przystajnik

Archiwum tagów la kernel

Do odważnych świat należy – kernel 4.4.3 w systemie

Większość nowych adeptów Linuksa nie zdaje sobie nawet sprawy, ile frajdy może dać zepsucie i naprawienie systemu. Człowiek dochodzi do takiej konkluzji po wielomiesięcznym bezproblemowym użytkowaniu np. wydania o długoterminowym wsparciu jak Ubuntu LTS. Jednak majsterkowanie przy systemie może przynieść również pozytywny efekt, jak wzrost wydajności różnych elementów (jakość i szybkość otwartych sterowników graficznych, czas pracy na baterii, bardziej zdecydowane operacje I/O, itp.). To wszystko za sprawą wymiany kernela – operacji która należy do najbezpieczniejszych i najprostszych do przeprowadzenia nawet przez „zielonego” użytkownika.

Kernel 4.2 na co dzień

Użytkownicy długowiecznych wydań Ubuntu LTS jedyne czego mogą zazdrościć Ubuntu 15.10 Wily Werewolf, to nowy i naszpikowany nowościami kernel z linii 4.2.x. Nowy kernel to nie tylko dobrze wyglądający marketingowo numerek ale i nowe sterowniki, nowe optymalizacje i rozwiązania. Finalnie może skutkować lepszą obsługą naszej karty graficznej (otwarte sterowniki), dłuższym czasem pracy na baterii i ogólną sprawnością, która na pulpicie jest zawsze pożądana. Jak zatem zapożyczyć od młodszego krewniaka kernel 4.2.x do naszego LTSa? (ale i nie tylko). Bardzo łatwo.

Google ostatecznym sędzią w sprawie linuksowego kernela

Powyższy tytuł jest odmiennym spojrzeniem na to, co w dość wyważonych (jak na niego) słowach opisał sam Linus Torvalds. W czasie porządkowania swojej skrzynki pocztowej na gmail.com, Torvalds przejrzał również katalog zawierający wiadomości oznaczone przez filtry antyspamowe jako śmieci. Jakie było jego zdziwienie, gdy wśród ofert powiększania tego i owego zauważył wiadomości zawierające łatki do kernela i przeróżne zgłoszenia dotyczące rozwoju tegoż. „Zauważył” to bardzo delikatne określenie bytności wiadomości mogących wpłynąć na postęp w udoskonalaniu kernela.

Z listka na listek – 17.1 do 17.2 w trzech krokach

mintupgrade

Na wypadek, gdyby ktoś się zagapił i przeoczył dzisiejszą możliwość bezstresowej aktualizacji dystrybucji Linux Mint 17.1 do wersji 17.2, to oprócz niniejszego przypomnienia poniżej znajdzie obrazkowe przedstawienie banalności takiego procesu. Tu uwydatnia się jedna z zalet Linux Minta i sposobu podejścia do użytkownika. Cały proces aktualizacji jest tak prosty, jak raz, dwa, trzy… I gotowe.

Canonical przeprasza i naprawia Ubuntu 12.04/14.04/14.10

A konkretnie kernele, które zostały zaktualizowane tydzień temu w rezultacie wykrytego zagrożenia CVE-2015-1328. Choć Canonical zareagował błyskawicznie na zgłoszony problem z zamontowanymi zasobami sieciowymi przy użyciu OverlayFS (lokalny użytkownik mógł uzyskać uprawnienia administratora), to przy okazji usuwania tej usterki stworzoną kolejną. Którą właśnie naprawiono.

Linux Kernel 4.0 – bo lud tak chciał

Wbrew przełomowej numeracji (przejście z serii 3.xx na 4.xx), nowy kernel linuksowy to jedynie efekt rozentuzjazmowanego tłumu. By po raz kolejny uniknąć posądzenia o krwawą hegemonię, Linus Torvalds zarządził głosowanie w sprawie nowego kernela i tego, czy ma on być z dotychczasowej linii, czy już z nowej. Lud zarządził, że od dzisiaj kernele będziemy numerowali w notacji 4.xx, ale to dopiero 4.1 będzie godnym przedstawicielem nowej nomenklatury numerycznej.

