przystajnik

Archiwum tagów la internet

Łap pliki z uGet 2.2.0

Wydawać by się mogło, że czasy archiwizowania internetu są już dawno za nami. W niepamięć odeszły serwisy i serwowane dane którymi namiętnie zagracaliśmy przestrzeń naszych dysków. Teraz wszystko jest już online i na żądanie. No prawie wszystko. Ciągle bowiem okazuje się, że dobrze mieć pod ręką narzędzie, którym wygodnie pobierzemy pliki ISO, filmiki z YouTube czy dowolne linki Torrentowe. Jak choćby takiego uGet 2.2.0.

Steampunkowe NetValve

Wśród wielu tęsknot ludzkości chyba najbardziej widoczne na co dzień jest łzawe pragnienie czegoś nie z tej ziemi. I chociaż NetValve nie służy do poszukiwań przedstawicieli cywilizacji bez grama białka w masie ich ciała, to dostarcza wiele uciechy w tych skomplikowanych cyfrowych czasach. Bowiem jak ograniczyć przepustowość strumienia danych biegnącego z internetu do naszego komputera i vice versa? Ano właśnie – należy przykręcić kurek. Dosłownie.

Yandex Browser 17.3.2.362 i nieco adrenaliny

W dzisiejszych czasach chyba nikt nie uwierzy w opowieści sprzed 20 lat, gdy na rynku były dostępne dwie przeglądarki stron WWW z czego tylko jedna nadawała się do użytku. Obecnie możemy w tego typu produktach przebierać do woli – chyba każdy użytkownik wie czym są Firefox, Google Chrome, Opera, Safari i Microsoft Explorer. Na tym oczywiście nie koniec, bowiem niektóre projekty sprowadziły na scenę kolejne przeglądarki bazujące na uwolnionym kodzie. Prym wiodą tutaj rozwiązania skupione wokół Chromium – opensource’owej podstawie z której skwapliwie korzystają Google Chrome, Opera, Vivaldi i inni. W tym również Yandex Browser.

Ubuntu 16.04 i problem z wybudzaniem połączenia internetowego

Choć nikt nie jest doskonały, to jednak po dystrybucji raz na jakiś czas otrzymującej zaszczytną etykietkę LTS wymagać można nieco więcej. A tymczasem w przypadku najnowszego Ubuntu 16.04 LTS błędy wieku pacholęcego nieubłaganie wychodzą na światło dzienne. Najbardziej uciążliwe może okazać się wybudzanie sprzętu ze stanu uśpienia. Bo co nam po funkcji „uśpij”, jeżeli aby przywrócić potem bezprzewodowe połączenie internetowe trzeba zresetować komputer? Okazuje się bowiem, że niektóre urządzenia i usługi zasypiają nieco mocniej.

Sezon na internautę

email

Ileż razy już o tym było… W internecie grasują zboczeńcy, złodzieje, naciągacze i hochsztaplerzy dybiący na dane i hasła z naszego komputera. A przecież my chcemy sobie tylko pochodzić po stronkach, pooglądać za darmo premiery kinowe, pochwalić się znajomym jak roczny berbeć sam sika do nocnika, wzbudzić towarzyski ferment projektem naszego domu na nowo zakupionej działce, na dokładkę dowalić im fotkę nas na tle nowego samochodu (z widocznym numerem rejestracyjnym – niech wiedzą, że to nie ustawka) i tak dalej. Przecież to są tak prozaiczne czynności, że jak ktokolwiek mógłby coś z tego wykorzystać przeciwko nam? Inni tak robią i jakoś nikt ich jeszcze nie okradł i nie ograbił. A my mamy na dodatek jeszcze najnowszego antywirusa. Nic nie zmienia jednak faktu, że od dłuższego czasu trwa nieograniczony niczym sezon polowań na internautę.

Vivaldi Beta 2 – przeglądarka na jaką czekacie

Jeżeli po przeglądarce stron WWW oczekujecie szybkości, nowoczesności i ogromu opcji umożliwiających niebagatelną personalizację, to Vivaldi może stać się spełnieniem takich zachcianek. Projekt który zainicjował Jon Stephenson von Tetzchner, ojciec założyciel Opera Software, to odnowienie pro-społecznej misji tego typu oprogramowania. Ma to być produkt „dla nas i naszych przyjaciół”, z użytkownikiem na pierwszym miejscu. Właśnie doczekaliśmy się wydania Vivaldi Beta 2, więc łatwo sprawdzić, na ile słowa twórców pokrywają się z rzeczywistością.

Terminal pogryzł człowieka: slurm

Najszybszy sposób na uzyskanie statystyk naszego interfejsu internetowego? Na to pytanie jest tak wiele odpowiedzi, że często te najbardziej oczywiste giną pod natłokiem przeróżnych przychodzących nam do głowy rozwiązań. Zatem weźmy pierwszy z brzegu i stosunkowo mało znany program slurm.

Unity Jamendo Scope – w imię Wolnej Kultury

ubuntu_jamendo_logo Dash ze swoimi funkcjami poszukiwawczymi, od samego początku nie wzbudzał we mnie entuzjazmu. Pomijając burzliwe debaty nad tym, czy Canonical dybie na naszą prywatność, czy też nie, nie do końca czuję się zauroczony wizją grzebania w sieci, podczas gdy planuję pracować na plikach lokalnych. Można tę opcję oczywiście wyłączyć, ale czy to po to wielu deweloperów poświęciło swój czas i moce twórcze? Tak, czy owak – wielu użytkownikom się to podoba, tylko nie zawsze soczewki umożliwiają przeszukiwanie ciekawych treści. Aż do teraz, gdy pojawiło się Unity Jamendo Scope, które nie nakarmi nas reklamami komercyjnych produktów, ale pozwoli komfortowo rozejrzeć się w ofercie Wolnej Kultury muzycznej zamieszczanej przez przeróżnych artystów na łamach serwisu Jamendo.

WiFi Guard i co siedzi w sieci

Większość z nas z zapartym tchem obserwuje walkę Anonymous z siłami kapitalistycznej hegemonii, zapominając przy tym, że w drodze do wyzwolenia my też możemy się stać mimowolnym klockiem w układance. Lub wystąpić w charakterze łosia, tudzież jelenia, któremu ktoś podkrada internet z domowego rutera WiFi. Bezpieczeństwo tej niewielkiej skrzyneczki opiera się w gruncie rzeczy tylko o nasze hasło admina (ile to raz nawet nie zmienione z fabrycznego) i obecny stan rozpracowania protokół szyfrujących transmisję bezprzewodową. Innymi słowy – niczego nie można być pewnym. Dla uspokojenia można wytoczyć ciężkie armaty i kontrolować, co nam w sieci i na ruterze się pojawia (Snort, Wireshark), ale większość pewnie wybierze prostsze rozwiązania, takie jak WiFi Guard.

NTM i reglamentacja internetu

Jak na czasy niekończącego się kryzysu przystało, internet też powinien być oszczędzany – a przynajmniej z takiego założenia wychodzą niektórzy operatorzy. W sumie, nie ma się czemu dziwić – rosnące zapotrzebowanie na prędkość przesyłu i ilość przesyłanych danych przegoniły rozwój infrastruktury, a to wymusza sprawiedliwy podział dobra społecznego jakim jest internet. Dla wszystkich tych, którzy trafili pod ciężki but kapitalistów wyliczających im każde 1MB ściągniętych danych, ciekawostką godną wypróbowania może być NTM, czyli Network Traffic Monitor 1.3.1.

Network Traffic Monitor z ustawieniami i oknem informacyjnym

Program wykonuje to, co wynika z nazwy – monitoruje ruch internetowy naszego urządzenia podłączonego do sieci. Mało tego, potrafi zliczać ilość przesłanych danych, czas trwania połączenia z internetem i wszystko to porównywać do wprowadzony w ustawieniach limitów. Wszystko po to, by w porę ostrzec użytkownika, lub brutalnie zerwać połączenie, gdy któryś z limitów zostanie przekroczony. Taki siedzący sobie cichutko w zasobniku systemowym zaspany dozorca, trzymający rękę na przełączniku Internet ON/OFF.Program posiada trzy moduły, które można niezależnie aktywować i konfigurować. Pierwszy, zlicza ilość przesłanych danych i porównuje do limitu. Drugi moduł to podział czas połączenia na minutowe sesje. Ustawiamy ilość sesji, czas trwania jednej z nich. Ostatni moduł to zwyczajowe zliczanie czasu trwania połączenia. W każdym z modułów posiadamy możliwość zerwania połączenia w momencie przekroczenia któregoś z liczników. Dane mogą być zliczane w cyklu dziennym, miesięcznym, bądź wprowadzonym przez użytkownika.Niezależnie od tego, w zakładce z ustawieniami generalnymi możemy monitorować wybrany (wpisany przez nas) interfejs, określić, czy NTM ma być uruchamiany automatycznie podczas startu systemu, jak też co ma powodować kliknięcie w ikonkę programu w zasobniku systemowym.

Nie udało się mi odnaleźć tego programu w jakimś repozytorium PPA. Ale ponieważ jest on niewielki i chyba z bardzo minimalnymi wymaganiami, każdy może wypróbować ręcznej instalacji z tego adresu. Po pobraniu paczki .deb dwuklik na niej powinien uruchomić czy to Centrum Oprogramowania (przetestowane z Ubuntu 11.10/Mint 12), czy też inny instalator. Następnie już z Menu -> Aplikacje uruchamiamy NTM i reglamentujemy internet sobie samym, zgodnie z własnym sumieniem.

Translate »