przystajnik

Archiwum tagów la compiz

Ubuntu z powrotem w czasach Low Graphics Mode

Na przekór temu, że ze starego to i Salomon młodzika nie zrobi (czy coś w ten deseń), przypomnijmy sobie czasy kiedy linuksowe środowiska graficzne nie wymagały OpenGL i innych zaawansowanych technik wyświetlania pospolitych okienek. Tak – były takie czasy i można długo dyskutować, czy ich genezą były kiepskie sterowniki graficzne czy zachowawcza fantazja deweloperów. Jednak ta epoka miała jedną zaletę – okienka może były i prostackie, ale rysowały się szybko nawet na przeciętnym sprzęcie (pomijając kwestię estetyki hańbionej brakiem synchronizacji pionowej). Spróbujcie teraz dłużej popracować na wirtualnym (pół biedy) Ubuntu lub zdalnym pulpicie (koszmar). A jeszcze do niedawna środowisko Unity 7 miało opcję (sesję) Low Graphics Mode która starszym maszynkom dawała nieco wytchnienia…

Ubuntu 16.04 LTS oficjalnie

Wraz z pięknym dniem 21 kwietnia rozpoczął się kolejny etap w świecie linuksowych dystrybucji. Zgodnie z zapowiedziami na serwerach pojawiły się obrazy instalacyjnej najnowszej wersji Ubuntu 16.04 Xenial Xerus o przedłużonym okresie wsparcia. To nie lada gratka nie tylko dla użytkowników ale i dla twórców dystrybucji pobocznych. Choć nie wszyscy ochoczo ruszą do aktualizowania lub instalowania tego wydania, to będzie ono obecne z nami przez następne 5 lat. Obserwując zmiany jakie zaszły trudno nazwać je przełomem, ale z drugiej strony 16.04 stabilizuje i ugruntowuje pozycję Ubuntu wśród użytkowników niekoniecznie żądnych rewolucji i przewrotów.

Ubuntu 15.10 Wily Werewolf

ubuntu

W zgodzie z co sześciomiesięcznym cyklem w dniu dzisiejszym otrzymaliśmy do rąk najnowsze wydanie Ubuntu 15.10 Wily Werewolf. Ta najpopularniejsza dystrybucja Linuksa od dłuższego czasu stoi w cieniu ambicji Marka Shuttlewortha, szefa Canonical i jego pragnieniu poważnego zaistnienia na rynku systemów mobilnych. Przez takie rozłożenie nacisku na rozwój, odmiana desktopowa Ubuntu od paru wersji otrzymuje przydomek „najnudniejszego wydanie”, bo na pierwszy rzut oka zmian jest niewiele. Ale to dość krzywdzące zaszufladkowanie.

Linux Mint 17.1 z Xfce i KDE

mintkde

Po długo oczekiwanej aktualizacji cynamonowego Minta 17 do wersji Mint 17.1, podobnej atrakcji mogą spodziewać się użytkujący Minta 17 w wersjach ze środowiskiem Xfce i KDE. Gwoli przypomnienia, Mint 17.1 jest odpowiedzią na męczące instalowanie co pół roku nowej wersji używanej dystrybucji (opartej na Ubuntu). Dlatego twórcy uskutecznili nowy plan rozwoju i dzielnie trwają na bazowej wersji LTS 14.04 (pomimo premiery 14.10) i rozwijają jedynie specyficzne dla Minta narzędzia, dbając jednocześnie o integralność całości. Tym sposobem niedługo możemy spodziewać się rzeczonego zintegrowania z nowym Mintem środowisk Xfce i KDE.

Weekend z dystrybucją: Zorin OS 9

Któż nie uwielbia piękna fragmentacji i chaosu w natłoku dystrybucji linuksowych. Dystrybucje małe i duże, ładne i brzydkie, szybkie i wolne – dla każdego coś miłego. Projekty będące wynikiem wieczornej nudy jak też wieloletniego zaangażowania – to wszystko składa się na złożoną ofertę, w której gubią się nie tylko przeciętni początkujący użytkownicy, ale i starzy wyjadacze. Którymi dystrybucjami warto sobie zawracać głowę, gdzie znajdziemy najświeższe oprogramowanie, w której doświadczymy jakichś problemów lub której podołają zasoby naszej maszyny – oto cykl, w którym przynajmniej powierzchownie spróbuję przybliżyć charakterystykę niektórych dystrybucji. Na początek Zorin OS 9, jeszcze w wersji RC ale już bez większych niedomówień.

Dar wielkich małych braci – Deepin 2014

Jeszcze nie tak dawno emocjonowałem się wydaniem Deepin 2014 RC, a tu już dostajemy do rąk wydanie ostateczne i stabilne. Bez dwóch zdań jest się czym emocjonować, bo na przekór wszystkim malkontentom, Deepin to jednak najładniej od lat poskładana dystrybucja Linuksa. Jednolitością stylistyczną będziemy się mogli cieszyć od samego początku, czyli ekranu bootwania, przez splash screen, ekran logowania i sam pulpit. Mało tego, w końcu doczekaliśmy się spójnego centrum zarządzania w którym przeprowadzimy konfigurację naszej maszyny. Na dodatek, cała dystrybucja bazując na Ubuntu 14.04 LTS, utrzymuje zgodność z tymże – dlatego nie musimy się martwić o świeżość paczek (PPA) i długoterminowe wsparcie. Dodajmy do tego nowoczesną i funcjonalną obsługę pulpitu, zestaw autorskich programów, ustawienie wszystkiego pod siebie w paru kliknięciach i mamy przebój roku 2014 w świecie linuksowych dystrybucji.

Deepin 2014 RC z dynastii Ming

Dystrybucje linuksowe od dawien dawna przewijają się przez serwery w poszukiwaniu świętego Graala pulpitu linuksowego. Wiele dystrybucji ma problemy z samookreśleniem, niektóre z nich stawiają na wyśrubowane metody ręcznego dostrajania systemu pod potrzeby użytkownika, jeszcze inne na bogaty zestaw tapet. Zdarzają się dystrybucje ‚zrób to sam’, ograniczone okowami wolności, brzydkie lub ładne, ze wszystkimi możliwymi programami instalowanymi domyślnie, lub z instalatorem przypominającym tekstowy rebus terminalowy. Dla każdego coś miłego. Nie da się jednak ukryć, że młodzi użytkownicy ‚kupują’ Linuksa po wyglądzie. A starsi użytkownicy nie mają już chęci, czasu i zacięcia, by po raz n-ty konfigurować pulpitowe błahostki z wykorzystaniem potęgi terminala. Pulpity i dystrybucje wyczuwają te trendy i od paru lat starają się wyglądać i działać jak na XXI wiek przystało i tak, by to komputer był naszym pomocnikiem a nie na odwrót. Po serii linuksów działający z marszu (Ubuntu, Mint, openSUSE), mieliśmy linuksy ładne (eOS, PearOS), a teraz swoje piętno na Distrowatch chce wywrzeć chińska myśl techniczo-wizualna. Będąca ich dziełem dystrybucja Deepin 2014 RC może stać się szlagierem w niektórych kręgach.

Wyprzedzające przyśpieszanie Unity w Ubuntu 13.04

Ubuntu Zapowiedziane na 25 kwietnia Ubuntu 13.04 tradycyjnie wyposażone będzie w środowisko Unity, które już teraz w wersjach beta wydania 13.04 mile zaskakuje szybkością i składnością swojego działania. Niemniej, Unity stara się być ładne i nadopiekuńcze, a to nie zawsze wychodzi na dobre zasobom naszych maszyn, szczególnie, gdy ktoś dysponuje konfiguracją ‚jako taką’. Ale nie ma takiej rury, której się nie da odetkać – a wbrew złudnej hermetyczności Unity, jego udrożnienie to kwestia kilku kliknięć.

Canonical zrobi Linuksa od nowa

blabla-icon„Zrobi Linuksa” to dużo powiedziane, ale według ostatnich oficjalnych doniesień to już pewne – Canonical oprze przyszłość swoich produktów o własne, autorskie rozwiązania. Miejsce leciwego Xorg’a oraz młodziutkiego Waylanda (który na dobrą sprawę nawet jeszcze dobrze nie zaistniał) zajmie Mir – tworzony przy Canonical od podstaw nowy serwer wyświetlania. Unity zostanie przepisane przy użyciu Qt/QML, a patronat nad całością tego zamieszania obejmie nowy projekt Unity Next. Czy to nie wygląda jak cyfrowa reformacja ścieżki którą kroczyło do tej pory Ubuntu ze swoimi użytkownikami?

Mechanig trybów napędzających Unity

system-settings-2 Zebrane w jedno miejsce opcje i preferencje systemu operacyjnego to nie jest już cywilizacyjna fanaberia. To staje się już koniecznością, wobec coraz bardziej zaawansowanych możliwości dostrojenia naszych środowisk pracy. Można oczywiście wszystkie te opcje ukryć przed użytkownikiem i udawać, że nigdy ich nie było, lecz to powinno iść w parze z totalną bezawaryjnością i intuicyjnością systemu. A z tym jest różnie, czego doświadczyli i czemu próbują zaradzić twórcy narzędzia Mechanig, które pod postacią jednolitego interfejsu umożliwia sprecyzowanie zachowań Unity, Compiz oraz wyglądu i cech pulpitu.

Gracze i więcej mocy w Ubuntu 12.10

Nie oszukujmy się – 90% z nas wykorzystuje komputery do rozrywki. Jeżeli zarzekamy się, że tak nie jest – to nawet oglądanie YT i inne formy spędzania wolnego czasu przy komputerze – to rozrywka. I tylko pełnoetatowi gracze z podniesionym czołem otwarcie mówią o marnotrawieniu czasu na gierki. A wobec dynamicznego rozwoju linuksowego rynku aplikacji umożliwiających eksterminowanie kosmitów lub ratowania świata i pięknych dziewic, graczy będzie przybywało. I choć gracze to wytrzymałe organizmy, to jednak o określonych wymaganiach środowiskowych. Innymi słowy – potrzebują określonej liczby FPS, płynności oraz dostępu do nowości. Czy nowe Ubuntu 12.10 w zakresie wydajności spełni wymagania tej powiększającej się subkultury? Unity, Compiz i ich obsługa pełnoekranowych gier nie zbierały do tej pory porywających recenzji. Ale okazuje się, że mamy na to wpływ…

Translate »