Valve poprawia sterowniki Intela

Może nie do końca Valve i nie do końca wszystkie sterowniki, ale to kolejny efekt rozwoju rozrywkowej strony Linuksa i wkład tego rozwoju w ulepszanie systemu. Po rozpoczęciu masowego przenoszenia, portowania i przepisywania gier pod Linuksa, czego zaczątkiem było pojawienie się usług i klientów Desura, Steam, coraz część słyszy się o odkryciach deweloperów zaangażowanych w taką pracę. Dzięki ich żmudnemu przepatrywaniu kodu i testowaniu pojawiają się przeróżne łatki optymalizujące system lub sterowniki, a samo Valve do takiego zadania zatrudniło sporą grupę koderów usprawniających SteamOS. Jednym z ostatnich ich osiągnięć to odkrycie przez ekipę LunarG problemów w sterownikach graficznych Intela i zaaplikowanie odpowiedniej łatki.

Weekend z dystrybucją: Neptune 4.2

Przeglądając listę dystrybucji dostępnych dla szarego użytkownika desktopowego Linuksa, chciałoby się zakrzyknąć “Debian ojciem wszystkiego”. Bowiem lista dystrybucji wykorzystujących jako podstawę swojego istnienia Debiana jest długa i ciężka do zapamiętania. Przeróżne są też sposoby “opakowania” osiągnięć tej dystrybucji-ojca (matki?). Mamy zatem remiksy stawiające na mityczną stabilność i korzystające z repozytoriów stable, mamy też rozwiązania bardziej życiowe, organizujące codzienną pracę wg. repozytoriów unstable/experimental. Każda z tych dróg ma swoich zwolenników i przeciwników, a Neptune 4.2 jest kolejnym wkładem w koncepcję wdrażania stabilnego Debiana na pulpit zwykłego użytkownika. Z małymi poprawkami.

Ubuntu 14.10 Utopic Unicorn na dziesiąte urodziny

10 lat minęło jak jeden dzień i Ubuntu 4.10 Warty Warthog z początkowo niewyróżniającej się specjalnie dystrybucji przerodziło się w najnowsze, wydane parę dni temu Ubuntu 14.10 Utopic Unicorn. Przez ten okres metamorfozie uległo wiele aspektów tego systemu i dziś można otwarcie stwierdzić, że twórcy nie boją się poszukiwać i wdrażać własnej wizji na działanie, wygląd i zachowanie Ubuntu. Nie zawsze daje to dobre wyniki, nie zawsze podoba się społeczności, nie zawsze użytkownicy z aplauzem przyjmują zmiany. Ale należą się im (Canonical) brawa za odwagę i konsekwencję, a niewątpliwą nobilitacją z pewnością jest fakt, że Ubuntu jest obecnie najbardziej rozpoznawalnym desktopowym produktem linuksowym.

Linux i 23 latka na karku

25 sierpnia 1991 roku, 21 letni fiński programista Linus Torvalds przesłał na grupę dyskusyjną comp.os.minix (Usenet, pamiętacie?) zapytanie „What would you like to see most in minix?”. Z pewnością niewiele osób spodziewało się tego, że ten post rozpocznie karierę systemu operacyjnego Linux, który z hobbystycznego projektu przerodził się we wspierane przez światowe korporacje dzieło wielorakiego przeznaczenia. Choć od pełnoletności Linuksa minęło już nieco czasu, a wiek 23 lat jakoś szczególnie nobliwy nie jest, to pozostaje nam jednak życzyć jubilatowi kolejnych lat efektywnego rozwoju – ku uciesze i radości użytkowania nas samych.

Translate »