legenda – to i przy okazji kombajn. Tym programem wyczyścimy system ze zbędnych pakietów/zalegających śmieci/starych kerneli, ustawimy opcje Nautilusa, pulpitu, logowania i sesji. Łatwo dotrzemy do ustawień menedżera okien, katalogów osobistych jak też wykonamy kopię bezpieczeństwa naszego pulpitu (w celu późniejszego ew. przywrócenia). Skupiając się jednak na samych opcjach Unity, odkryjemy, że ceną za uniwersalność programu jest pominięcie paru elementów, które ustawimy wymienionymi wcześniej programami. Jednak to, czym się może pochwalić Ubuntu Tweak, a nie ma żadna poprzednia aplikacja, to kontrola Compiza. W skromnym może wymiarze, lecz wystarczającym do przypisania rogom ekranu konkretnych funkcji (co mnie ogromnie uradowało). W celu zainstalowania – dodajemy repozytorium:

    sudo add-apt-repository ppa:tualatrix/ppa
    sudo apt-get update
    sudo apt-get install ubuntu-tweak

    UbuntuTweak#1

    UbuntuTweak#2

    UbuntuTweak#3

    UbuntuTweak#4

    Jak widać, z Unity jest jak z pustynią – pod maską pozornego braku ustawień tętnią życiem opcje, które cześć z nas uzna za stosowne przestawić sobie za pomocą jednej z wyżej wymienionych aplikacji. Należy jednak pamiętać, że taka ‚dłubanina’ może doprowadzić do efektów niezamierzonych i niekontrolowanego zachowania środowiska, zatem trzeba mieć to na względzie i wyczuć, na ile możemy sobie pozwolić. Pomijając oczywiście standardowe ustawienia dostępne w Ustawieniach Systemu.

    Unity w ryzach Unsettings

    Nie można pominąć milczeniem faktu, że przybranie nowych wydań Ubuntu w szaty interfejsu graficznego Unity spowodowało wysyp programów dla Linuksa. Niestety, głównie programów które mają za zadanie nadrobić zaplanowaną przez twórców funkcjonalnością, jaką jest brak możliwości dokładniejszego dostosowania interfejsu do swoich potrzeb. Niestety, biurka linuksowe przyzwyczaiły całe rzesze użytkowników do niemal dowolnego kształtowania większości elementów pulpitu, zachowania programów, elementów systemu, itp. Unity w tej przestrzeni niepohamowanej swobody widzi konieczność ubezwłasnowolnienia użytkownika (wszak większość klikaczy to po prostu…) i ograniczenia konfiguracji do minimum. Jednym jest to obojętne, inni uważają, że to dobre podejście, wzorem dużych graczy ze świata komercyjnego. A niektórzy na widok Unity zębami skry krzeszą.I w ten sposób swoje złote dni przeżywają wszelkie programy pozwalające na zmianę takich michałków jak szerokość Launchera, widoczność ikon na pulpicie, ułożenie elementów sterujących na pasku tytułowym, itp. Od dzisiaj obok Ubuntu Tweak i MyUnity można też wymieniać nowego gracza – Unsettings.Osoby znające MyUnity zauważą, że obydwa programy umożliwiają ustawienie niemal tych samych opcji. Jest jednak parę niuansów, które czynią z Unsettings bardziej poręczne narzędzie. Choćby zmiana motywów kursora myszy i okien, wyłączanie/włączanie Global Menu, Overlay Scrollbars, lista aplikacji dopuszczonych do pokazywania ikonek w trayu, sposób odkrywania launchera i parę innych. Z wprowadzanych ustawień możemy tworzyć profile zapisywane na dysku i do późniejszego wykorzystania (wczytanie do programu). Gdy pozmieniamy za dużo i zbyt gwałtownie, zawsze możemy użyć ikonki przywracania systemowych ustawień domyślnych. Przyciskiem ‚Apply Settings’ na żywo możemy zatwierdzać wprowadzane zmiany i podglądać ich wpływ na zachowanie i wygląd pulpitu.Program jest czytelny i całkiem sprawny w działaniu – jedyne co nie zadziałało, to metoda wywoływania schowanego Launchera. Jest też aktywnie rozwijany, co dobrze rokuje na przyszłość. Niestety, miłośnicy polskiej wersji językowej będą musieli na nią zaczekać, lub też spróbować metodą prób i błędów wyczuć przeznaczenie anglojęzycznych opcji.Użytkownicy Ubuntu 11.10 i 12.04 mogą przetestować programu po dodaniu autorskiego repozytorium.

    sudo add-apt-repository ppa:diesch/testing
    sudo apt-get update
    sudo apt-get install unsettings

    Pokochać Launchera

    Konfiguracja zachowań launchera

    Jakby na tę sprawę nie spojrzeć, Ubuntu z Unity i nowym paskiem po lewej stronie wywołuje skrajne emocje. Jedni za takie rozwiązanie daliby się już poćwiartować, tak im przypadło do gustu, innych z kolei launcher doprowadza do szewskiej pasji i bezgłośnych obelg rzucanych na wszystkie strony. Wśród wielu argumentów pojawia się przede wszystkim ten, że launcher może by się i sprawdzał w codziennej pracy, gdyby był choć trochę konfigurowalny (tak po prostu, bez żadnej magii w terminalu). Szczególnie poszkodowani poczuli się użytkownicy kilku monitorów, z którymi Unity współpracuje, nazwijmy to, nieciekawie.W częściowej odpowiedzi na powyższe, ekipa z Canonical odpowiedzialna za wystrój i działanie Unity, ogłosiła na swojej stronie projekt LauncherReveal. Po ściągnięciu programu, jego rozpakowaniu i uruchomieniu (rozpakujemy do katalogu, udajemy się doń i uruchamiamy LauncherReveal), okazuje się, że to prosty symulator zachowań paska w zależności od kilku parametrów na które w końcu możemy mieć wpływ:

    Launcher reveal: push for 100 ms
    Po jakim czasie po osiągnięciu przez kursor lewej krawędzi ekranu ma się pojawić pasek. Im mniejsza wartość, tym pasek będzie bardziej responsywny.

    Pass display edge: push for 150 ms
    Gdy wyświetli się pasek, ten parametr zapobiega przesunięciu kursora na sąsiadujący ekran (blokada przez określoną ilość czasu).

    Event sampling period: 50 ms
    Czas określający długość interwałów próbkowania nacisku na lewą krawędź. Każda próbka przez określony czas zbiera informacje o ruchu kursora i na jego podstawie określa, czy pasek ma się pojawić, czy nie. W przełożeniu na normalny język – im czas krótszy, tym trudniej wywołać pasek.

    Cursor travels freely after crossing display edges for 1000ms
    Podczas przekraczania granicy ekranów (z monitora na monitor), czas bezkarności pozwalający na manipulacje przy lewej/prawej krawędzi bez wywoływania paska.

    Cursor travels freely at velocities over 1000000 pixels/sec
    Pozwala określić prędkość kursora w px/s, poniżej której przesuwanie kursora z jednego ekranu na drugi uruchamia wariant odkrycia paska. Im niższa wartość, tym dokładniej trzeba celować w lewą krawędź by pasek się pojawił.

    Hold cursor at right edge of displays (true)
    Przytrzymuje kursor po prawej stronie ekranu.

    Show Launcher proximity shadow (true)
    Zbliżanie kursora do lewej krawędzi ekranu sygnalizowane jest pojawianiem się tam cienia (możliwość pojawienia się paska).

    Jak widać, opcje w większości dotyczą wygody użytkowników konfiguracji multi-monitorowej. Całość służy do zebrania informacji, przy jakich ustawieniach i parametrach praca z paskiem Unity daje użytkownikom najwięcej radości. Nie wiem też czy menu z tymi parametrami znajdziemy w finalnym wydaniu Ubuntu 12.04. Wydawałoby się to logicznym posunięciem – dać możliwość dostosowania interfejsu do swoich potrzeb. Jednak w dobie minimalizowania ilości informacji z jaką musi się zmagać użytkownik… Odczucia i ew. pomysły po przetestowaniu tego prototypu można zgłaszać w komentarzach na stronie projektu.

    Co do samego Launchera, to poza jego niewątpliwym urokiem, dużemu zaangażowaniu twórców i wizji przyświecającej temu rozwiązaniu, brakuje mi w nim dwóch rzeczy. Szybszego znikania paska, gdy zjadę z niego kursorem oraz… Braku wdrożenia najsensowniejszego rozwiązania rodem z GNOME-Shell i wyzwalania launchera po wjechaniu w lewy góry róg ekranu. Odpadłaby wtedy cała masa dziwnych i pokrętnych parametrów jak te opisane powyżej.

    Translate »