przystajnik

Opensource żywi i broni

W społeczeństwie panuje przekonanie, że z Linuksem i opensource jest jak z każdym niegroźnym hobby. Dobrze, że się je ma, choć w większości przypadków nie przynosi to żadnego wymiernego pożytku i skutecznie może nam doczepić etykietkę niegroźnego odchyleńca. Niemniej potęga kodu źródłowego opensource napędza całe dziedziny komercyjnego świata, a korporacje prześcigają się w poszukiwaniach fachowców od wolnego oprogramowania. Tak, dobrze przeczytaliście – dzięki profesjonalnej znajomości Linuksa można liczy na intratne posady z uposażeniem ponad branżowy standard. Badania nad tym sektorem rynku przeprowadziło Linux.com oraz Dice.com i wykazują one jednoznacznie, że Linux to znacznie więcej niż wielu mogło sądzić do tej pory.

dice-tlf-2016-open-source-infographicPrzepytano prawie 5000 profesjonalistów od opensource oraz 400 łowców talentów z różnych agencji. Wyniki wykazują wzrostową tendencję zapotrzebowania na fachowców sprawnie obracających się w nowoczesnych technologiach. Wszystko za sprawą masowych wdrożeń i wykorzystywania w wielkim biznesie takie rozwiązań jak Docker, OpenStack, CloudStack, samego Linuksa, metod jego konteneryzacji i ogólnej obsługi sieci. Najbardziej poszukiwani są specjaliści z dziedzin:

  • 65% — Open source talent
  • 59% — Linux talent
  • 74% — Opening for developers
  • 58% — DevOps talent
  • 51% — OpenStack and CloudStack expertise
  • 60% — Application developers
  • 21% — Experts in networking
  • 14% — Security experts
  • 8% — Experience in containers

Jest to wynikiem gwałtownego rozwoju możliwego dzięki wykorzystaniu opensource do tworzeniach nowych technologii i usług. Opensource stało się katalizatorem innowacyjności i pozwoliło wielu firmom zbudować swoją potęgę. Jednak cała sprawa ma charakter rozwojowy i zapotrzebowanie na specjalistów wciąż rośnie. Zależą od nich nie tylko firmy stricte zarabiające dzięki opensource (Canonical, Red Hat, IBM, Oracle, SUSE) ale i inni branżowi tytani ściśle wykorzystujący wolne oprogramowaniem.

Jednak ponieważ Linuksa nie nauczymy się w szkole, osobom chcącym pogłębiać swoją wiedzę pozostaje samokształcenie i nieliczne kursy i certyfikaty. Tym samym liczba takich fachowców z zacięciem jest stosunkowo niewielka wobec potrzeb rynku. To powoduje, że firmy na globalną już skalę walczą i kuszą kandydatów coraz to lepszymi pensjami i bonusami (87% twierdzi, że ciężko znaleźć kogoś od opensource). Sami zatrudnieni w tej branży cenią sobie jednak przede wszystkim nie pensje i dodatki, ale właśnie możliwość obcowania z nowoczesnymi technologiami (18%), uczestnictwo w ciekawych projektach (31%) i motywacyjny charakter współpracy ze społecznością (17%).

Zatem jeżeli komuś zależy na poważnej i ciekawej pracy, kierunek rozwoju wydaje się jasny. Nawet pomimo tego, że „dla Linuksa nie ma gier i Photoshopa”.
 

Post navigation

30 comments for “Opensource żywi i broni

  1. Dobrecki
    11 maja, 2016 at 10:46

    To tak jak wszędzie, gdzie trzeba samodzielnie myślących ludzi o otwartych umysłach. Tacy są zwykle poszukiwani i dobrze opłacani, choć przeważnie dzieje się to jakoś po cichu.
    Coś jak w tym powiedzeniu o prawdzie, że jest wpierw wyśmiewana, potem zaprzeczana, a na koniec okazuje się oczywista.

    Ballmera można nie kochać, ale że Open Source będzie zabójczym rakiem dla jego firmy, to przewidział bezbłędnie.

