przystajnik

Archiwum tagów la menedżer plików

Terminal pogryzł człowieka: fff

Kto powiedział, że szybkie i funkcjonalne programy muszą być pisane w skomplikowanym języku. Czasem wystarczy Bash by zadziwić świat. Pomimo tego nagroda należy się każdemu, kto wczyta się w kodu źródłowy choćby takiego menedżera plików fff i będzie nadążał za koncepcją autora.

JumpFM 1.0.5 – zasadniczo

Nawigacja pomiędzy plikami dobrze wiemy jaka jest. Żmudna i okupiona chorobami stawów palców dłoni. A może nieco gimnastyki? I pracy z plikami w starym stylu? JumpFM to w zasadzie niczym nie wyróżniający się menedżer plików. Jednak oferuje system wtyczek, dwa panele i będącą spuścizną pokoleń pracę za pomocą klawiatury.

Gdy 2 panele to za mało – 4Pane 5.0

Kultura pracy z plikami ewoluuje bez ustanku. Jednak dla konserwatywnie nastawionych tradycjonalistów zupełnie w złym kierunku. Pliki jako takie zostały ukryte pod płaszczykiem treści a wszyscy którzy mają świadomość fizyczności tych treści – cierpią. Na szczęście projekty takie jak 4Pane pozwalają oddać się hedonistycznemu i niczym nie skrępowanemu analizowaniu plików na dysku naszego komputera. Jakichkolwiek.

A czy Twój menedżer plików wyświetla podgląd RAW?

Taka przygoda mogła przydarzyć się każdemu. Wygodny i leniwy użytkownik otwiera katalog zawierający kadry RAW i widzi… W sumie tylko nazwy plików i symboliczną ikonę mówiącą „To ja, twój menedżer plików. Mógłbym Ci pokazać, co siedzi w tym pliku, ale akurat gram w pokera z menedżerem okien”. Prawdę mówiąc kto by się spodziewał, że w XXI wieku takie rzeczy nadal traktowane są po macoszemu. Miniatury plików RAW może i były ekstrawagancją ale 10 lat temu.

Xfe 1.41 na trudne czasy

Czy w czasach masowej plastikowej tandety jest jeszcze miejsce na zachwyt nad odmiennością? Takim rozmyślaniom można się oddać spoglądając na linuksowy menedżer plików Xfe. Chociaż na braki tego typu oprogramowania nie możemy narzekać, to w Xfe interfejs graficznym rodem z ubiegłego wieku aż nie pozwala przejść obojętnie obok niego.

Nautilus 3.6 – pełne zanurzenie

Wypadki przy pracy zdarzają się każdemu – nawet najlepszemu fachowcowi. Jednak jak nazwać popełnianie z premedytacją, planowe wpadki? Złą wolą czy brakiem rozeznania? A taki kolizyjny kurs obrał jakiś czas temu Nautilus zmierzający do wersji 3.6, sukcesywnie gubiąc poo drodze różne mniej lub bardziej pożytecznych funkcje. W imię prostoty Nautilus staje się bezużytecznym kikutem z ładnymi ikonkami, wielu nazywa go wręcz katastrofą (Clement Lefebvre, twórca dystrybucji Mint), a w sieci mnożą się odłamy tego niezłego menadżera plików (Nemo, Marlin vel Files).

Double Commander – ukryty plik, przyczajony folder

Wielu z nas z rozrzewnieniem i łezką w oku wspomina czasy, kiedy wszystko było prostsze. Nawet obsługa plików w niewybrednej oprawie pierwszych programów była bardziej oczywista. Choćby pod postacią DOS Navigatora (1993), a w czasach nowożytnych Total Commandera, czy innych licznych klonów Norton Commandera. Banalny podział na dwie kolumny, w każdej zawartość konkretnego folderu i operacje na plikach – począwszy od najprostszych jak kopiowanie, przenoszenie, po całkiem rozbudowane (edycja, porównywanie zawartości).Okazuje się, że i w dzisiejszych czasach jest jeszcze miejsce na tego typu programy, pomimo systemów indeksujących zbiory plików czy nawet porządkujących za nas nasze zdjęcia i muzykę, by potem podać nam je wszystkie na tacy. Nawet jeśli nie wiemy czego szukamy.

Double Commander 0.5.3.1

A dla Linuksa jednym z takich przedstawicieli ginącego gatunku ‚dwu-panelowców’ jest mało znany Double Commander. Osoby, które wcześniej nie próbowały pracować na plikach w ten sposób, będą musiały zadowolić się zdawkowym – Double Commander pozwala na kopiowanie, przenoszenie, przesyłanie przez FTP i Sambę plików i folderów oraz nawigację między nimi. Resztę trzeba dopowiedzieć sobie samemu, przeglądając opcje aplikacji. Jest ich ogrom (opcji). Można zaryzykować stwierdzeniem, że to program dla starych wyjadaczy, bo tylko tacy z zamiłowaniem zagłębią się w gąszcz funkcji konfiguracyjnych tego narzędzia. Dowolność w ustawieniu wielu aspektów obsługi plików, oraz zachowania i wyglądu stawia ten program na równi z GNOME Commanderem i Workerem (a czasem i wyżej). .

Double Commander, parę opcj

Próbując jednym tchem wyliczyć choćby połowę możliwości Double Commandera, niewątpliwie ryzykujemy czasowym niedotlenieniem. Bo program rozpoznaje typy plików, pozwala skojarzyć je z dowolnym narzędziem, pozwala na nawigację po archiwach, szybki podgląd pliku, pracę w kartach, horyzontalne ułożenie paneli, zaawansowane wyszukiwanie plików, wielokrotne zmiany nazw, porównywanie plików, obliczanie sum kontrolnych, tworzenie dowiązań, zmianę atrybutów pliku, selektywne wybieranie grupy plików, zmianę czcionki, kolorów, ikon, poziomą i pionową siatkę… I długo by jeszcze wymieniać. Jakby tego było mało, program obsługuje system wtyczek (WCX, WDX, WLX, WFX) oraz ładnie minimalizuje się do ikony w zasobniku systemowym.

Jednym słowem – obowiązkowa pozycja dla wszystkich, którzy lubią by pliki i foldery na dysku tak tańczyły tak, jak im właściciel zagra. Czy w dobie sprawnie działającego Nautilusa, Thunara, Marlina, PCmanFM i Dolphina potrzebne są takie archaizmy jak dwie pionowe kolumny z plikami? Cóż, praktyka pokazuje, że czasem masowe operacje na plikach można szybciej przeprowadzić właśnie za pomocą takiego narzędzia jak Double Commander. Jednak ta praktyczność nie każdemu wyda się czytelna, zrozumiała i wystarczająco klikalna.

Program w wersji dla Ubuntu 10.04/10.10/11.04/11.10 (i analogicznie Mint 9/10/11/12) można zainstalować bezpośrednio po dodaniu repozytorium.

sudo add-apt-repository ppa:alexx2000/doublecmd
sudo apt-get update
sudo apt-get install doublecmd

Translate »