przystajnik

Monthly Archives: Lipiec 2011

Rawtherapee 3.0.0

Poprzednie stabilne wydanie Rawtherapee 2.4.1 ukazało się we wrześniu 2009 roku i po uwolnieniu źródeł tego edytora zdjęć wszyscy spodziewali się jego gwałtownego i natychmiastowego rozwoju. Rozwój nastąpił, lecz w ferworze pomysłów wiele rzeczy nie zostało uzgodnionych, unormowanych i usystematyzowanych, co doprowadziło do tego, że kolejne stabilne wydanie Rawtherapee 3.0.0 dostajemy do rąk dopiero teraz. Ale chciałoby się powiedzieć – co się odwlecze to nie uciecze.

Rawtherapee 3.0.0

Zmian w programie jest ogromna ilość – począwszy od interfejsu (program posiada kilka własnych styli GTK, optymalizację dla niskich rozdzielczości – wersja ‚slim’, pojawiły się karty), poprzez rozbudowaną obróbkę surówki z matrycy (osobne traktowanie cieni/świateł, praca w LAB, krzywe, dwa algorytymy odszumiania, naprawa prześwietleń, korekcja aberracji chromatycznej, wyostrzanie, kontrast lokalny, profile kolorów, mikser kanałów, odejmowanie czarnej klatki, skalowanie, kadrowanie i długo by jeszcze wymieniać), aż po obsługę wsadową zdjęć, obsługę profili oraz zapis i eksport do zewnętrznych aplikacji.

Wg. autorów ta lista zmian wygląda tak:

– A new and powerful hue, saturation and value manipulation tool,
– Speed and quality improvements to all the tools available,
– More keyboard shortcuts,
– New dual-monitor interface layout,
– Automatic and manual chromatic aberration removal tools for pre and post-demosaicing,
– Purple fringe removal tool,
– Cosmetic interface improvements for low resolution displays,
– Possibility to ignore a photo’s color profile,
– Auto white balance improved to ignore overexposed areas,
– Preference to overwrite existing output file or write the new one under a different name if one already exists,
– Ability to change the cropped off area’s opacity and color,
– Thumbnail quality improved,
– Thumbnail loading speed improved,
– In single tab mode, the file browser follows the currently open photo in the editor tab,
– New preview size button: „fit”
– International character support in filenames and metadata,
– Hot and dead pixel correction filter,
– Dark frame subtraction,
– Autoexposure behaviour corrected in relation to highlight reconstruction,
– Highlight recovery amount and threshold sliders,
– Exposure slider range increased,
– Ability to save a 16 bit TIFF image for color profiling,
– Interface enhancement: right-clicking over a section title expands that section and hides the others,
– Shadow and highlight clipping indicators use luminance instead of R, G or B channel values,
– High quality shadows/highlights filter has been sped up,
– New crop ratios,
– Ability to resize the photo to fit within a „bounding box”,
– The non-100% preview image of the photo in the editor has been made smoother and gamma-corrected,
– Version number displayed in title bar,
– The batch queue is automatically saved in case of a crash,
– Details of the RawTherapee version as well as the build environment are available if you click on Preferences > About > Version. Copy and paste this whole chunk of text whenever reporting a bug.
– GUI element placement improved,
– Fluid GUI elements scale better,
– Dcraw updated,
– EXIF updates,
– Translations updated,
– Fast file access with memory mapped files
– Default compilation type: release
– New user interface themes,
– User interface made nicer, especially in Windows (clearlooks),
– User interface icons updated,
– Ability to apply only parts of a profile
– More keyboard shortcuts
– New colors themes
– New PP3 profiles
– Open multiple images at once (when using multiple tabs mode)
– Numerous memory leaks plugged,
– Numerous speed & stability improvements.

Imponująca lista, a co więcej nie są to czcze przechwałki. Program zyskał na responsywności, elastyczności i szybkości. Jest to niestety okupione większymi wymaganiami sprzętowymi, co jednak nie może dziwić – ilość materiału do obróbki (rozdzielczość plików RAW) i stopień zaawansowania filtrów graficznych musi ciągnąć za sobą konsekwencje. Do komfortowej pracy potrzebujemy 4GB pamięci i procesora wielordzeniowego. Niezbędne minimum to przynajmniej 2GB pamięci. Program oczywiście uruchomi się na słabszych konfiguracjach, jednak nie należy wtedy narzekać na szybkość pracy (zostaliście ostrzeżeni).

Rawtherapee jest do ściągnięcia ze strony projektu w wersjach 32/64bit dla Linuksa, MacOSa i Windowsa.

Użytkownicy Ubuntu mogą skorzystać z mojego repozytorium, gdzie znajdą wersję stabilną (3.0.0) jak i testową (3.1). Pierwsza wersja to pakiet o nazwie ‚rawtherapee’, druga – ‚rawtherapee-default’. Repozytorium aktywujemy:


sudo add-apt-repository ppa:dhor/myway
sudo apt-get update
sudo apt-get install rawtherapee

… lub uruchamiając Centrum Oprogramowania, wybieramy Edycja -> Źródła Oprogramowania -> zakładka Inne Oprogramowanie -> Dodaj -> ppa:dhor/myway -> Zatwierdź. I instalujemy zwyczajowo po wyszukaniu pakietu w pasku wyszukiwania.

Linux 3.0

Linus Torvalds ogłosił wydanie pierwszej stabilnej wersji kernela o numerze 3.0. Wbrew temu czego oczekuje wielu, wydanie to nie stanowi jakiegoś przełomu – poza przełomową zmianą numeracji. Jak argumentuje Linus, zdecydował się na taki krok ze względów estetycznych (coraz większa numeracja wydania 2.6.xx) oraz z pobudek czysto przywódczych.

Co zatem wnosi dla zwykłego użytkownika kernel w wersji 3.0? Poza:

– poprawkach w sterwonikach dla Microsoft Kinect,
– wprowadzeniu Cleancache,
– poprawkach w otwartych sterownikach graficznych Radeon, Nouveau, Intel (włączając w to wsparcie dla Intel Ivy Bridge),
– ogólnych porządkach w rzeczach starych (Reiser4) i nowych.

… nie wnosi nic nowego. Z przeprowadzonych na szybko testów wynika, że nie udało się jeszcze poprawiać spadku wydajności zarządzania energią.

Należy nadmienić, że kernel 3.0 znajdzie się w nadchodzącym wydaniu Ubuntu 11.10.

Jak się masz twardzielu

Wśród wielu czynników warunkujących jakość samopoczucia jest świadomość bezpieczeństwa naszych arcyważnych danych przetrzymywanych na dyskach twardych. Zdrowie i kondycja to rzecz niebłaha, zatem by uniknąć przedwczesnych stanów przedzawałowych, warto pomyśleć o profilaktyce dla dobra swojego i dysku.

Z pomocą przychodzi nam wszechobecny postęp i nowoczesność. Mianowicie, praktycznie każdy nowszy dysk posiada system S.M.A.R.T., czyli samoistne monitorowanie własnej chęci do życia. Dane te są w stanie zasugerować nam zbliżanie się czarnych chmur, co każdy użytkownik powinien przełożyć na stworzenie kopii zapasowej dysku. I co najważniejsze, istnieje programik, który przedstawi nam, co w dysku piszczy. Gsmartcontrol zajmuje się tym, na co wskazuje nazwa – odczytuje z dysku informacje systemu S.M.A.R.T. i przedstawia nam w miarę czytelnej formie.

I przyszedł Gsmartcontrol - jak się masz twardzielu

Jedna istotna uwaga – aby program przedstawił jakiekolwiek dane, dysk musi mieć aktywowany system S.M.A.R.T. – można to uczynić wybierając interesujący nas dysk i po rozwinięciu ‚More’ zaznaczyć ‚Enable SMART’. Jeżeli nie możemy ‚zaptaszkować’ tej opcji, oznacza to, że albo dysk nie wspiera system S.M.A.R.T., lub nie został (monitoring) aktywowany w BIOSie. Logicznym będzie zatem udać się do ustawień BIOSu po starcie komputera i sprawdzić obecności takiej opcji.

Liczby i opisy

Z wielu informacji jakimi karmi nas ten programik, najciekawsze znajdują się w zakładce ‚Attributes‚. Istotną jest tutaj kolumna ‚Failed‚ – lepiej, by dla każdego parametru wskazywała wartość ‚never’. Podobnie ‚Norm-ed value‚ i ‚Worst‚ powinny wskazywać to samo. Przyjrzeć się też należy ‚Read Error Rate‚ (błędy odczytu dysku, im mniej tym lepiej, nie dotyczy niektórych modeli Seagate), ‚Reallocated Sectors Count‚ (ilość zremapowanych bad sectorów – im mniej, tym lepiej), ‚Spin Retry Count‚ (problemy z rozruchem dysku do normalnej pracy).

W zakładce ‚Perform Tests‚ można przeprowadzić testy. Są zatem i te krótkie ‚Short self-test‚ (nim najprościej zdiagnozować całkowicie zepsuty dysk), dłuższe ‚Extended self-test‚ (testuje całość powierzchni dysku) oraz ‚Conveyance self-test’ (przeznaczony do sprawdzanie kondycji dysku po transporcie). Wyniki testów można podejrzeć pod ‚View Output‚. Interpretacja wyników jest dość oczywista, zresztą program sam podpowiada problemy zaznaczając je na czerwono.

Program Gsmartcontrol znajduje się w repozytoriach Ubuntu i Debiana.

Flash Player 11 Beta

Adobe upubliczniło najnowszą wersję beta swojego odtwarzacza animacji we Flashu. Wśród zmian wszelakich, jedna jest znamienna – wtyczka jest od razu dostępna w wersji 32 i 64 bitowej, co sugeruje, że przyszłe wydania będą dla obydwu platform wydawane równolegle. Jeśli zatem ktoś jest zainteresowany przetestowaniem najnowszej wtyczki, to na podstronie opiewającej Flash Player 11.0.1.60 Beta1 znajdzie odpowiednią dla siebie wersję.

Ponieważ niektórzy mogą mieć problemy z instalacją w systemie ‚gołego’ pliku .so, polecam zapoznanie się z dodatkiem dla Firefoksa – Flash-Aid. Sprytne narzędzie samo poinformuje nas o najnowszej wersji flashplugina, oraz samodzielnie umiejscowi ją w systemie – po wcześniejszym podaniu hasła oczywiście. Prosto i przyjemnie.

A co nowego wnosi ta wersja?

  • Stage3D APIs — Create highly interactive visuals to improve collaboration on 3-dimensional models.
  • 64-bit support — Support for 64-bit operating systems and browsers on Linux, Mac OS, and Windows.
  • G.711 audio compression for telephony — Integrate voice/telephony into business apps using G.711 codec.
  • H.264/AVC SW Encoding — Encode higher quality video locally using H.264 video.
  • Socket Progress Events — Build advanced file sharing apps like FTP clients that send large amounts of data.
  • HD surround sound — Deliver full HD videos with 7.1 channel surround sound directly to AIR powered TVs.
  • Co do bohatera niniejszego wpisu – wtyczka jak na razie tylko raz zawiesiła mi dokumentnie komputer. Miejmy nadzieję, że to tylko wpływ złej woli stron trzecich.

    Darktable 0.9

    Cztery miesiące po poprzedniej wersji zespół developerów Darktable udostępnił kolejne wydanie o numerze 0.9. Po raz kolejny zostajemy zaskoczeni mnogością wprowadzonych zmian w tym szybko rozwijającym się edytorze zdjęć RAW. Nie ukrywam, że program ten jest moim faworytem w zakresie obróbki obrazu na Linuksie. Nigdy jeszcze edytowanie fotografii nie było tak przyjemne, intuicyjne i podane w tak przystępnej formie, na dodatek z wykorzystaniem nowoczesnych technologii które stały się już codziennością (multithread, OpenCL) i był najwyższy czas, by ktoś je w Linuksie wdrożył do sensownego działania. Dla niektórych użytkowników gorszą wiadomością jest to, że program ma swoje wymagania – wielordzeniowy procesor i min. 2GB pamięci jest mile widziane. Lecz w zamian otrzymujemy narzędzie, którym jesteśmy w stanie przetworzyć niemal każdy aspekt obrazu. Wyostrzanie, kadrowanie, korekcja obiektywu, tworzenie HDR’ów (kilka klatek!), zmiękczanie, tonowanie, emulacja filtra połówkowego, kontrola prześwietleń i niedoświetleń, mikser kanałów, kontrast zwykły i wg. kolorów, system stref tonalnych i długo by jeszcze wymieniać. Dla osób obrabiających zdjęcia pod Linuksem program jest niemal obowiązkową pozycją.

    Darktable 0.9

    Możliwość włączenia/wyłączenia korzystania podczas obróbki z mocy karty graficznej – wsparcie dla OpenCL (tylko sterowniki własnościowe)

    Ustawienia (OpenCL)

    Pseudo-warstwy – nakładanie wyniku działania wtyczki z określoną siłą i efektem (mnożenie, dzielenie, rozjaśnianie, ściemnianie, itp)

    Efekt i jego nakładanie

    Wtyczka do usuwania plam/kurzu

    Usuwanie skaz

    Redukcja oświetlenia na zdjęciu

    Low Light Vision


    Nowe metody odszumiania (non-local-means)

    Wtyczka do tworzenie ramek wokół zdjęć

    Do programu dołączono część poprawek z Google Summer of Code

    Szybszy mapowanie kolorów (HDR)

    Domyślne tagowanie zmienionych zdjęć (tag darktable|changed)

    Wiele, wiele innych zmian w kodzie – optymalizacja, czyszczenie, przyśpieszenie działania, nowe wtyczki, poprawki w interfejsie itp.

    Wtyczki

    Program znajdzie się przypuszczalnie dziś lub jutro w PPA Darktable Releases, a skorzystać z niego możemy dodając repozytorium do systemu:

    sudo add-apt-repository ppa:pmjdebruijn/darktable-release
    sudo apt-get update
    sudo apt-get install darktable

    … bądź to samo za pomocą Menadżera Oprogramowania.

    Stary, gdzie moje gigabajty?

    Drżącymi dłońmi rozrywasz opakowanie i wyciągasz na światło dzienne marzenie spędzające ci ostatnio sen z powiek. Kropelka potu leniwie wędruje po twym czole, lecz odganiasz ją nerwowo niczym wspomnienie zapachu spalonego ebonitu. ‚Tym razem włożę odpowiednio…’ – mruczysz złowieszczo pod nosem, a rumieńce na policzkach palą cię żywym ogniem. Próbujesz dostać się do środka twojego celu, lecz palce ślizgają się po metalu. Szybkimi ruchami wycierasz jest o spodnie i próbujesz ponownie. Jest, puściło… Teraz z oczyma utkwionymi w sufit, na klęczkach, z nienaturalnie wykręconą ręką, palcem próbujesz wyczuć w środku obudowy te cholerne przewody. ‚Po co ja je tak ładnie układałem…’ – wyplątujesz w końcu jeden z nich i masz już wszystko co ci jest potrzebne, by podłączyć świeżo zakupiony nowy dysk twardy. Dwa kabelki są już na miejscu, wciskasz Power i startujesz Linuksa. A po starcie systemu maska zdziwienia betonuje w ponurym grymasie twoją twarz…

    Stary, gdzie moje gigabajty?

    Być może niektórzy już to zauważyli, niektórzy może nie, ale w Ubuntu (jak i pewnie w innych nowoczesnych dystrybucjach) kompletnie nie przewidziano wariantu wpięcia do komputera stacjonarnego dysku twardego. Oczywiście mowa o dysku SATA wpinanym taśmą do płyty głównej, bo urządzenia wymienne na USB itp obsługiwane są wzorowo. Pewnie poza naszymi rodzimymi majsterkowiczami nikt już w takie rzeczy się nie bawi. A jak już, to są to twardziele, którzy potem potrafią nakazać systemowi za pomocą pliku /etc/fstab odpowiednio współpracować z dyskiem. Co jednak może zrobić zwykły użytkownik, albo ktoś, kto bez wgłębiania się w manuale fstab’a chce po prostu powiększyć przestrzeń życiową swojego systemu? Istnieje pewien Sposób, by po spartycjonowaniu za pomocą gparted i sformatowaniu partycji nowego dysku, w przyjemny sposób ustawić raz dwa gdzie się mają one montować.

    Tym Sposobem jest programik PySDM. Po zainstalowaniu (Menadżer oprogramowania), lokuje się on w menu Administracja -> Storage Device Manager. Po upewnieniu się, że wiemy co robimy (podanie hasła roota), ujrzymy co następuje:

    Storage Device Manager - PySDM

    Jak widać powyżej, programik jest uproszczony do bólu. Z lewej strony mamy spis wszystkich urządzeń w komputerze (np. /dev/sda) i wszystkich partycji (/dev/sda1) – dla każdej możemy wybrać zadowalające nas ustawienia, takie jak widać po prawej stronie – etykietę partycji, punkt montowania oraz opcje montowania. Jeżeli ktoś czuje się na siłach, może użyć przycisku ‚Assistant’, gdzie będzie mógł zagłębić się w bardziej wynaturzone ustawienia dla partycji:

    Opcje zaawansowane asystenta

    Wprowadzone zmiany zatwierdzamy… I to wszystko. Program zapisze nam odpowiednio spreparowany plik /etc/fstab i od tej pory partycję będą się montowały tam, gdzie sobie to zamarzyliśmy.

    Prawdę mówiąc, nigdy nie zawracałem sobie głowy graficznym ustawianiem punktów montowania partycji. Radziłem sobie jakoś w terminalu, aż z błogiego stanu wyrwał mnie znajomy ‚Ej, jak zamontować partycje’. Gdy miałem już w połowie popełniony elaborat na temat opcji fstaba w praktyce, przypomniałem sobie, że mamy XXI wiek i może by tak spróbować to zrobić na miarę naszego cywilizacyjnego rozwoju. O dziwo, pod ‚Administracja -> Narzędzie do obsługi dysków’ znalazłem program o tyle mądrze wyglądający, co nie posiadający w widocznym miejscu opcji zmieniania punktu montowania. Świat i życie nauczyło mnie już, że nic nie jest tym, na co wygląda, dlatego nie próbowałem zrozumieć myśli przewodniej twórców ‚Narzędzia do obsługi…’ i znalazłem PySDM. Ten ma podstawową zaletę – działa i ma na wierzchu co trzeba.

    Dwie uncje trotylu

    Dorzuciłem do autorskiego repozytorium opatrzonego etykietą Highly Explosive dwie małe pchełki w QT. Obydwa programiki umożliwiają manipulacje na plikach graficznych – bez ogromnych wybuchów i fajerwerków, ale może komuś się przydadzą.

    EasyImageSizer

    EasyImageSizer 3.0.2

    Ten kawałek softu pozwala na wsadowe przetwarzanie/konwersję/lekką obróbkę plików graficznych jpg/png/tiff/gif/bmp. Program na dzień dzisiejszy posiada wtyczki wykonujące zmianę rozmiaru, obroty, nakładanie tekstu, nakładanie znaku wodnego, zmianę nazwy (wg. danych Exif też) i ogólne ustawienia pliku wyjściowego. Konwerterów przeróżnych jest mnóstwo (Phatch, Converseen), ale jeszcze jeden nikomu nie zaszkodzi.

    SmillaEnlarger

    SmillaEnlarger 0.9.0

    Jak odnaleźć się na grupowym zdjęciu w tłumie innych osób? Z wykorzystaniem tej pchełki możemy wybrać żądany rejon zdjęcia, określić stopień i rodzaj jego powiększenia, a następnie dokonać wyostrzenia, odszumienia, dodania dihteringu – wszystko w celu uzyskania większej czytelności wycinka. Parametry którymi obrabiamy wycinki można grupować w profile, co ułatwi późniejszą pracę.

    Gdyby ktoś nie zorientował się jeszcze, repozytorium Highly Explosive dodajemy za pomocą komendy:

    sudo add-apt-repository ppa:dhor/myway

    Potem pozostaje zainstalowanie programów – czy to za pomocą konsolowego Apt, czy ulubionego Menadżera Oprogramowania.

    Translate »