przystajnik

Bo jeśli FreeBSD, to… od Microsoftu

Świat jaki znamy powoli wali się w ruinę. Bo jak inaczej nazwać ostatnie doniesienia o stworzeniu własnej dystrybucji FreeBSD przez nikogo innego, jak monopolistę zamkniętych standardów – czyli Microsoft. To kolejny taki krok z ich strony, który nieuchronnie prowadzi w stronę przyszłości pod hasłem „MS tworzy własnego Linuksa”. Choć za porównanie FreeBSD do Linuksa wielu rzuciłoby we mnie kamieniem, to niemniej nie da się ukryć faktu, że temu systemowi jest o wiele bliżej do Linuksa niż takiemu Windowsowi. Obraz FreeBSD został przez Microsoft „skrojony” na potrzeby ich platformy Azure, a rola giganta nie ogranicza się do biernego wykorzystywania pracy społeczności. Programiści z Redmond między innymi zoptymalizowali wydajność kernela w zakresie obsługi sieci i nośników danych.

To nie 1 kwietnia

To nie 1 kwietnia

Powtórzę dla tych, którzy nerwowo sprawdzają ustawienia kalendarza swojego komputera – to nie pierwszy kwietnia a Microsoft rozpoczął rozprowadzanie własnej dystrybucji FreeBSD 10.3. Choć brzmi to dość nieprawdopodobnie, to towarzyszą temu dość pragmatyczne przesłanki. FreeBSD było chyba jedynym systemem nieobecnym na platformie Azure, na której to już od lat Microsoft z powodzeniem wspiera wirtualne maszyny działające pod kontrolą dystrybucji linuksowych.

Własny obraz FreeBSD od Microsoftu pozwoli zaistnieć temu systemowi jak standardowy VM dla Azure, jak również gwarantuje użytkownikom godziwe SLA na poziomie enterprise. Jednocześnie, wszelkie poprawki poczynione w tym celu trafią również do obrazów rozprowadzanych przez FreeBSD Foundation – z którymi nawiązaną ścisłą nić współpracy. Justin T. Gibbs, prezydent Fundacji nie kryje zadowolenia:

Obrazy FreeBSD na Azure to znaczący kamień milowy dla społeczności FreeBSD i Microsoftu. Naprawdę doceniamy zaangażowanie i inwestycje Microsoftu w nasz projekt.

Na tym oczywiście nie koniec, jak zapewnia Jason Anderson, PM działu Microsoft Open Source Technology Center:

Naszym celem jest na bieżąco udostępniać najnowsze wydania zaraz po ogłoszeniu ich przez ekipę FreeBSD Release Engineering. Będziemy kontynuowali nasz wkład w rozwój i poprawianie wydajności technik przechowywania danych jak również będziemy rozwijali kolejne niuanse obsługi Hyper-V.

Reasumując – będziemy mogli wykupić usługę Azure i zainstalować sobie FreeBSD przygotowane przez Microsoft specjalnie na tę okoliczność. Co więcej, w przypadku skorzystania z dystrybucji Microsoftu otrzymamy pełne wsparcie ze strony tej korporacji. Fundacja FreeBSD otrzyma w zamian zestaw łatek i poprawek poczynionych w kernelu przez inżynierów Microsoftu. Brzmi i wygląda uczciwie. W zestawieniu o doniesieniach na temat Linuksa tworzonego w laboratoriach monopolisty (ponoć na potrzeby rozwiązań sieciowych), planach wydania dla Linuksa Microsoft SQL Server, otwieraniu coraz to kolejnych projektów (.Net, Visual Studio Code), nie jest trudno zauważyć, że Microsoft ma wobec opensource konkretne plany. Pytaniem otwartym pozostaje, na ile Linux będzie w stanie obronić swoją tożsamość przed korporacyjnym pragnieniem dominacji.
 

Post navigation

40 comments for “Bo jeśli FreeBSD, to… od Microsoftu

  1. 11 Czerwiec, 2016 at 12:14

    Boje się, że kiedyś obudzimy się z świadomością, że Microsoft stworzył dystrybucję Linux, taką łatwą w używaniu jak Ubuntu, z wyglądem podobnym do W10. Myślę, że to kwestia czasu…

  2. iurista
    11 Czerwiec, 2016 at 12:27

    nie byłoby w tym nic złego 😉 Więc skąd ta bojaźń?

  3. etmoon
    11 Czerwiec, 2016 at 13:08

    Spyware?

  4. Dobrecki
    11 Czerwiec, 2016 at 13:43

    „nie byłoby w tym nic złego 😉 Więc skąd ta bojaźń?”
    – Bo wtedy zaczną nas otaczać łatwe w użyciu, „przyjazne” i korporacyjnie połyskliwe dystrybucje Linuksa? Czerpiące pełnymi garściami wszystko co najlepsze z Wolnego Oprogramowania a w zamian zapewniające utratę wolności?

  5. Dobrecki
    11 Czerwiec, 2016 at 13:47

    Okazuje się że korporacja pomoże nawet w rozwoju „raka”, jeśli to może przynieść jej zyski? 😀

  6. megaziuziek
    11 Czerwiec, 2016 at 14:07

    Dokładnie jak z Google i Androidem.Wzięli za darmo i stworzyli szpiegujący syf dla dzieci.

  7. megaziuziek
    11 Czerwiec, 2016 at 14:11

    Rak,drogi Dobrecki,to jeden z najlepszych biznesów. Nie na darmo terapia Gersona jest ZAKAZANA USTAWOWO,tak jak i inne metody leczenia,zakazana pod karą więzienia (również w Polsce)
    Albo:Dziecku daje się szczepionkę,robi się z niego klienta farmacji na całe życie,i gotowe.Tak jak z dnia na dzień w Stanach okazało się,że jest 12 milionów chorych (cholesterol),bo ustalono normę wziętą znikąd.Ale się ich leczy.A leczenie to kasa.I chodzi o to,by leczyć.Nie-wyleczyć.

  8. megaziuziek
    11 Czerwiec, 2016 at 14:14

    Nie,myślę że będzie prościej.Za parę lat Ubuntu będzie marką Microsoftu.Po co maja tworzyć coś,co już jest.

  9. Makabrycy
    11 Czerwiec, 2016 at 14:43

    albowiem wyleczony pacjent to stracony klient 🙂

  10. ffatman
    11 Czerwiec, 2016 at 18:38

    Spyware na open source tworzy się tak samo jak na closed source. Wykrywa się tak samo. Zablokowanie spyware w open source to kwestia godzin.

  11. ffatman
    11 Czerwiec, 2016 at 18:41

    Po 40 nie wyleczonych pacjentów.

  12. Dobrecki
    11 Czerwiec, 2016 at 22:10

    Niestety, ale muszę się z tobą zgodzić. Mam w rodzinie przypadek nowotworu. Patrząc na procedury medyczne, często odnoszę wrażenie że pacjent ma za zadanie po ciężkiej, długiej i drogiej chorobie, pokornie umrzeć w męczarniach. To że nie ma on żadnych praw, z prawem do godności osobistej na czele, to w szpitalach oczywistość, okazywana pacjentom i rodzinie na każdym kroku.

  13. 11 Czerwiec, 2016 at 22:50

    Liczę ze dzięki temu, internet będzie bezpieczniejszy tzn. że być może za kilka lat, każdy używający komputer/tablet/smartfon będzie używał, systemu zbudowanego na Kernelu – jestem optymistą

  14. megaziuziek
    11 Czerwiec, 2016 at 23:23

    Ja też mam w rodzinie przypadek.Miałem.Siostrę.

    http://terapiagersona.com.pl/

    Na Węgrzech jest klinika,w Polsce niestety to zakazane.

  15. megaziuziek
    11 Czerwiec, 2016 at 23:24

    Nazwa już jest:Free BlueScreenofDeath.

  16. megaziuziek
    11 Czerwiec, 2016 at 23:34

    Już używają.Androida.Czy bezpieczniejszy?
    Sam odpowiedz.

