przystajnik

Archiwum tagów la cpu

BQ Aquaris M10 „nikt tego nie kupi” w sprzedaży

Debiut na targach w Barcelonie pierwszego autonomicznego tabletu z Ubuntu wywołał skrajne emocje. Z jednej strony fani Linuksa z zadowoleniem przyjęli fakt kolejnego dedykowanego urządzenia, z drugiej strony każdy podświadomie był realistą. Znając rozmach i skalę wiodących producentów, mariaż BQ z Canonicalem wydawał się być nieporozumieniem o wygórowanych ambicjach. Jednak słowo się rzekło i wspomniane BQ Aquaris M10 w wersji Full HD i HD trafiło do klientów. O dziwo zainteresowanie przedsprzedażą opróżniło magazyny z wersji Full HD, a w parę godzin po rozpoczęciu oficjalnej sprzedaży w sklepie trzeba się pośpieszyć, aby stać się posiadaczem bardziej rozbudowanego modelu (dostępnych 442 ~345 sztuk i wciąż maleje).

Firefox i przyśpieszenie sprzętowe

Jeszcze nigdy w historii internetu przeglądarki nie miały takiego apetytu na zasoby naszych komputerów. Pożerają one lwią cześć pamięci RAM a wykres wykorzystania CPU każe się nam zastanowić, czy to nie czas na aktualizację sprzętu. Nie jest to jednak wina tylko i wyłącznie przeglądarek, gdyż one po prostu próbują nadążyć za obsługą pojawiających się trendów i technologii webowych. Rosną też nasze wymagania, jak choćby wyższa jakość materiałów wideo na popularnym Youtube. To jednocześnie jeden z pierwszych serwisów, który masowo zastąpił odtwarzacz we Flashu protegowanym odtwarzaczem w HTML5. Niestety, pod Linuksem maksymalna rozdzielczość filmów oferowanych przez Youtube to „jedynie” 720p. A wszystko za sprawą domyślnie wyłączonego w Firefoksie przyśpieszenia sprzętowego.

Terminal pogryzł człowieka: nmon

Monitorowanie zasobów komputera z poziomu tekstowej linii komend ma wielowiekową tradycję i niebagatelne znaczenie dla administratorów serwerów. Ale natłok informacji o naszej maszynie nie jest zarezerwowany jedynie dla wtajemniczonych, każdy może w większym lub mniejszym stopniu sprawdzić co w układach scalonych piszczy. Osiągnąć możemy to za pomocą wielu narzędzi, ale skoro wspomnieliśmy o terminalu, to dlaczego by nie przetestować nmon. Ten sympatyczny program wśród wielu ciekawostek ma jeszcze jedną unikatową funkcję – może działać w tle i zapisywać statystyki zużycia zasobów naszego komputera. A to jest naprawdę ciekawe.

CPU-X 1.2.1 na szybko o naszym CPU

cpu-x 1.2.1

Programy do informowania użytkownika o posiadanych komponentach sprzętowych posiadają wielowiekową tradycję. Wśród wielu projektów dla Linuksa prym wiedzie z pewnością I-Nex, ale nie każdemu w danej chwili jest potrzebny taki ogrom informacji jakie on udostępniania. Dlatego na potrzeby szybkiego zorientowania się o możliwościach i parametrach naszego CPU, warto trzymać pod ręką niewielki i przenośny CPU-X, który ujawni nam podstawową prawdę o naszym CPU i płycie głównej.

I-Nex 0.7.4 wśród naszych dysków

Niestrudzony Michał Głowienka tegoroczny urlop wakacyjny postanowił spędzić na szlifowaniu możliwości wykrywania dysków i nośników w swoim programie I-Nex. Najnowsze wydanie 0.7.4 przynosi nam bowiem mnóstwo nowych informacji w zakładce Drives. Czego tam nie ma – począwszy od producenta dysku, pojemności, złącza, parametrów montowania, UUID dysku, po mnóstwo parametrów numerycznych dla ambitnych i używanego przez system zarządcy IO do obsługi tegoż nośnika.

I-Nex 0.6.6 z Cerberem na smyczy

Każdy kto kiedykolwiek próbował wydobyć z komputera informacje gdzie i jaki podzespół w nim pracuje z pewnością wie, jak zbieranie takich informacji potrafi być zwodnicze i uciążliwe. Setki standardów, kilkadziesiąt sterowników, różne dane umieszczane w różnych miejscach, brak stuprocentowego i konkretnego odniesienia do właściwości sprzętu i danych producenta – to wszystko powoduje, że pod Linuksem dowiedzieć się czegoś o naszej maszynie możemy nieco po łebkach, albo w mocno technicznej i nieczytelnej dla wielu formie. Dlatego to co potrafi robić program I-Nex zakrawa nieraz na technologiczne voodoo – to niepozorne narzędzie rozwijane przez Michała Głowienkę wyświetla takie informacje o naszej maszynie, istnienia których moglibyśmy nawet nie podejrzewać.

I-Nex 0.6.0 i szczypta voodoo

Znacie się na podzespołach PC? Jesteście przekonani, że wiecie dużo o procesorze waszego komputera? Tudzież innych jego elementach? Nawet nie przypuszczacie, jak bardzo grzeszycie pychą. I dowodem na to może być nowa wersja fenomenalnie rozwijającego się programu I-Nex 0.6.0, który opowie wam o rzeczach, o istnieniu których być może nie wiedzieliście. To niebywałe, ile tajemnic może skrywać w sobie elektronika mrucząca radośnie w obudowie naszych domowych pecetów. W tym wydaniu I-Nex obdziera z tajemnic nasze procesory – i jest to obdzieranie wspierane niemal magią Voodoo.

I-Nex 0.5.6 – maszyna obnażona

inex_logoJak donosi Głos Redmont, 9 na 10 gospodyń domowych nie wie, że w komputerze ma zainstalowany procesor. U nas w narodzie świadomość mamy może nieco większą, ale też zdarzają się przypadki, gdy chcemy uzyskać jakieś dokładniejsze informacje nt. naszej płyty głównej, albo procesora, a faktura przepadła albo wyblakła. Pozostaje kłopotliwe rozmontowywanie naszej maszyny i szukaniu znaków szczególnych na komponentach, albo dokształcenie się w pozyskiwaniu informacji z /proc, EDID, itp. Lub użycie programu rodzimej produkcji – I-Nex, który w mgnieniu oka rozpracuje wetkniętą w nasz komputer elektronikę.

Z Procexp wśród procesów

iconProcexp, a w zasadzie Linux Process Explorer to narzędzie dające zaawansowanemu użytkowniki możliwości wyłamujące się z rutyny typowej kontroli uruchomionych procesów. Ponieważ jednak każde szanujące się środowisko graficzne posiada już własny Monitor Systemu, co odróżnia Procexp od istniejących rozwiązań? Przede wszystkim szczegółowość informacji, bo o procesie dowiemy się z jakich bibliotek korzysta, ile wykorzystuje pamięci, CPU, połączeń sieciowych czy aktualnie wykonywanych operacji I/O. Ten niepozorny program jako chyba jedyne graficzne narzędzie umożliwi nam też proste przypisywania konkretnego procesu do konkretnego rdzenia naszego procesora. O ile wiemy, dlaczego chcielibyśmy to zrobić.

TurboBoost – garść MHz więcej

Nie każdy nieobeznany z techniką użytkownik komputera może być świadom istnienia technologi Turbo Boost wdrażanej w procesorach Intela I5 oraz I7 (choć istnieje też chyba tylko jeden model I3). Turbo Boost to najprościej rzecz ujmując, chwilowe przetaktowanie rdzeni procesora w momentach maksymalnego obciążenia. Taki overclocking dla niezaangażowanych. Procesory produkowane przez Intela i testowane pod kątem takiego turbo, posiadając nominalną prędkość taktowania np. 2.8 GHz, w stresie wspinają się na wyżyny 3.3 GHz. I dzieje się to bez wiedzy użytkownika, bo do uruchomienia tej technologii nie trzeba żadnych fachowych zabiegów. A jak w przypadku Linuksa?

Psensor i rozgrzane stany świadomości

Psensor - rozgrzane stany krzemu

W czasach przesytu informacji o różnym stopniu ważności nie sposób pogardzić takimi danymi jak oficjalna kondycja termalna podzespołów naszego ulubionego komputera. Do tego celu stworzono wiele wtyczek, programów, dodatków, lecz czasem wielu użytkowników najzwyczajniej zapomina aktywować pokazywanie takich informacji, lub najzwyczajniej i bezwstydnie nie wie, co może posłużyć do tego celu. Jak wspomniałem rozwiązań jest wiele, począwszy od informacji wyświetlanych przez Conky, wtyczek do panelu czy surowej formy danych wprost z terminala. Psensor lokuje się pomiędzy prostą wtyczką panelową, a rozbudowaną reprezentacją statystyk elektronicznych sensorów.Program ten potrafi wyświetlić informacje o temperaturze procesora, płyty głównej oraz obrotach wentylatorów (lm-sensors), temperaturze dysków (hddtemp), zużyciu procesora (gtop2) oraz ciepłocie kart graficznych (Nvidia oraz ATI/AMD). Wszystko w postaci informacji bieżących, jak i wykresu obrazującego historię zmian. Uwzględniając niezłe możliwości konfiguracyjne (kolorystyka, etykiety, aktywne sensory, wtyczka na panelu, itp), otrzymujemy zupełnie przyzwoite centrum informacyjne, za pomocą którego zadbamy o żywotność naszych podzespołów.

Psensor okraszony wykresami

Jeżeli ktoś zdecyduje się na używanie tego programu, musi pamiętać o pierwszym i podstawowym kroku, jaki należy wykonać zawsze (przeważnie), gdy chcemy czerpać wiedzę o temperaturze naszych elektronicznych chipsetów. Krok ten to instalacja i konfiguracja pakietu lm-sensors, bez którego nie uzyskamy wielu ciekawych informacji (przeważnie). Instalacja sprowadza się do tradycyjnego użycia Centrum Oprogramowania lub terminala:sudo apt-get install lm-sensorsPo zwieńczonej sukcesem instalacji czas na konfigurację, czyli – pozwólmy programowi wykryć nasze czujniki:sudo sensors-detectOdpowiadając twierdząco na podchwytliwe pytania staniemy się posiadaczami modułów systemowych, które zgromadzą dla nas interesujące dane (wymagany może być restart, lub ręczne załadowanie modułów obsługujących wykryte czujniki). Po tej przydługiej ceremonii możemy skupić się już na Psensor – instalujemy go i uruchamiamy (Ubuntu 11.10/12.04, analogicznie Mint):sudo add-apt-repository ppa:jfi/ppa
sudo apt-get update
sudo apt-get install psensor

Pozostaje skonfigurowanie programu pod swoje wymagania, skontrolowanie sposobu automatycznego uruchamiania (program samodzielnie dodaje się do listy programów startowych, zatem gdy go tam nie chcemy – uruchamiamy Programy Startowe i odznaczamy konkretny wpis). I w ten sposób dowiemy się niemal wszystkiego o naszej maszynie.

Translate »