przystajnik

Ubuntu na nowo z Y-PPA-Manager

System operacyjny bez oprogramowania jest po prostu… Systemem operacyjnym. Nawet stworzony przez najświatlejsze umysły tego świata, wykuty w oparach geniuszu i innowacji, system operacyjny pozostaje zlepkiem tysięcy linii kodu o potencjalnych możliwościach. To dopiero oprogramowanie decyduje na ile system jest naszym sprzymierzeńcem. W przypadku Linuksa sprawa jest oczywista – po programy udajemy się do repozytoriów. A co jeśli ich oferta jest przeterminowana? No właśnie. W przypadku Ubuntu (ale i Minta oraz pochodnych) możemy wykorzystać Launchpad i zgromadzone tam PPA (Personal Package Archive). Ale ręka w górę kto potrafi tam sprawnie odszukać interesującą nas paczkę. Choć jest to możliwe – to jednak uciążliwe.

Y-PPA-Manager – sposób na przyjacielską symbiozę z PPA

I tutaj z pomocą przychodzi nam niewielki programik Y-PPA-Manager. Jest to poręczne narzędzie do zarządzania repozytoriami PPA w systemie (dodawanie/usuwanie) oraz co najistotniejsze – wyszukiwania w nich (PPA) programów. Mówiąc krótko, dzięki opcji „search” unikniemy żmudnego przedzierania się przez wyniki wyszukiwań na Launchpadzie. W Y-PPA-Manager otrzymamy czytelną listę repozytoriów które zawierają interesujący nas program. Wśród informacji będzie też wersja, czy PPA jest już dodane do systemu oraz opcja wylistowania wszystkich pakietów z wybranego PPA.

Pod przyciskiem Manage PPA odnajdziemy listę dodanych do systemu PPA. Będziemy mogli je usuwać, aktualizować, edytować źródło, itp.

Z kolei Advanced skrywa możliwość automatycznego upgrade’u naszych systemowych PPA do nowego wydania (np. z Xenial do Yakkety). Oprócz tego wyszukamy tutaj zduplikowanych PPA, odświeżymy/zainstalujemy klucze GPG oraz wykonamy kopię bezpieczeństwa listy PPA (na wypadek późniejszej aktualizacji lub instalacji nowej dystrybucji).

I wreszcie Settings. W przypadku użytkowania dystrybucji ubuntu-pochodnej, musimy się upewnić, że pole Ubuntu Version zawiera kodową nazwę Ubuntu na którym zbudowane jest nasze distro. W przypadku Minta 18.1 to xenial i tak dalej.

Po dodaniu PPA dalsze operacje związane z instalowaniem paczek możemy przeprowadzać już w menadżerze oprogramowania, itp. Narzędzie choć niewielkie znacznie poprawia komfort współpracy z dodatkowymi repozytoriami. Pomijając rzecz jasna mankament jakim jest często jakość paczek w PPA (zależności, numeracja, itp.). W każdym innym przypadku Y-PPA-Manager znacznie poprawi komfort docierania do świeższych wersji interesujących nas programów.

Jeżeli chcemy oddać w ręce Y-PPA-Manager zarządzanie naszymi PPA, musimy wykonać (Ubuntu, Mint):

sudo add-apt-repository ppa:webupd8team/y-ppa-manager
sudo apt-get update
sudo apt-get install y-ppa-manager

 

Post navigation

5 comments for “Ubuntu na nowo z Y-PPA-Manager

  1. Name
    11 Styczeń, 2017 at 18:59

    Ubuntu – system, do którego w ciągu ostatnich może dwóch lat próbowałem powrócić jeśli dobrze pamiętam trzy razy i z którego za każdym razem rezygnowałem z tego samego powodu. Zbyt trudna do ogarnięcia dla menedżera pakietów okazywała się próba doinstalowania innego środowiska graficznego. To zdawać by się mogło błahe i banalne zadanie okazało się niewykonalne i kończyło się błędami. W innych dystrybucjach takich cudów nie doświadczyłem.

  2. 11 Styczeń, 2017 at 19:07

    Być może właśnie dlatego problem innych środowisk graficznych jest rozwiązywany za pomocą oddzielnych remiksów? Tak czy owak, po doinstalowaniu nowego środowiska zawsze próbowałem uruchamiać go na czystym profilu (tworzyłem nowego usera).

  3. Name
    11 Styczeń, 2017 at 20:29

    Tobie instalacja się udała, mi pozostało tylko pozbyć się Ubuntu z dysku, po mimo zaklęć w terminalu niemożliwa już była instalacja jakiegokolwiek pakietu. Może to tylko ja mam pecha do Ubuntu? 😉

  4. marko
    15 Styczeń, 2017 at 11:13

    Ubuntu – system, który „wyrzucił” definitywnie Windowsa z moich domowych
    komputerów. Ubuntu – linux, który spowodował, że przestałem
    namiętnie „wypróbowywać” inne dystrybucje.

    Nie wiem o co chodzi z tymi problemami z innym środowiskiem graficznym. U mnie każdy użytkownik używa własnego preferowanego środowiska (XFCE, Gnome, KDE), lub powłoki (Shell, Unity) – i wszystko śmiga.

  5. Tomek
    15 Styczeń, 2017 at 19:55

    Nie dziw się człowiekowi, który pisze „po mimo”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »