przystajnik

Archiwum tagów la rozwój

GIMP 20 lat później

W dniu wczorajszym (21 listopada) powstał GIMP. Rzecz miała miejsce 20 lat temu, w zamierzchłej i schyłowej formie XX wieku. W roku 1995 pojawiły się wstępne plany względem wolnego edytora graficznego i tak to się zaczęło. Pierwsza publiczna wersja GIMPa 0.54 została przedstawione społeczności w 1996 roku. Miała to być odpowiedź wolnego świata na triumfalny marsz Photoshopa (ten był rozwijany od 1988 roku), lecz jak to się potoczyło wszyscy wiemy. A dwudziestolecie projektu uświetni nowa jakość oficjalnej witryny http://gimp.org, którą zaprojektował i stworzył Patrick David.

Dziady w wersji opensource – przygarnij zombiaka

Miesiąc listopad czy tego chcemy czy nie, siłą sugestii otoczenia zmusza nas do mimowolnych i nawet krótkich, ale jednak – wspomnień. Wspominać można też projekty opensource które przez ostatni rok nie zdołały utrzymać się na powierzchni zainteresowania społeczności i deweloperów. Choć świat przyjął gruboskórne kryterium oceny ich przydatności („jeżeli ktoś by tego chciał używać, to by program był rozwijany nadal”), to jednak przeciętny użytkownik nawet nie zdaje sobie sprawy, jakie bogactwo może się kryć w opuszczonych projektach. Nie mówiąc już o deweloperach, którzy zamiast wymyślać koło na nowo mogliby podjąć czyjeś wcześniejsze efekty pracy i doprowadzić je do świetności. I to właśnie z inicjatywą ożywiania porzuconych projektów wyszedł ostatnio Jono Bacon (tak, to ten człowiek pracujący onegdaj dla Canonical). Okazuje się, że nie on jeden.

Krita na Kickstarterze

To już druga kampania na Kickstarterze zainicjowana przez twórców programu malarskiego Krita. Ponieważ poprzednia okazała się sukcesem i pozwoliła znacząco pchnąć do przodu rozwój niektórych elementów tego edytora graficznego, postanowiono iść za ciosem i ponownie zapytać się społeczności czy jest w stanie sfinansować dalszy i szybszy rozwój. Szczególnie, że tym razem cel jest dość wymowny – uczynić Kritę szybszą i sprawniejszą od Photoshopa.

Pogrzeby odwołane – Bodhi 3.0.0 i Crunchbang++

bodhi

Oto siła społeczności opensource i piękno projektów tworzonych przez ludzi dla ludzi. Nie tak dawno temu świat obiegły informacje o zaprzestaniu prac na dystrybucjami Bodhi i CrunchBang. Nie trzeba było jednak długo czekać, by w obydwu przypadkach znaleźli się kontynuatorzy koncepcji i misji tych dwóch systemów. Reanimowanie Bodhi przez społeczność tak zdopingowało twórcę Jeffa Hooglanda, że sam powrócił ponownie do prac nad projektem. Crunchbang został natomiast przemianowany na Crunchbang++ i planuje wykonać ogromny krok naprzód.

Czy świat potrzebuje Linuksa?

Dziwne dla wielu osób tytułowe zapytanie wbrew pozorom ma głębsze podłoże egzystencjalne. Fanów Linuksa nie trzeba bowiem przekonywać o potrzebie istnienia Linuksa – dla wielu jest to stan tak oczywisty, jak woda w rzece, śnieg w zimie, zieleń w lesie, światło i ciemność. Tym bardziej trudno jest wyobrazić sobie obecną cywilizację i nasz rozwój technologiczny bez wolnego kernela linuksowego. Jednak spore grono oportunistów wzruszy ramionami – dla nich moment korzystania z linuksowego desktopu jest jedynie doraźną formą świadomego kontaktu z pewną wykraczającą poza ich pojmowanie koncepcją świata. Będą oni w gronie społeczności opensource do momentu, gdy np. Windows będzie oferowany już za darmo. Potem o Linuksie zapomną, ale czy Linux zapomni o nich?

GIMP – alibi za rok 2014

Wielu użytkowników postawiło już krzyżyk na niekończący się rozwój GIMPa, który z roku na rok jest przepisywany, poprawiany i sklejany w funkcjonalną całość. Najpierw przez lata nie mogliśmy się doczekać większej precyzji obróbki (16bit i więcej), niektórzy z westchnieniem ulgi przyjęli wprowadzony w końcu tryb jednego okna, a jeszcze inni nadal czekają na prawidłową obsługę CMYK. Lista życzeń i wymagań wobec tego wiodącego (bo niemal jedynego) edytora grafiki jest długa. Ostatnie wydania naprawcze z serii 2.8.xx nie wnoszą większych udoskonaleń w obrębie narzędzi, filtrów i nowych zachowań programu, dlatego wszyscy wypatrujemy tęsknie wydania 2.10, które pod wieloma względami ma być przełomem. Ale jak wiemy, GIMP 2.8 miał premierę w 2012 roku i do tego czasu słuch o wersji 2.10 niemal zaginął. Czy aby na pewno? Wątpliwości o zastoju w rozwoju GIMPa rozwiewa zbiorcze zestawienie prac poczynionych nad programem w 2014 roku.

Kim do diaska są Stretch i Buster?

Jeżeli nawet nie mamy głowy do imion i nazwisk, Stretch i Buster z pewnością zostaną przez nas zapamiętani. Są to bowiem nowe nazwy kodowe które obejmą patronat nad przyszłymi wydaniami Debian 9 „Stretch” oraz Debian 10 „Buster”. Bez obaw – przed nami również jeszcze na tyle czasu, by przywyknąć do tych pseudonimów. Debian 8 „Jessie” został zamrożony 5 listopada i minie jeszcze nieco czasu, zanim ujrzymy to wydanie w finalnej formie.

Wymarłe projekty 2014

Niezależnie od preferowanej przez nas formy zadumy nad przemijaniem (w masce podchmielonego zombie na imprezie lub nad oświetlonymi zniczami grobami bliskich), świat opensource to również kraina w której trwa cykl narodzin i śmierci projektów. Akurat obecny czas jest adekwatny do przywołania po raz ostatni do pamięci i pożegnania się z projektami, których być może nie zobaczymy już na naszym pulpicie podczas codziennego użytkowania. Rok 2014 nie różnił się znacząco od innych lat, podobnie jak i poprzednio coś się skończyło i coś się zaczęło…

Krita, Kickstarter i GIMP na bocznym torze

Wyświechtany komunał brzmi – ‚wraz ze wzrostem technicznych możliwości naszych maszyn, rosną nasze wymagania wobec oprogramowania’. I nie chodzi już tylko o to, aby operacje i zadania na procesorze 2x3GHz wykonywały się szybciej, ale aby rzeczone operacje stanęły na wysokości zadania i były odpowiednio wymagające wobec nowoczesnych rozwiązań sprzętowych. To z kolei prowadzi do roszczeń wobec twórców oprogramowania, aby było ono szybsze, precyzyjniejsze, ładniejsze, dokładniejsze, sprytniejsze, inteligentniejsze i tak dalej. Tym samym docieramy do współczesnego problemu w nurcie opensource – bez wsparcia i patronatu dużych firm większość domowych projektów jest skazanych na wolny rozwój bądź nieciekawe możliwości. Oczywiście od tej reguły są odstępstwa, ale patrząc na ogół wolnego oprogramowania tak to można skonkludować. Co mają zatem zrobić ambitni deweloperzy, którzy mają pomysł na program ale cywilizacyjne i doczesne zmagania egzystencjalne skutecznie odcinają ich od prac nad projektem? Skoro deweloper to też człowiek i musi jeść, płacić rachunki, a jednocześnie chcielibyśmy aby pisał to, co my chcemy… To pozostaje nam zostać jego pracodawcą. I tak po zawiłym wstępie wyjaśniliśmy istotę działania i funkcjonowania crowdfundingu. Z jego dobrodziejstw skorzystali ostatnio twórcy świetnego programu malarskiego Krita. I chciałoby się rzec – twórcy GIMPa, weźcie z nich przykład!

OpenShot 2.0 w zapowiedziach

Wydawać by się mogło, że po debiucie na Linuksie profesjonalnego edytora wideo Lightworks, nic w tej dziedzinie nie można sprytniejszego już zdziałać. Niemniej, oczekiwania użytkowników są przeróżne i ci, których jednak profesjonalizm Lightworks przytłoczył, chętnie wypatrują innych rozwiązań. A tych na Linuksie od wieków mamy mnóstwo, jednak każde z podobnym zestawem dolegliwości – linuksowe edytory wideo albo trącą myszką, albo grzeszą brakiem stabilności, czy wręcz funkcjonalności. Dlatego zapowiadany przełom w kilku znanych projektach być może pozwoli odetchnąć nam z ulgą. Takim wyczekiwanym zbawieniem i nową jakością ma być odsłona nadchodzącego OpenShot 2.0.

PiTiVi 0.93 celuje w klasę PRO

Sytuacja z edytorami wideo dla Linuksa jest stosunkowo dziwna. Niby jest całe mnóstwo projektów i programów tego przeznaczenia, z drugiej strony niewiele z nich da się używać do zastosowań nieco poważniejszych niż filmiki z wakacji. Sytuację próbuje ratować wybitnie celujący w profesjonalistów Lightworks, jednak aby cieszyć się wynikami pracy w pełnej jakości, należy wykupić na niego licencję. Takiemu stanowi rzeczy postanowili się przeciwstawić twórcy PiTiVi i przy pomocy zbiórki pieniędzy którymi opłacani są/będą pełnoetatowi deweloperzy, zmierzają w kierunku ziemi obiecanej, czyli wersji 1.0. Na razie jednak po drodze mamym wydanie PiTiVi 0.93, które wnosi sporo poprawek i stabilizuje całość projektu.

Ufunduj komuś gwiazdkę – Orca na Indiegogo.com

indiegogo_logoPodczas gdy większość z nas beztrosko rozsiada się przed komputerem po pracy i oddaje się czytaniu tego, co internet naprodukował, osoby niewidome lub niedowidzące na taką przyjemność muszą wydać średnio $1000 za kopię programu wspomagającego czytanie. Biorąc pod uwagę, że 90% osób dotkniętych takim problemem pochodzi z krajów rozwijających się, a w samych Stanach Zjednoczonych 80% niewidomych jednocześnie zasila szeregi bezrobotnych, oczywistym jest, że stosunkowo niewielu jest stać na drogie rozwiązania komercyjne. Dlatego podczas obecnie trwającego festiwalu konsumpcyjnej rozpusty, zastanówmy się, czy koniecznie musimy kupić w galerii handlowej kolejną bezużyteczną błahostkę. Czy nie lepiej wesprzeć tymi pieniędzmi dalszy rozwój projektu Orca, czyli elektronicznego lektora recytującego treści na ekranie. Zbiórkę pieniędzy na ten cel ogłoszono na indiegogo.com.

Translate »