  2. pukaczu
    11 maja, 2016 at 16:18

    „Ballmera można nie kochać, ale że Open Source będzie zabójczym rakiem dla jego firmy, to przewidział bezbłędnie.”
    Taktyk 😉

  3. devpad
    11 maja, 2016 at 16:37

    Kiedyś każdy biznes opierał się na tajemnicy, każdy piekarz, murarz, dekarz strzegł skrzętnie wiedzy tajemnej o swoim zawodzie tak aby nikt inny nie wiedział jak robi się daną rzecz. Dziś wiedza jest wolna i każdy chętny może iść do szkoły i nauczyć się wszystkiego… Jakość owoców pracy weszła na wyższy poziom, gdy klienci mogli wybierać szybko wyeliminowali partaczy. Dziś jesteśmy świadkami upowszechnienia się standardów. Mamy standardy budowy komputera, standardy komunikacyjne, formatów danych… Chyba nikt nie chciałby powrotów do czasów wojny producentów komputerów takich jak Amiga, Atari czy Apple (poza kilkoma podstarzałymi fanatykami poszczególnych marek ;-), drogich niekompatybilnych z niczym innym klamotów… Czego nam brakuje to open source, dziś producenci oprogramowania bazują na monopolach w związku z czym nie muszą się za bardzo przejmować rozwojem, jakością czy bezpieczeństwem… Gdy już Open Source spopularyzuje się biznesie, firmy będą zmuszone konkurować jakością, tak jak dziś muszą to robić wszyscy piekarze (lub ceną, co też jest dobre). Open Source to jedyna droga w biznesie technologicznym.

  4. kwazi
    11 maja, 2016 at 17:40

    Teraz nawet wśród producentów samochodów i w ich komputerach pokładowych króluje Linux, nawet Tesla ma Ubuntu. A inne też nie tylko Androidy.

  5. nya
    11 maja, 2016 at 20:56

    Oprogramowanie własnościowe póki co ma się bardzo dobrze i w pewnych dziedzinach Open Source nie ma szans z nim konkurować możliwościami i kulturą pracy. Bardzo chciałbym zobaczyć opensourcowe odpowiedniki choćby takich programów jak Ableton Live, Reaktor, Izotope RX, Melodyne, czy TraxPro Vocal Extraction, ale obawiam się że nie dożyję. Społeczność nie jest w stanie czegoś takiego wytworzyć bo są to programy zbyt złożone, a jednocześnie dość niszowe. Te dwa ostatnie to chyba są oparte na technologii obcych, Open Source taką nie dysponuje 😉

  6. Koliberek
    12 maja, 2016 at 6:53

    Proszę, nie!
    W moim ulubionym serwisie taki babol…
    Napis na chorągwi „żywią y bronią” napisany był w takiej polszczyźnie, jaka wtedy obowiązywała. Na naszą dzisiejszą tłumaczy się to: „żyją i bronią. Nie zginęli i walczą za Ojczyznę.
    Poprawcie, proszę, tytuł, bo wstyd.
    Co nie umniejsza mojej dla Was sympatii 🙂
    Pozdrawiam serdecznie
    Koliberek

  7. 12 maja, 2016 at 7:40

    No to jest dobra koncepcja, ale skąd w takim razie na chorągwi z tym hasłem kłosy i kosy? Tzn. kosy to już wiemy, ale czy kłosy lub nawet cały snop można interpretować jako przejaw istnienia w sensie życia? Z odrobiną uporu i pisarskiej elokwencji pewnie można, bo czyż natura nie jest „żywa”… Ale późniejsze pokolenia nie miały problemu z użytkowaniem tego hasła w znaczeniu żywienia i bronienia (vide gazetki konspiracyjne).

  8. Dobrecki
    12 maja, 2016 at 8:51

    A mi się bardziej podoba tłumaczenie na „Życiem i orężem”. I ono przynajmniej ma jakiś sens.
    Ale tak czy siak dziękuję za zwrócenie uwagi na ciekawy temat, błąd powtarzany na co dzień, kompletnie bezrefleksyjnie.
    Co do @salvadhor:disqus -a, myślę ze jakkolwiek nie napisze, będzie dobrze. To żaden babol, to jego „licentia poetica”.

    Faktycznie, „żyje i walczy” byłoby chyba poprawniejsze, ale za to groteskowo patetyczne, niczym w portalach tworzących dziś sieczkę dla trzody chlewnej, zwaną „infotainment”.

  9. Dobrecki
    12 maja, 2016 at 9:03

    Który samochód ma Androida na pokładzie?! Napisz proszę, żebym mógł tę markę omijać szerokim łukiem przy zakupach.

  10. Dobrecki
    12 maja, 2016 at 9:43

    „Dziś wiedza jest wolna i każdy chętny może iść do szkoły i nauczyć się wszystkiego…”
    – Tu się nie zgodzę, szkoła jest nie po ty by uczyć ale żeby tresować i przycinać do równej miary niepokornych. Z perspektywy moich lat widać to wyraźnie.
    – „Nauczyć się wszystkiego” i owszem, przewidzianego do nauki przez … aktualny obóz rządzący i siły biznesowe nim kierujące. Nie nauczysz się dziś w szkołach niczego co nie pasuje na przykład koncernom naftowym czy farmaceutycznym, o produkujących żywność nawet nie wspominając. Patrz oczywiście też: zabijanie wszelkich pomysłów na napędy alternatywne dla wykorzystujących paliwa kopalne, oczernianie wszelkich metod leczenia alternatywnego, trucie na gigantyczną skalę całych wręcz pokoleń(patrz – waga Amerykanów i eksplozje cukrzycy oraz nowotworów).

    „Jakość owoców pracy weszła na wyższy poziom, gdy klienci mogli wybierać szybko wyeliminowali partaczy”.
    – I całkiem przypadkiem klienci dziś latają za towarem najtańszym(nie tylko zubożeni Polacy, na Zachodzie też panuje podobny trend „bycia cwanym” i kupowania tanio, co jakimś cudem najbardziej służy supermarketom), lub szeroko reklamowanym, który w obu wypadkach psuje się miesiąc po upłynięciu gwarancji?

    „…firmy będą zmuszone konkurować jakością, tak jak dziś muszą to robić wszyscy piekarze (lub ceną, co też jest dobre)”
    – Znów muszę cię zmartwić. Firmy zrobią dokładnie to samo co piekarze, czyli znajdą substancje i technologie pozwalające na uzależnienie od siebie klienta, po czym walną maksimum przewidzianej przez normy chemii do swoich produktów. Na koniec przedstawią ci swój produkt w sposób maksymalnie dla ciebie atrakcyjny, choć z prawdziwą wartością nie będzie on miał niczego wspólnego.
    Po czym zostanie ci on sprzedany za pomocą sztuczek typu – szczuplutka, atrakcyjna seksualnie dziunia z bagietką wkładaną zalotnie w słodkie usteczka, na gigantycznej reklamie, plus rozpylacze syntetycznych zapachów przy stoiskach „piekarniczych”. Piekarniczych w cudzysłowie, bo to co dziś jest sprzedawane w supermarketach jako „wypiek miejscowy” to chemiczna mieszanina zaprawiona konserwantami i syntetycznym smakiem, mrożona i importowana z Rumunii albo wręcz z Chin. Której wartość odżywcza jest porównywalna z garścią piasku z plaży publicznej.

    Nie zrozum mnie źle, nie krytykuję sensu tego co piszesz, dziś jest lepiej niż kiedyś w bardzo wielu aspektach.
    Ale nie mogę też zamykać oczu, tam gdzie robi się nas ewidentnie w balona, z wyraźną szkodą dla nas i dla naszych dzieci.

  11. nya
    12 maja, 2016 at 10:17

    W takim razie niech ktoś poprawi wpis na Wikipedii, bo tam widnieje inne wyjaśnienie.

  12. devpad
    12 maja, 2016 at 14:48

    o to właśnie mi chodzi, społeczność nie dysponuje zbyt wielką mocą sprawczą. Jednak Open Source to nie tylko społeczność. Np. takiego Linuksa nie tworzy żaden Torvalds czy społeczność, Linuksa przede wszystkim tworzą firmy. Wszystkie te projekty OS, które odniosły sukces są tworzone/sponsorowane przez firmy, Mysql, Java, Firefox (do póki był sponsorowany przez Google), QT, wiele innych… Biznes może odnosić sukces na oprogramowaniu otwarto źródłowym – ktoś tylko musi odważyć się zrobić pierwszy krok. Wiele jest takich dziedzin, zasiedzonych przez leśne dziady, którym zależy na jak najdłuższym zachowaniu monopolu. Bo monopol oznacza zysk, nie za duży ale pewny przy minimalnym rozwoju. W OS monopol może zaistnieć tylko w sytuacji gdy jakaś firma dostarcza produkt najwyższej możliwej jakości, nieustannie go ulepsza – Android od Google… No i oczywiście musi się kompletnie zmienić sposób monetyzacji – bo płacenie za pliki jest bezsensu, a w open source nie ma racji bytu w ogóle. Jeśli ktoś opiera model biznesowy na kryminalizacji kombinacji klawiszy Ctrl+C Ctrl+V w świecie komputerów i globalnej sieci to jest niespełna rozumu… Jeszcze taki sposób jest w przewadze, ale tylko pomyśl. Jak działa komputer? Ma procesor i pamięć, jest podłączony do globalnej sieci, a proces kopiowania, przesyłania danych jest dziecinne prosty i bez kosztowy… To kompletnie bez sensu aby teraz zakazywać tego! Równie dobrze można by było oprzeć przemysł muzyczny o zakaz nucenia piosenek bez uiszczenia opłaty…

  13. devpad
    12 maja, 2016 at 15:06

    Może miałeś ogromnego pecha edukacyjnego, ale ja na swojej drodze spotkałem wielu nauczycieli potrafiących rozpalać pasje do nauki i techniki. Mimo iż byli w mniejszości, to wystarczyło aby zapalić iskrę głodu naukowego, resztę można zrobić samemu, bo zawsze jeszcze są książki w bibliotece, księgarni, a dziś oczywiście Internet z całą wiedzą ludzkości na wyciągnięcie ręki…

    Korporacje są złe ale nie aż tak jak piszesz, korporacje doją na maksa społeczeństwo, ale jednak dbają o to aby było co doić. Problem otyłości Amerykanów został już zidentyfikowany, teraz kilka naście lat potrzeba aby wprowadzić w życie zmianę i następne kilkanaście na efekty… Napęd alternatywny też powstał – Tesla, hyperloop w drodze…

    Tanie i tandetne produkty górują na rynku, ale tylko dlatego że są na tyle dobrze że spełniają swoje zadanie, nikt, nawet najgłupszy klient nie kupi czegoś co kompletnie nie będzie działać (takie przypadki się oczywiście zdarzają ale jest to margines). Po za tym marki premium, wyroby rzemieślnicze mają się dobrze. Piekarnie, które pieką prawdziwy chleb powstają jak grzyby po deszczu… to samo sklepu ze zdrową/ eko/ naturalną/ wiejśką/ jakią chcesz żywnością.

    Pewnie, jest wiele do zrobienia, to o czym mówię, to proces na dziesięciolecia, a i tak, potem pojawią się kolejne powody do narzekań, ale już mniejsze, nawet błahe z naszego punktu widzenia. Gdyby tak ktoś 100 lat temu usłyszał że naszym problem jest to że trzeba zmniejszyć zużycie energii elektrycznej, bo każde jedno gospodarstwo zużywa X kWH… zaśmiałby się tylko, gdyż problemem jego czasów jest to że połowa (więcej?) gospodarstw domowych nie ma w ogóle prądu…

  14. kwazi
    12 maja, 2016 at 15:25
  15. Dobrecki
    12 maja, 2016 at 16:33

    Nauczyciele tak, zdarzają się tacy i siacy, jak to ludzie. Jednak sama szkoła, generalnie służy moim zdaniem do równania wszystkich do jednego poziomu.

    „Korporacje są złe ale nie aż tak jak piszesz, korporacje doją na maksa społeczeństwo, ale jednak dbają o to aby było co doić”.
    – Widziałem ostatnio matkę trojga dzieci, umierającą na raka…
    Z drugiej strony wiem że to co tu piszą jest w większości prawdą, to działało i nadal działa:
    http://www.igya.pl/polecana-literatura/troche-historii/276-raymond-rife-genialny-naukowiec
    – Więc z łaski swojej nie opowiadaj mi tu proszę o łaskawości korporacyjnej. To łaskawość hodowcy bydła – „dziś cię tylko ostrzyżemy, pod nóż pójdziesz za miesiąc”.

    „Problem otyłości Amerykanów został już zidentyfikowany, teraz kilka
    naście lat potrzeba aby wprowadzić w życie zmianę i następne kilkanaście
    na efekty…”
    – Ciekawe rzeczy opowiadasz, będzie tak samo jak z identyfikacją problemu ginących pszczół? Co pół roku nowe, rewelacyjne odkrycie? Nawiasem mówiąc żadne nie przyniosło jak do tej pory efektów.
    Za to biznes „odchudzający” kwitnie w USA pokazowo!

    „Napęd alternatywny też powstał – Tesla, hyperloop w drodze…”
    – Już wymieniony przez ciebie Nikola Tesla jeździł samochodem napędzanym prawdopodobnie energią „z powietrza”, po dodaniu do tego samochodu jakiejś przystawki własnej konstrukcji oczywiście. O takie alternatywy mi chodziło.

    Ale patrząc na twój sposób argumentacji, mam wrażenie że i tak będziemy nadal nadawać na różnych falach…
    W takim razie pozdrawiam i dziękuję za inspirujące wpisy.

    Bez odbioru. 😉

  16. Dobrecki
    12 maja, 2016 at 16:36

    Dzięki za ostrzeżenie. Będę omijał z daleka, dopóki będzie realna alternatywa.

  17. Dobrecki
    12 maja, 2016 at 16:43

    W tym właśnie jest problem. „Ktoś” najchętniej ruszy tyłek i coś zrobi jeśli jest za to wynagradzany.
    Z tego właśnie powodu hasła w Wikipedii są tak podejrzanie zgodne z linią propagandową korporacji i polityków. Bo tych po prostu stać na wynajęcie agencji Public relations, a ta już zatrudni i opłaci „ktosiów” którzy przypilnują „poprawności” treści haseł.

    PS Po namyśle uważam że rację ma jednak @Koliberek, znaczenie „żyją i bronią” ma jednak w tamtej rzeczywistości historycznej sens.

  18. megaziuziek
    12 maja, 2016 at 17:35

    Nie do końca..
    Mercedes nie jest kompatybilny z porsche,czy aston-martin,a jednak są fanatycy czy zwolennicy poszczególnych marek.
    Unifikacja nie służy użytkownikom,ale koncernom

  19. megaziuziek
    12 maja, 2016 at 17:37

    Jest taki zakaz-w świetle prawa taksówkarze,fryzjerzy itp musza ponosic opłaty,jeśli w taksówce gra radio,czy w zakładzie fryzjerskim…

  20. megaziuziek
    12 maja, 2016 at 17:37

    Przypominam,że powszechny obowiązek szkolny wprowadził Adolf Hitler,jeśli ktoś nie wie.

  21. Nieanonimowy
    12 maja, 2016 at 18:44

    „Tanie i tandetne produkty górują na rynku, ale tylko dlatego że są na
    tyle dobrze że spełniają swoje zadanie, nikt, nawet najgłupszy klient
    nie kupi czegoś co kompletnie nie będzie działać”
    To akurat nie jest prawda. Zdarza się to bardzo często, czego przykładem jest homeopatia.

  22. Dobrecki
    12 maja, 2016 at 20:33

    No, toś mnie zadziwił teraz …. Masz za to plusa. 😉

  23. Dobrecki
    12 maja, 2016 at 20:36

    Nie muszą, wystarczy jeśli klient przy wejściu dostanie zatyczki do uszu. 😀

  24. Dobrecki
    12 maja, 2016 at 20:57

    ‚ „…nikt, nawet najgłupszy klient
    nie kupi czegoś co kompletnie nie będzie działać”
    To akurat nie jest prawda. Zdarza się to bardzo często, czego przykładem jest homeopatia.’

    – Albo szczepionki przeciw grypie.
    Choć żeby być szczerym to one na moje oko działają. Tyle że wyraźnie na szkodę tegoż klienta.

  25. nya
    12 maja, 2016 at 21:26

    Niestety żadna firma nie chce współtworzyć Gimpa, Inkscape, LMMS, Ardour, qtractor bo nie są to szeroko wykorzystywane projekty, stanowiące bazę dla komercyjnych usług jak te, które wymieniłeś. Istnieje cała masa specjalistycznych programów, które nie mają racji bytu w modelu Open Source, chyba że w ten sposób jaki znamy z Blendera, gdzie program który kariery nie zrobił został wykupiony przez społeczność.

  26. Inter
    12 maja, 2016 at 22:33

    „Internet z całą wiedzą ludzkości na wyciągnięcie ręki…”
    Oj chyba troszkę przesadzasz. Znaleźć możesz naprawdę w sieci, ale to wszystko raczej na poziomie podstawowym. Zgłębienie danego tematu wymaga już sięgnięcia do literatury. Oczywiście książki można kupić przez internet, ale internet ich nie „zawiera” 🙂

    Z tymi produktami to sprawa też wygląda nieco inaczej. Klient chce dobrze i tanio a to jak wiadomo nie jest możliwe. A więc dostaje tani produkt który wygląda jak dobry. Ciekawym przykładem jest chleb razowy sprzedawany w piekarniach, skoro już tą branżę przywołujesz. Ten chleb to w zdecydowanej większości wypieków pieczywo pszenno żytnie (ze wskazaniem na pszenne) z dodatkiem karmelu i różnych ozdobnych nasionek typu dynia, słonecznik. Zrób własny chleb to będziesz wiedział o czym mówię. Na prawdziwe produkty wysokiej jakości nas nie stać po prostu a marki premium o których piszesz wcale nie oznaczają wysokiej jakości.

    A po za tym nie wszystko co rzemieślnicze, ekologiczne czy domowe jest dobre 🙂

  27. K
    13 maja, 2016 at 7:34

    A to niby czemu? Android w samochodach jest systemem do rozrywki i nie ma wpływu na parametry jazdy.

  28. K
    13 maja, 2016 at 7:38

    „Unifikacja nie służy użytkownikom,ale koncernom.” – Ty chyba nie masz samochodu, że piszesz takie głupoty (albo naprawiasz tylko w serwisie). Podam tylko dwie z zalet unifikacji – dostępność i cena części zamiennych, może zrozumiesz.

  29. K
    13 maja, 2016 at 7:43

    „Jednak sama szkoła, generalnie służy moim zdaniem do równania wszystkich do jednego poziomu.” – Nie do końca, raczej służy do równania wszystkich do poziomu najsłabszego w grupie (klasie), przynajmniej w Polsce. Wszyscy co się wybijają ponad przeciętność okupują to ciężką własną pracą i potężnym samozaparciem do nauki, przynajmniej jeśli mówimy o podstawówce, gimnazjum i szkole średniej.

  30. Dobrecki
    13 maja, 2016 at 9:19

    No, na słowo uwierzyłem @kwazi, on pisze o „komputerach pokładowych”, może źle to zrozumiałem?
    Ale masz rację, tak czy siak przed ewentualnym kupnem i tak trzeba będzie to sprawdzić bardzo wnikliwie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »