przystajnik

Monthly Archives: Styczeń 2015

MAT 0.4.2 – Metadata Anonymisation Toolkit

Na temat bezpieczeństwa naszych danych osobowych w sieci powiedziano i napisano już wiele. Jednak niekiedy można przeoczyć na pozór niedostrzegalne informacje, które po udostępnieniu w internecie mogą powiedzieć o nas całkiem sporo. Co wywnioskujemy z metadanych opisujących przeróżne pliki, w tym np. nasze zdjęcia z załączonymi informacjami EXIF? Gdzie i kiedy byliśmy w danym dniu o danej godzinie, jakim sprzętem fotograficznym dysponujemy i tak dalej. To nie dotyczy tylko zdjęć, gdyż metadane znajdziemy również przy dokumentach tekstowych, do których dołączane są automatycznie informacje o autorze i organizacji, itp. Jeżeli ktoś zadecyduje, że nie chce puszczać w świat tak wzbogaconych plików, może posłużyć się podręcznym zestawem anonimizującym MAT.

Bill Gates stawia na Ubuntu

billgates_ubuntu

W kategorii ciekawostki ze świata, hitem ostatnich godzin jest z pewnością fundacja prowadzona przez Billa i Melindę Gates. Billa Gatesa nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, jak też zbudowanego przez niego imperium wszędobylskiego Windowsa. Po ustąpieniu z funkcji w korporacji Microsoft, Bill Gates wraz z żoną całkowicie oddał się prowadzeniu The Gates Fundation. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie ostatni wpis Billa na Facebooku, gdzie reklamuje fundację zdjęciem, na którym osoby z ubogich regionów pracują na komputerze działającym pod kontrolą systemu Ubuntu.

Kto się boi duchów – resztki po GHOST

Ostatnie dni stały pod znakiem sensacyjnego, bo 14-letniego błędu w bibliotece glibc, która czyniła większość dystrybucji linuksowych podatnymi na zdalny atak. Jak to zwykle bywa, błąd został poprawiony niemal z dnia na dzień, a nawet i rok wcześniej (Google naprawiło glibc w Chrome OS i nikomu się nie pochwaliło). Na dodatek, większość współczesnych dystrybucji nie jest rozprowadzana z tym błędem, zatem i poprawki nie są potrzebne. Kto więc jest zagrożony i powinien się naprawiać?

Vivaldi w pierwszym podglądzie technicznym

vivaldi

20 mln osób na świecie nadal używa przeglądarki Opera 12, czyli reliktu minionej epoki. Za nic mają postęp i wciąż tkwią przy tym co oferowała Opera w czasach swojej świetności, gdy była nastawiona na potrzeby wymagających użytkowników. Wobec powyższego, dawny CEO Opery Jon von Tetzchner postanowił wskrzesić koncepcję przeglądarki wzbogaconej o przeróżne udogodnienia i ogłosił pierwszą wersję podglądową produktu o nazwie Vivaldi.

Aftershot Pro 2.1.2.10

aftershotpro

Corel po przejęciu edytora Bibble Pro, a obecnie Aftershot Pro stara się sukcesywnie odzyskać zaufanie użytkowników tego programu. Początkowe niekończące się oczekiwanie na reakcję ze strony nowego właściciela marki w kwestii obsługi nowych matryc i nowych aparatów można puścić w niepamięć, gdy ostatnie aktualizacje studzą emocje. Pojawią się częściej, wnoszą obsługę nowego sprzętu, jak też inne poprawki.

Weekend z dystrybucją: ChaletOS 14.04

chaletos

Sztuka dostosowania się do użytkownika to drażliwa sprawa. Wiodące rozwiązania mają w tej kwestii ułatwione zadanie, gdyż istnieją, ludzie je kupują, używają i nie zastanawiają się, czy można inaczej. Co pozostaje alternatywom? Albo wprowadzić taki poziom innowacji, że świat to zauważy, albo udawać, że są wiodącymi rozwiązaniami. Na ile to moralne, innowacyjne, wygodne i twórcze – każdy może ocenić samodzielnie, choćby na przykładzie dystrybucji ChaletOS, której domyślny wygląd nietrudno skojarzyć z produktami wiadomej korporacji.

Współpraca popłaca – instalator Calamares

calamares

Kuriozalnie, w świecie opensource rzadko widuje się daleko posuniętą współpracę pomiędzy deweloperami różnych zbieżnych rozwiązań. Zwykle ich ewolucja polega na tworzeniu coraz to kolejnych forków przez nowe pokolenia młodych i gniewnych deweloperów opanowanych własną wizją na dany temat. Tym samym z uznaniem i z brawami należy powitać wspólną inicjatywę twórców kilku dystrybucji, której to owocem stał się uniwersalny i modułowy instalator systemu Calamares.

Pixeluvo 1.5.2

pixeluvo

Po niemal półrocznej przerwie ukazała się kolejna wersja komercyjnego edytora graficznego Pixeluvo 1.5.2. Dla użytkowników Linuksa zajmujących się obróbką grafiki to niemal jedyna możliwość przeniesienia się w inne wymiary użyteczności i intuicyjności, po krzywdzących dla niektórych przygodach z GIMPem (do którego siłą rzeczy Pixeluvo będzie porównywany przede wszystkim). Pixeluvo ma atrakcyjny i przemyślany interfejs, większość rzeczy na swoim miejscu, sporo filtrów, bezproblemowo radzi sobie z RAWami (32bitowa precyzja), choć z pewnością nie jest też wolny od błędów (póki co).

Picty się aktualizuje

picty

Stosunkowo mało znany a wręcz zapomniany menadżer zdjęć (również tych w formacie RAW) Picty doczekał się ostatnio paru aktualizacji oraz poprawek. Nie oznaczają one jakiegoś wybitnego przełomu w funkcjonowaniu programu, ale zgrabnie nawiązują do obecnych standardów (np. odświeżone API Flickra). Oprócz tego cała koncepcja użytkowania pozostała bez zmian – katalogowanie zdjęć bez potrzeby ich przenoszenia, tworzenia bazy danych, itp. – czyli działanie na zastanej i wskazanej strukturze katalogów i plików.

Czy świat potrzebuje Linuksa?

Dziwne dla wielu osób tytułowe zapytanie wbrew pozorom ma głębsze podłoże egzystencjalne. Fanów Linuksa nie trzeba bowiem przekonywać o potrzebie istnienia Linuksa – dla wielu jest to stan tak oczywisty, jak woda w rzece, śnieg w zimie, zieleń w lesie, światło i ciemność. Tym bardziej trudno jest wyobrazić sobie obecną cywilizację i nasz rozwój technologiczny bez wolnego kernela linuksowego. Jednak spore grono oportunistów wzruszy ramionami – dla nich moment korzystania z linuksowego desktopu jest jedynie doraźną formą świadomego kontaktu z pewną wykraczającą poza ich pojmowanie koncepcją świata. Będą oni w gronie społeczności opensource do momentu, gdy np. Windows będzie oferowany już za darmo. Potem o Linuksie zapomną, ale czy Linux zapomni o nich?

GIMP – alibi za rok 2014

Wielu użytkowników postawiło już krzyżyk na niekończący się rozwój GIMPa, który z roku na rok jest przepisywany, poprawiany i sklejany w funkcjonalną całość. Najpierw przez lata nie mogliśmy się doczekać większej precyzji obróbki (16bit i więcej), niektórzy z westchnieniem ulgi przyjęli wprowadzony w końcu tryb jednego okna, a jeszcze inni nadal czekają na prawidłową obsługę CMYK. Lista życzeń i wymagań wobec tego wiodącego (bo niemal jedynego) edytora grafiki jest długa. Ostatnie wydania naprawcze z serii 2.8.xx nie wnoszą większych udoskonaleń w obrębie narzędzi, filtrów i nowych zachowań programu, dlatego wszyscy wypatrujemy tęsknie wydania 2.10, które pod wieloma względami ma być przełomem. Ale jak wiemy, GIMP 2.8 miał premierę w 2012 roku i do tego czasu słuch o wersji 2.10 niemal zaginął. Czy aby na pewno? Wątpliwości o zastoju w rozwoju GIMPa rozwiewa zbiorcze zestawienie prac poczynionych nad programem w 2014 roku.

Translate »