przystajnik

Monthly Archives: Lipiec 2007

Głuchołazy bez prądu

Ostatnimi czasy w szeregi atarowców zawitała nowa scenowa tradycja, mianowicie masowe parcie w stronę miasta Głuchołazy w określonych dniach lipca. Tak też i tego roku, w dniach 27-29 lipca odbyło się tam już drugie Copy Party. Co prawda, bardziej Party niż Copy, ale wiadomo – nie samymi komputerami człowiek żyje – i dobrze.

Samo party jak zawsze było miodzio – fajnie pooglądać gęby starych scenowców, pogadać i poobgadywać, oraz pozakłócać spokój sennego osiedla. Szkoda, że sporo liczba uczestników poprzedniej edycji nie zameldowała się na party place, ale za to pojawili się ci, których brakło rok temu. Liczba uczestników oscylowała w granicach 40-stu osób, w tym parę osób z zagranicy. Spora liczba scenowców postanowiła też pochwalić się swoimi lepszymi połowami, dlatego białogłów jak na tego typu zlot było zatrzęsienie.
Z atrakcji można wyliczyć wylegiwania się na trawie, uzupełnianie poziomu cieczy napędowych, rzut dyskiem z seminarium (?) w Olsztynie, paleniem ogniska i napawania się swądem palonego mięsa kiełbasianego, walki o prysznice, tradycyjny wieczór pieśni partyzanckiej, łazęgowanie nad rzekę, stawy, góry, co to wolał.

A co miało do tego wszystkiego Atari ? Ano miało – stało ich kilka rozłożonych na sali gimnastycznej, a w sobotni wieczór niektórzy postanowili za pomocą owych maszyn zaprezentować swoje umiejętności.

Ponieważ formacja w której mianuję się być muzykiem, od dłuższego czasu leżakowała na kartach historii sceny (ostatnia produkcja z okolic roku 1998/99), postanowiliśmy, że se napiszemy demo i tym samym urozmaicimy biesiadę na polach wokół głuchołazkiej szkoły.

Ponieważ do dziś nikt nie zebrał stuff’u z party, niniejszym pozwolę sobie umieścić to, w czym brałem czynny udział sprawczy.
unplug.gif
Demo ‚Unplugged’ (koncepcja dema – zero 3d, zero grafiki, siegnięcie po archaiczny zestaw znaków pisarskich i za ich pomocą próba efektownego zaprezentowania paru znanych parad koderskich).

Wersja .atr – obraz dysku, umieszczone są tam też pliki .txt i muzyczka wystawiona przez mnie na music compo,
Wersja .xex – binarka, do odpalania,

Kodownia – Bober, muzykowanie – Ja 🙂 Wymagania dema – ‚gołe’ Atari XL/XE – podstawowe 64K pamięci, zero rozszerzeń – ew. stereo. Wersja .avi dema wkrótce, jak tylko uporam się z kaszanką jaką robi z demka youtube (komentarze)

Muzyczki które popełniłem na okoliczność party :

Unplugged.sap – z dema, wersja dla Audaciousa z pluginem Console Music Decoder lub XMMS’a z pluginem SAP (pod Windowsami Winamp z pluginem SAP ?), zapętlona,
Lay.sap – z music compo, jak wyżej, niezapętlona

Niestety, playerki grają te muzyczki tak sobie – szczególnie muzykę z dema – każda wtyczka co innego psuje w dźwięku – może nie drastycznie, ale zauważalnie.

Nadmienię, iż muzyczka zajęła drugie miejsce (co nie było trudne), a demo zostało nagrodzone wspaniałym markowym winem oraz Biblią*.

Z minusów zlotu można wymienić, że niewiele się działo na big screen’ie, niewiele było muzyki z Atari/Spectrum/C64 czy innych.

A poza tym … już w marcu roku przyszłego party w Trencinie (?), a w lipcu … Znowu Głuchołazy 🙂

* Biblią Debiana

Znana firma we własnych sidłach ?

Wyprodukowanie społeczeństwa ubezwłasnowolnionego wobec systemu operacyjnego zajęło MS ładnych parę lat. Ten odsetek, który zdecydował się iść pod prąd i używa Linuksa, *BSD, MacOS i podobnych, to płotki. Trzon siły napędowej gospodarki, przedsiębiorczości, biurokracji, świata nie widzi poza wpojonymi im przez te kilka lat wzorcami i sposobami pracy na komputerze.

Aby istnieć na rynku i nie dać płotkom dojść do głosu, gigant musi stwarzać pozory innowacyjności i wprowadzać nowe produkty. Siłą rzeczy, są to kolejne wersje ich wizji systemu operacyjnego, jak też pakietów biurowych itp. Siłą rzeczy, ludzie tkwiący w nurcie który ich pociągnął za sobą, muszą tych produktów używać. A teraz pora na niespodziankę.

O słabych wynikach sprzedaży nowego systemu Windows Vista słyszało się tu i ówdzie. Tłumaczyłem to sobie czasem – trzeba czasu, aby dystrybucja zadziałała jak należy, wyprzedały się zapasy poprzedniej wersji systemu, itp. Ale od czasu premiery niewiele się zmienia w materii popularności Visty. Prasa zaczyna szemrać. Plotki niosą, że Vista jest niegospodarna wobec zasobów, niestabilna, itp., stąd takie jej słabe wyniki. Ale przecież to typowe kubły zimnej wody lane na kaganek postępu niesiony przez MS i wiele osób pewnie tego nie bierze pod uwagę. Wg. danych, nowy system posiada 4,5 % sprzedanych komputerów. Czyżby pozostały procent klientów to byli sami świadomi użytkownicy komputera, którzy potrafią sobie przeliczyć, ile im w pamięci zajmowały procesy starszych Windowsów, a ile Visty, ile im GB dysku przepadnie na rzecz nowinki od MS, jaki nowy procesor trzeba włożyć do obudowy i czy lepiej jedno, dwu, a może więcej rdzeniowy. Chyba nikt nie podejrzewa, że tyle osób posiada taki stopień świadomości sprzętowej. Ci którzy po prostu pracują na komputerze, nie zastanawiają się, czy RAM już spuchł i trzeba dokładać nowe kości, itp.

Zatem dlaczego nie chcą kupować Visty, skoro o zasobach pecetów wiedzą tyle, ile ile widzą na ekranach monitorów ?

Hipotetyczna odpowiedź – MS przyzwyczaił ludzi do pewnego standardu wyglądu pulpitu, ikonek, obsługi biurka, klikania, pstrykania. W Viście niektóre rzeczy się zmieniły (na pewno wygląd). Społeczeństwo MS woli trwać przy tym, do czego byli przekonywania i przysposabiani przez lata. Nowy system jest dla nich ‚inny’ i czy to będzie Linux, Vista, czy coś innego – oni tego nie potrzebują, bo ich uczono tylko obsługiwać i korzystać z ‚komputera’. Czyżby tak wyglądał bat ukręcony sam na siebie przez MS ?

Ubuntu 8.04 LTS

Na konferencji Ubuntu Live Mark Shuttleworth ogłosił kolejne wydanie Ubuntu oznaczone terminem LTS – Long Time Support. Wybrańcem przewidziane jest wydanie 8.04, którego premiera odbędzie w kwietniu 2008 roku.

Wersje Ubuntu LTS różnią od wersji udostępnianych co sześć miesięcy przedłużonym czasem wsparcia technicznego (pięć lat dla serwerów, trzy lata dla biurka), co cenią/docenią firmy wdrażające nasz ulubiony system. W ramach tej wydłużonej troski o system znajdują się poprawki bezpieczeństwa i pomoc techniczna wyspecjalizowanej kadry.

Wydania LTS przewidziane są ukazywać się co dwa lata, a zapoczątkowało je pamiętne Ubuntu 6.06 LTS – kamień węgielny (w wolnym tłumaczeniu Dapper Drake 🙂 ).

Człowiek na hektarze – podsumowanie

Pisałem jakiś czas temu, że wybieram się do Krynicy na coroczny Festiwal Fotografii Przyrodniczej i Krajobrazowej. Jak postanowiłem, tak zrobiłem i się tam wybrałem. Pooglądałem bardzo ładne wystawy, ale najbardziej nastawiałem się na warsztaty, które miały znacznie podnieść mój talent i postrzeganie świata na potrzeby fotografii.

Ponieważ na warsztaty należało dokonywać zapisów, tak też uczyniłem, z małymi perturbacjami. Załapałem się na plener o nazwie Hektar Krajobrazu, nad którymi pieczę objął Włodzimierz Płaneta.
Niestety, nie wtrąciłem się przez swoje gapiostwo na wieczorne pstrykanie zachodu słońca z Jaworzyny, jak też na off-road na terenówkach (prowadzony przez Pawła Duma – zbieżność przypadkowa jak mniemam).

A na plenerze spodziewałem się łazęgowania po okolicznych łąkach, lasach i błocie, a tu pan Włodek przyprowadził nas na polankę 100×100 metrów i powiada – ‚waszym zadaniem jest w trzech zdjęciach opowiedzieć jakąś historyjkę tego miejsca, pokazać jego charakter (miejsca)’. Po wykładzie co i jak, oraz jakimi środkami najlepiej, najłatwiej i najefektywniej jest robić, brać rozbiegła się po bagnistej polance w celu poszukania tego ‚czegoś’.

Efekt ?
Buty ufajdane po same sznurowania, spodnie też, igły we włosach (i tak lepiej, niektórzy załapali się na żywicę). Zdjęcia ? A i owszem. Tony zdjęć. Tylko akurat nie z tej polanki 🙂
Wraz z dwoma autochtonami (grtx Wojtki dwa !) po oględnym obejrzeniu polanki wybraliśmy się na przełaj przez krynicką górę – brodząc po błocie i trawach, łażąc po chaszczach, zgromadziliśmy na naszych kartach pamięci w aparatach nawet nie hektar krajobrazu, a pięć.

W zasadzie puszczeni samopas mieliśmy czas aż do wieczora, kiedy to odbywało się podsumowanie zdjęć wykonanych przez ludzi na tej polance. I tak, po godzinie 19stej podreptaliśmy do hotelu, gdzie na rzutniku miał się odbyć pokaz i dyskusja nad fotkami. Oczywiście rzutnik ktoś p …. przeniósł w inne miejsce, więc zadowoliliśmy się opowieściami pana Włodka, potem sami opowiedzieliśmy co też uwieczniliśmy na tych swoich trzech wybranych zdjęciach, a potem znalazł się rzutnik.
Jednak dyskusja nad zdjęciami zapowiadała się do samego rana, a mnie obowiązki wzywała jak zawsze, zatem pożegnałem się grzecznie i pognałem w swoje strony. Ot, i cała historia.

Czy to znaczy, że nie potrafiłem nic na tej tytułowej polance dostrzec ? O nie. Co prawda, najlepszym sposobem było tam czołganie się na kolanach z obiektywem makro, ale nie o to chodziło.
Ja popełniłem taki trójpak – „Stary, młody i pasożyt” (w zasadzie pomysłów na tytuły miałem więcej niż samych pomysłów na zdjęcia) .

laka_trypt.png

Co mogę powiedzieć na swoją obronę … W sztuce fotografowania najgorsza jest sztuka wyboru 🙂
Tutaj są prace popełnione przez innych uczestników.

A za rok też pojadę nurzać się w błotach krynickich.

Narzędzie które rani

Historia zna takie przypadki. Mroczne tajemnice narzędzi, które przeznaczone do jednego, sprawiają ból i cierpienie użyte w inny sposób …
Nie inaczej jest i z naszymi systemami na komputerach. Narzędzia do wszystkie, są do niczego, jak głosi maksyma człowieka praktycznego. I pewnie dlatego, niektóre rzeczy pisane dla Linuksa z myślą o nadmiernej wygodzie użytkownika potrafią sprawić problemy. Od swojej strony, nie znam wiele takich użytków – przeważnie to, czego używam, robi to (lub udaje) do czego jest stworzone. Ale natchniony artykułem o szkodliwym wpływie Automatix’a na Ubuntu, postanowiłem sprawdzić, co ten program za numery wycina.

I wyciął – bezproblemowo wyłożył mi X’y. Oczywiście, nic szkodliwego, dwie poprawki w xorg.conf i wszystko ruszyło. Ale program pisany z myślą o wygodzie ludzi nieobeznanych z Linuksem nie powinien rzucać użytkownika na głębokie wody konfiguracji w trybie tekstowym. Mało tego, użytkownik nie powinien się nawet zastanawiać co i gdzie ten program robi, a już tym bardziej martwić się, czy siądzie mu Xorg, a może Alsa, albo znikną sterowniki do grafiki.

Główne zarzuty przytaczane z artykułu o drapieżnym Automatix’ie :
– pobiera sobie on pakiety ze źródeł, które nie są oficjalnymi źródłami pakietów dla Ubuntu – łatwo wpaść w piekło zależności, gdy system będzie chciał się zaktualizować, a zainstalowanego przez Automatixa pakiety staną mu kością w gardle,
– problemy z instalacją sterowników do kart graficznych – bez zgłębiania się w temat, po prostu można stracić środowisko graficzne, czego doświadczyłem,
– problemy z upgrade’em systemu – przejście z Edgy na Feisty’ego może nie wyglądać tak różowo, ze względu na wspomniane paczki, które nie są oficjalnie wspierane,

Może nie wygląda to groźnie, ale dla początkującego adepta Ubuntu to zabójstwo dla systemu. Poprawianie czegoś, co popsuło się gdzieś, nie wiedząc co to jest ‚czegoś’ oraz ‚gdzieś’ to jak chodzenie za igłą w ciemnym pokoju, podczas gdy jest ona w pomieszczeniu obok.

Dlatego początkujący użytkowniku – jeżeli możesz, dowiedz się, jak zrobić to co chciałbyś zrobić, niż zdawać się na program. Bo w wypadku jego wpadki i tak będziesz musiał się czegoś nauczyć.

Baty w Doom’ie

Jak na prawdziwego fanatyka przystało, zawsze uważałem i uważam, że mój Debian to do wszystkiego i najlepiej się nadaje.
Że do internetu, poczty, multimediów, to wiadomo – ale z opinią, że Linux do gier się nie nadaje, też się nie zgadzam. To, że nie pisze się pod ten system tylu gier, co pod Wiodący, nie znaczy, że się nie nadaje. Ba, jest najlepszy przecież.

A tu taki kubeł wody na głowę za sprawą binarnych sterowników linuksowych do kart NVIDII.
Od razu dorzucę swoje ‚a nie mówiłem’ – tak to jest, gdy produkt jest zamknięty (a kodu sterowników NVIDIA nie udostępnia i nie udostępni z wiadomych, komercyjnych względów).

Okazuje się bowiem, że o ile sterowniki w wersji linuksowej dla kart starszych, dotrzymują wydajnością kroku tym z Wiodącego, o tyle szumnie zapowiadane wprowadzenie obsługi nowych kart graficznych (GeForce 8600GT) jest … Hm… No szumne.

A to wszystko wyszło na jaw za sprawą tego artykułu.
Testerzy z Phoronix.com zbadali, jak wygląda praca gier (a jednak na Linuksa są !) na obu systemach, z zastosowaniem najnowszych dostępnych sterowników.
Do testów użyto NVIDIA GeForce 8500GT 256MB (GPU 500/MEM 800MHz) oraz GeForce 8600GT 256MB (GPU 600/MEM 1400MHz), GeForce 6600GT 128MB PCI-E x16. Linuksa reprezentowała Fedora 7 na jajku 2.6.21-1.3228.fc7 i sterowniki NVIDII 100.14.11. A przeciwnikiem był Wiodący XP Service Pack 2 i sterowniki ForceWare 94.24 WHQL.

I co ? I czarna rozpacz. Zerknijcie na te przykładowe tabelki :


Gdybym był namiętnym graczem, pewnie bym tłukł głową w blat biurka. O ile karta w wersji GeForce 6600 niewiele się różni w wydajności pod obydwoma systemami (ale jednak!), o tyle wydajność przy kartach GeForce 8600 to przepaść – 30fps’ów różnicy tak można nazwać.

Ale spokojnie, to oczywiście wina sterowników. Wyjdą nowe wersje, poprawione. Na dzień dzisiejszy nie brakuje mi tych 30-stu fps’ów, okienka otwierają mi się jak należy. Ale pozostaje zadra na honorze, że ‚coś’ jest lepsze od na własnej piersi hodowanego systemu

A test pokazuje, że zamknięte sterowniki potrafią skrywać wiele tajemnic, które dla zwykłego użytkownika przekładają się na stwierdzenie ‚ten Linux jest do bani, bo nie ma gier, a jak są to chodzą wolniej niż na Wiodącym’ (‚do bani’ – używa się jeszcze takiego określenia?).

Kubuntu na ekranach kin

No, prawie. Na razie mogą to być ekrany Waszych monitorów.
Jeżeli ktoś chce przygotować się do instalacji Kubuntu i ogólnego panowania nad KDE, to pomocna może się okazać ta seria dokumentalna. Niestety, jeszcze bez polskiego dubbingu 🙂

Ze strony można pobrać prezentacją na dysk, bądź oglądać online.
Sam obejrzałem to z zaciekawieniem – z KDE miałem styczność we wczesnych wersjach Knopixxa. Ileż to człowiek się może z internetu dowiedzieć …

Testowy Gutsy

Na serwery nieśmiało wskoczył Gutsy Gibbon Tribe 3 – testowe wydanie nadchodzącego Ubuntu 7.10.
Kto już teraz nie może się doczekać, aby zobaczyć zmiany, stąd może ściągnąć iso w celach laboratoryjnego przetestowania.

Co się zmieniło ? Przede wszystkim, to co widać gołym okiem, czyli mamy nowego/przejściowego Gnome 2.19.5 (przejściowego w drodze do jesiennego Gnome 2.20), a wraz z nim mnóstwo poprawek i dodatków w aplikacjach powiązanych z tym środowiskiem.



Dodatkowo, domyślnie będzie dołączony CompizFusion, pojawi się Ebox, którym z poziomu przeglądarki mniej zaawansowani użytkownicy w prosty sposób skonfigurują usługi na swoim komputerze. W celu utrudnienia życia osobom niepowołanym, będzie można użyć AppArmor’a.

Finalna wersja Gutsy Gibbona już w październiku. I pamiętajcie, Tribe 3 to wydanie testowe – aktualizacje Feisty’ego do tej wersji nie są polecane, osoby mniej zaawansowane niech poczekają na stabilnego Gibbona.

Stand up!

Czas na kolejną akcję sprzeciwu społecznego. Tym razem odnośnie standardu ISO DIS 29500 (format Office OpenXML lub OOXML). U nas w kraju takie listy to przynoszą marny skutek, ale głosowanie nad patentami w UE pokazało, że głos ludu słychać przez wytłumiane ściany gabinetów. Zatem …

Dlaczego nie lubimy OOXML ?

  • Istnieje już standard ISO26300, Open Document Format (ODF): podwójne standardy zwiększają koszty, niepewność i zamieszanie w przemyśle, rządzie i wśród obywateli;
  • Nie ma działającej implementacji specyfikacji OOXML mogącej udowodnić skuteczność tego standardu: Microsoft Office 2007 wytwarza specjalną wersję OOXMLa, nie pliki w formacie zgodnym ze specyfikacją OOXML;
  • W specyfikacji brakuje części informacji, na przykład w jaki sposób powinno działać autoSpaceLikeWord95 lub useWord97LineBreakRules;
  • Ponad 10% przykładów wymienionych w specyfikacji jest niezgodnych ze standardem XML;
  • Nie ma gwarancji, że ktokolwiek może napisać oprogramowania które w pełni lub częściowo implementuje specyfikację OOXML bez ryzyka naruszenia patentu lub konieczności poniesienia patentowych opłat licencyjnych na rzecz Microsoftu;
  • Propozycja standardu jest niezgodna z innymi standardami ISO, takimi jak ISO 8601 (Zapis czasu i daty), ISO 639 (Kody języków) i ISO/IEC 10118-3 (Skrót kryptograficzny);
  • W formacie zapisu arkuszu kalkulacyjnego jest błąd uniemożliwiający wprowadzenie dat przed rokiem 1900: takie błędy występują zarówno w specyfikacji OOXML, jak i w oprogramowaniu takim jak Microsoft Excel 2000, XP, 2003 i 2007.
  • Propozycja standardu nie została przygotowana w sposób łączący doświadczenie i wiedzę wszystkich zainteresowanych stron (takich jak producenci, sprzedawcy, kupujący, użytkownicy i urzędy regulujące), lecz tylko przez Microsoft.
  • Czerwone pudełko

    Oh, ah.

    Gdyby radia samochodowe miały taką stylistykę, to może bym nie wybrzydzał od dwóch lat jakie kupić.
    Co prawda, takie radio pociągałoby wymianę wozu na odpowiedniejszy stylistycznie. Dobrze, że aż takim fanem motoryzacji nie jestem.

    A to urządzonko na obrazku to SL-D900 wypuszczone przez Teac’a.

    Z funkcji które posiada najatrakcyjniejszy jest wygląd 🙂

    Dlaczego nie czytuję gazet

    Kto by w dzisiejszych czasach gazety czytał – liczy się komóra, samochód i żel.

    Ale nie … Czasem jak mi coś wpadnie w ręce, to chętnie poczytam – i gazety i książki. Umiejętność formowania treści ze standardowych znaków pisarskich jeszcze u mnie nie zanikła. Lecz dziś po raz kolejny udowodniłem sobie, czemu ja po prostu gazet nie mogę …

    Kupiłem Wyborczą – bo gratisa dorzucili (mapę – a bo to człowiek wie, czy za jakiś czas nie trzeba będzie na przełaj stąd umykać).
    Od niechcenia rzuciłem okiem na nagłówki i …

    (…) Jeśli się to nie zmieni, nie wybudujemy dróg przed piłkarskimi mistrzostwami Europy w 2012 – alarmują eksperci.
    Premier uznał to za zmowę „kartelu”, który chce przeszkodzić w organizacji mistrzostw (…)

    Opadłem na fotel, a przekleństwa wypełzły z moich ust i swym jadem zabiły wszelkie żyjątka w promieniu metra.

    Ileż razy można wchodzić do tej samej rzeki !?? Co chwilę słyszę ‚układ, zmowa, spisek’, aż przestałem oglądać wiadomości, bo zaczyna się i mnie ten paranoiczny nastrój udzielać (MS chce stworzyć układ …). Zerkam w gazetę, a tam dalej teatrzyk dwóch osób (i suflerów) kontynuuje mantrę o układzie, zmowie i napadach na ich osoby. Ciekawe kiedy zaczną to drukować na opakowaniu od butów, konserwach, wsadzą w jajka niespodzianki odpowiednie karteczki, reklamówki w marketach będą opatrzone napisem ‚Ciii ! Układ nie śpi !’ …

    Cholera, doczekam się w końcu na te wybory …

    Ciężar internetu w bitach

    Z moich ulubionych www’ujek można wymienić Firefoksa i Firefoksa. Zasadniczo z tego powodu, że Kazehakase w obecnej debianowej wersji coś nie za bardzo z Flashem się dogaduje (a gierki flashowe fajne są), a innych programów już mi się nie chce szukać.

    Ale nie o wyższości jednej przeglądarki nad drugą tu chciałem. Pokazała się nowa przyszłościowa wersja Firefoksa, o uroczym pseudonimie artystycznym Gran Paradiso 3 Alpha 6.
    Wersja finalna jest przewidywalna na jesień, a siedzący na moim ramieniu udomowiony sceptycyzm z przekąsem pyta – ‚ciekawe, ile pamięci RAM trzeba będzie dokupić’.

    Postanowiłem podnieść się na duchu i sprawdzić, jakie jest zużycie RAM w obecnej wersji Firefoksa 2.0.0.0.0.4, Gran Paradiso 3 Alpha 6 i Kazehakase 0.4.3. Chodził mi przez chwilę jeszcze Dillo po głowie, tak z mściwej chęci pogrążenia konkurentów, ale …

    W każdej z przeglądarek otworzyłem kilka zakładek – Onet, WP, Interia, YouTube, gnome-look, forum.ubuntu.pl, happypenguin.org, manufaktura.home.pl, olympusclub.pl, google.pl. I sprawdziłem, ile pamięci potrzebuje każda z przeglądarek.

    Wynik ?

    VIRT RES SHR COMMAND

    196m 75m 23m firefox-bin # Firefox Gran Paradiso 3 Alpha 6

    215m 88m 23m firefox-bin # Firefox 2.0.0.4

    154m 56m 22m kazehakase # Kazehakase 0.4.3

    Oczywiście, najciekawsza i decydująca jest tutaj kolumna druga – RES, pamięć którą zajął sam program i jego dane, a nie współdzielone biblioteki.

    Wynika z tego, ze Firefox 3 ma szanse dość kulturalnie zachowywać się w stosunku do naszych kości RAM. Co prawda, nie pobił Kazehakase, ale ten był uruchamiany bez obsługi Flash, więc …
    Krótka wędrówka i przełączanie się po tych stronach sukcesywnie zwiększała ilość wykorzystywanej pamięci, ale proporcje się utrzymały. Różnica między FF 2 a FF 3 to jakieś 13 – 15 MB – akurat, żeby jakiś odtwarzacz muzyki upchnąć w RAM.

    Tylko proszę, nie piszcie, że Opera i inne … Sprawdziłem co używam, a i tak mam 1 GB pamięci 🙂

    Translate »