przystajnik

Co ma wisieć, nie utonie, czyli kondycja Linuksa w Polsce

Kilka tygodni temu media międzynarodowe ekscytowały się przekroczeniem przez Linuksa progu 2.02% ogólnej liczby użytkowników desktopu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że dane opublikował całkiem poważny i uznany w tej branży serwis – a mianowicie netmarketshare.com. Nie jest to też jakiś jednorazowy błąd statystyczny, gdyż od paru miesięcy możemy zaobserwować minimalne osłabianie się hegemonii wiodącego systemu (jego udziały od kilku miesięcy są poniżej 90%) na rzecz właśnie OS X i Linuksa. Nie jest to też wynik z przyjaznych Linuksowi serwisów typu w3schools.com, gdzie Linuksy zawędrowały już w okolice 6%. No dobrze, ale co nam po takich światowych danych, skoro żyjemy tu i teraz. Czy Linuksa się w Polsce używa? Ku zaskoczeniu wielu, blokowany i tępiony przez większość internautów Gemius.pl, wykazuje udziały Linuksa w naszym kraju na poziomie 2.07%. I to również nie jest dzieło jednorazowego błędu statystycznego, gdyż nasz system krąży wokół tych 2% od dłuższego czasu – parokrotnie już tę granicę przekraczając.

Wykres tendencji wzrostowej akcji Microsoftu? Nic z tego - to idzie Linux

Wykres tendencji wzrostowej akcji Microsoftu? Nic z tego – to idzie Linux


Jak wiemy Gemius.pl zbiera dane statystyczne ruchu internetowego w Polsce monitorując ruch na popularnych serwisach ogólnego przeznaczenia. Wystarczy spojrzeć na wykres, by zauważyć, że od 2013 roku kondycja ciągle przybywa użytkowników konsumujących treści w internecie za pomocą naszego ulubionego systemu. Skok z 1.30% do 2.07% w ciągu trzech lat nie jest może spektakularnym wynikiem, ale pamiętajmy, że omawiamy sytuację systemu którego nie znajdziemy w nurcie masowej dystrybucji. Niemal każdy z osób z owych 2.07% samodzielnie wykonała instalację Linuksa, samodzielnie nauczyła się jego użytkowania i tak dalej. A to już jest niezłe osiągnięcie jak na system wyśmiewany przez masy nierozumiejące idei stojącej za wolnym oprogramowaniem. Co więcej, wszystko odbywa się w kraju, który posiada narodową specyfikę mentalną ukształtowaną przez wieloletnie doświadczenia, zachłyśnięcie się wielkim zachodem i innymi płynącymi stamtąd hedonistycznymi nowinkami.

Oczywiście należy pamiętać, jak bardzo ulotne są te statystyki. Niewielkie wahnięcia nastrojów generują za sobą zmiany nawet w obrębie 1%. Korekcja sposobu zliczania takiego ruchu lub identyfikacji przeglądarek oraz systemów też nie jest bez znaczenia. Ale na dzień dzisiejszy możemy bez większego oporu prostować rewelacje wszystkich, którzy nadal żyją w przeświadczeniu, że na desktopach Linux nie istnieje.

Tematem na osobne rozważania jest pytanie, dlaczego ludzie używają Linuksa. W czasach, gdy wszystko jest łatwe i przyjemne a cudowne rozwiązania są wmuszane nam w ramach darmowych promocji, wciąż istnieje enklawa osób opierających się propagandzie. Wobec masowego charakteru innych rozwiązań, tych upartych użytkowników można by nazwać wymierającym gatunkiem, ale jak widzimy – ich wciąż przybywa. Może to nie jest rewolucja, ale – daje do myślenia, prawda?  

Post navigation

63 comments for “Co ma wisieć, nie utonie, czyli kondycja Linuksa w Polsce

  1. Rav-X
    14 lipca, 2016 at 17:21

    Każdy wzrost popularności Linuksa cieszy. Tak na moje oko, po zakończeniu darmowej aktualizacji do Win10, zakończeniu wsparcia dla starszych Windowsów i z kombinowaniem z abonamentem za system (już są pierwsze sygnały, że M$ coś kombinuje), może jeszcze przybyć tych procentów. Oczywiście ludzie się rozproszą i kto będzie miał kasę, i nie będzie chciał za dużo kombinować kupi komputer Apple z MacOS, ci bardziej bystrzejsi zainstalują Linuksa, a ci co nie mają za dużo kasy i nie chcą kombinować kupią Chromebooki.

  2. 14 lipca, 2016 at 18:20

    „(już są pierwsze sygnały, że M$ coś kombinuje)”
    A sio mi z tymi teoriami spiskowymi, M$ na razie rozważa to tylko w przypadku wersji serwerowej gdzie rzeczywiście może mieć to sens gdy chcemy go wdrożyć tylko na jakiś okres. 😛

    Zresztą M$ nie musi zrezygnować z klasycznej sprzedaży równoległej do wersji abonamentowej. Może za to dwukrotnie podbić cenę, co jak było widać na przykładzie M$O, wcale ZU nie przeszkadza.

  3. megaziuziek
    14 lipca, 2016 at 20:17

    Czytałem artykuły na ten temat już w czasach,gdy zapowiadano Longhorna.
    Microsoft chciał,aby wszystkie kompy były podłączone do neta,i system na zasadzie abonamentu.Nie zrobili tego jeszcze tylko dlatego,że to niewykonalne na razie.Dla mniej potrzebujących ubiegło ich Google z Chromymbukiem.
    To żadne teorie spiskowe,to fakt.I idealny model dystrybucji dla Mikromiękkiego.
    Wszystkie pliki na ich serwerach,abonament płatny zawsze,a nie w momencie nabycia licencji do dzierżawy,w każdej chwili kontrola użytkownika…

    Zresztą powiem coś więcej-sądzę,że za parę lat będzie zakazana sprzedaż nośników danych,na których można coś nagrać,a ich posiadanie będzie nielegalne.
    I to jest wykonalne już niedługo,po to właśnie powstała chmura.
    Wiem,wiem,już słyszę te obiekcje-a gdyby waszemu pradziadkowi,ktoś powiedział,że jak chce sicąć drzewo na swojej posesji,to musi mieć zgodę urzędnika,a okowity nie może pędzić,bo to zakazane,to by uwieżył,że kiedyś tak będzie?Że będzie przymus obowiązkowego szczepienia dzieci,obowiązkowy przymus szkoły,a o programie nie decyduje rodzic,a jakiś urzędnik?

  4. 14 lipca, 2016 at 20:37

    To dla M$ bardzo nieopłacalna strategia, jak mówiłem, mogą wprowadzić abonament, ale równolegle do klasycznej sprzedaży. Ponownie powołam się na M$O – część płaci chory abonament, część ceny podniesione na tyle by dla M$ nie była to żadna różnica. I to samo czeka Windowsa, bo upadnie zanim mieliby okazję do zniesienia klasycznego zakupu (i nie, tronu nie obejmie Linux :P).

    „Zresztą powiem coś więcej-sądzę,że za parę lat będzie zakazana sprzedaż nośników danych,na których można coś nagrać,a ich posiadanie będzie nielegalne.”
    Coś takiego by nie przeszło, zwłaszcza że można robić to bez ryzyka buntu. Wystarczy odpowiednio ogłupić społeczeństwo by samo wszystko przeniosło na chmury. O ile istnienie drzewa powyżej jakiegoś-tam rozmiaru można zweryfikować, o tyle przepływ cennych danych zawsze będzie niekontrolowany. A ktoś kto pomyśli że jest inaczej ostro się na tym przejedzie. 😉

    „przymus obowiązkowego szczepienia dzieci,obowiązkowy przymus szkoły,a o programie nie decyduje rodzic,a jakiś urzędnik?”
    Tu już nie mogę się zgodzić. Szczepienia powinny być obowiązkowe nie z powodu dbania o zdrowie jednostki (to nikogo nie obchodzi) a zapobieganie epidemią. Zawsze istnieje jakiś % niezaszczepionych, ale jeśli odpowiednio duży odsetek ma we krwi tą zbitkę zbawiennych chemikaliów, to nosiciel ma nikłe szanse na spotkanie kogoś podatnego. A epidemie i pandemie to skrajnie niebezpieczne zjawiska, zarówno gospodarczo jak i społecznie, dlatego też zwykły człowiek nie powinien mieć prawa o tym decydować. WHO zrobi to lepiej.

    Co do edukacji – w skrajnych przypadkach może się skończyć gorzej niż nauka w domu, ale zapewniam, znaczna WIĘKSZOŚĆ rodziców nie byłaby w stanie edukować ludzi tak jak robi to szkoła. I to z bardzo prostego powodu, to co dzisiaj jest w podstawie programowej dla 2-3 klasy gimnazjum bywa niezrozumiałe dla rodziców a przypadkowa osoba nie nauczy dobrze czegoś czego sama nie rozumie.
    Koniec końców obowiązkowa edukacja jest korzystna, ponieważ można ustandaryzować wiedzę i wznosić ją na kolejne poziomy. Tak to się rozwijało w Polsce do czasów PiS…
    Nauka w domu skończyłaby się na tym że syn robotnika zostałby robotnikiem, stolarza – stolarzem a ja zamiast iść w kierunku medycyny / informatyki garbowałbym skóry. Jakoś mi się to nie podoba.

  5. Aspa
    14 lipca, 2016 at 20:44

    Dawno temu, gdy jeszcze byłem młody i przystojny, zaczytywałem się ‚Enterami’, ‚Bajtkami’ etc. Lektura tych pism wymagała wiedzy (czyli wysiłku intelektualnego) i pozwalała tę wiedzę poszerzać. Wiele się nauczyłem dzięki temu, osiągając w pewnym momencie status lokalnego guru od komputerów (i pomagając jednemu z moich nauczycieli w liceum napisać dyplom na studiach podyplomowych pozwalajcych mu nauczać raczkujący wtedy w szkolach przedmiot ‚informatyka’. Pomoc polegała na tym, że on wymyślił program, ja zaś go napisałem w Basicu ZX Spectrum i ponownie w Pascalu, z obsługą grafiki w Assemblerze Z-80…).
    Dziś omijam stoiska z prasą komputerową szerokim łukiem, bo w ukazujacych się tu, gdzie mieszkam magazynach są zamieszczane płytkie recenzyjki sprzętu (z akcentem na wygląd) i programów, bzdurne poradniki dla inteligentnych inaczej i sążnisze eseje o zaletach nowych aplikacji dla mediów społecznościowych…
    A w zasadzie omijałem. Od czasu, gdy przełączyłem (prawie) cały domowy dział IT na Linuxa, ponownie zacząłem czytać prasę – właśnie poświęconą naszemu systemowi. Znowu uczę się nowych rzeczy, podziwiam, jak ktoś coś sprytnie zrobił, napalam się na Raspberry Pi jako kolejny sposób aktywnego (intelektualnie) wypoczynku, pasjonuję się ideologicznymi sporami i uporem w propagowaniu naprawdę ciekawych, niezależnych idei, których w świecie powszechnej konsumpcji i korporacyjnego prania mózgów tak bardzo brakuje…
    Uważam, że Linuksa należy propagować choćby wlaśnie z tego powodu, że jego używanie promuje MYŚLENIE, analizowanie, szukanie rozwiązań problemów na własną rękę. Jestem na tyle stary, że byłem świadkiem rozwoju dzisiejszej cywilizacji konsumpcji intelektualnej sieczki, przy której liczy się tylko, by dziś było łatwiej, niż wczoraj… I napawa mnie to obawami o przyszłość…

  6. aaa
    14 lipca, 2016 at 20:59

    Proszę nie zapominać że liczba użytkowników Linuxa jest proporcjonalna do liczby osób rozwijających ten system. Uważam więc że po przekroczeniu 10-15% dalej poleci lawinowo.

  7. megaziuziek
    14 lipca, 2016 at 21:03

    Ok,przypominam tylko że powszechny obowiązek szkolny wprowadził Adolf Hitler.
    Cała historia cywilizacji została określona przez Ciebie jako „nauka w domu”,no cóż…
    🙂

  8. megaziuziek
    14 lipca, 2016 at 21:04

    Haha,zgadzam się:)

  9. megaziuziek
    14 lipca, 2016 at 21:18

    Zgadzam się z przedmówcą,dobrze powiedziane…

  10. megaziuziek
    14 lipca, 2016 at 21:22

    Co ma wisieć,nie utonie,i właśnie wyszedł pare dni temu Digikam 5

  11. 14 lipca, 2016 at 21:33

    Ale nie był pomysłodawcą, pierwsze próby wprowadzenia obowiązku szkolnego miały miejsce chyba w XVII wieku. https://pl.wikipedia.org/wiki/Obowi%C4%85zek_szkolny

    Nieodzownym elementem rozwoju są zmiany, stagnacja oznacza regres.
    Nie wiem czyje to słowa, ale to był ktoś mądry. 😛

  12. 14 lipca, 2016 at 21:38

    Nie, większość rozwijających już siedzi na Linuksie, programiści, dużo grafików itd. To co teraz poprzesiada się na Linuksa to w większości szara masa, której nie chce się zgłaszać błędów nawet mając tak zaawansowane mechanizmy jak te na Windowsie.

  13. Aspa
    14 lipca, 2016 at 21:43

    Prosze nie manipulować! Zapisany ustawowo i realizowny powszechny obowiązek szkolny to w większości systemów prawno-społecznych początek XIX wieku, zatem jakby chwilkę przed Hitlerem. Dyskusja zaś o konieczności jego wprowadzenia (i nieudane z różnych przyczyn próby, bardzo często bojkotowane przez Kościół katolicki…) to wiek XVI i XVII, nawet w Polsce – proponuję poczytać Frycza Modrzewskiego… Moja kochana babcia, która mnie wychowała, chodziła do obowiązkowej, czteroklasowej szkoły powszechnej gdy Adolf był nieznanym, młodym, bezrobotnym malarzem – a to była córka wiejskiego wyrobnika, bez majątku i szans na awans społeczny. Hitler zaprzągł istniejący system powszechnej edukacji do celów propagandowych i indoktrynacyjnych, a to jakby nieco inna para kaloszy… Zresztą nie on pierwszy – tworzenie przez Kościół instytucji edukacyjnych miało dokładnie ten sam cel: indoktrynację i propagandę.
    Ma rację kolega Kamil: przymus jest NATURALNYM składnikiem wspólnoty, kazde zaś państwo jest wspólnotą. Już Arystoteles zidentyfikował Homo sapiens jako ‚zoon politikon’ – zwierzę społeczne, z natur niezdolne do życia poza grupą… Stawiam dolary przeciw orzechom, że nie będziesz w stanie wskazać jakiejkolwiek grupy społecznej na przestrzeni dziejów ludzkości, która by nie wytworzyła struktury społecznej – zawsze nieformalnej, a często sformalizowanej. Socjologowie definiują tę strukturę jako ‚system uprzywilejowań i upośledzeń’ w grupie, co w uproszczeniu przekłada się na jedno słowo – władza. Socjologicznie najmniejsza grupa społeczna to trzy osoby (dla psychologa społecznego taką grupą będą dwie osoby we wzajemnej interakcji, ale dla socjoologa taki model jest zbyt ubogi – nie wszystkie rodzaje interakcji będą w nim możliwe) – i zawsze jedna z nich, lub alians dwu uczestików interakcji, może więcej, niż pozostali. A ponieważ przynależność do grupy jest wartością dla jednostki, jeśli nie zdobędzie ona władzy, podporządkuje się innym, byle by zostać w grupie. A jeśli grupę zmieni, to w tej nowej też będzie uczestnikiem ‚gry o tron’, bo to element ludzkiej natury… Te bardzo elementarne kondycje naszego gatunku, w szerszej i złożonej skali przekładają się na to, że urzędnik (król, przywódca, kierownik integracyjny bądź zadaniowy grupy, najsilniejszy koleś na podwórku, najwredniejszy urka pod celą, najbardziej psychopatyczny menadżer w korpo etc) – będzie decydował, co jest dla ciebie lepsze, a ty się temu podporządkujesz, dobrowolnie lub pod (generalnie akceptowanym) przymusem. I nawet gdy sam zostaniesz takim szefem ze swoimi poglądami – nic się nie zmieni poza tym, ze tym razem to TY narzucisz swoją wolę innym: jeśli wydasz prawo, że to rodzice mają decydowac czy szczepić, czy nie szczepić dzieci, narzucisz swoją wolę lekarzowi – epidemiologowi który uważa, że należy szczepić obowiązkowo, bo dla społeczeństwa (czyli grupy, do ktorej on sam przynależy i czerpie z tego korzyści) jest to lepsze rozwiązanie, niż dobrowolność. I w ten sposób twoje światłe, ‚wolnościowe’ przekonania zamienią się w urzędniczy zamordyzm, jak to się dzieje na tej planecie od zarania ludzkiej cywilizacji.

  14. Aspa
    14 lipca, 2016 at 22:10

    Cholera, ja ostatnio sporo ztrzuciłem – czy w związku z tym zaliczam się do wrogów Pingwina, przyczyniając się do zmniejszenia zasobu jego użytkowników?!
    🙂

  15. Aspa
    14 lipca, 2016 at 22:13

    Ja ostatnio chciałem zgłosić błąd w Windowsie – error code name: Win10 – jak mi się w połowie ważnej roboty ‚na wczoraj’ system zaczął aktualizować. Niby czekał z restartem, ale soft przetsał działać, więc restartować trza było just now… A potem kilkanaście minut kręcenia kółkiem…. No ale nie chcieli słuchać…

  16. 14 lipca, 2016 at 22:25

    To nie bug, to ficzer!

  17. Lio
    14 lipca, 2016 at 22:26

    Dużo w tym zasługi stron, które swoimi artykułami promują linuksa, jak chociażby dobreprogramy.pl

  18. 14 lipca, 2016 at 22:31

    Eimi i jego nienawiść do M$ / WP. <3

  19. Aspa
    14 lipca, 2016 at 22:35

    To mnie właśnie najbardziej wkur… denerwuje!

  20. 14 lipca, 2016 at 22:43

    Ależ co takiego? Przecież to czysty „postęp”! Może mi jeszcze szanowny Pan powie, że 2 motywy to ograniczone możliwości personalizacji??? Widać że nie idziesz Pan z duchem czasu. *spojrzenie politowania*

  21. megaziuziek
    14 lipca, 2016 at 23:28

    Dziwne,że zwolennik Linuxa opowiada się za przymusem…
    Linux=wolnośc wyboru
    Windows=przymus.
    I nie ważne,czy licencja,czy na kupionym sprzęcie,czy abonament-zawsze pojawia się w kontekście użytkowania słowo „musisz”…
    „Nieodzownym elementem rozwoju są zmiany, stagnacja oznacza regres”
    Zgadzam się,zważ tylko,że czasem te „zmiany” wprowadzają regres celowo.

  22. megaziuziek
    14 lipca, 2016 at 23:35

    „nic się nie zmieni poza tym, ze tym razem to TY narzucisz swoją wolę
    innym: jeśli wydasz prawo, że to rodzice mają decydować czy szczepić,
    czy nie szczepić dzieci, narzucisz swoją wolę lekarzowi – epidemiologowi
    który uważa, że należy szczepić obowiązkowo, bo dla społeczeństwa
    (czyli grupy, do której on sam przynależy i czerpie z tego korzyści)
    jest to lepsze rozwiązanie, niż dobrowolność.”

    No brawo.Myślisz,że mając wybór,w kwestii szczepienia własnych dzieci,w kwestii ochrony MOICH dzieci,narzucam wolę lekarzowi?
    BTW:Znasz kawał o różnicy między teorią a praktyką?

    BTW-2:Poprawiłem dwie literówki,mam nadzieję,że mi wybaczysz tą ingerencję w twórczy potencjał?

  23. 15 lipca, 2016 at 0:22

    „Dziwne,że zwolennik Linuxa opowiada się za przymusem…”
    Dziwne że użytkownik Linuksa odpowiada się za brakiem poczucia należności do społeczności i świadomej chęci jej ochrony, bo tym jest właśnie szczepienie i edukacja. Rzeczą którą człowiek dał radę osiągnąć dopiero po tysiącach lat – wspólnym działaniem na rzecz ugrupowania.

    „Linux=wolnośc wyboru
    Windows=przymus”
    Gdyby Windows bym przymusem dalej miałbym go na PC. 😛

    „Zgadzam się,zważ tylko,że czasem te „zmiany” wprowadzają regres celowo.”
    Dlatego zmiany powinny być pozytywne. Zresztą nawet te złe są lepsze od braku, człowiek zawsze się czegoś nauczy, na błędach w końcu najłatwiej.

  24. Aspa
    15 lipca, 2016 at 8:43

    ‚No brawo.Myślisz,że mając wybór,w kwestii szczepienia własnych dzieci,w kwestii ochrony MOICH dzieci,narzucam wolę lekarzowi?’

    Lekarz epidemiolog odpowiada za bezpieczeństwo epidemiologiczne kraju może sobie poowiedzieć: ‚myślisz, że działając w celu ochrony całej populacji, w kwestii wypełnianai MOICH obowiazkow, za których wypełnienie odpowiadam karnie, narzucam wolę jakiemuś neurotycznemu tatusiowi?!’
    Oczywiście, że narzuca. I oczywiście – w dyskutowanym przypadku TY narzucisz te wolę jemu. Popatrz obiektywnie: to, że można dopuścić nieszczepienie to są TWOJE przekonania. To, że trzeba ZMUSIĆ całą populację do szczepień, jest ptrzekonaniem wielu lekarzy (popartym mocnymi dowodami naukowymi). W szczepieniach nie chodzi – wiem, brutalne – o ochronę TWOICH dzieci. Chodzi o ochronę społeczeństwa przed kosztami chorób zakaźnych: leczenia, absencji w pracy, kosztów społecznych (renty, zasiłki dla osieroconych dzieci etc). Szczepienie wiąże się z ryzykiem, to fakt. Jeśli ja podejmę to ryzyko i zaszczepie swoje dzieci, wszyscy inni rodzice w szkole także tak zaryzykują, ty zaś nie – to nasze ryzyko pozwoli twemu dziecku żyć bezpiecznie w ramach tzw. ochrony populacyjnej. Ja ryzykuję (choćby minimalnie, ale jednak), ty korzystasz. Not fair… Jeśli ja zaryzykuję i zaszczepię, zaś wiekszość rodziców – nie, próg ochrony populacyjnej zostanie przekroczony, kilkadziesiąt dzieciaków w szkole zachoruje, kilkoro umrze, reszta będzie kalekami – moje zdrowe i pracujące dziecko będzie w przyszłości ponosić koszty rent dla nich, płacąc wyższe podatki, ja zaś poniosę wydatki związane z absencją ich rodziców w pracy, podczas opieki nad chorym dzieckiem.

