Ubuntu 19.10 ponownie ratuje GNOME

Pamiętacie ten moment, kiedy stwierdziliście, że nowe GNOME 3.xx jest może i fajne, ale żałośnie wolne? Niektórzy nawet wymieniali z tego powodu swoje CPU, karty graficzne. Ale to wszystko były działania pozorne. W nowoczesnym GNOME jego twórcom jakimś cudem wymyka istota środowiska graficznego. Bo wydajność i jakość animacji to pierwsze na co zwrócimy uwagę. Przycinki i inne spowolnienia w trakcie poważnej pracy doprowadzą nas już do szewskiej pasji. Okazuje się, że deweloperzy związani z Ubuntu i firmą Canonical zrobili na przestrzeni ostatnich miesięcy więcej dla wydajności GNOME 3.xx, niż zrobiono przez cały okres trwania tego projektu.

ubuntu
Ubuntu 19.10
Daniel Van Vugt, jeden z deweloperów Ubuntu, w brawurowym technicznie wpisie wyłożył kawę na ławę i opisał czym zajmował się jego zespół przed wydaniem Ubuntu 19.10. Zauważyli oni bowiem, że GNOME 3.32 z wersji 19.04 chociaż połatane, poprawione i z usuniętymi wyciekami pamięci, nadal jest w widocznym sposób wolniejsze od innych środowisk. Dlatego zaczęto analizować sytuacje, gdy GNOME Shell beztrosko przestawiał się w tryb „odpoczynku”, zamiast aktywnie dbać o render następnych klatek do zaktualizowania ekranu. To sytuacja odwrotna niż ta, która nas trapi na co dzień, kiedy CPU i GPU jest wykorzystywane ponad normę za sprawę „zakorkowanych” procesów i wydarzeń. W przypadku GNOME sytuacji nie pomaga fakt, że GNOME Shell i Mutter są jednowątkowe (potrafią korzystać z jednego rdzenia CPU). Wielu uważa, że głównym winowajcą jest Javascript użyte w tym środowisku. Ale stosunek kodu w C do Javascriptu to 90% do 10%.

Dzięki innowacyjnemu podejściu udało się zidentyfikować kilka momentów, które rzutowały na jakość funkcjonowania całego środowiska.

Po pierwsze zauważono, że jeżeli coś zakłóci wyliczanie i proces renderowania klatek, niektóre klatki zostają pominięte. W rezultacie użytkownik odczuwa to jako czkawkę na ekranie. Po naprawieniu tego błędu GNOME 3.34 trzyma fason oraz stałą liczbę klatek.

Kolejno, zauważono, że Xorg spóźnia się o jedną klatkę w porównaniu do sesji Waylanda. Stary, powolny Xorg? Niekoniecznie. Tutaj sprawcą było zbyt szybkie przystępowanie do renderowania kolejnej klatki. W wyniku system „nie wyrabiał” i całość była o jedną klatkę wolniejsza, niż powinna być. Po zwiększeniu odstępu czasowego pomiędzy renderowaniem klatek, wszystko wróciło do normy.

Okazało się, że Mutter (menedżer okien) jest bardzo sentymentalny i nadal niektóre jego elementy są odświeżane zgodnie z nomenklaturą sprzed dekady. Pamiętacie monitory kineskopowe? I tak np. Mutter limitował odświeżanie pozycji kursora do 60Hz. To powodowało, że inne komponenty systemu (np. sterowniki NVIDII) rozpędzając CPU do 100% w wyniku błędnej logiki zdarzeń.

gnome
GNOME i tapety
Wszystkie powyższe wyliczenia, limity dla klatek, błędne założenia i ramy czasy powodowały, że Mutter kolejkował zdarzenia z urządzeń wskazujących i reagował na nie z widocznym opóźnieniem. To już przeszłość.

W widoczny sposób usprawniono też działanie sesji pod sterownikami NVIDII. W trybie przeszłym możemy już mówić o niemożność zsynchronizowania działań GPU i CPU. Mutter wykonywał swoje obliczenia, GPU próbowało „zaczekać” i… wiadomo. Jednak po powyższych poprawkach menedżer okien zachowuje się bardziej przewidywalnie i jego współpraca z GPU zyskała na jakości. W GNOME 3.34 sesja pod sterownikami NVIDII jest o wiele szybsza i płynniejsza.

