przystajnik

Archiwum tagów la pakiety

Terminal pogryzł człowieka: termshark

Dla wielu osób najciekawsze informacje to te, którą mogą podsłuchać ukradkiem. Czy to kwestia adrenaliny czy wychowania – nie wiadomo. Wiadomo jednak, ze kultura zdobywania informacji w nietypowy sposób ma wielowiekową tradycję. A stąd już tylko krok do pomysłu, żeby podglądać pakiety w sieci. I pierwsze co każdemu przychodzi do głowy to tcpdump. Jednak o ile jest to bardzo użyteczne narzędzie, to sposób w jaki prezentuje informacje wymaga niekiedy głębszego skupienia. Dlatego termshark może być nie mniej poręcznym kompanem dającym sporą wiedzę na temat pakietów jakie biegają w monitorowanej przez nas sieci.

Ubuntu na nowo z Y-PPA-Manager

System operacyjny bez oprogramowania jest po prostu… Systemem operacyjnym. Nawet stworzony przez najświatlejsze umysły tego świata, wykuty w oparach geniuszu i innowacji, system operacyjny pozostaje zlepkiem tysięcy linii kodu o potencjalnych możliwościach. To dopiero oprogramowanie decyduje na ile system jest naszym sprzymierzeńcem. W przypadku Linuksa sprawa jest oczywista – po programy udajemy się do repozytoriów. A co jeśli ich oferta jest przeterminowana? No właśnie. W przypadku Ubuntu (ale i Minta oraz pochodnych) możemy wykorzystać Launchpad i zgromadzone tam PPA (Personal Package Archive). Ale ręka w górę kto potrafi tam sprawnie odszukać interesującą nas paczkę. Choć jest to możliwe – to jednak uciążliwe.

Apt, apt-get i całe to zamieszanie z pakietami

Różnorodność komend tekstowych i ich parametrów przyprawia o ból zębów niejednego początkującego linuksowego adepta. Jedną ze nowości – nie nowości w Ubuntu 16.04 jest polecenie „apt”, które ma za zadanie zastąpić wysłużoną składnię zestawu apt-get, apt-cache, apt-files, aptitude i dpkg. Nie jest to rzecz lśniąca nowością, gdyż po raz pierwszy z „apt” mogliśmy się zetknąć już w wydaniu 14.04. Niemniej dopiero teraz zaczyna się aktywniej promować tę skróconą formę manipulacji pakietami.

O dostęp nasz i wasz – Tuxcat 5.0

tuxcut Nie zawsze mamy możliwość ukrycia się za naszym domowym routerem oddzielającym nas od złej strony internetu. A szczególnie podczas obcowania w konglomeracie sieci lokalnej możemy trafić na bardziej lub mniej zorientowanych żartownisiów, którzy mogą spróbować robić brzydkie rzeczy przy np. pomocy techniki zwanej Arp Spoofing. I nie ma tu do rzeczy nic z legendarnej odporności Linuksa na wirusy, script kiddie i podobne atrakcje – ARP Spoof to atak w stosunkowo niskiej warstwie sieci i oprogramowanie na komputerze ma niewiele do powiedzenia. Poza programem Tuxcut.

Jesienne migracje pakietów

Proza dnia codziennego co krok udowadnia nam, że najprostsze rozwiązania częstą są tymi najlepszymi. Bo oto, jakimi wyszukanymi sposobami można przeprowadzić klonowanie zainstalowanych programów pomiędzy kilkoma komputerami w obrębie tej samej dystrybucji? Okazuje się, że wystarczy nam stary, dobry Synaptic, który pomimo pojawienia Centrum Oprogramowania Ubuntu, nadal bezstresowo obsługuje instalację i deinstalację pakietów.

Translate »