przystajnik

Rendera 0.1.5 jak za dawnych lat

Któż nie pamięta pionierskiego oprogramowania służącego do mazania po ekranie. Prym wiodła tutaj oczywiście Amiga i jej Deluxe Paint, ale i na inne platformy pojawiały się pozycje stanowiące podwaliny pod obecną ergonomię pracy z obrazem (np. Atari ST i NEOchrome). Skąd taka dalekosiężna dygresja do wspaniałych czasów gdy każdemu wystarczało osiem bitów w bajcie? Ano wystarczy popatrzeć na interfejs programu Rendera 0.1.5 by powróciły wspomnienia. Ten stosunkowo prosty edytor graficzny urzeka stonowanym urokiem FLTK, jednocześnie wygląda tak estetycznie, że aż ciśnie się na usta „na co nam to Qt i GTK”. Co więcej, pomimo zacięcia w stronę opcji rysunkowych, Rendera posiada parę filtrów i narzędzi które mogą się przydać podczas niezobowiązującej obróbki zdjęć.

rendera

Rendera 0.1.5 i zestaw filtrów z zamglonym obrazem w tle

Jak przyznaje sam autor, Rendera to edytor przydatny przede wszystkim podczas tworzenia tekstur ale i do obróbki zdjęć – i przypuszczalnie w tym kierunku będzie się odbywał dalszy rozwój tego narzędzia. Chociaż nie ujrzymy tutaj profesjonalnych rozwiązań typu warstwy, selektywne zaznaczanie, maski, to w pakiecie otrzymujemy sprawnie działający pędzel, który w zależności od ustawień będzie rysował na „twardo”, „miękko”, rozmywał lub spray’ował. Oprócz tego pod ręką mamy też narzędzie do rysowania kształtów, różne stopnie „mocy” pędzla jak i jego wielkość. To samo w sobie nie jest niczym innowacyjnym, ale Rendera posiada też przełącznik klonowania, który już możemy wykorzystać podczas usuwania niechcianych elementów na zdjęciu (ctrl + shift + LPM określa obszar próbkowania). A dla osób „pikselujących” przydatną funkcją będzie możliwość aktywowania siatki, jak też zapis/odczyt/edycja palety kolorów (do 256) oraz kilka trybów mieszania rysowanych pikseli z obrazem. Oprócz tego w menu znajdziemy manipulacje obrazem w postaci skalowania, obracania i wymiarowania. W narzędziówce póki co pusto, bo poza wspominanym pędzlem funkcjonalny jest jedynie próbnik kolorów i osadzanie tekstu.

rendera

Restore niemal jak Dehaze (w porównaniu do wcześniejszego zdjęcia w tle)

Drugim zestawem możliwości programu są filtry graficzne, które przydadzą się zarówno podczas rysowania jak i poprawiania zdjęć. Jest ich całkiem sporo, a niektóre działają naprawdę ciekawie. Choćby enigmatyczny filtr Restore, którego efektem jest… Znane z profesjonalnych programów (LR) i niedawno odtrąbione przełomem działanie filtra Dehaze, czyli usuwanie zamglenia z obrazu. Oczywiście chodzi o typowe przesunięcie histogramu, poziomów, jednak odbywa się to automatycznie i z niezłym efektem. Kolejne filtry to przydatne normalizowanie obrazu, wyrównanie, rozciągnięcie kontrastu, maska wyostrzająca i wiele innych. Są one w większości automatyczne, tylko niektóre posiadają regulowane parametry.

Jak widzimy, zestaw funkcji programu nie powala na kolana, ale jak na półroczny okres rozwoju to można mieć ogromne nadzieje na przyszłość. Oczywiście nie spodziewałbym się, aby autor dodał obsługę plików RAW (bo i po co), ale do obecnego kompletu obsługiwanych png, jpeg, bmp, tga mógłby dołączyć choćby tiff. Również warstwy i maski proszą się o implementację (a jak maski to i selektywne wybieranie pikseli/obszarów zdjęcia).

Edytor Rendera wylądował w repozytorium Highly Explosive dla wszystkich użytkowników Ubuntu 14.04/14.10/15.04, Minta 17.x i pochodnych:

sudo add-apt-repository ppa:dhor/myway
sudo apt-get update
sudo apt-get install rendera
 

Post navigation

Translate »