przystajnik

Archiwum tagów la chmura

Rclone, RcloneBrowser i bujanie w obłokach

Stało się. Po latach zarzekania się, że chmura nie wnosi niczego dobrego do dziejów ludzkości, obecnie chyba już wszyscy trzymamy to i owo na zdalnych serwerach. Oczywiście natychmiast okazało się, że każdy większy dostawca usług ma swój pomysł na tę chmurę. Namnożyło się standardów, natywnych klientów do ich obsługi i generalnie… Ogólną koncepcję wygodnej chmury trafił jasny grom. No może nie tak do końca, ale aby skonfigurować wydajne środowisko sprzęgnięte z dostawcą naszej chmury musi się po prostu raz i kategorycznie zdecydować u kogo chcemy trzymać swoje dane. I na tym by można było poprzestać, gdyby nie rclone i RcloneBrowser.

Jak wspomnienia, to zsynchronizowane w Joplin 1.0.70

Szał na zapisywanie i zarządzanie zapiskami nie przemija. Owszem, czasy są gwałtowne i obszerne w treści które napływają do naszych zmysłów z każdej strony. Notatki na boku stały się już nieodzownym towarzyszem naszej codzienności. Czy w kwestii ich tworzenia można wymyślić coś nowego? Chyba nie. Ale twórcy próbują, jak choćby twórcy Joplin 1.0.70. Nie dość, że program pozwala na notatki okraszone znacznikami markdown, to jeszcze umożliwia ich synchronizację w przeróżnych chmurach.

Azure i jego 40% Linuksów

Przeobrażenia jakie przechodzi Microsoft ostatnimi laty nie są czymś co można zbyć wzruszeniem ramion. Owszem, można zignorować ich najnowszy system Windows 10, jednak inne obszary działań na których do tej pory nie widzieliśmy Microsoftu zaczynają wyglądać coraz ciekawiej. I to nawet nie za sprawą produktów samego giganta z Redmond, ale coraz większej więzi i stosowania rozwiązań opensource. W tym a nawet przede wszystkim – Linuksa. Choćby dzieło ich życia, chmura Azure. Niedawno Microsoft pochwalił się, że 40% używanych w niej maszyn wirtualnych to Linuksy.

QOwnNotes 17.06.06 z notatkami w chmurach

Czy pisanie podręcznych notatek może być jeszcze fascynujące w dzisiejszych czasach? Zapewne nie, gdyż mnogość prostych edytorów nie dość, że przytłacza, to jeszcze nie wnosi nic odkrywczego. Ot, notatka to notatka. Jednak kilka chwil z QOwnNotes 17.06.06 może diametralnie zmienić nasz osąd. Proste pliki tekstowe nie dość, że mogą być dostępne wprost z każdego (sic! Każdego) komputera, to jeszcze można je okrasić znacznikami markdown, wersjonować, podświetlać składnię i tak dalej. Oczywiście w tym wszystkim najciekawsza jest integracja z naszą własną instancją chmury OwnCloud.

Write! Pisarzu, nie przeszkadzaj sobie

Edytor Write! nie każdemu przypadnie do gustu. Aplikacja jest zamknięta, płatna, wymaga założenia konta a dostęp do bezpłatnej wersji „dla studentów” obwarowano społecznymi powiązaniami. Tak czy owak, Write! jest dostępny w wersji dla Linuksa i jeżeli komuś potrzebny jest sprytny i podręczny edytor, to 19.95 dolarów nie stanowi wygórowanej ceny (dożywotnia licencja).

Cryptomator 1.2.3 – więc chodź, zaszyfruj mój świat…

Nikt nie lubi jak ktoś grzebie w jego rzeczach. Dlatego umieszczanie danych w chmurze choć wygodne pozostawia pewne odczucie dyskomfortu. W dzisiejszych czasach nie można być pewnym niczego ani nikogo, a szczególnie korporacji oferujących darmowe usługi. Dlatego jak już zdecydujemy się na chmurę, to warto pomyśleć o dodatkowym zabezpieczeniu – jak choćby tytułowy Cryptomator. Program w zgrabny sposób umożliwi tworzenie naszych tajnych „krypt” i szyfrowanie ich zawartości.

Microsoft przetrwa dzięki Linuksowi?

Cytując klasykę można by powiedzieć: Microsoft. Microsoft nigdy się nie zmienia. Ale czy na pewno? Obserwując rynkowe ruchy giganta można mieć różne opinie co do ich poczynań. Grają śmiało i ryzykownie (Surface, Lumia, Windows 10), gdyż ich poczynania są ubezpieczone ogromnym marginesem błędu gwarantowanym przez dominacji w segmencie domowych systemów operacyjnych. Jednak realia naszych domowych pecetów mają się nijak do tego, gdzie Microsoft naprawdę poszukuje pieniędzy, a których potrzebuje coraz więcej do przeżycia – jak każda korporacja. Widać to doskonale w najświeższym (2016 Q2) kwartalnym raporcie finansowym, który Microsoft opublikował przed paroma dniami. Paradoksalnie, całe jego pasmo sukcesów powoli coraz bardziej zaczyna zależeć od… Linuksa.

Microsoft brnie w Linuksa

To niebywałe, jak często myśląc „Linux” możemy zawędrować w swoich rozmyślaniach w stronę Microsoftu. Producent wiodącego systemu operacyjnego nie poprzestaje bowiem na dominacji na pulpitach komputerów masowego odbiorcy. Przez długi czas ich hegemonia podpierana była propagandową mową nienawiści wobec jakichkolwiek innych rozwiązań (Ballmer – Linux to rak!). Niespodziewanie historia zatacza zadziwiające koło i coraz częściej w bogatym portfolio korporacji pojawiają się usługi budowane z wykorzystaniem… Linuksa. Nie tak dawno opinię publiczną zaskoczył fakt posiadania i użytkowania przez Microsoft własnej dystrybucji Linuksa, a parę dni temu ogłoszono Azure HDInsight, usługę którą Microsoft wdrożył we współpracy z Canonical (Ubuntu) i Hortonworks (Apache Hadoop).

GNOME Photos nie chce być prostą przeglądarką zdjęć

gnomephotos

Specyficzne dla GNOME 3.xx jest to, że wraz z przyjęciem nowej koncepcji wizualnej, twórcy programów „rdzennych” dla tego środowiska musieli nadrobić zaległości i również dociągnąć do obowiązujących standardów. Ponieważ te standardy ewoluują niezmiennie, to uwaga deweloperów skupia się na tymże, a nie na rozwoju funkcjonalności swoich narzędzi. Tym samym dla GNOME 3.xx nadal nie powstała jakaś solidna przeglądarka/edytor/menadżer zdjęć wzorem Gwenview z KDE. Owszem, jest Shotwell, ale to program uniwersalny, a GNOME ma swoje GNOME Photos, który póki co wyświetlał w prosty sposób zdjęcia. Ale ambicje twórców powoli wychodzą na jaw.

2014 – rok w którym panował Linux

Kolejny rok Linuksa za nami. Jak bardzo ten termin nie byłby wyśmiewany, to nie da się ukryć, że w roku 2014 wokół Linuksa działo się dużo, choć oczywiście z wiadomych względów marketingowych nie nastąpiło odwrócenie propocji w liczbie używanych rozwiązań desktopowych. Jednak o Linuksie pisało się nawet w mediach mainstreamowych, w skali Europy coraz głośniej było o wdrażanych w administracji rozwiązaniach opensource a na naszych desktopach pojawiło się jeszcze więcej gier i nowych programów. Nie bez znaczenia są też komercyjne „linuksowe” produkty docierające do przeciętnego odbiorcy, bo w końcu to też stanowi o skali adaptacji danego rozwiązania. Rok Linuksa to nie jest jednorazowy cud oczekiwany, to stan umysłu, materii i niekończącego się postępu.

Czarne chmury nad Ubuntu One

Dnia 1 czerwca wyłączona zostanie chmura Ubuntu One i powiązane z nią usługi plikowe. Taką wiadomość podało Canonical, argumentując tę ciężką decyzję rosnącą konkurencją w sektorze usług chmurowych i stale powiększającą się bezpłatną przestrzenią oferowaną przez innych dostawców. By sprostać oczekiwaniom rynku, niezbędne byłby inwestycje które wykraczają poza plany przyjęte przez Canonical. Tym samym, do dnia 31 lipca możliwe będzie pobranie zawartości swoich kont Ubuntu One, a po tej dacie wszystko zniknie i Ubuntu One ostatecznie zwinie swoje podwoje.

A kiedy zabraknie przeglądarek – Maxthon 0.9.1.0 Beta

Mroczne wieki ograniczonego wglądu w internet minęły już dawno i obecnie dokonując wyboru przeglądarki WWW nie jesteśmy skazani na finalny wybór w postaci IE (który przez jakiś czas była niemal jedyną opcją po zakończeniu lotu ku chwale przez przeglądarkę Netscape). Firefox i jego odmiany, Chrome i jego odmiany, Opera, Midori i wiele, wiele innych – treści internetowe pojawiają się w naszym życiu i na naszych pulpitach za pomocą coraz wymyślniejszych technik i często nie jesteśmy obligowani nawet do użytkowania przeglądarki. Niemniej, od przybytku głowa nie boli, a najnowszą ofertą skierowaną dla użytkowników Linuksa stała się przeglądarka Maxthon, wydawana od 2002 dla platformy Windows i jedna z bardziej rozpoznawanych niezależnych marek.

Translate »