Oczywiście powyższe to nie tylko buńczuczne przechwałki. Daniel Van Vugt jest przekonany (i zapewne wielu użytkowników też), że Ubuntu 19.10 i GNOME 3.34 jest o wiele szybsze od swojego poprzednika. Jednak zidentyfikowano kilka innych błędów, nad usunięciem których nadal trwają prace.

Teraz czas na fundamentalne pytanie. Czy powrót Ubuntu do GNOME to najlepsze co mogło spotkać Ubuntu… czy może projekt GNOME?
 

0

40 komentarzy

  1. Co z tego jak w gnome wciąż brakuje podstawowych funkcji jak np. Zarządzanie planem zasilania? Albo konfiguracja zachowania po zamknięciu klapy laptopa czy zmiana tła na ekranie logowania (w Ubuntu jest takie fioletowe).
    Tak wiem że grzebiąc ręcznie w plikach konfiguracyjnych da się to spersonalizować ale wychodzę z założenia że system jest dla mnie a nie odwrotnie.
    Plasma pokazuje, że się da.

  2. Owszem, da się. Nie o to jednak chodzi, że programiści tworzący środowisko GNOME nie potrafią tych elementów stworzyć. Chodzi o to, że nie chcą. To ich produkt i będzie wyglądał tak, jak sobie zażyczą. Jeżeli ich wymarzona, wypieszczona forma środowiska Ci odpowiada, proszę bardzo, możesz go używać. Jeżeli czegoś Ci brakuje, to idź sobie. Przepraszam, jest dla Ciebie droga zbawienia. Zaprogramuj to sam – może być nowy element do środowiska, może być wtyczka, możesz też otworzyć fork i zacząć rozwijać środowisko po swojemu. Tak więc – jeżeli potrafisz coś samodzielnie zaprogramować, to masz jakieś prawo głosu. Jeżeli nie – milcz i ciesz się, że ktoś Ci łaskawie pozwala pracować.

  3. Tak więc – jeżeli potrafisz coś samodzielnie zaprogramować, to masz
    jakieś prawo głosu. Jeżeli nie – milcz i ciesz się, że ktoś Ci łaskawie
    pozwala pracować.

    A ty wiesz że odnoszę to samo wrażenie co do twórców Gnome3? Zrobili sobie Kółeczko Wzajemnej Adoracji i bardzo nie lubią kiedy użytkownicy próbują im przeszkadzać w tworzeniu sztuki dla sztuki, czyli dziwadełka zwanego Gnome3.

    Było to widać wyraźnie już przy przejściu z Gnome 2x na 3x, kiedy wykazali się arogancją na poziomie profesjonalnym.

    Luzik, za 10 albo 15 lat zajrzę do nich i zobaczę czy zmądrzeli?
    A na dziś mam bardzo stabilne XFCE, wypasioną Plasmę, obiecujący Cinnamon… ich twórcy jakoś nie mają podobnych problemów ze zrozumieniem potrzeb użytkowników swoich środowisk.

  4. To nie jest tak, że tylko twórcy GNOME mają ten problem. Panowie od Plasmy też zrobili sobie rewolucję przy okazji QT5. Tylko, że w ich przypadku nie odbiło się to aż tak na stronie użytkowej ich środowiska. W ogóle odnoszę wrażenie, że ignorowanie nietechnicznych użytkowników to częste zjawisko wśród programistów zajmujących się rozwojem systemów linuksowych. My, programiści, nie potrzebujemy czegoś, to ty, drogi nietechniczny użyszkodniku, też nie potrzebujesz.

    Jednak to nie tak, że mnie to jakoś bardzo martwi. Pozwalam im żyć swoim życiem, a Linuksa używam, kiedy nadaje się do moich zamiarów lepiej niż Windows. Mam za to chwilę radości za każdym razem, gdy „wyznawcy” Linuksa pytają, dlaczego nie jest on królem na desktopach. Otóż nie jest, bo desktopy to już nie komputery specjalistów. a zwykłych ludzi. I to pod nich trzeba robić system, jeżeli chce się desktopy opanować.

  5. Co do Plasmy, to się zgodzę. Niezależnie od zmian większych i mniejszych widać, że obecna postać środowiska to efekt ewolucji. I dobrze, nie ma aż tak wielkich niespodzianek.

    Tak, to byłby temat rzeka, do tego bez możliwości osiągnięcia jakiegokolwiek kompromisu 😀

  6. Jest dużo słuszności w w tym co piszesz, ale chyba trochę przesadzasz?
    I owszem, KDE czyli dzisiejsza Plasma sprawiła użytkownikom kilka niespodzianek, ale generalnie widać tu pozytywną ewolucję, użyteczne modernizacje, rozwój. Przewidywalność.

    Natomiast Gnome przy przejściu z Gnome 2x na 3x zafundowała użytkownikom terapię szokową, wykluczającą użycie ich produktu ze środowisk roboczych.
    Kto mądry zaufa dziś Gnome i postawi powiedzmy 10 komputerów na tym środowisku w swojej firmie?

    Takie rzeczy powinny być tworzone i konsultowane z użytkownikami gdzieś na boku, przy okazji funkcjonowania normalnego, stabilnego i przewidywalnego środowiska roboczego. Użytkownik powinien mieć czas na oswojenie się z nowinką, na przekonanie się ile to jest warte w codziennej pracy, na rozwiązanie wynikłych z tego u niego problemów. Powinien mieć wybór a nie zostać postawiony przed faktem dokonanym – bierzesz ciemnoto co ci dajemy, albo wypieprzaj jeśli się nie podoba.
    A tak właśnie postąpiło Gnome z tego co pamiętam.
    Niczym nastolatek – zbawiciel, rewolucjonista.

    Podobną arogancją może bezkarnie popisywać się Microsoft, monopolista który mniej lub bardziej brudnymi sztuczkami uzależnił od siebie rynek i biura.
    Ale nie Gnome, dla którego jest kilka albo i kilkanaście przewidywalnych i sprawdzonych zamienników. No i użytkownicy Linuksów, w odróżnieniu od reszty populacji zwykle doskonale wiedzą czego wymagają od środowiska i kto tu do kogo powinien się dopasować.

    Co do Linuksów na desktopach … Może nie zalewajmy tego wątku tematem rzeką? 😉

  7. Co do Plasmy, to się zgodzę. Niezależnie od zmian większych i mniejszych widać, że obecna postać środowiska to efekt ewolucji. I dobrze, nie ma aż tak wielkich niespodzianek.

    Tak, to byłby temat rzeka, do tego bez możliwości osiągnięcia jakiegokolwiek kompromisu 😀

  8. Jeśli chodzi o KDE/Plasma, projekt Trinity Desktop nie powstał bez powodu: przez dość długi czas KDE4 było mniej używalne niż pierwsze wersje Gnome3.

  9. Projekt Trinity powstał z tych samych powodów, co MATE. Osoby, które nie potrafiły się odnaleźć w KDE4, które w istocie było pewnego rodzaju rewolucją w świecie KDE postanowiły utrzymywać kod KDE 3.5.x. A i tak owa „rewolucja” między KDE 3.x a KDE4 była mniejsza niż pomiędzy GNOME 2 a 3.

  10. Była równie poważna, chociaż z innego powodu. I poszła w innym kierunku. Dopiero KDE/Plasma 5 sprawiła, że KDE stało się ponownie używalne. Jeśli chodzi o GNOME3 i gnome-shell, to zmieniła się sama praca z pulpitem, jak dla mnie in plus, chociaż z pewnymi uproszczeniami jednak przegięli.
    W gnome-shell najtrudniej jest porzucić stare przyzwyczajenia…

  11. Wiesz, używam KDE od czasów trójki. Jeśli ktoś mówi, że KDE 4 było nieużywalne – bredzi. Ot, zmiana, która musiała – z pewnych powodów – zostać wprowadzona. Fakt, szkoda, że po Qt3 nie zaistniało dopiero Qt5, bowiem Qt4 można traktować jako wersję przejściową.
    Nt. GNOME 3 nie będę się wypowiadać bo dla mnie na tym po prostu pracować się nie da.

  12. Chyba wiem co mówię. Używałem go od bodaj 4.1 aż do końca. Jeśli się sypało, to w znakomitej większości przypadków było to wynikiem bądź błędów deweloperów, którzy nie wiedzieli jak to ogarnąć, albo użytkowników, którzy kompletnie nie wiedzieli jak to ogarnąć. Zresztą jak zwykle – zasadniczy problem (z dowolnym systemem, dowolnym DE, dowolną dystrybucją, jeśli nie polega na pieprzeniu sprawy przez deweloperów) leży po stronie użytkownika.

  13. To Cię zaskoczę: używałem KDE jeszcze bez numerków, choć w końcówce swojego istnienia…
    2 i 3 tak, 4 było przerażająco niestabilne i zasobożerne (bardziej niż Beryl z KDE3), dopiero Plasma 5 jest środowiskiem na miarę KDE3…
    GNOME3, fakt trzeba zmienić sporo przyzwyczajeń, gołe (bez wtyczek) jest… no zbyt gołe…, potrzeba wtyczek…
    Jednak system wtyczek w gnome-shell bije na głowę Plasmoidy, tak ilością dostępnych jak i stabilnością
    …a za cierpliwość odwdzięcza się fenomenalną jak dla mnie ergonomią pracy, zwłaszcza jeśli pracuje się na laptopie za pomocą touchpada zamiast myszki

  14. Chyba przespałeś KDE 4. Sypało się to niesamowicie. Dopiero w późniejszych odsłonach stało się jako-tako używalne (choć mnie odrzuca wyglądem i wolę Gnome), acz nawet próbując KDE Neon jakieś 1,5 roku temu, pierwsze wysypki napotkałem po 15 minutach pracy (i niewiele dłużej trwało moja styczność z tymże).

  15. To i ja Cię zaskoczę, przyznając w jednym zakresie rację: tak, KDE4 miało zdecydowanie większy apetyt na zasoby komputera od wersji poprzednich. Niemniej jednak trudno – chyba – wymagać by DE w XXI w. nadal było robione na komputery z początku, czy połowy lat 90 ub.w. Jeśli chodzi o niestabilność – może jestem szczęściarzem, a może używałem jakiejś dystrybucji, która to lepiej poskładała – nie doświadczyłem.
    Co do GNOME 3 – no właśnie dla Ciebie jest ono fenomenalnie ergonomiczne, a dla mnie kompletnie nieergonomiczne. Zwłaszcza jeśli pracuje się na laptopie za pomocą touchpada zamiast myszki 😉
    Każdy ma jakieś swoje preferencje i fajnie, że w świecie DE nie jesteśmy zdani w linuksie wyłącznie na jedno rozwiązanie i każdy może sobie dobrać takie, które jemu odpowiada.

  16. W czasach KDE 4 nie poprawiałem i nie kompilowałem sobie niczego. W początkowym okresie Plazmy – sporo. Obecnie mniej, ale jeśli z jakiejś przyczyny zachodzi taka potrzeba to i to robię. I guru nie jestem. Raczej – być może – szczęściarz.
    Pamiętajmy jeszcze o tym, że sporo, doprawdy sporo zależy od dystrybucji. Są takie, gdzie KDE jest na dokładkę, bo trzeba by było, ale ani odpowiedniej opieki to nie ma, ani nawet kompilowane w prawidłowy sposób nie jest. Działać – działa chyba wyłącznie siłą rozpędu.

  17. No i to jest właśnie jeden z plusów linuksa: dostosowujesz desktop pod siebie, a nie siebie pod desktop.
    Nie powiem, dużo i długo używałem KDE, ale stale ciągnęło mnie do GNOME, poza tym kwestie licencyjne GTK są jasne, a Qt jest na podwójnej licencji, co przy aplikacjach komercyjnych ma spore znaczenie.

  18. „Jeśli się sypało, to w znakomitej większości przypadków było to wynikiem
    bądź błędów deweloperów, którzy nie wiedzieli jak to ogarnąć, albo
    użytkowników, którzy kompletnie nie wiedzieli jak to ogarnąć.”

    Tak, oczywiście, wina użytkownika. 😀

    Skoro Twoim zdaniem KDE 4 było stabilne, to albo miałeś wielkie szczęście, albo faktycznie jesteś jakimś gosu, który najpierw sam sobie poprawia kod, a potem kompiluje własny build.

  19. Lubię Gnome3, ale przesiadłem się na totalny minimalizm. Konkretnie na DWM. Szybkie, zwinne, z tagami. Próbowałem kilku tego typu środowisk i DWM usiadł mi (póki co) najlepiej. KDE nigdy mi nie pasowało. I jest opasłe, jak Gnome.

  20. Używam od miesiąca openSUSE Leap 15.1 z KDE Plasma 5. Zainstalowałem sobie ten system na PC obok Win 10 Pro i zacząłem wszystko ustawiać pod siebie. Wyłączyłem wszystko co spowalniało start systemu za pomocą systemd. Odinstalowałem to co nie było mi potrzebne np. btrfs* i powiem Wam, że tak szybko nigdy nie działała Plasma u mnie. Najbardziej podoba mi się ten ciemny motyw, który można ustawić dla każdej aplikacji.

    Niedawno używałem Ubuntu 18.04.3 z GNOME ponieważ lubię ten system, ale to co oni zrobili z tym środowiskiem to jest jakaś masakra. Żeby cokolwiek z nim zrobić trzeba instalować rozszerzenia ponieważ bez nich nie nadaje się do niczego. Losowe błędy cały czas się powtarzają np. zawieszanie się okna ustawień podczas zmiany tapety albo ikonka sieci LAN lub WiFi nie pokazuje czy jestem połączony z internetem. W menu z aplikacjami widoczne są aplikacje które odinstalowałem.

    Testowałem też GNOME w openSUSE Leap 15.1 i gdyby nie te lagi i ograniczenia środowiska zostałbym przy nim, ale jeśli coś laguje mi na PC to co będzie na laptopie, który ma niskonapięciowy CPU?

  21. openSUSE Leap 15.1 z KDE Plasma 5.12 LTS jest szybsze od wersji z GNOME, a Ubuntu nie ma z nim żadnych szans 😉

  22. Być może. Nie wiem czemu ale jak loguje się do systemu z sesją KDE strasznie siada na dysk. Mnóstwo operacji dyskowych które towarzyszą startowi KDE są jednym z poważniejszych problemów.

  23. Zastanawiam się co ma moduł jądra do obsługi BTRFS do szybkości działania KDE. Jeśli nie używasz BTRFS, to go nawet w pamięci nie ma.

  24. Wiesz co muszę się temu przyjrzeć bo w openSUSE tego nie zauważyłem, ale w kubuntu było coś takiego w KDE 4.

  25. Ja tylko żałuję że kubuntu nie ma tak dopracowanego KDE i zgranego z całym systemem jak openSUSE.
    Sam instalator Ubuntu powinien być zmieniony ponieważ za każdym razem gdy instaluję Ubuntu obok Windows na drugim dysku SSD to on pakuje swoje pliki na partycję EFI Windowsa i olewa całkowicie partycję EFI którą mu zrobiłem. To mnie po prostu rozwala za każdym razem. W końcu jak się wkurzę to nagram filmik tylko wcześniej muszę zainstalować te dwa systemy na Virtualboxie z włączonym EFI.

  26. W istocie – również nie zauważyłem takiego zachowania. Od wersji 5.17 i przepisania programów startujących sesję Plasmy (tak i Xy, jak i Wayland), start jest też szybszy.
    Opisywane przez @QkiZ:disqus zachowanie wygląda na ładowanie dopiero w tym momencie większości bibliotek itp. Może to być wynikiem np. instalacji KDE obok np. GNOME i wywoływania go z GDM, a nie z SDDM. To jedynie spekulacje.
    A przy okazji ciekawostka. Ta sama wersja KDE. Ten sam komputer. Jedna – „upstreamowa”: SDDM z domyślnym „ekranem”, potem domyślny splash, Plazma z domyślną tapetą. Druga – SDDM orazz splash zmodyfikowane w taki sposób, by wykorzystywały tę samą tapetę jak w sesji Plazmy; SDDM nadto z motywem najbardziej przypominającym wygląd Plazmy. Z „zegarkiem w ręku” startują mniej więcej tak samo. Osoby, które jednakże oglądają start obu odbierają, że ta druga, zmodyfikowana, startuje szybciej.

  27. Ja nie używam splash i ekranu logowania 😉 Mam włączone automatyczne logowanie bez splash ponieważ system szybciej się ładuje 😀

  28. No to skoro tak (jak przypuszczam), to można pójść jeszcze jeden krok dalej i po prostu do autostartu systemu dać Plazmę. W ten sposób dodatkowo jeszcze – prawdopodobnie – zyskasz na tym, że się SDDM nie będzie podnosić (oczywiście musiałbyś też tę usługę wyłączyć). Minusem jest, że nie będziesz miał funkcjonalności, którą obecnie SDDM niesie, lekko utrudnione uruchamianie Plazmy w innym typie sesji itp. Winna się jednak uruchamiać szybciej.

  29. OpenSUSE ma najlepszy instalator. Ja teraz Ubuntu instaluje tak jak Archa, przez debootstrap’a. Mam taki układ partycji i dwa dyski że instalator Ubuntu wymięka. Co do EFI powinna być tylko jedna partycja i tu instalator dobrze robi. Ja mam jedną partycje EFI i Ubuntu i Windows z niej korzysta.

  30. U mnie nie ma takiej możliwości żeby dwa różne systemy miały jedną partycję EFI. Jeden się wykrzaczy i pozamiatane. Każdy mam mieć osobną partycję.

  31. Ja tylko pominąłem ten motyw i tyle. Nic więcej nie będę robił bo i tak startuje w 7s.

  32. WAT? Czy oby na pewno wiesz jak działa EFI? Nigdy mi się to nie wykrzaczyło. Ta są po prostu kilka plików, tam nie ma co się wykrzaczyć. Ciekaw jestem jak BIOS w ogóle sobie radzi z dwoma partycjami EFI. Po za tym to w BIOSie ustawienia decydują co uruchomić. Czy Gruba czy Windows.

  33. Nie rozumiesz. Ja mam dwa dyski SSD w laptopie. Jeden na złącze M.2 na którym siedzi Windows 10 Pro i drugi SATA z Linuxem. Muszę mieć dwie osobne partycje EFI na każdym dysku ponieważ jeśli jeden z systemów padnie to robię format i instaluję od nowa. Taki model partycjonowania dysku jest zalecany jeśli masz dwa różne systemy operacyjne, a czy tego przestrzegasz czy nie to jest Twój indywidualny problem.
    U mnie na laptopie tylko Ubuntu potrafi rozwalić partycję EFI tak że bios nie wie z którego pliku ma wystartować. Mam tam włączone Secure Boot i Fast Boot. openSUSE podczas instalacji wrzuca mi pliki na swoją partycję EFI którą mu stworzyłem, a nie sam wybiera gdzie ma je zainstalować (tak robi ubuntu).

    Miałem różne dystrybucje i Ubuntu bardzo mi się podoba, ale dopóki oni nie ogarną tego instalatora to Ja nie będę się z tym użerał. U mnie każdy OS jest na innym dysku i nie będę nigdy miały wspólnej partycji.
    W biosie mogę sobie wybrać start z dysku M.2 albo SATA. Nie mogę wybrać Windows Boot Manager albo GRUB.

    W PC mam openSUSE Leap 15.1 obok Windowsa 10 Pro bez UEFI ponieważ Asus nie wypuścił nowego biosu i Windows gryzie się ze sterownikami Asmedia SATA 106x. Dlatego mam na nim aktywny tryb Legacy. System jest stabilny nie wywala mi żadnych błędów. W nowym komputerze będę używał tylko UEFI i tam każdy system dostanie swój dysk i swoją partycję EFI.

  34. Nie musisz formatować całego dysku jak system padnie. Wystarczy przecież format samej partycji z systemem. Nigdy nie miałem problemu z EFI. Oddzielna partycja od pozostałych systemowych, kilka plików na FAT32. Tu się nie ma co zepsuć.
    W Ubuntu można wskazać punkt montowania pod EFI w instalatorze. Ta opcja jest dostępna w ręcznym partycjonowaniu.
    Ja również mam dwa dyski w lapku, ale jeden dysk jest na system a drugi na dane. Mam jedną partycje EFI, na której są pliki Windows i Ubuntu. W BIOS w Secure Boot wskazuje który system ma startować. Jak wybiorę Windows to startuje Windows. Jak wybiorę Ubuntu to startuje GRUB, skąd mogę wybrać jaki system uruchomić. Dlatego cały czas mam włączone Ubuntu.
    Z tego co mówisz o wcale nie masz włączonego Secure Boot tylko legacy skoro wybierasz dyski.

  35. Na komputerze stacjonarnym mam tryb legacy i ustawiłem dysk SSD z Linuxem jako pierwszy i wbieram sobie w grubie system który chcę uruchomić.
    Na laptopie HP ProBook 450 G2 mam UEFI i też dwa dyski SSD. Na jednym siedzi Windows a na drugim Linux. Tutaj mam możliwość wyboru dysku z którego na startować system, pliku startowego z partycji EFI lub systemu, ale tylko wtedy kiedy jest włączone UEFI boot. I w laptopie mam aktywną opcję UEFI Native oraz Secure Boot.

    Windows jak Ci padnie to nie masz możliwości ponownej instalacji z zachowaniem partycji systemowej ponieważ tutaj jest tylko jedna partycja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.