  25. megaziuziek
    15 lipca, 2016 at 9:01

    „nie zrozumie prosty lud nigdy potężnej duszy władcy, dlatego musi
    świszczeć knut i muszą dręczyć go oprawcy. Gdy car prorocze ma widzenia,
    zawsze je spłyci cham i łyk. Dlatego muszą być więzienia, turma i
    lagier, kat i stryk.”
    Janusz Szpotański-Towarzysz Szmaciak

  26. Aspa
    15 lipca, 2016 at 9:47

    Szpot nabijał się z realiów PRL. Władza zaś (szerzej – struktura społeczna w ujęciu socjologicznym) istnieje WSZĘDZIE, w każdej, najmniejszej grupie nieformalnej, w każdym państwie, w każdym z nielicznych plemion amazońskich łowców i zbieraczy – bo jest cechą naszego gatunku. A gdzie jest władza, tam jest przymus. Narzucanie woli jednych – innym. Gdy Szpot nabijał się z ‚dworu’ Gmułki, w Stanach, Japonii, Francji etc, etc jacyś tamtejsi cesarze narzucali swoje wizje społeczeństwu, tyle, że w opakowaniu demokracji, bez dodatku ‚ludowej’.
    Fajnie, że cytujesz klasyków polskiej literatury satyrycznej, ale może oprzyjmy dyskusję na faktach: pokaż mi proszę istniejącą (teraz, lub w przeszłosci) grupę społeczną, w której nie istnieje (lub nie istniał) wzmiankowany system uprzywilejowań i upośledzeń? Wojsko, policja, sądy, administracja każdego szczebla, system podatkowy – to wszystko są instytucje używające PRZYMUSU, by narzucić jednostce to, co uważają za słuszne – dla dobra wspólnoty. I wszystkie w takiej czy innej formie istnieją w KAŻDYM państwie.
    Jeszcze 100 lat temu (wciąż żyją ludzie, którzy mogą pamiętać tamten czas!) w interesie wspólnoty było prowadzić wojny w regularnych odstępach czasu – to oznaczało rzeź dziesiątek, setek tysięcy i cierpienia milionów, ale nikt o to nie dbał – zmuszano ludzi do służby w armii i tracenia życia, ba – wielu uważało to za przywilej! Gdy ja byłem młody MUSIAŁEM wstąpić do armii i przejść przeszkolenie w dziedzinie zabijania, licząc się jednocześnie z tym, że sam mogę zostać zmuszony do służby w jednostce skazanej na anihilację w wypadku konfliktu zbrojnego. Gdy byłem jeszcze młodszy widziałem wokół siebie ludzi po polio – nie był to miły widok (siostra mojej babci zaliczała się do tego grona). Dziś armia w Polsce jest dobrowolna (częściowo, na wypadek wojny wszyscy mogą być zmuszeni do służby), dzieciaków po polio nie widuje się wcale. Struktura przymusu w kwestii służby wojskowej ulegla zmianie – bo zmieniły się okoliczności. Jednak nie w przypadku polio – jeśli przestaniemy OBOWIĄZKOWO szczepić wszystkie dzieci, ta straszna choroba wróci.

    BTW. Znam.
    BTW-2. Dziękuję za poprawienie JEDNEJ literówki – zamiast ó wstawiłem o. W drugim przypadku – dwukropek był użyty jak najbardziej poprawnie, zastąpienie go przez Ciebie przecinkiem zmienia tzw. moc wypowiedzi.
    Ty zaś w swoim poście dwukrotnie zapomniałeś o spacji po dwukropku, jeśli już szukamy sobie niedoskonałości w realizacji twórczego potencjału 🙂

  27. etmoon
    15 lipca, 2016 at 10:08

    Polecam przeczytać pierwszy tom takiego klasyka sf jak ,,Fundacja” Asimova. Jest tam pokazane co stało się z wielkim Imperium jak do wiedzy o działaniu reaktorów atomowych miała dostęp tylko kasta inżynierów ,,z ojca na syna”. Jak przyleciał przybysz z innego systemu, w którym edukacja jest powszechna i możliwość wyboru ścieżki rozwoju edukacyjno – zawodowego zależy od jednostki i jej uzdolnień pokazał powszechność zminiaturyzowanych urządzeń na małe reaktorki atomowe. Po większość szczegółów odsyłam do powieści.

  28. kryspin013
    15 lipca, 2016 at 10:27

    I co z tego że wprowadził go Hitler? To ma być argument w dyskusji? To nie jest tak, że jak daną osobę uważa się za złą to ta osoba wszystko robi źle. Hitler też wprowadził zakaz palenia jeszcze wtedy jak wszyscy lekarze polecali je dla organizmu jako coś zdrowego. Nie wpadaj w radykalizm jakiś.

  29. etmoon
    15 lipca, 2016 at 12:20

    Dobrze jest widzieć jak systemy uniksopodobne wychodzą z cienia i dostają coraz więcej wsparcia od twórców komercyjnych i producentów sprzętu.

  30. Ozjasz Goldberg
    15 lipca, 2016 at 14:15

    Twoje rozumowanie jest trochę upośledzone ponieważ próbujesz przekonywać, że jeden przymus jest lepszy od drugiego. To jak z wyższością Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy.
    Przy okazji Jezuici mieli dobry wpływ na edukację i gdyby nie oni to pewnie dalej kosilibyśmy sarmackie włości.

    Zaś co do samej wolności wyboru. Wychodzisz z założenia, że każdy jest równy. Piękne socjalistyczne hasło, będące sztandarem ZSRR, niestety rzeczywistość pokazała, że nawet w socjalizmie są potrzebujący i bardziej potrzebujący. To samo głosił wspomniany już pan – jeden z najwybitniejszych socjalistów. Trzeba się pogodzić w końcu z tym i dać możliwość wyboru.
    Jeśli koncerny farmaceutyczne są tak pewne swoich wynalazków, to dlaczego zamiast ludzi przekonywać zaletami i badaniami jak inni przedsiębiorcy, pokupują rządzących? Skąd ta obawa? Czyżby te ich wynalazki nie były takie super?

  31. Roman syn Ryżu
    15 lipca, 2016 at 22:50

    Ludzie używają Linuksa bo mają stare komputery. Albo są programistami i im się to podoba.

  32. Roman syn Ryżu
    15 lipca, 2016 at 22:56

    Pitolenie hipstera.
    Jak ktoś chce to dozna rozwoju intelektualnego na każdej platformie. Jak widać ty potrzebowałeś sporo samoograniczenia, żeby do tego dotrzeć. Ale ostrzegam, emocje i technologia prowadzi do wypalenia.
    Bądź mężczyzną.

  33. pavbaranov
    16 lipca, 2016 at 9:47

    Mam nowe komputery, nie jestem programistą, ale używam. Znaczy się – nie istnieję 🙂

  34. Leinnan
    16 lipca, 2016 at 18:01

    Polecam magazyn „Programista”

  35. 16 lipca, 2016 at 21:16

    Eh, dzięki za przytoczenie klasyki klasyk… Aż sobie chyba odświeżę całość – kiedy to ja czytałem. Lata świetlne temu. Ale przetrząsania antykwariatów aby skompletować całą serię to nie zapomnę nigdy 🙂 (wtedy księgarnie były… inne).

  36. Jarek Bugajski
    17 lipca, 2016 at 22:19

    Mam takiego laptopa Asus z i5 i dwoma kartmi graficznymi w tym jedna Nvidii.Jak Ósemka jakoś fajnie na nim chodziła,tak Dziesiątka chodzi beznadziejnie,nawet po świeżej instalacji.System bardzo długo startuje na tradycyjnym dysku.Nie wiedzieć czemu ten laptop ma problemy z dyskami SSD.Ma zaledwie 3-4 lata.Kusi mnie żeby zainstalować na dysku SSD jakiegoś Minta,albo Ubuntu i zobaczyć jak będzie chodził.Laptop używany jest prawie wyłącznie do internetu i nie przeze mnie.Mam komputer stacjonarny,który ma płyte główną z chipsetem P-35 i czterordzeniowego Xeona,ale na nim Dzisiątka chodzi jak marzenie.Mimo wszystko nie trawię Windowsa i na moim głównym blaszaku króluje tylko Kubuntu 14.04,bo 16.04 jest jeszcze niedorobione.Przykładem jest brak miniaturek filmów.

  37. megaziuziek
    18 lipca, 2016 at 14:05

    Czytałem,jak również Bradbury’ego,Lema,Dicka,i dziesiątki innych.To,co dziś się dzieje,pisarze przewidzieli 50-100 lat temu.

  38. megaziuziek
    18 lipca, 2016 at 14:06

    Wprowadził tez przymusowe badania płuc dla robotników,bezpłatne.

  39. 18 lipca, 2016 at 20:37

    „Należy zwrócić uwagę, że tego typu możliwość planuje się wprowadzić jedynie w sektorze biznesowym. Microsoft nie przewiduje na chwilę obecną stworzenia możliwości subskrypcji dla użytkowników domowych, opcja ta ma dotyczyć jedynie systemu Windows 10 Enterprise.” 😛 Ale nie przeczę że mogą to zrobić, po prostu nie wykluczą możliwości klasycznego zakupu.

  40. Enzoo - zielony jak Mint
    6 sierpnia, 2016 at 18:20

    Linux ma już 2.33 %. Gdzie jest szklany sufit?

  41. Dobrecki
    21 września, 2017 at 21:45

    Tak mi się wspomniał temat, na fali aktualnych wydarzeń, rodziców „porywających” swoje dziecko w Białogardzie.
    Można tu zrozumieć tęsknotę polskich(?!) lekarzy i biurokratów za niemieckim porządkiem. Takiemu doktorowi Mengele żaden polaczek nigdy spod igły nie zwiał i sobie doktorek mógł wstrzykiwać co tylko zechciał… a tu proszę, cała rodzina prysnęła bezczelnie za granicę i jeszcze pyskują.

    Ale do rzeczy. Powyższy tekst kolegi @Aspa tak mnie wzruszył, że postanowiłem sobie go skopiować dla potomnych. Taki altruizm w czasach dzisiejszej, powszechnej znieczulicy trzeba uwieczniać i przekazywać dalej, żeby pamięć o tak troskliwych i bezinteresownych ludziach nie zaginęła.
    http://wstaw.org/m/2017/09/21/zrzut.jpg

  42. Pseudodrummer
    21 września, 2017 at 22:19

    Tak,dokładnie:P

  43. Aspa
    22 września, 2017 at 13:07

    Naprawdę?! Naprawdę kolego Dobrecki widzisz analogię pomiędzy zbrodniarzem i sadystą, potworem w ludzkiej skórze – Josephem Mengele i przymusem (łagodnym zresztą) ze strony państwa, by osiągnąć wysoki poziom wyszczepienia populacji i w ten sposób ograniczyć lub zniwelować choroby zakaźne?!

    Ty też, zakładam, jesteś ofiarą przymusu państwowego, bo przymusowo byłeś poddany edukacji. Mało tego – przymusowo płacisz podatki, by utrzymać armię, policję, nauczycieli i całą resztę. Więcej – to przymus państwa sprawia, że nie pracujesz za darmo, bo państwo przymusza pracodawców do przestrzegania praw pracowniczych. Ale w każdym przypadku jest to przymus łagodny – jeśli twoi szanowni rodzice nie chcieliby posyłać się do szkoły, to nikt by ich za to nie zagazował, nie strzelił w potylicę, nie rozdzielił, by słabsze z nich zginęło natychmiast a to silniejsze umierało dłużej, wycieńczone głodem i bezsensowną pracą ponad siły. A tym, kolego Dobrecki, zajmował się doktor Mengele.

    Tak się składa, ze w mojej rodzinie były zarówno osoby, które zginęły w obozach koncentracyjnych jak i takie, które zdołały przetrwać. Jestem na tyle stary, że z tymi drugimi miałem jeszcze okazję porozmawiać i świadomie zadać im kilka pytań. Zakładam, że tobie nie było to dane, skoro lekką ręką przyrównujesz przymus w wykonaniu demokratycznego państwa (KAŻDEGO demokratycznego państwa na tej planecie, tak przy okazji, bo kazde państwo zmusza do czegoś swoich obywateli wbrew ich woli) do przemysłowego szlachtowania tysięcy ludzi.

    A to, że autorzy goownoburzy (autorzy do spółki z jakimś doktorkiem z przerostem ego) zwiali i pyskują nie dowodzi niczego – złodzieje, gwałciciele i alimenciarze też mają taki zwyczaj. Jak rozumiem w twoim mniemaniu czyni ich to czystymi jak te lelyje a ich racje – udowodnionymi?!

    Drugiej części twojej wypowiedzi komentował nie będę, bo dowodzi ona jedynie, że o ile potrafisz czytać, o tyle zrozumienie tekstu bardziej złożonego, niż wpis celebrytów z Azja Express na FB zdecydowanie przerasta twoje zdolności. Podpowiem jedynie, ze opisałem mechanizm społeczny i założenia medyczne stojące za przymusem powszechnych szczepień. Użycie pierwszej osoby liczby pojedynczej (ja, moje…) to tylko tzw. zabieg retoryczny. Rzecz do ogarnięcia w okolicach 4 klasy szkoły podstawowej za moich czasów, ale ciebie widać przerasta… Zamiast JA podstaw sobie Kowalski albo Smith, albo nawet Dobrecki – to nie jest ważne – ważny jest tok rozumowania wyjaśniający zjawisko, którego wywód dotyczy.
    Powyższe też sobie skopiuj. I czytaj od czasu do czasu, zanim wysilisz się na komentowanie kolejnych wpisów. Mniej się ośmieszysz…

  44. Dobrecki
    22 września, 2017 at 22:18

    Hehehehe! A któreż to zdanie wywołało u kolegi tak obfity potok inwektyw?! Bo zdawało mi się że piszę bezkonfliktowo raczej. 😀

    Nie potrafię się odnieść do treści powyższego postu w sposób konstruktywny. Opisywana w nim rzeczywistość zbyt mocno wykracza poza znane mi realia, tak kulturowe jak i moralne. Więc przepraszam, ale zmilczę.
    Poturlam się ze śmiechu po podłodze w całkowitym milczeniu. 😀

    Co do komentowania kolejnych wpisów… jakoś ostatnio nie mam potrzeby się tu zbytnio udzielać.
    😉
    Okazało się że nie moje klimaty. Więc kolega w końcu może śmiało rozwinąć swe skrzydła.

    Dzięki za poprawę humoru przed snem. 😉

  45. Mala Mi
    23 września, 2017 at 9:34

    Co ty piszesz??
    Zabranie praw do wlasnego dziecka i zrobienie oblawy policyjnej i w mediach w calym kraju to dla ciebie jest lagodny przymus???
    Ta kobieta urodzila debilu! Powinna byc teraz otoczona wyjatkowa opieka i spokojem, dziecko tez!! A nie scigana i szczuta jak wsciekly pies.
    Takich jak ty powinni leczyc. Przymusowo
    @ Dobrecki, ty masz chyba tez nierowno pod sufitem. Z takimi zwyrolami nie mozna sie cackac a trzeba im od razu pokazac ich debilizm w oczy!!

  46. Dobrecki
    23 września, 2017 at 14:26

    @Mala_Mi Ależ wy mnie wkręcacie. 😉

    Z tym pokazaniem to jest mały problem. Bo Aspa to jest typowa „szczekaczka internetowa”.
    To znaczy że przekonywanie go do czegokolwiek ma tyle sensu co kopaniem się z koniem.

    Dlaczego?
    Ty czy ja w czasie rozmowy jesteśmy ograniczani naszą kulturą, moralnością, religią, mamy ludzkie wątpliwości i granice przyzwoitości których przekraczać nie chcemy.
    „Szczekaczka internetowa” nie ma takich zahamowań. O ile ciebie interesuje dojście do porozumienia, ustalenie prawdy czy zawarcie innego kompromisu, o tyle osobnika takiego interesuje tylko to żeby cię przegadać. Zdominowanie cię w rozmowie jest jego jedynym celem(!), poczytaj sobie jego wypowiedzi jeśli nie wierzysz.
    Nazwanie poszczucia kobiety w połogu razem z dzieckiem całą krajową policją i mediami, „łagodną represją” to wcale nie jest najdziwniejsza z jego wypowiedzi.

    Zauważ że nie ma dla takiego osobnika rzeczy świętych, nietykalnych albo wyższych wartości których nie obrzuciłby gnojem dla osiągnięcia własnego celu. Czyjaś religia, dobre wychowanie, uczucia patriotyczne, przywiązanie do wartości rodzinnych… są dla niego słabościami przeciwnika, które należy wykorzystać do pokonania tegoż. Wszystko to potrafi przerobić, przeliczyć i nagiąć dla własnej korzyści, całkowicie „na zimny rozum”.

    Ty godzisz się na ograniczenia przyzwoitego człowieka, bo zależy ci na ustaleniu faktów i na życiu nadal wśród tych ludzi, nie chcesz za przeproszeniem „srać” tu gdzie jeszcze będziesz bywać. Nie chcesz deptać uczuć i wartości innych ludzi.
    „Szczekaczka internetowa” nie ma takich zahamowań, nigdy nie ma też wątpliwości(!). Ona chce wyłącznie cię przegadać i zgnoić, za każdą cenę i przy użyciu wszelkich dostępnych sztuczek erystycznych! A klimat który potem powstaje uważa za swoje środowisko naturalne, wręcz dąży do poszerzenia go.

    Inna rzecz że ignorowanie tych osobników prowadzi do zawłaszczania przez nich przestrzeni medialnej. Ale to już inny temat.

    Wiem że trochę przydługo, ale odpisałem ci na szybko. Zanim zacznę weekend. 😉

    Pozdrawiam.

  47. Aspa
    23 września, 2017 at 14:35

    Następna, która czyta, ale nie rozumie… Jakaś epidemia?!
    Łagodny przymus w moim tekście dotyczy obowiązku szczepienia. Obława policyjna dotyczyła sytuacji, gdy rodzice zniknęli z noworodkiem zabranym ze szpitala i nie można było ustalić jego losu. To są DWIE RÓŻNE SPRAWY, ja pisałem jedynie o JEDNEJ z nich, tej pierwszej. Jeśli nie wierzysz, przeczytaj moje wpisy jeszcze raz, na spokojnie i ze zrozumieniem.
    Jeśli ty wyjdziesz domu z tym swoim dzieckiem, które urodzisz (jak już dorośniesz…) i nie będzie z tobą kontaktu przez czas dłuższy, niż zwykle jesteś bez kontaktu z bliskimi – to TAKŻE zostaną uruchomione procedury prawne, podjęta akcja właściwych służb etc.
    Przymus szczepień jest łagodny, bo masa ludzi (niestety) nie szczepi i nic im nie jest. Gdyby to był ostry i bezwzględny przymus, to dzieci zabierałaby policja i oddawała po zaszczepieniu, albo nie oddawała wcale, tylko kierowała do domów dziecka. Rozumiesz tę subtelną różnicę, czy nadal za trudne?
    Co do reszty – jestem ojcem. Kiedy moja żona rodziła – była otoczona spokojem i opieką. Jeśli mieliśmy jakieś uwagi co do procedur medycznych czy prawnych – wszystko ustalaliśmy i wyjaśnialiśmy na spokojnie PRZED porodem, a dwukrotnie były to porody (i ciąże) podwyższonego ryzyka. Wszystko się da, tylko trzeba chcieć, jeśli zaś zdarzą się sytuacje wyjątkowe, konfliktowe czy błędy z drugiej strony (lekarze nie są nieomylni i są tylko ludźmi, czasem złymi), to są inne metody, niż wynoszenie dziecka ze szpitala i ukrywanie się z nim. O ile wiem, dziecko o którym mowa urodziło się na trzy lub cztery (zależnie, jak liczyć) tygodnie przed terminem a to ZAWSZE jest sytuacja o podwyższonym ryzyku, bo normalna, fizjologiczna ciąża trwa około 40 tygodni, przy czym wahania od 38 do 42 są uznawane nadal za normę. Wszystko, co się wydarzy PRZED 38 tygodniem ciąży jest kwalifikowane jako podwyższone ryzyko dla dziecka.
    Widzisz, ja to wiem z praktyki, jako ojciec, który się do tej roli wraz z żoną przygotowywał i – sadzę – sprawdził. Na jakiej podstawie ty wydajesz swoje sądy? Prawa matki do dziecka? Uważasz, ze to prawo jest bezwzględne? A co z prawem DZIECKA do opieki medycznej zgodnej z najlepszym stanem wiedzy medycznej? To już jest nieważne? Jeśli twoje poetyckie określenie ‚zwyrol’ pod moim adresem pochodzi od ‚zwyrodnialec’ – to kim ty jesteś, uzurpując sobie prawo WŁASNOŚCI do innego człowieka?!

  48. Aspa
    23 września, 2017 at 14:38

    Że się nie potrafisz odnieść w sposób konstruktywny – to wiem, dałeś dowód wielokrotnie. Że nie rozumiesz aspektów opisanych nieco bardziej abstrakcyjnie, niż przedmiot aukcji na Allegro – to też wiem. Nic nowego zatem…

  49. Korab
    23 września, 2017 at 21:38

    Ludzie, jak czytam sobie antyszczepionkowców i zwolenników teorii prof. Jaśkowskiego (miałem nieprzyjemność poznać) to myślę sobie, że to dobrze że takie persony narażają swoje dzieci na uszczerbek na zdrowiu. Niech się sami wykończą bo faktycznie jest to zagrożenie dla społeczeństwa.

    Są w cywilizowanym świecie pewne przymusy i jest jakaś ich przyczyna. Jeśli się nie podoba to spadajcie do bangladeszu, tam będziecie mieli super niezależną opiekę medyczną.

  50. Pseudodrummer
    24 września, 2017 at 9:34

    Że nie potrafisz zrozumieć argumentów,innych niż Twoje-to wiem,dałeś dowód wielokrotnie.Że usiłujesz swoim wypowiedziom nadać „naukowy” charakter,choć opierają się bardziej na wiedzy z onetu&spółka,niż na faktach-to tez wiem.Że brak podziwu dla Twojego intelektu,którego potencjał jest uwolniony w twoich postach,powoduje atak ad personam-nic nowego
    Miłego dnia-i życzę,abyś robił to,w czym się sprawdzasz najlepiej,pozwalając skromnej reszcie podziwiać uroki bloga Salvadhora,bez ryzyka narażenia się na offtop,w postaci tematów nie mających nic wspólnego z Linuxem.

  51. Mala Mi
    24 września, 2017 at 13:55

    @ Dobrecki
    Nie uwierzylabym ci ze tacy zwyrodnialcy istnieja, ale widze to czarno na bialym powyzej. To jest chore! mi jest na to brak slow po prostu

    @ Aspa Piszesz ze jestes ojcem. Bardzo mi zal twojej rodziny. Naprawde czytajac co piszesz czuje cholerny bol w sercu.

    A kiedys myslalam ze kastraci sa nieszkodliwi.

  52. Mala Mi
    24 września, 2017 at 14:00

    Nastepny bandyta!
    Podejdz tylko do moich dzieci a swoich juz wiecej miec nie bedziesz.

  53. Korab
    24 września, 2017 at 21:20

    Nie zamierzam podchodzić. Sama je wykończysz mitomańskimi teoriami pseudonaukowymi na temat zdrowia. Proponuję od razu dietkę bezglutenową, olejki kokosowe, zero cukru i laktozy. Słońce też szkodzi więc lepiej dziecko w piwnicy trzymać, szczególnie z uwagi na chemtrails’y 😀

  54. Korab
    25 września, 2017 at 11:01

    Jest jeszcze inny problem natury moralnej i prawnej którego nie zauważyłeś. Lekarz ma obowiązek zadbać o zdrowie pacjenta. Co by było gdyby przedwcześnie urodzone dziecko zmarło na skutek nie udzielonej mu pomocy? Prokuratura wszczęłaby dochodzenie przeciwko opiece medycznej i całkiem możliwe, że padłby wyrok wskazujący lekarza (tudzież dyrektora albo inny personel medyczny) jako winnego niedopełnienia wszystkich czynności mających na celu zabezpieczenie zdrowia dziecka. Nie można umywać rąk od odpowiedzialności.
    Jeśli widzisz na ulicy, że rodzice nie udzielają pomocy dziecku i nie pozwalają innym pomóc to myśl jest taka, że coś tu nie gra.

  55. Korab
    25 września, 2017 at 11:14

    Jeszcze jedno bo chyba czegoś nie rozumiesz.
    DZIECKO NIE JEST TWOJĄ ANI NICZYJĄ WŁASNOŚCIĄ. Nie możesz robić z dziećmi wszystkiego na co masz ochotę, nie można go również poddawać eksperymentom medycznym a za taki uznać można odmowę do szczepień i opieki medycznej.
    Jeśli więc jako ratownik medyczny podejdę do Twoich dzieci aby udzielić im pomocy a Ty użyjesz wobec mnie przemocy (niezależnie z jakim skutkiem) to będziesz miała kłopoty.
    Jeszcze raz powtórzę.
    Nie jesteś właścicielką swojego dziecka!

  56. Dobrecki
    25 września, 2017 at 17:55

    Oto typowy gestapowiec w akcji, @Mala Mi.
    On ma prawo, więc ty musisz! On ma za sobą naukę, badania, rację i aparat opresji!!
    Wyczuł matkę kochającą swoje dzieci i z tej wiedzy zrobił automatycznie bat na nią. Jak rekin kiedy wyczuje krew ofiary. On musi dominować! On musi cię przegadać! Nie licząc się z niczym i z nikim. Tak jak pisałem wyżej.
    Dokładnie tacy osobnicy wstrzykiwali naszym dziadkom trujące świństwa w obozach. Potem twierdzili że „oni tylko wykonywali rozkazy”.

    Darmo tłumaczyć takiemu co to rycerskość, współczucie, miłość rodzicielska, uczucia wyższe, czy po prostu bycie człowiekiem. Jego upośledzony umysł nie zna takich wartości. Dla niego to jest twój słaby punkt.

    @Mala Mi Braki mi słów żeby przeprosić cię za rzucenie linka do tej strony. Miało być śmiesznie a zostałaś sterroryzowana i zastraszona jako kobieta i matka, narażona na ataki psychopaty. Przepraszam najmocniej.

  57. vel_el
    25 września, 2017 at 19:37

    „… jakoś ostatnio nie mam potrzeby się tu zbytnio udzielać.
    ;)”

    hi, hi…..’nadaję na podobnych falach 🙂

  58. vel_el
    25 września, 2017 at 19:43

    „….. reszcie podziwiać uroki bloga Salvadhora,”

    składam podpis__’pseudojazzbassfender 😉

  59. vel_el
    25 września, 2017 at 19:49

    „Ależ wy mnie wkręcacie. ;)”

    oki, ‚w(Y)kręcam się sam
    – (idę spać) 🙂

  60. Korab
    25 września, 2017 at 21:02

    Tak, tak, jak ktoś ma inne zdanie niż twoje to jest gestapowcem i doktorem mengele. Normalnie gadasz jak sam prezes.

    Tymczasem Twoje rozumowanie w prostej linii łączy się z narodową miłością do anarchii i sarmackiego sobiepaństwa, które doprowadziły do rozbiorów i upadku Rzeczypospolitej. Dzięki takiemu rozumowaniu dalej mamy psy na krótkich łańcuchach, palenie odpadami i zwyczajowe łamanie przepisów na drogach. Zmienisz zdanie dopiero wtedy gdy sprawa zacznie dotyczyć Ciebie osobiście. Gdy nieszczepiony „w imię rycerskości i uczuć wyższych” pies ugryzie cię w łydkę i otrzymasz serię zastrzyków w tylną część ciała to może nieco nabierzesz szacunku do praw społeczności w której przebywasz.

    Nic cię nie obchodzą inni, najważniejsze żeby się samemu nażreć i mieć przy tym jak najwięcej swobody.

    Pewnie jesteś jednym z tych buraków, którzy urządzają sobie disco party z grillowaniem na publicznej plaży. Bo przecież nie będzie plebs Jaśnie Panu Dobreckiemu mówił jak ma się zachowywać.

  61. Dobrecki
    29 września, 2017 at 9:21

    https://wolnemedia.net/ukrywaja-badania-na-szkodliwosc-szczepionek/

    Tak, wiem, wiem. Ciebie i tak nie przekonam. I nie mam też takiego zamiaru.
    Ten link jest dla osób które by jakimś cudem czytały ten wątek i mogłyby się dać przekonać że naprawdę nie ma badań wskazujących na szkodliwość szczepionek.
    Badań i opracowań takich jest masa, trzeba jedynie wytknąć czubek nosa poza strumień propagandy i reklam z mediów głównego nurtu.
    Może czasami warto wyjść trochę poza strefę komfortu, żeby na przykład swojego słodkiego bobaska nie zamienić w odmóżdżony, bezwładny ciężar dla wszystkich, na powiedzmy jakieś 40 lat?

  62. Aspa
    29 września, 2017 at 10:32

    Dziękuję za rzeczowy i spokojny argument.
    Tak, wiem – jest masa publikacji wskazujących na szkodliwość szczepionek. Tyle, że większość z nich odnosi się do pojedynczych przypadków, obserwacji w określonym środowisku itp. Jeśli zadasz sobie trud przeczytania ŹRÓDEŁ tych publikacji a nie tylko ich streszczeń, omówień czy wyrwanych z kontekstu fragmentów i zastosujesz naukowe zasady krytycznej oceny tych prac (falsyfikacja założeń, metodologii i wyników) to zrozumiesz, że większość z nich NIE OPISUJE obiektywnej rzeczywistości, tylko zaobserwowane zjawiska nierzadko przefiltrowane przez pryzmat poglądów autora.
    Podobnie istnieje wiele, bardzo wiele publikacji argumentujących za dobroczynnym wpływem powszechnych szczepień na zdrowie populacji ludzkiej. Tyle, że ludzie o twoich poglądach bez czytania i prób falsyfikacji w oparciu o aparat naukowy zakładają, ze te publikacje są ‚opłacone przez koncerny’.
    Zostawmy wobec tego publikacje i porozmawiajmy o faktach.
    1. Tak, szczepionki szkodzą. Czasem, w niewielkim promilu przypadków. Szkodzą jak KAŻDY LEK czy procedura medyczna: umrzeć lub zapaść w śpiączkę można na fotelu dentystycznym, po wzięciu inhalatora przeciw objawom astmatycznym, na skutek przyjęcia suplementu diety, podczas operacji laparoskopowego usunięcia wyrostka robaczkowego, czy podczas całkiem prawidłowo przebiegającego porodu.
    2. Na pewno istnieją dzieci, których zdrowie pogorszyło się po podaniu szczepionki, czasem trwale i nieodwracalnie. Na pewno są też przypadki zgonów związanych ze szczepionkami. Tak jak na pewno istnieją dzieci, których zdrowie pogorszyło się nieodwracalnie po próbie zjedzenia kęsa pieczywa. Lub przypadki śmierci z tym związane. Przed kilku laty mieszkałem po sąsiedzku z rodziną, w której doszło do takiej tragedii na cudownych rodzinnych wakacjach – jedno z dwuletnich bliźniąt zadławiło się odrobiną posiłku, rozdrobnionego i podanego przez ojca. Dziecko zmarło, choć jego matka jest pielęgniarką a jej brat – także obecny podczas zdarzenia – lekarzem. Robili co mogli, ale chłopca nie uratowali. I na pewno nie była to jedyna taka tragedia w skali kraju, kontynentu czy świata, która się w tamtym roku wydarzyła. Zakażmy karmienia dzieci?
    Ale wróćmy do naszych faktów…
    3. Umieralność okołoporodowa noworodków PRZED wprowadzeniem procedur medycznych i medycznie nadzorowanego porodu, w czasach, gdy kobiety rodziły w zgodzie z intuicją, naturą i wiedzą swych matek, babć i cioć. Porównaj z tym samym wskaźnikiem dzisiaj w krajach, gdzie te wszystkie procedury są standardowo stosowane – to tyczy się przypadku rodziców, którzy porwali dziecko ze szpitala. Dane znajdziesz w każdej sensownej bibliotece naukowej – polecam roczniki statystyczne, czyste dane bez nadmiaru interpretacji.
    4. Umieralność dzieci i dorosłych na choroby zakaźne obecnie wyszczepiane przed wprowadzeniem obowiązkowych szczepionek i po tym fakcie, a także ilość powikłań i niepełnosprawności z tymi chorobami związanych. Znowu – polecam czyste dane statystyczne.

    Wiem i rozumiem, że każda choroba dziecka jest tragedią dla rodzica. Wiem to jako rodzic, który od kilkunastu lat przeżywa radości, ale i niepokój, strach i stres związanych z wychowaniem dzieci. Wspierająca cię tu koleżanka nazywa mnie ‚zwyrolem’, bo mam inne poglądy niż ona. Ocenia na ile dobre i szczęśliwe dzieciństwo mają moje pociechy, bo zakłada, ze dobre i szczęśliwe może być tylko takie dzieciństwo, jakie ona uzna za dobre i szczęśliwe. Przypuszczam jednak, że sama nigdy nie musiała jechać w środku nocy z omdlewającym na skutek silnej infekcji wirusowej dzieckiem do szpitala – ja tak, niestety. Nigdy nie musiała przewijać, karmić, dbać o zapewnienie zdrowych posiłków, ubrań, zabawek, książek, małych i wielkich radości, pocieszać po szkolnych niepowodzeniach czy martwić się wysypką, gorączką albo bólem brzuszka. Ja tak, wielokrotnie, ale nie miałem z tym nigdy problemu bo kocham moje dzieci, są dla mnie esencją mojego życia. A mimo to – jak na zwyrola przystało – każde z nich zaszczepiłem na wszystkie wymagane szczepienia i kilka dodatkowych. Dlaczego? Bo zwyczajnie WIEM, że jeśli ja nie zaszczepię i inni nie zaszczepią, to skutki będą o wiele, wiele gorsze dla tysięcy dzieciaków, milionów w skali świata, w tym BYĆ MOŻE także dla moich. Zaszczepiłem je tak, jak zawożę je do dentysty choć wiem, że niektóre procedury stomatologiczne (podanie znieczulenia na przykład) mogą zamienić moje dzieci w roślinę albo nawet zabić.
    Gdy córka została zakwalifikowana na obóz naukowy w Portugalii, na co ciężko pracowała przez cały rok – to wsadziłem ją do samolotu choć wiem, że te czasem ulegają awarii lub stają się obiektem ataku terrorystycznego i odsetek ocalonych pasażerów jest w takich przypadkach raczej niski. Czy zachowałem się jak zwyrol, ryzykując jej życiem? Nie… Zwyczajnie oceniłem, ze korzyści dla mojego dziecka z otrzymania nagrody za ciężką pracę w szkole, z możliwości poznania innych dzieci z całego świata, którzy dzielą jej pasje i zainteresowania, z możliwości zdobycia odrobiny samodzielności i bagażu doświadczeń, poznania innej kultury etc. – są o wiele, wiele większe, niż ryzyko związane z podróżą. Dokładnie tak samo jest ze szczepieniami: większość, zdecydowana, przytłaczająca większość dzieci NIE MA jakichkolwiek skutków ubocznych, ma za to masę korzyści przez resztę życia. I są na to proste, liczbowe dowody w zestawieniach statystycznych: bez komentarzy, bez grantów od ‚big farmy’, bez interpretacji. Wystarczy wziąć kalendarz, sprawdzić kiedy na danym obszarze wprowadzono dane szczepienia i/lub obowiązkowe procedury i patrzeć, jak w kolejnych latach spadała ilość śmierci, zachorowań, powikłań.
    Zrób sobie takie ćwiczenia, zamiast wyszukiwać w Sieci kolejne zastawienia linków, wyselekcjonowanych na podstawie słów kluczowych w celu potwierdzenia z góry założonej tezy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »