przystajnik

Archiwum tagów la wdrożenia

Te wspaniałe mocarstwa i ich szybkie systemy operacyjne

Neokylin

Tematyka Windowsa 10 odbija się już wszystkim czkawką. Po jego premierze końca nie mają tyrady, czy to źle czy dobrze, że ten system nas szpieguje i czy ktokolwiek jeszcze w obecnych czasach może pozwolić sobie na komfort posiadania zindywidualizowanej prywatności. O ile przeciętny użytkownik nie odczuwa tego, że coś traci, o tyle w przypadku instytucji państwowych, rządów i samorządów sprawa przedstawia się już nieco inaczej. O dziwo, mniej niefrasobliwości prezentują w tej kwestii państwa sterowane centralnie (przeważnie). Ich odpowiedzią na masową inwigilację jest własny, narodowy system operacyjny. W niektórych państwach po wstępnym hurraoptymizmie, zapał i projekt upadł, ale są też państwa mocno zdeterminowane by osiągnąć zamierzony cel.

Monachium odcina kupony

limux

Podczas gdy u nas światła część branży informatycznej pogrążona jest w deliberacjach czy Windows 10 faktycznie nas szpieguje a fachowcy różnej maści uspokajają się nawzajem, że to nic groźnego, niemieckie Monachium konsekwentnie kroczy obraną ścieżką wolnego oprogramowania. Mając za nic nerwowy chichot malkontentów obśmiewających czas trwania migracji (od teoretycznych założeń w 2006 do finalnych wdrożeń w latach 2012 – 2014), dział IT tego miasta zaczyna już odcinać kupony od swoich osiągnięć i staje się poważną siłą napędową rozwoju wielu wolnych projektów (głównie za sprawą zgłaszanych poprawek i pomysłów). Poczynione podczas migracji oszczędności, rozwój własnego oprogramowania i specyfika podejścia do trudnego tematu migracji 18000 komputerowych stanowisk urzędniczych powoli obrastają w legendę i są doskonałym motywem wieczornych pogawędek, jak choćby podczas ostatniego Debconf.

Polskie szkoły nie służą do nauki Linuksa

Wydawałoby się, że jesteśmy cywilizacją rozwiniętą. Posiadającą wypracowane standardy zachowań będące ponad partykularnym interesem uprzywilejowanych. Szczycimy się taką tolerancją, że aż popadamy w bezbarwność kulturową. Z jednej strony cenimy sobie różnorodność ubioru, marek samochodów, odcieni kolorów którymi upiększamy elewacje naszych domostw, a z drugiej strony nie potrafimy wyrwać się z sideł zatęchłych przyzwyczajeń, szczególnie jeżeli dotyczy to dziedziny w której nie czujemy się biegli. Jemy na okrągło kebaby na mieście, albo pizze z dowozem do domu, oglądamy dzień w dzień te same reklamy na tym samym kanale TV oraz nie znosimy, gdy na naszym komputerze pojawia się inny układ ikon niż mieliśmy do tej pory na pulpicie. A do tego nie potrafimy przełknąć gorzkiej prawdy, że oprogramowanie za które zapłaciliśmy okrągłą sumę nie jest w stanie poprawnie odczytać pliku z innego programu, lub zapisać swojego tak, abyśmy mogli otworzyć go gdzie indziej. Wtedy pojawiają się słowa i emocje – nawet w szkolnictwie.

Jak zaszczędzić 36 milionów euro

  • Monachium (Niemcy) dzięki migracji na otwarte oprogramowanie zaoszczędziło 10 mln euro
  • Extremadura (Hiszpania) przemigrowała 85 000 stanowisk w szkołach i placówkach zdrowiach na dystrybucję Linex, kolejne 38 mln euro zaoszczędzi dzięki migracji 40 000 stanowisk w placówkach samorządowych
  • Urząd Miasta Tuluzy (Francja) oszczędza 1 mln euro dzięki wdrożeniu na swoich stanowiskach pakietu biurowego LibreOffice
  • Żandarmeria francuska przemigrowała 70 000 stanowisk na własną dystrybucję Linuksa
  • Turyn (Włochy) zaoszczędzi 6 mln euro dzięki kompleksowemu wdrożeniu Ubuntu i opensource na 8 300 stanowiskach
  • Wyspy Kanaryjskie (Hiszpania) przełączają infrastrukturę na oprogramownie opensource i oszczędzają 700 tys. euro
  • 170 szkół w Genewie (Szwajcaria) przeemigrowało na Ubuntu i inne wolne oprogramowanie

Nagłówki z przyszłości? Nie, to się dzieje tu i teraz. By dopełnić obrazu całości, dołóżmy do tego zaoszczędzone 36 mln euro w szkolnictwie w regionie Walencji (Hiszpania) dzięki użytkowaniu od 9 lat dystrybucji Linuksa. Nazwijcie to modą, chwilowym trendem lub wołaniem na puszczy zwolenników opensource – jednak wdrożenia się odbywają i wolne oprogramowanie jest coraz szerzej stosowane w szkolnictwie, samorządach, instytucjach państwowych.

Monachium – miasto napędzane Linuksem

blabla-iconPodczas gdy struktury naszej biurokratycznej rzeczywistości są w kwitnącym stanie, a osławiona informatyzacja np. ZUSu pochłania radośnie coraz to kolejne miliony, które z powodzeniem mogliśmy przeznaczyć na misję na Marsa, przykład Monachium ginie w ferworze naszej rodzimej dyskusji fachowców, czy Linuksa da się używać, czy nie. Gdy w Polsce przez ostatnie 10 lat beztrosko wydawano publiczne pieniądze na wdrażanie zamkniętych standardów oraz systemów, kupowaniu własnościowych rozwiązań i licencji na kolejne wersje nowoczesnego oprogramowania, by następnie łożyć kolejne miliony na obsługę tegoż, Monachium przez te 10 lat instalowało sobie Linuksa. To oczywiście bardzo kolokwialne stwierdzenie, lecz w przeciągu tego czasu Rada Miasta konsekwentnie wspierała i dawała zielone światło na wprowadzanie otwartego oprogramowania na stanowiska pracy urzędników, co finalnie zakończyło się przeobrażeniem całej infrastruktury w sieć 14,800 komputerów (z 12,000 planowanych) działających pod kontrolą dystrybucji LiMux. To oczywiście nie wszystko, bo migracja objęła rezygnację z zamkniętego oprogramowania, ujednolicenie standardów wymiany dokumentów (WollMux) i wiele innych spraw.

WIOO, FLOSS, EU i wygrana potyczka wielkiej batalii

isa_euPodczas przeglądania stron europejskiego programu ISA na polskie akcenty trafia się bardzo rzadko. Interoperacyjne rozwiązania dla europejskiej administracji publicznej (Interoperability Solutions for European Public Administrations) mają na celu koordynację rozwoju otwartych platform i systemów pozwalających państwom na wymianę i integrację danych elektronicznych, a tym samym sprawniejsze (i tańsze) funkcjonowanie administracji. Podczas gdy w naszym kraju administracja bezmyślnie wydaje pieniądze na zamknięte rozwiązania, Europa ujednolica treść własnej licencji EUPL czyniąc ją zgodną z GPLv3, rozwija i udostępnia otwarte projety typu e-PRIOR, a kolejne gminy, regiony i miasta starają wyrwać się z okowów własnościowego oprogramowania i wdrażać masowo i kompleksowo opensource. Polska na tle tych działań jawi się jako zahukany zaścianek i tym bardziej cieszą jakiekolwiek wieści z naszego zgnuśniałego padołu indolencji. Nawet o takiej skali, jak wdrożenia w Gimnazjum Publicznym im. ‚Żołnierzy Sybiru’ w Lubawce.

Translate »