przystajnik

Monthly Archives: Czerwiec 2014

Deepin 2014 RC z dynastii Ming

Dystrybucje linuksowe od dawien dawna przewijają się przez serwery w poszukiwaniu świętego Graala pulpitu linuksowego. Wiele dystrybucji ma problemy z samookreśleniem, niektóre z nich stawiają na wyśrubowane metody ręcznego dostrajania systemu pod potrzeby użytkownika, jeszcze inne na bogaty zestaw tapet. Zdarzają się dystrybucje ‚zrób to sam’, ograniczone okowami wolności, brzydkie lub ładne, ze wszystkimi możliwymi programami instalowanymi domyślnie, lub z instalatorem przypominającym tekstowy rebus terminalowy. Dla każdego coś miłego. Nie da się jednak ukryć, że młodzi użytkownicy ‚kupują’ Linuksa po wyglądzie. A starsi użytkownicy nie mają już chęci, czasu i zacięcia, by po raz n-ty konfigurować pulpitowe błahostki z wykorzystaniem potęgi terminala. Pulpity i dystrybucje wyczuwają te trendy i od paru lat starają się wyglądać i działać jak na XXI wiek przystało i tak, by to komputer był naszym pomocnikiem a nie na odwrót. Po serii linuksów działający z marszu (Ubuntu, Mint, openSUSE), mieliśmy linuksy ładne (eOS, PearOS), a teraz swoje piętno na Distrowatch chce wywrzeć chińska myśl techniczo-wizualna. Będąca ich dziełem dystrybucja Deepin 2014 RC może stać się szlagierem w niektórych kręgach.

Conky Manager 2.0.2 – miodność dla mas

Estetyka linuksowych desktopów to temat otwarty. Ilu deweloperów, tyle pomysłów jak uatrakcyjnić to, co użytkownicy kupują oczami. Mamy zatem animacje, przeźroczystości oraz informacje systemowe wyświetlane bezpośrednio na pulpicie przez program Conky. To niezwykle uniwersalne narzędzie cierpi jednak na dolegliwości wynikającej z rzeczonej uniwersalności – skrypty opisujące wygląd i zachowanie Conky’ego cechuje spora dowolność, bezwzględne ścieżki do plików i skryptów LUA i tak dalej. Każdy kto chce zainstalować jakiś ciekawy temat, musi doczytać jak to zrobić. Albo użyć Conky Managera 2.0.2.

Użytkownicy, kochajcie otwarte sterowniki

Dyskusje o wyższości sterowników zamkniętych nad otwartymi nie milkną od wieków. I vice versa. Prawda jest okrutna – producenci sprzętu stoją na uprzywilejowanej pozycji jeżeli chodzi o oprogramowanie dla swoich produktów. Dlaczego mielibyśmy się sprzeciwiać takiemu stanowi rzeczy? Skoro producent firmuje jakiś sprzęt, tworzy dla niego sterowniki, to czegóż chcieć więcej? Otóż pomijając fakt, że taki producent zwykle tworzy sterowniki jedynie dla wiodącego systemów, to robi to zwykle bardzo niechlujnie, bazując na nieroszczeniowej postawie biernych odbiorców rzeczonego systemu. I na nic tu dysputy filozoficzne, skoro przykłady z życia pokazują co pokazują.

Terminal pogryzł człowieka: scrub

Jakiś czas temu poruszałem już kwestię skutecznego zamazywania zawartości nośnika magnetycznego. Wszystko w celu uniemożliwienia skutecznego odzyskania z takiego nośnika danych, którymi nie chcemy się z nikim dzielić. Wydawać by się mogło, że temat został zamknięty – jest program, wymazuje dysk, nadpisuje zawartość, koniec kropka. Jednak dla koneserów to zaledwie początek tematu, bowiem nawet taki niuans jak schemat danych jakimi nadpisujemy nośnik ma znaczenie. Czego przykładem może być program scrub.

AfterShot Pro 2.0 i terapia rehabilitacyjna

Parę dni temu wspominałem o przełomowym wg. twórców wydaniu edytora AfterShot Pro 2.0. Po bez mała wieloletnim marazmie, użytkownicy otrzymali wersję odświeżoną pod względem wyglądu, funkcji a przede wszystkim, z obsługą zdjęć w formatach RAW z bieżących modeli aparatów fotograficznych. Oczywiście chyba każdy podszedł do tej odsłony dość nieufnie, szczególnie, że nie da się beztrosko wydać kwoty wymaganej za upgrade z 1.xx do 2.xx. Jednak twórcy programu starają się jak do tej pory zatrzeć złe wrażenia z przeszłości i na forum programu trwają ożywione dyskusje, a parę dni po premierze otrzymujemy pierwszą aktualizację, 2.0.1.5.

Czas na Manjaro 0.8.10

Jeżeli ktokolwiek z Manjaro na pokładzie nie zauważył jeszcze czekających w kolejce aktualizacji, to śpieszę z wyjaśnieniami – w dniu wczorajszym dyski serwerów zamrugały żwawiej i pojawiły się na nich nowe obrazy ISO oraz paczki aktualizujące Manjaro do wydania 0.8.10. Manjaro zwane ‚ludzką twarz Arch Linuksa’, to jedna z ciekawszych i aktywnie rozwijanych pozycji na scenie dystrybucji linuksowych. A ekipa sprawcza nie ustaje w staraniach nad utrzymaniem jego dobrej formy oraz atrakcyjnej ciągłości wydania.

Stylowa praca z Darktable

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać do korzyści wynikających z używania stylów, szczególnie w programach tak przepakowanych opcjami jak edytor RAWów Darktable. Zebranie pod sugestywną nazwą aktywnych modułów i ich parametrów to ewidentna oszczędność czasu przy późniejszej edycji. Jednak, najpierw trzeba opracować i wymyślić co i jak chcemy poustawiać. A co, jeżeli akurat brakuje nam inwencji, albo cierpliwości? Wtedy możemy skorzystać z nowo utworzonego repozytorium zawierającego na chwilę obecną niemal 110 gotowców dla Darktable.

500 a może i 505 pozycji Steama

477 dni, czyli 1 rok, 3 miesiące i 23 dni – tyle czasu potrzebowała cyfrowa platforma dystrybucji dóbr rozrywkowych, by osiągnąć 500 pozycji na liście gier dostępnych dla Linuksa. Gry małe i duże, ładniejsze i brzydsze, tańsze i droższe – co by o nich nie napisać, to jednak możemy je oglądać na naszych monitorach dzięki premierze Steama dla Linuksa niecałe półtora roku temu. To dzięki tej premierze w niebyt odchodzi frazes ‚na Linuksa nie ma gier’, a użytkownicy tego systemu po wielu latach posuchy w końcu mają dylematy, na którą grę wydać pieniądze, a na którą nie.

Photocollage 1.0.2 i kolorowe wycinanki

Efektownych sposobów wykorzystania naszych często leżących i kurzących się kadrów nigdy mało. Jeśli nie hdr, nie panorama, to może kolaż? Ręcznie przy różnych rozmiarach zdjęć można się w to bawić godzinami, dlatego pozwólmy sprytnemu algorytmowi w Photocollage zrobić to za nas. Ten niewielki programik zgrabnie i szybko poukłada za nas wskazane zdjęcia w efektownych kolaż. Tylko tyle – ale jak to może wyglądać.

Cała sala mówi qDslrDashboard 0.1.4

W czasach permanentnych stanów mobilnej gotowości, wykonywanie za pomocą smartfonów przydatnych operacji jest ze wszech miar pożądane. Szczególnie, jeżeli operacje te dotyczą sterowania za ich pomocą naszym aparatem fotograficznym. Jeszcze bardziej szczególnie, jeżeli program który to umożliwia występuje w wersji dla mobilnej platformy, ale i dla zwykłych pecetów z niemal dowolnym systemem operacyjnym. A takim to atutem może poszczycić się qDslrDashboard.

Mint 17, Nemo i czarne na czarnym

Macie najnowszego Minta 17, ustawiacie swoją ulubioną tapetę, zmieniacie styl na swój ulubiony temat GTK i… Nie możecie się dopatrzeć nazw pod ikonami na pulpicie. Znacie to? O ile ktoś jeszcze używa ikon na pulpicie (a choćby jako tymczasowe pliki robocze na biurku), to z pewnością spotkał się z tym problemem, że niektóre tematy GTK nie ustawiają poprawnie koloru fontów ekranowych i tym samym ikony są podpisane czarnymi literkami, które nikną na tle ciemnych tapet. Niby banał i błahostka, ale potrafiąca skutecznie uprzykrzyć życie i przekonanie o doskonałości Minta. Co prawda, takie rzeczy powinny być załatwiane za pomocą jakichś domyślnych ustawień GTK wspólnych dla całego tematu, niemniej Nemo ma swoje humory i trzeba się posiłkować wpisami dokładnie opisującymi, że to o kolor fontów na pulpicie chodzi.

HDRMerge – wszystkie bity twoich rawów

Technikę HDR zna każdy fotograf posługujący się dobrodziejstwem cyfrowej ciemni. Niemniej, skomplikowane algorytmy i nieraz kosmicznie wyglądające efekty finalne wypaczają zamysł HDRa, który tak po prawdzie ma służyć połączeniu w jeden kadr kilku składowych wykonanych z różnym naświetleniem. Wszystko w imię otrzymania obrazu o wysokiej rozpiętości tonalnej. Tyle teorii, a w praktyce wiemy jak to wygląda – ciężko się oprzeć suwakom kontrastującym lokalne fragmenty obrazu i kończymy z dziełem dość odbiegającym od realności. Na dodatek materiał wejściowy musi być odpowiedniej jakości, by algorytmy nie powyciągały z niego przepaleń lub szumu w cieniach. Tymczasem HDRMerge pozwala cieszyć się kwintesencją teorii i łączy 12 lub 14bitowe RAWy w jeden, 16bitowych DNG. Chyba nie trzeba dodawać, jak to się ma do jakości i późniejszej obróbki.

Translate »