  17. 11 Czerwiec, 2016 at 23:38

    nie, trzeba liczyć że w przyszłości będzie lepiej.

  18. Xyzz
    12 Czerwiec, 2016 at 8:56

    Spokojna głowa, masa luk jest w zamkniętoźródłowym sofcie (między innymi od obsługi aparatu, modułów radiowych, oprogramowania SoC). Sam kernel jest względnie bezpieczny w porównaniu do reszty softu w androidzie.

  19. iurista
    12 Czerwiec, 2016 at 10:48

    Wolność wyboru ciągle pozostanie 😉 Dopóki sami się nie wyzbędziemy wyboru, to nikt nas na siłę nie uwięzi.

  20. Hepita
    12 Czerwiec, 2016 at 17:39

    czysto teoretycznie – Android jest niemożliwy do zainfekowania przez jakiegokolwiek wirusa. W praktyce niestety jest różnie.

  21. megaziuziek
    12 Czerwiec, 2016 at 20:40

    Praktyka różni się od teorii,jak w tym kawale słynnym.

  22. Dobrecki
    12 Czerwiec, 2016 at 21:36

    Głębokie. 😀

  23. Dobrecki
    12 Czerwiec, 2016 at 21:40

    „Po 40 nie wyleczonych pacjentów”.
    – Plus ewentualny zysk dla lekarza, jeśli ma szemraną umowę z zakładem pogrzebowym. 😉

  24. Dobrecki
    12 Czerwiec, 2016 at 21:41

    Też głębokie. 😀

  25. 12 Czerwiec, 2016 at 22:51

    Każdy system jest narażony na zagrożenie, to tylko od użytkownika zależy czy będzie „czysty”. Nawet Antivirus nie pomoże jak użytkownik jest „zdolny” 😉

  26. Dobrecki
    13 Czerwiec, 2016 at 9:51

    „Każdy system jest narażony na zagrożenie, to tylko od użytkownika zależy
    czy będzie „czysty”. Nawet Antivirus nie pomoże jak użytkownik jest
    „zdolny” ;)”

    – I masz rację i trochę jej nie masz, moim zdaniem.
    Ja najprościej sprawdzam takie teorie testując je na kobietach w rodzinie. Facetowi możesz próbować wmówić poczucie winy za nieodpowiednie użycie systemu i odwiedzanie „nieodpowiednich” stron, ale jeśli to samo chciałbyś zrobić kobiecie to …masz problem, bo ona cię normalnie nie zrozumie. 😀
    „Przecież to komputer z internetem, więc służy do wchodzenia na strony” – tak ona ci powie, robiąc wielkie oczy, zdziwiona o co ci chodzi?

    To co napisałeś jest nam wbijane do głów, tak że funkcjonuje wręcz jako truizm, oczywista oczywistość. Ale mi przypomina podobne hasło które pojawiło się razem z niesławnym win Vistą – „Pamięć RAM jest po to żeby jej używać”. Raptem okazało się że gigantyczne i nieuzasadnione zużycie pamięci jest Okey, wręcz zalecane. 😀

    Z drugiej strony, że jest prawda w tym co piszesz dowodzi przykład mojej żony, używającej głównie Androidów. Starałem się jej wytłumaczyć jak serfować bezpiecznie po necie i czego nie robić na Facebooku. Ciężko było, nawet się starała to pojąć ale to dla niej tak zrozumiałe jak dla mnie wypiek świątecznego ciasta. Problem się skończył kiedy zjadło jej 5€ po kliknięciu na jakiś filmik na fejsie właśnie, od tego czasu trzy razy pomyśli zanim coś kliknie. 😀

  27. devpad
    13 Czerwiec, 2016 at 10:04

    Haha, tyle że to nie piekło zamarza, a grunt się pali pod nogami Microsoft’u. Przecież oni w swojej chmurze wspierają Linuksa i BSD nie dlatego że są tacy otwarci, tylko dlatego że nikt nie chce używać ich badziewnego systemu na serwerze. Opasły gigant rozpieszczony monopolem nie da rady w świecie otwartych technologii, w świecie gdzie trzeba dostarczyć klientowi najlepszy produkt albo zniknąć z rynku… To już nie te czasy kiedy Balmer z Gatesem mogli się podśmiechujać pod nosem że co prawda Windows ledwo się udaje skompilować, ale co tam, ludzie kupią bo nie mają wyjścia…

  28. pavbaranov
    13 Czerwiec, 2016 at 16:58

    Ale to już masz/było. Nazywa się Ubuntu 🙂

  29. 13 Czerwiec, 2016 at 22:00

    Ta analogia do sytuacji jest trafna, kiedyś czytałem o badaniach, w których wyszło, że kobiety niezbyt wracają na bezpieczeństwo w trakcie używania komputera czy nawet aktualizacji programów (bo jak jest zainstalowaniu to po co aktualizować). Sam znam takie osoby. Myślę że to nie tylko Kobiety tak postępują, również mężczyźni – Pewnie to można podsunąć pod nieznajomość tematu (systemu, komputera itp.).

  30. Inter
    14 Czerwiec, 2016 at 0:24

    Ależ oczywiście, że są takie osoby. Podobnie jak są ludzie którzy oleju silnikowego w aucie nie wymienią dopóki im mechanik nie zwróci uwagi. Człowiek to istota o ograniczonych możliwościach poznawczych, każdy się specjalizuje w swoim wąskim zakresie i nie ma co się dziwić, że słabo rozumie inne dziedziny. Dla wielu osób komputer to taki sam przedmiot jak telewizor, telefon, czy aparat fotograficzny.

    Dla takich osób najlepszym systemem jest linux. Nie muszą sie martwić o nic, a system po prostu działa. Prawdopodobnie nic nie będą instalować bo takim osobom trzeba dać wszystko out of the box. Potem stwierdzą po prostu że ten komputer jest lepszy od tamtego z windowsem bo jest lepszy edytor tekstów, albo przeglądarka. My myślimy modularnie, hardware, system operacyjny, programy, oni myślą raczej całościowo: komputer firmy xxx.

  31. Aspa
    14 Czerwiec, 2016 at 19:26

    Przepraszam, ale muszę. Jako osoba z osobistymi doświadczeniami z chorobami nowotworowymi zapewniam cię, że znam lokalizację kilku grobów osób, znanych mi za życia osobiście, które zostały przekonane, że tzw. terapia Gersona jest skuteczna tak, jak to zapewniają różni nawiedzeni. Los tych osób tym różnił się od losu tych, którzy w obliczu choroby zaufali tej złej, skorumpowanej i krwiopijczej ‚tradycyjnej medycynie’, że ‚Gersonowcy’ żyli krócej i umierali w większych męczarniach niż ‚normalni’ chorzy na raka. Nie znam, a badałem swego czasu ten aspekt (niestety) dość szczegółowo – ani jednego POTWIERDZONEGO przypadku wyleczenia zaawansowanego stadium jakiegokolwiek złośliwego nowotworu, jednoznacznie zdiagnozowanego i udokumentowanego – za pomoca tej metody. Wszelkie doniesienia na ten temat, pod dokładniejszym zbadaniu okazywały się informacjami z drugiej, trzeciej i dziesiątej ręki: ktoś znał kogoś, w kogo rodzinie był ktoś, kto znał kogoś, kto czytał książkę, gdzie z imienia i nazwiska był podany taki cudownie wyleczony, więc to jest niezbity dowód… Taaa, na pewno…
    Osobiście wiem, czym jest nowotwór i nie życzę tej wiedzy nikomu. Zabieram głos pod takimi wpisami, bo mogą wyrzadzić one wiele zła – większość chorób nowotworowych jest, niestety, nieuleczalna w tym znaczeniu, że wcześniej czy później, nawet w przypadku reemisji, pojawiają się wznowy, dużo gwałtowniejsze w przebiegu. Współczesna medycyna ma do zaoferowania w wiekszości wypadków jedynie przedłużenie życia, zmniejszenie dolegliwości, godną śmierć. Są tez oczywiście przypadki optymistyczne – dziś na przykład 80 – 90 procent białączek u dzieci daje się całkowicie wyleczyć, choć pozostawiają trwały ślad w zdrowiu młodego człowieka i ryzyko nawrotu w przyszłosci, podczas gdy za mojej młodości 90 procent chorych dzieci umierało w ciągu 5 – 10 lat od diagnozy. Dziś wcześnie wykryty rak piersi często nie oznacza wyroku, rak nadnerczy bywa często całkowicie leczony, podobnie jak wczesne stadia czerniaków. I to jest bardzo dużo – zarówno sukcesy leczenia białaczek dziecięcych i innych typów nowotworów, jak i przedłużania życia przy tych nieuleczalnych. Czasem mówi się pacjentom, że są ‚all clear’, choć znane doskonale lekarzom i dostępne publicznie statystyki wyraźnie mówią, że pacjant ma 80 procent ‚szans’ na nieuleczalną wznowę w ciągu 5 lat. Ale daje mu się radość cieszenia sie życiem przez dwa, trzy, czasem 6 czy może 20 lat – i to jest wspaniałe. I tu znam z imienia i nazwiska masę ludzi, którzy taką szansę dostali. Wielu już nie żyje, bo ich darowany przez medycyne czas minął, wielu wciaż jest z nami – ale nie ma wśród nich NIKOGO, kto by został uleczony metodą Gersona… A przecież rzekomy zakaz, o którym piszesz nie obejmuje Internetu – te tysiace wyleczonych przez Gersona, wobec których tradycyjna medycyna nie miała już nic do zaoferowania poza opiatami – winny dawać świadectwo codziennie, publikując swoje kartotekli medyczne by zobrazowac bezsilność walki lekarzy i cud metody Gersona… Tego NIE MA w Internecie, są tylko dosyłacze do ksiażek, publikacji, produktów, szkoleń i kursów, albo owe świadectwa z n-tej ręki – bo ktoś na cierpieniu i nadziei trzepie kasę, odbierajac czasem jedyną, choćby najmniejsza szansę chorym na poprawę standardu życia w zmaganiu z chorobą. I to JEST prawdziwa afera, skur…syństwo, spisek i przekręt…

    PS. Wyraziłem swoją opinię opartą na osobistych doświadczeniach w zmaganiach z nowotworem, co wiązało się z setkami bezsennych nocy i szukaniem – rozpaczliwym, ale systematycznym – czegokolwiek, co mogłoby się przydać, pomóc, dac nadzieję. W zwiazku z powyższym nie będę się wdawał w jakiekolwiek dyskusje na temat tego, czy sie mylę, czy mam rację. Sądzę, że każdy, kto przeszedłby podobną drogę doszedłby do takich samych wniosków, ale mam nadzieję, ze nikomu nie będzie to dane.

  32. Aspa
    14 Czerwiec, 2016 at 19:29

    Tutaj, niestety, masz rację – procedury, zwłaszcza w Polsce, to jakieś absurdalne, monstrualne i niewyczerpane pokłady ludzkiej głupoty, ujętej w formę zapisów administracyjnych. Zmieszane z tumiwisizmem, znieczulica i brakiem profesjonalizmu części personelu medycznego – poniekąd uzasadniają wiarę ludzi w leczenie raka naparem z kapusty i modlitwą do starannie wybranych świętych…

  33. Aspa
    14 Czerwiec, 2016 at 19:30

    Przykro mi, szczerze współczuję…

  34. megaziuziek
    14 Czerwiec, 2016 at 22:35

    Wszystko by się zgadzało,gdyby nie to,że między innymi terapia Gersona jest zabroniona ustawowo,również w Polsce.Jeśli to stek bzdur,to czemu?
    Ciekawa jest historia procedowania tego w kongresie USA.

    I nie sądzę,że to Twoja osobista opinia.Rys wypowiedzi jest aż nadto charakterystyczny.

    Zresztą:
    „Nie znam, a badałem swego czasu ten aspekt (niestety) dość szczegółowo –
    ani jednego POTWIERDZONEGO przypadku wyleczenia zaawansowanego stadium
    jakiegokolwiek złośliwego nowotworu, jednoznacznie zdiagnozowanego i
    udokumentowanego – za pomocą tej metody.”

    Tak,bo go nie ma

    To dowodzi tylko jednego-nie dość szczegółowo.Jeśli jest złośliwy i zaawansowany,jest już o parę lat za późno na tą metodę.Są w internecie wypowiedzi ludzi,jest tego dużo
    (radzę użyć coś innego niż google),nie rozwodzę się,bo nie ma sensu…

    A wiesz,to ciekawe.Ja też nie znam ,jak to nazwałeś:
    „ani jednego POTWIERDZONEGO przypadku wyleczenia zaawansowanego stadium
    jakiegokolwiek złośliwego nowotworu, jednoznacznie zdiagnozowanego i
    udokumentowanego – za pomocą tej metody”-radio,chemioterapii,czy operacji…
    Ale pewnie nie dość szukałem,przecież każdy wie,że…no właśnie,co tak naprawdę wiemy o skuteczności naszych nowoczesnych metod?
    Na pewno tyle,że zabijają pacjenta wcześniej i skuteczniej niż raka.
    Potrafią za to leczyć portfele firm farmaceutycznych.Tam nie ma zmarłych.

    Twierdzisz,że czegoś „NIE MA”(w netykiecie pisanie z dużych liter oznacza krzyk) w internecie -tu mnie masz.Zaskoczyłeś mnie.
    Rozumiem,że masz taką wiedzę,która uprawnia Cię do takiego stwierdzenia.Chętnie z niej skorzystam,bo wiedza,podana zwłaszcza z wiarygodnego źródła,jest bezcenna.
    Kto wie,może pozwoli mi nawet na zmianę zdania,ba na poznanie prawdy?
    Chętnie,bo na to nigdy za późno…

    Zauważyłem,że często wypowiadasz się na różne tematy,ubierając to w piękną retorykę,okraszoną sporą ilością słów,które mają u słuchacza,czy tez czytelnika wywołać wrażenie profesjonalizmu,oraz poczucia,że osoba je pisząca jest ekspertem.Zaiste,jest to wyzwanie-i w pełni temu wyzwaniu potrafisz podołać.Cenię Cię za to.

    Nie da się natomiast zmienić faktów,nawet za pomocą wspaniałych,poruszających słów.
    Cieszę się,że bronisz Bogu ducha winnych przed zarazą znachorstwa i zabobonami…

    Nie myślałeś o karierze pisarza?Myślę,że potrafiłbyś wytłumaczyć wszystko wszystkim,oraz stosownie i profesjonalnie to uzasadnić.

    To godne podziwu.

    Czuję tu nawet retorykę,która bezpośrednio nawiązuje do stylu pewnej osoby,która w wielu kręgach jest uważana za Mistrza.

    Zaiste,naśladowanie,zwłaszcza udane własnych autorytetów dowodzi niezłomności charakteru.

    Te osoby,które jak twierdzisz,stosowały Gersona i zmarły-tak z ciekawości-stosowały to same bez kontroli lekarzy w domu,wiedzę czerpiąc z youtuba,czy w klinikach do tego przygotowanych?Meksyk czy Węgry?Kontaktowałeś się może z tymi placówkami kiedyś?

    Rozumiem,że Twoja wypowiedź,nacechowana sporą dozą wiadomości i wiedzy,mającej cechy profesjonalnej,wynika z Twojego wykształcenia medycznego?
    Jesteś może onkologiem,czy neuropatologiem?Czy może jakaś inna specjalizacja?
    Może ktoś z rodziny jest z branży?

    Zauważ,powiedziałem tylko:
    1 . rak to biznes-fakt
    2 . gerson i inne alternatywne terapie zakazane pod karą więzienia,oraz zakazu wykonywania zawodu-fakt
    3 . powikłania po szczepionkach,jak choćby szczepionka na polio-WHO wiele lat temu stwierdziła jej toksyczność,itp-fakt…

    Nie namawiam,nie mówię,że nie trzeba,nie można,nie wolno-stosować chemi,radioterapii czy operacji-

    Osobiście pozostawiłbym możliwość wyboru pacjentowi i lekarzowi,tak
    jak to proponuje dr Zięba-w obywatelskim projekcie ustawy.Znasz?Warto się zapoznać

    Odniosłeś się do mojej krótkiej wypowiedzi w tonie mentorskim,w tonie,który nie jest przez moją wypowiedź uzasadniony,występując z pozycji osoby uzbrojonej we własne doświadczenia,i pouczyłeś nas wszystkich…

    Dziękujemy

    Nie będę polemizował,bo nie zmienisz zdania.
    Ale kiedyś możemy się wymienić nazwiskami i adresami grobów,też parę znam.
    Przepraszam,ale nie znam nazw preperatów,które służyły do leczenia.Mówię o chemioterapii.I chyba już się nie dowiem,niestety nikt nie przeżył.

  35. Dobrecki
    15 Czerwiec, 2016 at 11:07

    Odpiszę ci tutaj, choć piszesz do mnie powyżej.

    „Przepraszam, ale muszę”
    – I tu masz faktycznie problem, czarno na białym widać że powodują tobą natręctwa. W tym wypadku zabierania głosu we wszelkich tematach, z pozycji mentorskiej i udając zawsze kompetentnego fachowca. Udając, bo zwykle powielasz bzdurne opinie z tak zwanego mainstreamu, zawsze i bez wyjątku starając się zdobyć nad rozmówcą przewagę pozornej kompetencji.

    Szanuję zdanie wyraźnie ci sprzyjającego Salvadhora i nie pisałem do tej pory co tak naprawdę o tobie myślę. Ale po tym twoim wpisie nie przychodzi mi do głowy nic co by nie było groźbami karalnymi, w lżejszej lub cięższej formie.
    Szczerze podziwiam @megaziuziek:disqus za jego spokojną i wyważoną odpowiedź, której ci udzielił.

    Nawet nie wiem co pisać o osobie która chce odebrać choremu i rodzinie nadzieję, szkoda mi cię po prostu. Bo prawdopodobnie tak jak debile, ty też nie jesteś świadom ułomności swojej psychiki i nie wiedziałbyś o co mi chodzi. Oczywiście jeśli chodzi o intelekt, ty debilem z całą pewnością nie jesteś. Natomiast w sferze emocjonalnej jesteś okaleczony nazbyt wyraźnie. Albo też jesteś psychopatą, co w tej sytuacji na jedno wychodzi.

  36. megaziuziek
    15 Czerwiec, 2016 at 23:45

    Makabrycy-zajebiaszczy nick.Że też ja na to nie wpadłem….

  37. megaziuziek
    15 Czerwiec, 2016 at 23:48

    jak to mówią:
    „Większość błędów powstaje między klawiaturą a krzesłem”

  38. tylko_prawda
    25 Czerwiec, 2016 at 17:57

    Możliwe, zwłaszcza że podobno ten bash w Win10 to właśnie Ubuntu.

  39. Sam
    28 Wrzesień, 2017 at 10:33

    Żaden problem. Jak zwykle Microsoft spierdoli to i będzie kolejne gówno.

  40. Mattai
    7 Czerwiec, 2018 at 9:39

    Oby tak było, bo jak na razie zataczają koło. To chyba jedyna taka firma która wraca tak mocno do własnych korzeni. Mieli Unixa – sprzedali, „był nieprzyszłościowy”. Teraz sytuacja się odwraca co potwierdza stwierdzenie devpada. Siłą wolnych rozwiązań jest ogromna, wielu sceptyków nabija się z udziału „%” linuxa na desktopach. Gigant czuje już parę tej lokomotywy i próbuje się dostosować. Martwi mnie jednak kierunek linuxa z systemd… za dużo tam się dzieje bez wiedzy użytkownika. Może ktoś już wytyczył punkt „0”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »