przystajnik

Archiwum tagów la grub

28 chwil wstydu GRUBa

Co jakiś czas świat obiegają sensacje na temat dziur znalezionych w przeróżnym oprogramowaniu. Są to nieraz niedomówienia małe ale i zdarzają się potknięcia gigantyczne. Jak na tej skali umiejscowić ostatnie doniesienia z obozu GRUBa, który okazał się wrażliwy na tak trywialny błąd jak 28 naciśnięć klawisza Backspace? Podatny na tę przypadłość GRUB 2 w wersji 1.98 (grudzień 2009) do wersji 2.02 (grudzień 2015) potraktowany wspomnianym ciosem specjalnym gubi się i zrzuca użytkownika do konsoli GRUB Rescue Shell. Warunki są dwa – GRUB musi być zabezpieczony hasłem (bo to dziura właśnie w tym zabezpieczeniu) oraz włamywacz musi mieć fizyczny dostęp do komputera.

Stara śpiewka z Plymouthem w refrenie

Wielu użytkowników linuksowych zamkniętych sterowników graficznych nawet nie zwraca już uwagi na styl w jakim się uruchamia nasz ulubiony system. Nikogo wydają się nie drażnić przelatujące literki, koślawe i tekstowe logosy dystrybucji, kompletna degrengolada stylistyczna i jakościowa. Jak czymś takim pochwalić się sąsiadowi lub sympatii? Tylko osoba z dużym dystansem do techniki przyjmie ze zrozumieniem taki wygląd procesu uruchamiania i skupi się na pozytywach wynikających ze samego systemu. Większość osób, w tym przeciętnych zjadaczy chleba, taki obrazek zdeprymuje i utwierdzi w przekonaniu o ‚dziadostwie’ darmowego i wolnego oprogramowania. A do tego dopuścić nie możemy.

Manjaro w bryle lodu

manjaro_logo_headerW trosce o długowieczność baterii, hibernowanie sprzętów to miła rzecz. Jeszcze milsza, gdy nasz ulubiony system operacyjny radzi sobie z tym tematem bez zająknięcia. Nic wszak tak nie cieszy, jak bezproblemowy start maszyny w 5 sekund do pełnego pulpitu. Jednak niekiedy trzeba lekko wspomóc wysiłki twórców dystrybucji, którzy być może przez nieuwagę poczynili niedopatrzenia w konfiguracji domyślnej, przez co hibernacja nie zawsze się udaje, tak jak powinna. Manjaro nie jest w tym temacie wyjątkiem – a przynajmniej wersja 0.8.8 układa sprzęt do hibernetycznego snu, lecz wybudza go niezbyt umiejętnie, przez co zamiast przywrócenia zapisanego stanu patrzymy na pełen start systemu. Ale wystarczą drobne ręczne poprawki, by zawstydzić prędkością ‚uruchamiania się’ posiadaczy wiodącego systemu w najnowszym wydaniu.

Linux na maszynach z UEFI

Nie jest to pierwszy i ostatni przypadek w historii, gdy Microsoft wprowadza autorytatywne rozwiązania, nie zwracając uwagi na kogokolwiek. Tak i tym razem wygląda całe zamieszanie ze zmianą sposobu certyfikowania maszyn z Windows 8, które by zapracować na rzeczoną naklejkę „Designed for Windows 8” muszą wprowadzić sprzętowe zabezpieczenie w postaci Secure Boot. Zastępujący dotychczasowy BIOS mechanizm oparty o UEFI i cyfrowy podpis ma na celu wykluczenie możliwość uruchomienia niepodpisanego oprogramowania. To z kolei zabezpiecza najpopularniejszą platformę systemową przed wykonaniem złośliwego kodu przed startem samego systemu. Cała konsternacja wynika z faktu, że to Microsoft będzie dostarczał podpisy cyfrowe, a sprzęt z zaszytym domyślnie UEFI i kluczem dla systemu Windows 8 z racji swojego działania nie pozwoli na uruchomienie żadnego innego systemu operacyjnego – i stąd zagrożenie dla szerokiej gamy dystrybucji linuksowych (i nie tylko). Po początkowym trzęsieniu ziemi, napięcie rośnie…

Linux z dyskiem SSD za pan brat

Nikt nie lubi wlec się w ogonie postępu, dlatego co jakiś czas nachodzi człowieka nieprzemożona ochota na uaktualnienie konfiguracji swojego komputera. Nachodzi go jeszcze gwałtowniej, gdy taka zmiana niesie za sobą wymierne skutki w jakości pracy, oszczędności energii i poziomu decybeli jakie wydobywają się z naszego cyfrowego kompana. Tym razem wybór padł na dysk SSD – uzasadniony tym, że technologia ta osiągnęła już stan miarę dojrzały, pojemności takich dysków przekroczyły już dawno żartobliwe 32GB, w zamian otrzymujemy niebotyczne osiągi transferu, szybkość startu systemu i aplikacji, jak też pozbywamy się ‚zgrzytania’ dysku talerzowego. Minusem jest przypadłość takich dysków wynikają ze specyfiki nośnika – innymi słowy, im więcej i częściej na tym dysku zapisujemy, tym bardziej skracamy ich żywotność. Ale bez obaw, przypuszczalnie nikomu nie uda się ‚zajeździć’ takiego dysku do czasu wymiany na nowszy model. Ale czy da się coś zrobić, aby Linux był bardziej przyjazny dla dysków SSD?

Nie będziesz czcił systemów innych a OS-Uninstaller

Niekiedy życie stawia wielu z nas wobec konieczności przegrupowania swoich partycji lub systemów operacyjnych na dysku. Niekiedy też wpadamy w pułapkę zepsutego GRUBa, którego konfiguracja znika wraz z porządkowanym systemem/partycją. Zwykłe niedopatrzenie, a jednak trzeba potem wykonać ogrom pracy fizycznej w formie poszukiwania zdatnego do użytku LiveCD. Dlatego też czasem warto wspomóc się dedykowanym narzędziem do usuwania niechcianych systemów operacyjnych, zachowującym jednocześnie GRUBa w stanie zdatnym do użytkowania.

OS-Uninstaller w trakcie

OS-Uninstaller, bo to o nim mowa, to program który za punkt honoru postawił się przeprowadzenie użytkowania za rączkę przez proces prawidłowego odinstalowania innego systemu operacyjnego z dysku. Wbrew całej magii jaka otacza legendy nt. sektora rozruchowego MBR, GRUBa i innych żywotnych komponentów startowych naszych Linuksów/Windowsów, OS-Uninstaller nie sili się na dezorientację ilością okien, przełączników i opcji. Po prostu wyświetla nam nasze systemy operacyjne, z pytaniem – który usunąć. Wygląda to bardzo minimalistycznie, dopóki nie wejdziemy w opcje zaawansowane.Tam bowiem możemy ustalić, czy odzyskaną partycję chcemy od razu sformatować (UWAGA – domyślnie ustawione jest FORMATOWANIE zwolnionej partycji, na dodatek do formatu NTFS (sic!)). W tej samej karcie będziemy mieli możliwość wykonania kopii zapasowej tablicy partycji oraz sektorów MBR (oczywiście zalecane jest wykonanie takiej kopii gdzieś na zewnętrznym nośniku, np. USB). W ‚Lokalizacja GRUB’ możemy wybrać domyślny system oraz umiejscowienie nowego GRUBa (domyślnie – wszystkie dyski). ‚Opcje GRUB’ daje nam szanse wdrożenia specyficznych ustawień kernela takich jak np. acpi=off (i wiele innych). ‚Opcje MBR’ zioną pustką (przynajmniej u mnie), a ‚Pozostałe opcje’ przydadzą się do ustawienia flagi rozruchowej na wybranej partycji.Teraz kwestia najważniejsza – czy program działa i jest bezpieczny. Według opinii wielu osób działa. Osobiście nie mogłem go przetestować, bo nie posiadam aktualnie systemów, których chciałbym się pozbyć. Znane są przypadki usuwania Windowsa, usuwania Linuksa i aktualizacji GRUBa. Do ratowania poszatkowanych systemów operacyjnych, sensownym wydaje się używanie tego narzędzia w trybie LiveCD (najlepiej z pendrive) – należy pamiętać, że w trybie LiveCD też można zainstalować ten program (Ubuntu 10.04/10.10/11.04/11.10):

sudo add-apt-repository ppa:yannubuntu/os-uninstaller
sudo apt-get update
sudo apt-get install os-uninstaller

Niemniej, zalecam ostrożność – szczególnie uczulam na domyślne formatowanie partycji usuwanego systemu (jeżeli źle coś zaznaczymy – umarł w butach z głową w monitorze).

Translate »