przystajnik

Archiwum tagów la pliki

Inviska Rename 8.0 zmienia wszystko

Programy znalezione przypadkowo w internecie czasami mają ciekawe przypadłości. Choćby takie, że działają pod Linuksem a na dodatek oferują ciekawe funkcje. A to już nie zawsze jest tak oczywiste w czasach narcystycznych „appek”. Na ich tle taki Inviska Rename, program „znikąd”, to bardzo pożyteczne narzędzie do masowej zmiany nazw plików.

Jak szukać to z Drill 1.135 i roztropnie

W czasach gdy każdy szanujący się menedżer plików ma opcję wyszukiwania, czym może zaskoczyć nas dedykowany program do takich zadań? Patrząc na niepozorne okno tytułowego narzędzia Drill chciałoby się rzecz – „no… w sumie niczym”. Ale czytając autorskie deklaracje o sposobie działania tego rozwiązania rodzi się nikła nadzieja – „a może akurat…”.

Terminal pogryzł człowieka: duc

Wszyscy uwielbiamy masowo produkowane statystyki. Jeżeli sami możemy wziąć udział w ich tworzeniu, tym bardziej nas one cieszą. A opisywanie statystykami swoich własnych zbiorów plików to już kompletna pełnia szczęścia. Niewiele osób jednak wie, że do tego zadania wystarczy zwykły programik tekstowy duc.

Uruchom to z GNOME – ponownie

Parę dni temu świat obiegła informacja o łatce jaka trafiła do repozytorium z kodem środowiska GNOME. Osławione 3a22ed5b to nic innego jak wykasowanie z menedżera Plików (aka Nautilus) fragmentów odpowiedzialnych za uruchamianie plików wykonywalnych. Innymi słowy i według deweloperów użytkownicy nie powinni mieć możliwości odpalania za pomocą dwukliku programów, kontenerów (AppImage) i skryptów. Po raz kolejny użytkownik miał być sprowadzony do roli zwykłego konsumenta treści.

FSearch 0.1 w PPA

Niepisane prawo mówi, że najbardziej potrzebny plik w najbardziej krytycznym terminie zawsze, ale to zawsze będzie poza miejscem w którym go szukamy. Wobec wymuszonej przez czasy tendencji do gromadzenia całych stosów przeróżnych plików, człowieka może po jakimś czasie ogarnąć czarna rozpacz. A to gdzieś „zawieruszy” się potwierdzenie dla banku, jakaś faktura albo arcyważne zdjęcie. To dlatego właśnie (i na szczęście) menadżery plików są wyposażone w mechanizm wyszukiwania. Jednak nie każdemu przypadnie do gustu ich uproszczona forma i szybkość działania. Tak jak autorowi narzędzia FSearch, który postawił na uniwersalność (obsługa Wildcard i RegEx) oraz szybkość (aktualizowana baza plików).

Brzydkie kaczątko Mapivi 1.1

Tak jak świat nie jest czarno – biały, tak nie każdy fotograf opiera swój warsztat pracy o kadry zaszyte w RAW. Dla wielu osób wystarczające się pliki jpeg wypluwane przez jego aparat. Taki tok rozumowania przyświecał zapewne twórcy programu Mapivi, który pod niekonwencjonalnym wizualnie interfejsem Tk skrywa funkcje menadżera zdjęć, edytora tagów Exif i IPTC, zarządcy plików i edytora graficznego pierwszego kontaktu.

Terminal pogryzł człowieka: systemd

Choć starych drzew się nie przesadza i wbrew zasadzie „po co zmieniać sysvinit skoro działa”, otwarty świat poszedł na współpracę z demonizowanym systemd. Zwykłym użytkownikom nie pozostał nic innego, jak dostosować się do zmian w krajobrazie i odnaleźć się w zmodernizowanej nomenklaturze zawiadywania usługami linuksowymi i nie tylko. A jest to proces nieuchronny, gdyż 98% nowych dystrybucji korzysta już ze wspomnianego systemd. Nawet nadchodzące Ubuntu 16.04 LTS.

Sunflower 0.3-60 – dwa panele dla każdego

sunflower

W czasach kiedy niczym niezwykłym nie było to, że każdy użytkownik znał na pamięć pierwszą setkę swoich plików z katalogu głównego, nie do pomyślenia była automatyka w postaci upraszczania ich listy (plików), wyszukiwania wg domysłów systemu, katalogów tematycznych i tak dalej. Ludzkość była postawiona wobec tych realiów z prostymi narzędziami w ręce, a szczytem nowoczesności było wygodne zarządzanie plikami za pomocą dwupanelowego menadżera plików (tekstowego, a jakże). Niemal dekadę po exodusie ostatnich użytkowników którzy wiedzieli czym charakteryzuje się plik ukryty, można jeszcze spotkać ostatnie bastiony tych, którzy tęsknią do dwupanelowców. I używają – choćby Sunflower 0.3-60.

Recoll 1.21.4, gdzie są moje pliki?

recoll

Różne są koncepcje na to jak odnaleźć się w gąszczu plików o przeróżnej zawartości. Pół biedy jeżeli poszukujemy jakiegoś konkretnego pliku z nazwy – to prostsze z zadań. