przystajnik

Ubuntu 14.04 Trusty Tahr podłączony pod ESM

W całej naszej beztrosce korzystania z systemów operacyjnych często zapominamy, jak one potrafią szybko przemijać. I właśnie do takiego momentu w swojej historii zbliża się Ubuntu 14.04 LTS Trusty Tahr. Odejdzie on w chwale i splendorze, akcentując swoje ostatnie chwile feriami kwietnych barw wybuchających pod jego stopami.

Personifikacja Trusty Tahr

Wszyscy pamiętamy pamiętny rok 2014, kiedy to w kwietniu zaprezentowano finalne wydanie nowej wersji Ubuntu 14.04 LTS. Ale czy ktoś pamięta jeszcze kernel 3.13, Unity 7 i inne komponenty tego systemu które są już daleką przeszłością? Otóż to. Postępu się nie zatrzyma.

Dlatego po pięciu latach wspaniałej przygody wszyscy użytkownicy Ubuntu 14.04 są proszeni o wzmożoną czujność. A nawet gotowość do przejścia na najnowsze wydanie LTS (Ubuntu 18.04 LTS).

Jeżeli ktoś z przyczyn biznesowych jest uzależniony (przynajmniej przez jakiś czas) od 14.04, to Canonical wyciągnie do niego pomocną dłoń. Trusty Tahr umrze w kwietniu 2019 roku, ale emanacja jego jestestwa pozostawiona na serwerach lub deskoptach będzie wspierana w ramach ESM.

Extended Security Maintenance został zaprezentowany po raz pierwszy dla Ubuntu 12.04 i jest programem umożliwiającym aktualizowanie systemu o krytyczne poprawki bezpieczeństwa. Nawet pomimo oficjalnej „śmierci” dystrybucji. W ten sposób każdy kto zdecyduje się na ten komercyjny (ESM) model wsparcia, może spokojnie przygotować swoją infrastrukturę do wdrożenia nowego Ubuntu. Nie jest do końca określony termin takiego wsparcia. Zapewne poprawki będą wydawana, dopóki zainteresowane osoby będą opłacały subskrypcję.

Tak czy owak, bywaj Trusty 14.04. Te pięć lat minęło nie wiadomo kiedy. Choć pewnie większość użytkowników dokonała przesiadki zaraz po premierze Ubuntu 16.04 LTS. 

Post navigation

32 comments for “Ubuntu 14.04 Trusty Tahr podłączony pod ESM

  1. 26 lutego, 2019 at 15:49

    Wręcz przeciwnie. Unity było jednym wielkim błędem pod względem technicznym (wymagało paczowania bibliotek systemowych, opierało się na przestarzałych rozwiązaniach takich jak compiz; słowem: było sklejone na siłę). Dla całej linuksowej społeczności lepiej jest, gdy Canonical swoje wizualno użytecznościowe cele próbuje osiągnąć wtyczkując gnome-shell. I tak zbyt dużo jest środowisk na rynku linuksowym, a zbyt mało rąk do pracy.

    Wiem, że to niepopularna opinia i zostanę za nią osrany, obrzygany i ukrzyżowany: dla Linuksa najlepiej byłoby, gdyby na rynku pozostały tylko GNOME i KDE (i ew. menadżery okien standalone), a reszta popierdółek typu XFCE, MATE, Cinnamon umarła. Naprawdę — jest zbyt dużo do pracy w jednym środowisku, a zbyt mało rąk do pracy.

  2. Grzegorz Woś
    26 lutego, 2019 at 16:10

    Skupienie się na kilku środowiskach-OK. Ale ubicie XFCE/MATE/Cinnamon to trochę za dużo. Na niektóre komputery GNOME I KDE się nie nadają.

  3. 26 lutego, 2019 at 16:35

    Oczywiście, że się nadają, co najmniej GNOME. Rzuć okiem na GNOME Flashback.

  4. 5 lipca, 2019 at 20:29

    Oczywiście, rozumiem. Jednak wciąż uważam, że lepiej korzystać z GNOME i doinstalować *oficjalną* wtyczkę, która dodaje pasek na dole z otwartymi oknami (ta wtyczka jest domyślnie włączona w sesji GNOME Classic używanej domyślnie w RHEL-u, która jest jeszcze czymś innym niż GNOME Flashback) niż korzystać z gorszych jakościowo rozwiązań takich jak Cinnamon czy XFCE.

    Za GNOME stoją technologie, których inne środowiska takie jak XFCE, LXDE, Cinnamon czy MATE biernie używają (a które najintensywniej testowane są pod GNOME, jako że ich developerzy użwają GNOME). Za GNOME stoi sztab ludzi i kilka ważnych w IT firm (takich jak Red Hat, Intel) — ludzie, którzy nie zawsze podejmują najlepsze decyzje i nie zawsze dobrze komunikują społeczności, o co im chodzi, ale przynajmniej mają jasno wytyczony cel i wizję. XFCE za to robi pięć osób na krzyż.

    Jako przykład: funkcja niezbędna dla grafików — możliwość ustawienia profilu koloru — pojawi się dopiero w następnym stabilnym wydaniu XFCE, Bóg wie kiedy, może w 2020, GNOME ma to od ponad 10 lat, tak mi się wydaje. Spróbuj dodać/zmienić konto użytkownika, ustawić datę/godzinę, skonfigurować drukarkę w XFCE/MATE/LXDE — nope. Musisz zainstalować niestandardowe narzędzia, niedopasowane do używanego środowiska takie jak system-config-printers czy blueman. Hitem jest dla mnie Xubuntu, które domyślnie preinstaluje userom gnome-system-tools — okna konfiguracyjne kont użytkowników i daty i godziny z GNOME 2, ledwo paczowane żeby w ogóle sie uruchamiały.

    Jestem z Linuksem od 2014 roku. Od samego początku z XFCE (najpierw Xubuntu, potem Linux Lite, Manjaro, teraz Arch). Nie tylko używam, ale też czasami wysyłam drobne pacze, czasem też zadaję pytania devom różnych desktopów, wchodze w polemikę. Na początku byłem hejterem GNOME i wszystko co z nim związane wrzucałem do kosza (np. CSD w GTK3). Potem zacząłem tworzyć gtk3-mushrooms, bibliotekę gtk3 spaczowaną dla DE innych niż GNOME. (To jest właśnie to, inne desktopy używają technologii GNOME, dopasowanych pod GNOME.) Ale nie poprzestałem tylko na paczowaniu. Zacząłem też rozmawiać z programistami GNOME i próbować zrozumieć ich perspektywę.

    Wysłałem do twórców XFCE zgłoszenie błędu w menadżerze okien, który ujawnia się tylko z konkretnymi aplikacjami, a który jest krytyczny — powoduje crash całego WM. Wysłałem w grudniu, do dziś brak reakcji. Wysłałem zgłoszenie błędu do gnome-shell, że szuka motywów w złym folderze (niezgodnym ze standardem XDG), drobna pierdoła — reakcja na następny dzień. Widać wyrażną różnicę w ilości deweloperów i tego, jaki nakład czasu mogą przeznaczyć na pracę nad swoim DE.

    Inna sprawa to jakość. MATE to środowisko od nekrofili dla nekrofili. Wzieli sobie kod GNOME2 i pudrują trupa, żeby się uruchamiał. Zamiast naprawiać bugi i interesować się przyszłościowymi sprawami jak np. wsparcie Waylanda — oni brudzą i rozwalają kod wszystkich appek MATE, żeby ikony w menu. Kopiują dziadosko napisany kod dodający ikony do menu kontekstowych kilka razy w różnych aplikacjach, zamiast po prostu usunąć te ikony (bo są zdeprecjonowane w GTK3) i zając sie ważniejszymi sprawami.

    Testowałem MATE, LXDE, Cinnamon, pracowałem lata na XFCE. Każde z nich
    ma jakieś problemy, a to dlatego, że stoi za nimi za mało ludzi, a to
    dlatego, że twórcy GNOME zmienili coś w SWOICH technologiach, które
    tamte DE sobie pożyczają i coś się posypało, a jak nie to dlatego, że dany fork GNOME (np. Cinnamon, MATE) nie ma jeszcze fixa, który jest już dawno załatany w
    oryginale.

    W Thunarze (menadżerze plików XFCE) lubię bardzo
    widok kafelkowy. Niestety nie ma go w Nautilusie (menadzerze plików
    GNOME), ale kiedyś był, lecz twórcy go usunęli. Dowiedziałem się czemu —
    znalazłem dyskusję na liście dyskusyjnej. Otóż po prostu był bardzo podobny do widoku ikon (lecz z tekstem obok, a nie pod ikoną), a w dodatku trudny do utrzymania. Autor programu stwierdził, że woli, aby widoku były tylko dwa (lista i ikony), a nie trzy (+ kafelki), ale bardziej dopracowane, takie „polished”. Biorę to, akceptuję takie podejście.

    Od kilku tygodniu na dwóch laptopach przeprowadzam stopniową migrację z XFCE do GNOME. Przykro mi to mówić, jedynie GNOME i KDE ma sens, reszta to gówno zlepione po godzinach. Za GNOME (i za KDE mam nadzieję też) stoją sponsorzy, firmy używające tego DE jako domyślnego w swoich, często komercyjnych dystrybujach Linuksa. Naprawdę, z dwojga złego wolę mniej funkcjonalne i nieco bardziej hmmm dziwne, ale dopracowane DE (jak GNOME), niż super-duper konfigurowalne, ale robione po godzinach przez trzech kolegów na krzyż. Nie podoba mi się GNOME, przyzwyczajam się właśnie, ale to jest kwestia kompromisu — wole takie, które troche mniej mi się podoba, ale dopracowane.

  5. gambu00
    26 lutego, 2019 at 18:30

    Też tak wcześniej myślałem. Nie wiem czy komponenty unity były klejone na siłę, ale rezultat jest taki, że wszystko jest sklejone lepiej niż w gnome, albo kde. W unity czuć, że cały interfejs stanowi jedność, a każdy jego element w pełni wykorzystuje swój potencjał. Żadne środowisko nie ma takiej dbałości o detale i strasznie mnie to teraz wkurza. Unity zrobiło wszystko, by rozpieszczać swoich użytkowników i ułatwić pełne wykorzystanie możliwości tego środowiska. Wszystko w nim jest po coś i praktycznie każdy klawisz coś robi, a wystarczy przytrzymać klawisz Windows i odkrywa wszystkie swoje tajemnice. No kurde, jedyne środowisko które szanuje ludzi.

  6. redram
    26 lutego, 2019 at 18:51

    W moim przypadku właśnie wprowadzenie Unity było kroplą która przelała czarę. W efekcie pożegnałem się z Ubuntu.

  7. gambu00
    26 lutego, 2019 at 13:52

    Porzucenie Unity to smutna regresja, a nie postęp. Żałuję, że zakochałem się w nim dopiero stosunkowo niedawno. Teraz każde inne środowisko wydaje się amatorskie i czuć dużo braków. Jak żyć?? xD

  8. trb
    26 lutego, 2019 at 21:19

    To samo powiedziałbym o dystrybucjach – ze społecznościowych wystarczyłby Debian i Arch, bo rzeczywiście się różnią w teorii i praktyce. Całą resztę dałoby się załatwić rozbudowanym instalatorem i paroma paczkami w repo.

  9. trb
    26 lutego, 2019 at 21:19

    Z trójki XFCE/MATE/Cinnamon tylko to pierwsze jest lżejsze od KDE, przy czym dotyczy to tylko czasu startu. U mnie Plasma na starcie zjada ok. 350 MB, procesor w okolicach zera, a dzięki efektom Kwin wszystko wydaje się płynniejsze nawet na starym sprzęcie. Inna sprawa to stabilność, ale da się przeżyć 😉

  10. Grzegorz Woś
    26 lutego, 2019 at 16:54

    Szczerze przyznam że nie lubię GNOME. Idea paska zadań nie znajdującego się w innym miejscu niż na dole jest dla mnie nie do pojęcia. Wiem że są różne gusta, ale ja wolę mieć wybór. Patrzę na ten GNOME Flashback, jakoś Cinnamon bardziej do mnie przemawia. Wizualnie przede wszystkim.
    Personalnie zostawiłbym trio KDE/XFCE/Cinnamon (choć nie zaprzeczam że GNOME jest u ciebie lepszym wyborem, obiektywnie). Ale jak pewien anonimowy komentator dawno temu zauważył- nie nam decydować na co deweloperzy darmowych środowisk poświęcają swój czas. Niestety taki urok Open Source.

  11. pavbaranov
    26 lutego, 2019 at 22:18

    Zgodziłbym się, gdyby… wyeliminować tu Debiana i wprowadzić np. OpenSUSE czy nawet Fedorę 🙂

  12. amadex
    26 lutego, 2019 at 23:46

    Haha xD Mało brakowało, abyś mnie śmiechem zabił xD KDE lżejsze od MATE? Chyba nie w tym wymiarze, bo przecież Plasma jest najcięższym ze wszystkich środowisk! Żeby nie było bardzo lubię KDE i uważam za jedno z najlepszych DE, ale na moim starym kompie niezbyt żwawo działa, w odróżnieniu od właśnie MATE, który działa równie płynnie jak XFCE

  13. amadex
    26 lutego, 2019 at 23:55

    Mam identyczne odczucia. Obecny GNOME ma masę błędów, a Unity bardzo dobrze działało

  14. pavbaranov
    26 lutego, 2019 at 23:55

    Masz absolutną rację, że Debian (bo już nie „rodzina debianowatych”) dostępna jest na największą ilość architektur (co ma swoje dobre i złe strony) – pytanie jednak jaka jest popularność przynajmniej niektórych spośród tych architektur, bo dla mnie to taka sztuka dla sztuki.
    Podobnie jak również masz rację, że są to dystrybucje z dużymi społecznościami. Nie mam jednak żadnej wiedzy, czy społeczność np. samego Debiana nie jest porównywalna z OpenSUSE czy Fedorą.
    Jeśli zaś chodzi o „wybrakowane repozytoria” OpenSUSE – nie bardzo wiem, gdzie to widzisz, jak i co to znaczy.
    Jeśli chodzi o „błędy” – to pozwolę się nie zgodzić.
    Być może to „moje szczęście”, ale z Debianem mam jak najgorsze wspomnienia. Używając przez kilkanaście lat różnych dystrybucji, jedynie tu spotkałem się z traktowaniem użytkowników rodem jak w najgorszych korporacjach.
    Inna sprawa, że przy przyjętym modelu wydawniczym, obowiązkiem deweloperów Debiana winno być przejęcie całego kodu paczek udostępnianych w Stable i oferowanie dla nich pełnego wsparcia, czego nie robią, pozostawiając użytkowników samym sobie. Dlatego m.in. (bo to nie wszystkie zarzuty, jakie wobec Debiana można mieć) twierdzę, że jest ta dystrybucja mogłaby zniknąć, a jedyną jej obecną siłą jest łatwość tworzenia jego dystrybucji pochodnych. Swoją ścieżką, to ciekaw jestem czy przez przypadek nie jest zainstalowanych na świecie więcej owych pochodnych od samego Debiana.
    Niemniej jednak, stawiając serwer pewnie bym i Debiana rozważał.

  15. trb
    26 lutego, 2019 at 23:10

    Pewnie każdy ma własne typy, ale rodzina debianowatych włada nie tylko biurkami (widać to choćby po wsparciu przeróżnych zewnętrznych firm na linuksa),ale jest także dostępna na największą liczbę architektur. Moim zdaniem Fedora czy OpenSuse nie ma niczego specjalnego, czego nie byłoby na debianowate – no może poza YASTem, ale ten mógłby być dostępny jako paczka/paczki skoro to otwarte źródła. Mają za to gorsze, wybrakowane repozytoria, dużo mniejszą społeczność i więcej błędów – ale to ostatnie to moje szczęście po prostu 😉 Te dwie i tak będą istnieć, bo są wersjami testowymi do swoich komercyjnych odpowiedników.

  16. Grzegorz Woś
    27 lutego, 2019 at 10:32

    RAM to jedna kwestia, druga to obciążenie procesora. Cinnamon nie ma takich błędów sprawiających że usługa indeksowania pożera 100% zasobów. Co do reszty środowisk się nie wypowiem bo nie wiem.

  17. pavbaranov
    27 lutego, 2019 at 10:47

    To nie błąd, a niewłaściwa konfiguracja lub korzystanie lub błąd po stronie deweloperów danej dystrybucji w jego implementacji. Baloo uruchomione i 0% CPU 🙂

  18. Grzegorz Woś
    27 lutego, 2019 at 11:06

    Nie dzieje się to zawsze, ale kilka razy do roku muszę czyścić index baloo bo zużycie zasobów świruje. W konfiguracji programu nie grzebię bo nie mam po co. Co do implementacji – jest to możliwe, aczkolwiek rozwiązanie problemu znalazłem na forum zupełnie innej dystrybucji sooo…

  19. zbgns
    27 lutego, 2019 at 11:07

    To ja ujawnię się tutaj jako sierota po Unity. Po przesiadce na Gnome Shell odczułem silne pogorszenie tzw. user experience: wolniejsze i lagujące (wynikające z wycieków pamięci, ale jak sądzę nie tylko), brak global menu i HUD, sporo innych drobiazgów do których zdążyłem się przyzwyczaić w Unity. Miałem świadomość, że to Unity było powiązane sznurkiem i polepione taśmą klejącą, ale w użytkowaniu było bezproblemowe, a dodatkowo bardzo ergonomiczne dla użytkownika. Tylko z czasem zaczynało widać, że się starzeje, co interpretowałem jako zastój związany z przekierowaniem zasobów na tworzenie Unity 8, którego nie dane było doczekać. Rozumiem, że krok był konieczny, bo rozwijanie odrębnego środowiska to jakby ślepa ulica więc może w sumie dobrze, że w końcu to ubili Unity. Ale jak już musiała nastąpić przesiadka na Gnome Shell, to przynajmniej Canonical mógł dołożyć jakiejś wtyczki do środowiska graficznego (szczególnie global menu), żeby dotychczasowi użytkownicy mieli chociaż namiastkę dotychczasowego Unity. Tymczasem tylko zaadaptowali tę atrapę z bocznym menu. Używam Gnome Shella już 10 miesięcy, a dalej mam nawyki z Unity.

  20. Grzegorz Woś
    27 lutego, 2019 at 12:21

    Strasznie irytujące. Konfigurację już kilka razy wywalałem do domyślnych. Jedyne co zmieniam przy KDE to motyw na ciemny, domyślnie zainstalowany. Distro OpenSuse Tumbleweed, bo chyba wcześniej nie pisałem. Roling relase więc wersja raczej świeża. Problem widziałem też wypłynął (z rozwiązaniem, przebudowa indeksu) na forum Archa.

  21. Grzegorz Woś
    27 lutego, 2019 at 10:19

    Mógłbym napisać to samo- tylko że mój sprzęt akurat uciąga KDE, więc korzystam. Dla mnie środowisko najfajniejsze, ale już mam problem nazwać je najlepszym.

  22. pavbaranov
    27 lutego, 2019 at 11:46

    Pokazałem jedynie możliwe problemy. Jeśli musisz czyścić index, to warto się jednak zastanowić nad konfiguracją. Inna sprawa, że nowsze wersje KF5 lepiej sobie z tym radzą (nie wiem, której używasz) i w istocie, w którymś wydaniu (nie pamiętam już którym) był jakiś błąd.
    Ogólna rada – pamiętaj, że baloo głupieje np. przy „zerowych plikach” (np. wadliwe dowiązania, których choćby w paczkach ikon ze store.kde.org sporo).

  23. trb
    27 lutego, 2019 at 20:47

    Nie korzystam z usługi indeksowania, więc pewnie dlatego mam zużycie procka w okolicach zera. Tak jak napisał pavbaranov, to pewnie jakiś bug. Większość dotyczy włączonego indeksowania po zawartości, na początku możesz spróbować wyłączyć tę opcję.

  24. trb
    27 lutego, 2019 at 21:26

    W OpenSUSE zawsze brakowało mi kodeków i sterowników w repo dystrybucji, szczerze mówiąc nie wiem jak jest teraz więc możecie mnie sprostować. Teoretycznie SUSE ma lepszą infrastrukturę, automatyczne testowanie (cokolwiek to znaczy), dokumentację itd – ale w praktyce zawsze działało u mnie ociężale i z błędami, dlatego jestem do niej zrażony.

    Wrzuciłem Debiana i pochodne do jednego worka, bo z tego co widziałem, wszystkie forki są albo w 95% Debianem Stable/Testing z domieszką własnego repo (które równie dobrze mogliby wrzucić do backportów), albo 99% snapshotem z Sida jak wszystkie Ubuntu.
    Debian i Arch to dystrybucje całkowicie niezależne, czego chyba nie można powiedzieć o OpenSUSE i Fedorze – proponuje je także z tego względu jako dystrybucje „uniwersalne”.

  25. Artanis
    28 lutego, 2019 at 1:12

    Dalej używam Unity na głównym kompie (Ubuntu 16.04), ale z tym szanowaniem i rozpieszczaniem… Masa ludzi płakała i googlowała za przywróceniem klasycznego traya. Póki się dało, to spoko, a potem Mark to zablokował. Niby jest do tego dodatek, ale nie wygląda on zbyt pro…

  26. pavbaranov
    28 lutego, 2019 at 8:06

    Nie pamiętam sytuacji, gdzie sterowniki i kodeki, które są w Debianie nie byłyby również w OpenSUSE. Nie wiem zresztą o jakie Ci chodzi. Kodek to gstreamer (w kilku wersjach). Sterowniki? Większość jest w kernelu, a jego rozszerzenia są w repozytoriach.

  27. pavbaranov
    28 lutego, 2019 at 8:06

    Od początku użytkowania Plazmy (czyli od 5.1) problem z baloo pojawił mi się bodaj 2x. Raz było to związane z tym, że próbował zindeksować coś, czego nie było, a drugim razem już nie pamiętam o co mu chodziło (bodaj o przerwaną indeksację). Mam jednak wyłączone z indeksowania szereg miejsc, które wg mnie są bez sensu – w moim przypadku – domyślnie indeksowane (np. mam katalog, gdzie buduję paczki, gdzie powstaje w krótkim czasie mnóstwo plików itp.). Zużycie CPU przez baloo oscyluje w granicach 0% i śladowe ilości RAM.

  28. Grzegorz Woś
    28 lutego, 2019 at 9:46

    pavbaranov napisał właśnie że to nie błąd. Ale cieszę się że wyszło na moje 😉

  29. Artanis
    28 lutego, 2019 at 20:35

    A nie próbowałeś odpalić Unity na 18.04? Ja w tej chwili mam Unity na 16.04 i chyba przy nim zostanę, ale gdybym koniecznie chciał upgrade na 18.04, to pewnie dociągnąłbym Unity.

  30. trb
    28 lutego, 2019 at 21:07

    Kiedyś głupie mp3 wymagało podłączania nieoficjalnego repo, z tej strony wynika że niedawno odbył się jakiś progres, ale np o konwersji za pomocą Handbrake dalej można zapomnieć (do tego nie ma tej aplikacji w repo, pewnie z powodu kodeków właśnie): https://en.opensuse.org/openSUSE:Build_Service_application_blacklist Sterowników do mojego broadcoma też nie ma (wl-dkms).

  31. pavbaranov
    28 lutego, 2019 at 23:55

    Dlatego też są takie repozytoria jak packman: http://packman.links2linux.org/package/handbrake

  32. zbgns
    1 marca, 2019 at 9:27

    Nawet niespecjalnie o tym myślałem. Skoro Unity nie jest już rozwijane i wspierane to niespecjalnie jest sens zostawać przy nim na siłę. Pisałem o wygodzie użytkowania, która spadła z mojej perspektywy. Funkcjonalnie przesiadka na 18.04 dała istotny postęp, taki jak np. domyślną współpracę z iphonami i Google Drive (nie wiem na ile to Gnome, a ile samo Ubuntu pod spodem). Na tych dwóch rzeczach akurat mi zależało, a pod 16.04 trzeba było z tym ostro kombinować (i tak działało w zawodny sposób). Tak więc przesiadkę odebrałem ambiwalentnie, chociaż plusy wynikające z posiadania nowszego systemu z bardziej aktualnymi bibliotekami jednak przeważają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »