przystajnik

WPS Office – jest, nie ma i Alpha 21 raz jeszcze

Dla osób które poszukiwały pod Linuksem lepszej zgodności z dokumentami .doc i .docx, chiński WPS Office był prawdziwym objawieniem ostatnich lat. Program nie dość, że darmowy, to jeszcze lepiej obsługujący wspomniane dokumenty niż flagowy LibreOffice. Piszę był, gdyż niedawno w internet uderzyła wiadomość, że Kingsoft (sic!) zaprzestaje prac nad linuksową wersją tego pakietu. Za kilka godzin wiadomość została zdementowana, lecz ziarno zostało zasiane. Społeczność ruszyła do ataku.

Ktoś z Kingsoft na Twiterze stwierdził, że wersji linuksowej WPS już nie będzie

W sumie to nie wiadomo co myśleć o chińskim darmowym produkcie o zamkniętym kodzie źródłowym i naśladującym styl oraz działanie Microsoft Office. Gdzie w tym wszystkim duch FLOSS? Chyba tylko w tym, że program został wydany również w wersji dla Linuksa a Kingsoft zapowiedziało udostępnienie źródeł. Kiedyś. Niemniej, czasem zgodność z mainstreamowym formatem dokumentów jest warta tego, aby zaprzedać duszę diabłu.

Poruszenie wokół WPS Office wywołała wiadomość zamieszczona na Twiterze i wieszcząca koniec linuksowej wersji tego pakietu. Społeczność się oburzyła, a Kingsoft wydało kilka godzin później dementi. Mało tego, kilka dni później ukazała się informacja o nowej wersji dla Linuksa. Niestety, strona umożliwiająca pobranie programu milczała, a raczej wskazywała na poprzednią wersję programu z czerwca 2016 roku. Teraz czas na kolejne zaskoczenie – strona została niedawno zaktualizowana i możemy z niej pobrać nowszą kompilację dla LinuksaWPS Office 1.0.1.0.5707-a21. Pamiętliwi użytkownicy zakrzykną zapewne, że a21 (Alpha 21) to już była rok temu. To prawda, ale pakiet ma nową wersję tak czy siak a w programie pojawiły się zapowiedziane przez twórców nowości. Zatem przyjrzyjmy się Alpha 21 raz jeszcze. Jak na powtórzone wydanie lista zmian jest zadziwiająco rozwlekła. Z zachowaniem oryginalnej nomenklatury wygląda to tak:

    WPS Office Linux

  • WPS audiovideo playback reconstruction,supports more video formats and smoother playback;
  • WPS added search function and access path;
  • WPS added opening Linux remote file sharing feature;
  • Optimized IO operations,improved WPS efficiency of opening files in 3 modules;
  • Fixed differences in display effects of some controls in Linux versus Windows;
  • Fixed display effects of special fonts in Presentation module;
  • Fixed some incorrect texture fill effects in WPS export to PDF.
  • Fixed broken hyperlinks in WPS export to PDF;
  • Fixed thumbnail preview effects in Presentation;
  • Added opening the file name and the maximum length supported by the path;
  • WPS open dialogs will not always persist when opening documents,but will close after confirmation,enhances user experience

Chociaż numeracja jest w tyle za aktualnym wydaniem windowsowym (1.0.2.xxx), to wprowadzone przez twórców zmiany przybliżają projekt jeszcze bardziej do cywilizowanej stabilności. Na liście znajdziemy poprawki audiowizualne, lepszą współpracę ze zdalnymi plikami, poprawione operacje IO, ujednolicone wyświetlanie niektórych kontrolek i fontów, ulepszony eksport do PDF, poprawione miniaturki w prezentacjach i inne.

Jak wspomniałem, program można pobrać ze strony projektu w wersjach .deb, .rpm i .tar.xz. Po pobraniu wystarczy zwyczajowy dwuklik (aby zainstalować deb lub rpm) lub rozpakowanie .xz i uruchamianie programu z nowo-powstałego katalogu.

Tak czy owak, dobra wieść jest taka, że WPS Office dla Linuksa ma się co najmniej dobrze. 

Post navigation

31 comments for “WPS Office – jest, nie ma i Alpha 21 raz jeszcze

  1. Inter
    22 czerwca, 2017 at 8:13

    To z tego wpisu wzięła się awantura? Naprawdę „ktoś z Kingsoft na Twiterze stwierdził, że wersji linuksowej WPS już nie będzie”???

  2. 22 czerwca, 2017 at 8:17

    Dokładnie. Tak jak na załączonym obrazku 🙂

    Przez jakieś niedopatrzenie ewolucyjne w naturze ludzkiej jest głęboko zakorzeniona chęć czytania o tym, co kogo złego spotkało. Więc taki news to jest coś – „koniec WPS dla Linuksa”. Niewiele wydawnictw skorygowało tę wiadomość, a jeszcze mniej poinformowało o nowym/starym WPS Office A21 z czerwca 2017 roku.

  3. exDebian
    22 czerwca, 2017 at 8:33

    Czy rzeczywiście ten WPS jest mniej problemowy od LibreOffice z produktami micro…? W sumie z librem większych problemów nie miałem…

  4. Inter
    22 czerwca, 2017 at 9:03

    Stwórz we Writerze dokument ze zdjęciem. Zapisz go jako wordowski .doc albo .docx. Otwórz plik w wordzie. Zdjęcie będzie zbyt ciemne. To jest paskudny błąd z powodu którego chyba zrezygnuję z korzystania z LibreOffice’a w pracy. Przyjrzałem się tematowi i mówi się, że to Microsoft (sic!) źle interpretuje jasności z LO. Paskudne podejście. Szkoda, bo bardzo dużo osób ma u siebie zainstalowanego LO bo nie chcą kupować MO a więc pracują z plikami .doc/x pod LO.

  5. Inter
    22 czerwca, 2017 at 9:10

    To niedopatrzenie ewolucyjne powinno się jakoś ujarzmiać. A przynajmniej media powinny się wystrzegać tej metody na utrzymanie. Temat jest bardzo ciekawy, na długą dyskusję 🙂 . Jest też straszny zarazem bo ujawnia prosty mechanizm manipulacji i bezsilność prawa.

  6. exDebian
    22 czerwca, 2017 at 9:59

    Dzięki, może to poprawią, jednak tak jak piszesz, nie tyle błąd co samo podejście jest gorsze i średnio wróży libre, szkoda..

  7. zbgns
    22 czerwca, 2017 at 10:26

    WPS mocno naśladuje wygląd MS Office (wstążka) i stosuje te same skróty. Nawet wyrażenia regularne opierają się na tej samej notacji, co w MS Office (znaczy te same symbole wpisuje się w polu Znajdź i Zmień, jako tzw. wildcards). Stąd dla mniej wymagającego operatora zamiana MS Word na odpowiednik w pakiecie WPS będzie łatwiejsza, bo nie trzeba będzie zmieniać przyzwyczajeń, inaczej niż przy przesiadce na LibreOffice.
    LibreOffice jest bardziej rozbudowany i kompleksowy, ale trzeba się trochę nauczyć jego obsługi. Przyzwyczajenia z MS Office na początku mogą przeszkadzać.
    Jeśli chodzi o mniejszą problemowość WPS od LibreOffice z plikami MS Office, to mam tutaj ambiwalentne odczucia. Nie spotkałem się jeszcze, żeby plik z MS Office nie otworzył się pod LibreOffice, lub jakoś mocno się rozsypał. Zwykle, nawet jeśli coś jest nie tak z formatowaniem, to można to skorygować. WPS też nie zawsze utrzyma idealnie ten sam wygląd. Np. zdarzyły mi się prezentacje z PowerPointa, które zdecydowanie lepiej wyglądały po otwarciu w LibreOffice niż w WPS.
    Tutaj dochodzi jeszcze kwestia systemu – pliki w MS Office są siłą rzeczy tworzone pod Windowsem, gdzie są np. zainstalowane własnościowe fonty, których nie ma na Linuksie. Jeśli więc próbuje się otworzyć taki plik, to fonty (lub ich część, np. z polskimi diakrytykami) mogą być pozmieniane na inne, co skutkuje szkaradnym wyglądem dokumentu.
    W sumie ten WPS mam zainstalowany, ale używam bardzo rzadko, bo LibreOffice uważam za lepszy i pełniejszy, a user experience inny niż w MS Office nie przeszkadza mi w niczym.

  8. pavbaranov
    22 czerwca, 2017 at 12:33

    ” tworzone pod Windowsem, gdzie są np. zainstalowane własnościowe fonty, których nie ma na Linuksie” – Nie jest to w pełni zgodne z prawem (nie będę wchodzić w szczegóły), ale owe msfonty można łatwo zainstalować niemal w każdej dystrybucji.
    Problemem natomiast może być inne interpretowanie odstępów międzyliniowych (i nie wiem, czy też nie również międzywyrazowych) przez LO (także Calligrę, choć tu jest to podróż w jedną stronę i nie wiem, czy za jeden uśmiech) i MSO. Dodatkowo, jeśli wprowadzimy dzielenie wyrazów, to słowniki je interpretujące w obu pakietach nie są te same i mogą działać odmiennie.
    W ten sposób każdy dokument może (choć nie musi) mieć nieco inny podział na strony nawet przy zastosowaniu tych samych (nie takich, a tych, czyli w tej samej dokładnie wersji) fontów w obu.

  9. zbgns
    22 czerwca, 2017 at 13:30

    Są też dostępne (od Google) zamienniki dla lansowanych przez MS własnościowych fontów domyślnych w MSO, które „podstawią się” pod brakujące fonty od MS – na oko trudno zauważyć między nimi różnicę. Nawet więc bez doinstalowywania fontów z Windowsa można spodziewać się strawnego wyglądu typowego dokumentu z MS Worda.
    Ale na wygląd 1:1 w MSO i LO nigdy nie liczę, trudno uniknąć różnic w przeniesieniach wyrazów, podziałach stron, przypisach itp. Identyczny wygląd jednego pliku w różnych wersjach MSO, również nie zawsze jest oczywisty.

  10. pavbaranov
    22 czerwca, 2017 at 14:23

    Tak, wiem o tym, że są „zamienniki” i to nie tylko do Google’a. Niemniej jednak, owe zamienniki nie są 100% takie same jako własnościowe oryginały, co może wpływać na typografię (tak się to chyba nazywa) dokumentu. 100% zgodny z jakimś własnościowym fontem „zamiennik” mógłby się spotkać z oskarżeniem o naruszenie praw autorskich. Na pierwszy rzut oka – takie same, ale diabeł tkwi w szczegółach.
    Inna sprawa, to to o czym mówimy: dzielenie wyrazów, odstępy międzywyrazowe i międzywierszowe, ba nawet odstępy między poszczególnymi literami, zasady dzielenia stron, tytuły, śródtytuły itd. itp. nie mówiąc już nawet o przypisach. To wszystko powoduje, że nawet jeśli dokument jest prawidłowo zinterpretowany i odczytany, to jego wygląd może się różnić. Chyba, że ktoś dopuści się tak na prawdę „plagiatu” MSO. Otwartą kwestią pozostaje natomiast różny wygląd tego samego dokumentu nawet na 2 różnych komputerach zawierających teoretycznie to samo oprogramowanie MS 🙂
    Innymi słowy – chcesz mieć 100% zgodność wyglądu – używaj narzędzi jak np. TeX, a nie pakietów biurowych, które – chyba – w zamiarze służyć miały do innych rzeczy.

  11. zbgns
    22 czerwca, 2017 at 14:46

    Sama słuszność.
    A wracając do WPS, to muszę przy jakiejś okazji sprawdzić ja tam jest rozwiązana sprawa zgodności fontów pod Linuksem, tzn. czy korzysta z fontów systemowych, czy podstawia jakieś swoje własne, jak trafi w dokumencie na np. calibri albo cambrię.

  12. pavbaranov
    22 czerwca, 2017 at 15:33

    Mogę Ci jedynie odpowiedzieć jak to jest w Archu. Są specjalne fonty o nazwie ttf-wps-*. Fonty są stąd: https://github.com/wayne-hartmann/ttf-wps-fonts.git ale zawierają tylko fonty webdings, mtextra itp. Sam wps-office zawiera katalog z 13 fontami o pięknych, chińskich nazwach, jednakże żadna z nich nie zawiera polskich znaków diakretycznych (szkoda, bo fonty w sumie ładne). Wydaje się zatem, że jeśli w systemie nie masz fontów windowsowych bądź zamienników, to wps – przynajmniej w polskich warunkach – niczego nie dostarczy.

  13. Angry Penguin
    22 czerwca, 2017 at 16:20

    Hej.

    WPS Office jak widać jest wciąż żywy – i bardzo dobrze, gdyż obecnie to jedna z nielicznych sensowych alternatyw dla MS Office jeśli potrzebujemy 100% kompatybilności. Ja wiem, że wiele osób korzysta z LibreOffice i są zadowoleni. Sam też jestem, ale inaczej sprawa wygląda kiedy dostaje się w pracy plik xls i trzeba wprowadzić zmiany/poprawki lub zwyczajnie uzupełnić coś. Zaawansowane pliki tego typu bardzo często wysypywały się w LO, często kompatybilność wołała o pomstę do nieba, bo jak mam wprowadzić poprawkę i odesłać kiedy cały plik jest zmasakrowany w LO? No własnie muszę sięgnąć po MS Office na Windowsie lub instalować go w WINE – co jest moim zdaniem złym pomysłem. Zostaje więc WPS Office, który z kompatybilnością radzi sobie bardzo dobrze. Dokumenty xls czy docx, które wysypywały się pod LO lub też były źle wyświetlane bądź też zapisywane o dziwo działają bez najmniejszych problemów w WPS Office Linux. Co mnie cieszy niezmiernie.

    Inna sprawa to upadek wersji dla Linuksa. Już jakieś dwa lata temu, może trzy. Projekt miał paść. Sami Linuksowi deweloperzy przyznawali, że ich zespół się posypał i rozważają zakończenie prac. Na szczęście tak się nie stało i jego rozwój był kontynuowany. Niestety ostatnio znowu pojawiła się przerwa – tym razem aż roczna. W sieci krążyły od jakiegoś czasu plotki, w których powoływano się bezpośrednio na ludzi zaangażowanych w rozwój WPS jakoby ten został porzucony – tym razem już ostatecznie. Wiecie wersję dla Linuksa, tworzy tzw. community, co zresztą sygnalizuje strona pobierania wersji Linuksowej, obawiam się też, że ten zespół nie jest zatrudniany przez Kingsofta – ale tego nie wiem na pewno. Stąd możliwe częste zawirowania wokół wersji dla Linuksa. Jeżeli nie płacą, albo płacą mało, ludzie po jakimś czasie odchodzą a nowych brak i program balansuje na granicy. Na szczęście jak widać, po interwencji społeczności, Kingsoft chyba zauważył, że z jakiegoś powodu warto dalej rozwijać wersję dla Linuksa. Może chodzi o kwestię PR, a może zauważono, że WPS zaczyna na Linuksie wyrębywać sobie drogą. Z tego co wiem nawet jeden uniwersytet zmigrował swoje Linuksowe stanowiska właśnie do WPS Office for Linux – co chyba dobrze świadczy. Dodając do tergo szybki rozwój w Chinach linuksowych dystrybucji a także załączanie w nich WPS jako domyślny pakiet biurowy może okazać się rynkiem, który warto wspierać.

    Przechodząc do nowej wersji WPS. Działa i to wszystko to można powiedzieć. Usunięto problemy z zależnościami instalacyjnymi na nowych dystrybucjach – co cieszy. Wersja x64 działa nawet nie gorzej niż x32.
    Mimo wszystko są i wady nowej wersji. Otóż program domyślnie instaluje się w języku angielskim, do tej pory możliwa była bezproblemowa zmiana języka na jeden z wielu innych (przygotowanych przez społeczność) w tym polski, ale wymagało to pobranie paczki z internetu. Trójkąt przy logo „Writer” -> Tools -> Switch Language. I wybieraliśmy polski z listy. Teraz niestety na liście widnieją jedynie preinstalowane angielski i chiński, natomiast pozostałe języki pobierane z sieci ” network error”… no i po ptokach. Trzeba samemu wyszukać gdzieś te paczki językowe i manualnie zmienić język – póki co jeszcze ich nie szukałem.

    Dziwnie też wygląda kwestia z instalacją słowników w tym polskiego. Do tej pory na stronie community wps pobierało się zipa ze słownikiem dla danego języka i można było instalować go z poziomu aplikacji. Teraz instalacja nie działa. Pozostaje więc znowu manualne rozpakowanie języka i wrzucenie do katalogu ze słownikami…

    Nie jest to może bardzo kłopotliwe ale nowym userom może obrzydzić nowe wydanie WPS… mam nadzieję, że w nowej wersji to naprawią.

  14. takijeden.ninja
    22 czerwca, 2017 at 18:18

    Żadna z alternatyw nie jest 100 % kompatybilna z MSO. Wysoką kompatybilnością mogą pochwalić się tylko 3 pakiety: SoftMaker Office 2016, Libre Office no i rzeczony WPS. „Wolne” jest tylko LO, pozostała dwójka to pakiety komercyjne. Nie wiem jakim trzeba być durniem, żeby robić za pracującą społeczność na rzecz Kingsoftu. Choć jak to mówią, głupich nie sieją, sami się rodzą.

    Wybierając soft do pracy złapałem za tandem SO2016 + LO w odwodzie. WPS do SO2016 jeśli chodzi o tzw. „power” nie ma żadnego podejścia. Poza tym w warunkach europejskich wolę mieć soft, którego producent podlega jurysdykcji UE. SoftMaker linuksa nie olewa, czego dowodem niedawny start niepublicznej bety FlexiPDF.

  15. zbgns
    22 czerwca, 2017 at 22:18

    Zainstalowałem nową wersję WPS Office i sprawdziłem, jak się zachowa dokument z problematycznymi fontami Microsoftu. Najwyraźniej używa fontów systemowych i wszystko dobrze wyświetla. Inaczej niż LibreOffice, który robi tu jakieś cyrki z fontem calibri – jest zbyt cienki, a litery ze znakami diakrytycznymi i niektóre ligatury wyraźnie się różnią. Dziwne, bo w systemie nie mam tego fontu zainstalowanego. Cambria działa OK, tzn. chyba jest podmieniana na font caladea.

  16. Benzin
    23 czerwca, 2017 at 11:15

    Dla mnie, patrząc nawet przez pryzmat rozwoju LO, WPS ledwo zipie 🙂 Wybuchła informacja, że koniec, to wydali nową wersje z kilkoma zaledwie poprawkami. Może i ma kompatybilność lepszą z MSO, ale faktycznie jak ja miałbym wybierać to wolałbym Softmakera 🙂
    Ja tam żadnej przewagi WPS nad LO nie widzę, a jeśli ktoś chce otwierać bardzo zaawansowane xls’y, to po prostu kupuje MSO.

  17. Angry Penguin
    26 czerwca, 2017 at 11:35

    No tak kupuje MS Office, ale co jeśli używa Linuksa? Czy zatem trzeba kupić licencje na Windows i zmigrowac z Linuksa? Albo trzeba instalować WINE i też kupować MS Office, a to, że będzie działać żadnego gwarancji nie daje. Pakiet się sypie, czy dużych i skomplikowanych plik nie wyrabia i odmawia posłuszeństwa. Dodatkowo nie ma gwarancji czy jakaś nowa aktualizacja go nie zepsuje… Także ten tego, kupno licencji i instalacja w WINE dla mnie i wielu innych odpada.

  18. pavbaranov
    26 czerwca, 2017 at 13:52

    Ten tego, mam do przewiezienia 5 ton gruzu, ale, czy będę musiał kupować to tego ciężarówkę.
    Dlaczego od osób, które rozwijają alternatywne wobec MSO oprogramowanie wymagacie, by wspierało je w 100%, a nie wymagacie od MS by stworzyło MSO na inne platformy (choćby obudowując to w wine, jak niegdyś zrobił Corel spieniczając WordPerfecta – nie nie z przyczyny wine, ale w ogóle), zwłaszcza, że nie istnieją pełne specyfikacje implementacji standardów plików użytkowanych w MSO?

  19. ello
    26 czerwca, 2017 at 15:34

    „Ten tego, mam do przewiezienia 5 ton gruzu…”

    spoko, już jadę autobusem, hi hi
    hmm, mogłem zapożyczyć wywrotkę 😉

  20. Inter
    26 czerwca, 2017 at 21:19

    Bo ze społecznością można próbować pogadać. Z MS raczej nie pogadasz na ten temat bo im się nie opłaci taki zabieg. Natomiast LO opłaci się (o ile można tak to nazwać) pełna zgodność z formatami MSO. Nie kumam dlaczego tak wielu twórców opensource boi się finansowania crowdfundingowego. Przecież to jest świetna metoda na poprawę jakości oprogramowania w kierunku jakiego oczekują użytkownicy. Mam nadzieję, że znajdzie się jakiś żądny mamony, zdolny developer, który wzbogaci LO o dodatkowe funkcjonalności poprzez społeczne metody finansowania.

    W obecnej chwili mogą się przytrafić takie sytuacje, w których będziesz musiał kupić ciężarówkę bo gruz jest nieco inny niż przewidzieli producenci darmowych ciężarówek. Ale z ciężarówkami jest fajniej niż z softem, użytą cieżarówkę można odsprzedać, nawet z zyskiem 🙂

  21. Angry Penguin
    26 czerwca, 2017 at 22:02

    Tak będziesz musiał kupić „ciężarówkę 🙂 Jeżeli MS do dzisiaj nie wydał MS Office na Linuksa, pewnie jeszcze przez wiele lat nic się w tej kwestii nie zmieni. Tak, ja wymagam aby alternatywa jaką wybieram, wspierała dobrze formaty MS Office. Dlaczego? Bo ja i wielu ludzi potrzebujemy tego do pracy i innych zadań. Dlatego idąc twoim przykładem, jeżeli do tego „pięciotonowego gruzu” potrzebna mi ciężarówka to nii „chu chu” nie zastąpi jej taczka – no chyba, że ktoś jest masochistą i będzie woził 5 ton taczką 🙂

    Tak samo z pakietami. Jeżeli zmigrowałem już na Linuksa, to nie będę przecież dokupował licencji na Windows, a później jeszcze na MS Office aby poprawić raz na jakiś czas duży dokument w docx albo zaktualizować skompilowanego xlsa. Bo to nie ma żadnego sensu. W idealnym świecie sięgnął bym po LO, ale jeżeli on nawala i zadaniach do, których jest potrzebny nie sprawdza się, wówczas trzeba szukać alternatywy.

    I powiedz mi jaką alternatywę masz? Softmaker? Próbowałem, średniawo to działało. Pakiety online? Google Docs nie było za dobrze kompatybilne, a MS wywalał się. Więc co? Mam wrócić do Windowsa, z którego przesiadłem się już 10-11 lat temu? Ano nie. Szukam dalej, OnlyOffice? Zawsze to coś. Mamy więc i WPS, który w moim przypadku działa bez zarzutów w tych zastosowaniach. Wiesz dlaczego? Bo
    Linuksowa wersja korzysta z kodu tej aplikacji WPS na Windows, którą robi sztab opłacanych ludzi i którzy do tego celu nie raz nie dwa aby zachować kompatybilność z MS Office używali własnościowych implementacji – kupowali je tu od Microsoftu, tu od innych podmiotów, a to co mogli zrobić sami, sami robili. Dlatego LO jeszcze pewnie przez długie lata nie będzie się nadawał do prowadzenia firmy czy też do jakiejkolwiek profesjonalnej czy też półprofesjonalnej pracy na plikach .docx czy xls…

    Po pierwsze w LO, nikt ci nie kupi własnościowej implementacji, a jedyne co mogą zrobić to spróbować ją napisać od podstaw, czasami im to wyjdzie, czasem będzie kulawe. Czasem developer skończy pracę a czasem zostawi w 80% skończoną. I tak to później wygląda. To jak z wzorowaniem się na kimś lub czymś, zazwyczaj wiesz jak działa dana rzecz, ale nie zrobisz identycznej, a jedynie będziesz starał się ją odwzorować, a bez pełnej specyfikacji i programistów zatrudnionych – ciężko będzie uzyskać nawet efekt zbliżony do „oryginału”.

    Wracając do MS Office w WINE. Wiesz jak to działa? Otóż to chodzi jak pies z kulawą nogą i w dodatku trzeba za to zapłacić pełna kwotę… a dochodzą jeszcze do tego kwestie legalności. Nie masz pewności czy można tego używać w firmie, czy nie łamie to licencji itp. W dodatku jeden update potrafi zepsuć wszystko i co wówczas zrobisz? Nic…
    Sam Microsoft też raczej nie będzie miał interesu aby wydać MSO zapakowany z WINE. Bo raz, to zawsze kosztuje. Profity są nie pewne. Nie wiadomo też jak to będzie działało no i po co w ogóle karmić konkurencję? Zresztą zrobienie takiego półproduktu przez MS myślę, że zaszkodziłoby bardziej jego reputacji niż po prostu nie wydanie żadnego pakietu.

  22. pavbaranov
    27 czerwca, 2017 at 9:27

    Zatem skoro:
    – nie chcesz kupować licencji MS+MSO,
    – LO w 100% Ci nie odpowiada,
    – MS nie wyda MSO na inne platformy niż dotychczasowe,
    to musisz szukać alternatyw. Niestety ich stosunkowo mało.
    Z drugiej strony wysuwane tu i ówdzie (nie mówię, że przez Ciebie) roszczenia w kierunku zespołu LO, by – tak de facto – stał się drugim MSO zgodnym z nim w 100% jest trochę pozbawione sensu. Mniejsza o kilka przyczyn, które tu pominę.
    Napisałeś, że WSPO lepiej wspiera pliki MSO, albowiem zakupili coś od MS (swoją ścieżką ciekawi mnie ta informacja, wobec tego, gdyby Ci wpadło jej źródło, to podziel się). Załóżmy, że zespół LO również zakupiłby coś takiego. I co z tego? Praktycznie i tak zapewne nie mógłby tego wykorzystać z przyczyn licencyjnych. Jeśli zakupione „coś” byłoby objęte jakimś copyright MS i dla implementacji w LO musiałoby zostać tam wprowadzone, sam zaś LO jest na LGPL, to mamy zgrzyt, albowiem kod LO musiałby z jednej strony pominąć upublicznienie tego, co zakupił od MS, z drugiej opublikować ze to co zakupił ze względu na swoją licencję.
    Wydaje się, że jedyne rozwiązanie dla 100% zgodności z MSO (co jak się okazuje na przykładzie MS nie jest możliwe w ramach ich własnych rozwiązań), to – pomijając prace, które cały czas trwają – w istocie być może zakup jakiejś licencji od MS, opracowanie na jej podstawie jakiegoś zamkniętego kodu i wykorzystanie mechanizmu rozszerzeń, który już w LO jest. Wtyczki – o ile wiem – nie muszą być na (L)GPL. Mogą być nawet zamknięte.
    Jedyny problem jaki się może pojawić, to postawienie przez MS zaporowej ceny dla takiego rozwiązania, co pewnie pociągnęłoby za sobą olbrzymią cenę wtyczki (jeśli byłaby ona płatna, a nie np. ufundowana w crowdfunding), która powodowałaby pewnie słabą opłacalność jej zakupu i bardziej ekonomicznie uzasadniony zakup W10+MSO.
    Ergo – dochodzimy do początku:
    – z pewnych przyczyn 100% zgodności miedzy MSO, a innymi pakietami nie ma i nie będzie,
    – rozwiązania istnieją, ale są ale mogą się okazać pozbawione ekonomicznego sensu wpierw dla twórców (wszak muszą sobie opracować jakiś model biznesowy), a w następnej kolejności dla amatorów takiego rozwiązania.
    Mi od kilkunastu lat wystarcza LO (wraz z jego poprzednikami do StarOffice włącznie) i nie chcę u siebie od lat widzieć produktu MS. Przewaga zalet nad wadami tego pierwszego w porównaniu z zaletami i wadami tego drugiego u mnie przeważyła szalę na rzecz pierwszego. Dlatego wpierw korzystałem – jeszcze na Windows – z rozwiązań alternatywnych wobec MSO, a dopiero potem przeszedłem na linuksa. Windows stał się zbędnym balastem. Prawdopodbnie, gdyby było odmiennie i szala przeważyła się na rzecz MSO, to pozostałbym przy Windows (którego nawet licencję posiadam).

  23. przem188
    27 czerwca, 2017 at 10:33

    24 czerwca pojawiła się wersja kolejna A21 – naprawione błędy i poprawiona stabilność.

    http://wps-community.org/download.html

  24. K
    27 czerwca, 2017 at 22:36

    Całkowicie się z Tobą zgadzam, także zaczynałem od StarOffice i do dnia dzisiejszego w pracy zawodowej i prywatnie używam LibreOffice.

    W polskich warunkach, nawet jeśli w firmie jako główny pakiet biurowy króluje LO, to rozsądnie jest mieć jedno stanowisko Win+MSO (nawet zakupione jako produkt polisingowy – koszt kilkaset złotych).

    ps.
    Tak po prawdzie to LibreOffice wydawane jest na Mozilla Public License, v. 2.0

  25. przem188
    7 września, 2017 at 11:54

    Niestety, program po świeżęj instalacji (nie było problemu z zależnościami), wcale nie startuje, tzn. pierwszy raz pokazał okienko o akceprację warunków licencji i na tym koniec. KDE NEON wersja dla userów, nie developerska.

  26. pavbaranov
    7 września, 2017 at 12:27

    I to są właśnie informacje, które absolutnie nic nie mówią. Uruchom z konsoli, zobacz co pluje i ewentualnie sam zdiagnozuj i napraw, lub zasięgnij porady pośród osób związanych z Neonem. Z uwagi na to, że Neon przywłaszcza sobie KDE i nie bardzo wiadomo gdzie zgłaszać jakieś uwagi, to chyba najsensowniej będzie Ci tu: irc://irc.freenode.net/ na #kde-neon

  27. przem188
    8 września, 2017 at 8:59

    Wpisałem w konsoli:

    root@przem-Latitude-XT2:/home/przem# wps

    /usr/bin/wps: linia 38: 5758 Naruszenie ochrony pamięci ${gInstallPath}/office6/${gApp} ${gOptExt} ${gOpt} „$@”

  28. pavbaranov
    8 września, 2017 at 9:34

    1. Ty to uruchamiasz z prawami roota??? (root@przem-itd.)
    2. Jeśli nie jest to problem z powyższym, to po prostu ta kompilacja WPS z jakiegoś powodu na Neonie nie działa („naruszenie ochrony p. Ze względu na amięci może mieć absolutnie różne przyczyny). Z uwagi, że ma zamknięty kod, bóg raczy jeden wiedzieć jakie dystrybucje wspiera (deb nic nie mówi), to masz dwie drogi: wspomniany IRC Neona – może coś będą w stanie wskórać – lub zgłosić błąd na (chyba) forum WPS: http://wps-community.org/forum/ – masz nawet Bug Tracking.

  29. przem188
    8 września, 2017 at 9:44

    Celowo nie uruchamiałem w rotem. Uruchomiłem bez. A potem pomyślałem, że z rotem będzie więcej informacji. Niestety tak nie było. Ale własnie z tego zrobiłem kopię komunikatu.

    Nic, napiszę o problemie. Dziwne, bo na poprzednich wersjach Neona to działało. Może to wina jądra systemu linux, które w części poświęconej bezpieczństwa zyskało funkcję ochrony pamięci?

  30. pavbaranov
    8 września, 2017 at 10:35

    ” nie uruchamiałem w rotem. Uruchomiłem bez. A potem pomyślałem, że z rotem będzie więcej informacji.”
    To jest linux. Xy, zasadniczo, nie służą do uruchamiania aplikacji z uprawnieniami roota. To jest bardzo zły nawyk.
    Nadto dla sprawdzenia co nie działa musisz uruchamiać w takich warunkach, w jakich ma działać (tj. na zwykłym userze).
    Nie wiem czego to jest wina, albowiem enigmatyczne „naruszenie ochrony pamięci” może mieć 1000 i jedną przyczynę. Od kompilacji na innym gcc i już się gryzie, poprzez różne „gryzienie się” z bibliotekami, braku jakichś bibliotek, a na wadliwym kodzie skończywszy.
    Zerknij jeszcze na to: https://aur.archlinux.org/packages/wps-office (tj. na komentarze) – może znajdziesz tu także coś użytecznego dla siebie.

  31. przem188
    8 września, 2017 at 14:06

    Co najciekawsze – starsza wersja na stronie działa. Uruchamia się. Choć już polskiego nie uruchomi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »