przystajnik

Archiwum tagów la wyszukiwanie

Jak szukać to z Drill 1.135 i roztropnie

W czasach gdy każdy szanujący się menedżer plików ma opcję wyszukiwania, czym może zaskoczyć nas dedykowany program do takich zadań? Patrząc na niepozorne okno tytułowego narzędzia Drill chciałoby się rzecz – „no… w sumie niczym”. Ale czytając autorskie deklaracje o sposobie działania tego rozwiązania rodzi się nikła nadzieja – „a może akurat…”.

FSearch 0.1 w PPA

Niepisane prawo mówi, że najbardziej potrzebny plik w najbardziej krytycznym terminie zawsze, ale to zawsze będzie poza miejscem w którym go szukamy. Wobec wymuszonej przez czasy tendencji do gromadzenia całych stosów przeróżnych plików, człowieka może po jakimś czasie ogarnąć czarna rozpacz. A to gdzieś „zawieruszy” się potwierdzenie dla banku, jakaś faktura albo arcyważne zdjęcie. To dlatego właśnie (i na szczęście) menadżery plików są wyposażone w mechanizm wyszukiwania. Jednak nie każdemu przypadnie do gustu ich uproszczona forma i szybkość działania. Tak jak autorowi narzędzia FSearch, który postawił na uniwersalność (obsługa Wildcard i RegEx) oraz szybkość (aktualizowana baza plików).

Brzydkie kaczątko Mapivi 1.1

Tak jak świat nie jest czarno – biały, tak nie każdy fotograf opiera swój warsztat pracy o kadry zaszyte w RAW. Dla wielu osób wystarczające się pliki jpeg wypluwane przez jego aparat. Taki tok rozumowania przyświecał zapewne twórcy programu Mapivi, który pod niekonwencjonalnym wizualnie interfejsem Tk skrywa funkcje menadżera zdjęć, edytora tagów Exif i IPTC, zarządcy plików i edytora graficznego pierwszego kontaktu.

Ubuntu 16.04 LTS oficjalnie

Wraz z pięknym dniem 21 kwietnia rozpoczął się kolejny etap w świecie linuksowych dystrybucji. Zgodnie z zapowiedziami na serwerach pojawiły się obrazy instalacyjnej najnowszej wersji Ubuntu 16.04 Xenial Xerus o przedłużonym okresie wsparcia. To nie lada gratka nie tylko dla użytkowników ale i dla twórców dystrybucji pobocznych. Choć nie wszyscy ochoczo ruszą do aktualizowania lub instalowania tego wydania, to będzie ono obecne z nami przez następne 5 lat. Obserwując zmiany jakie zaszły trudno nazwać je przełomem, ale z drugiej strony 16.04 stabilizuje i ugruntowuje pozycję Ubuntu wśród użytkowników niekoniecznie żądnych rewolucji i przewrotów.

Recoll 1.21.4, gdzie są moje pliki?

recoll

Różne są koncepcje na to jak odnaleźć się w gąszczu plików o przeróżnej zawartości. Pół biedy jeżeli poszukujemy jakiegoś konkretnego pliku z nazwy – to prostsze z zadań. Gorzej, gdy zapomnieliśmy gdzie zapisaliśmy arcyważną 
notatkę z bardzo ważnym numerem telefonu. Tak jak może nas zaskoczyć zapodzianie się gdzieś takiego pliku, tak samo zdziwi nas to, że na przestrzeni wieków pulpity linuksowe nie doczekały się poważniejszego i wbudowanego przeszukiwania dysków. Wystarczy rzucić okiem na to, co oferują popularne menadżery plików – Nautilus, Nemo, Caja, Thunar… Oględnie mówiąc – jest bardzo skromnie.

Terminal pogryzł człowieka: rdfind

Kiedy po wielomiesięcznym upychaniu gdzie się da „ważnych plików” przychodzi do ich sprzątnięcia, niejednemu użytkowniki przechodzi ochota na takowe po wstępnym przeglądnięciu już samej struktury katalogu domowego. Dziesiątki katalogów „ważne”, „pilne”, setki kopii, każdy plik z wykrzyknikiem, kopie bezpieczeństwa w 20 wariantach i tak dalej. Tak, trzeba wykazać się żelazną samodyscypliną aby nie śmiecić lub uprzątnąć to co się narobiło. Ale w zmaganiach z narosłą stertą plików nie jesteśmy osamotnieni, taki niepozorny rdfind na początku pozwoli uporać się nam z duplikatami.

Weźcie moje pieniądze i mnie szpiegujcie

W świetle ostatnich premier, zapowiedzi i prezentacji systemów operacyjnych, jeden element jest szczególnie uderzający. Otóż zarówno w pokazanym niedawno iOS 8, zapowiadanym OS X Yosemite oraz wyczekiwanym przez miliony Windows 10 jako gwóźdź wydania i epokowe rozwiązanie jest wymieniane… Wyszukiwanie przez system treści online. Znacie? Znamy, Ubuntu od wersji 12.10 też miało to w standardzie. Lecz rzecz nie jest w tym, kto od kogo to skopiował, lecz w tym, ile jesteśmy w stanie dopłacić za ewentualną utratę prywatności i rozgłoszenie wszem i wobec naszych preferencji konsumenckich i innych. Ubuntu za swoje wyszukiwanie online bezpośrednio z Dasha zebrało potężne cięgi, a co z innymi systemami?

Zdjęcia na Javie: DRE Similar Images Detector

DRE Similar Images Detector – taką nazwę otrzymał kolejny przedstawiciel programów przydatnych w zapanowaniu nad archiwum naszych plików graficznych. Pod tą przydługą i może enigmatyczną nazwą kryje się aplikacja, która służy do automatycznego przekopywania wskazanych przez nas lokalizacji i porównywania znajdujących się tam zdjęć, w celu odnalezienia duplikatów lub obrazów o bardzo podobnej zawartości.

Wyrażaj się regularnie

Istnieją wokół nas i codziennie się o nie ocieramy, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy i ich nie zauważamy. Wyrażenia regularne – regex, wyglądające w praktyce jak zapomniany almanach hakerski, niewiele mówiący przeciętnemu użytkownikowi. Niemniej, gdy czasem zanurzymy się w odmęty enigmatycznego terminala, lub natrafimy na program, którzy radośnie szczyci się obsługą takich wyrażeń – dobrze jest znać choć podstawy tego tajnego kodu, by zrozumieć jakim może być ułatwieniem.

Zdjęcia na Javie: FastPhotoTagger

Nie da się zaprzeczyć faktowi powszechnego wykorzystywania Javy. Taka jest nasza sieciowa rzeczywistość, że do poprawnego funkcjonowania większości serwisów internetowych, jeżeli chcemy z nich korzystać – musimy posiadać odpowiednią wtyczkę. Czy to wolna Java w postaci OpenJDK, czy własnościowe wydanie Oracle, niemal wszyscy mamy ją zainstalowaną. A to rodzi pytanie, skoro Java zalega nam już na dysku, to dlaczego nie wykorzystać jej do czegoś więcej niż tylko obciążanie komputera podczas przeglądania przeładowanych skryptami stron… Odpowiedzią będzie mój mini-cykl, który uświadomi niektórych użytkowników o istnieniu całkiem ciekawych programów, które możemy wykorzystać w amatorskiej pracy przy zdjęciach. Na początek – FastPhotoTagger.

Canonical, Amazon i prowokacja

Kiedy Canonical przedstawiło światu swoje nowe rozwiązania zintegrowane z fundamentalną częścią środowiska Unity, niemal wszyscy jednogłośnie zakrzyknęli: To jest zamach na wolne oprogramowanie! Zamach na wolność! I na dodatek prowokacja! O co tyle hałasu? O Dasha, w którym wyszukiwanie muzyki zostało rozszerzone o wyniki reklamujące (?) internetową ofertę sklepu Amazon. Ci którzy ciepło przyjęli tę wygodną formę dotarcia do choćby płatnych treści, zostali zakrzyczeni przez masy niosące transparenty z napisem ‚Czego szukam, od tego wam wara!’. A Canonical?

Translate »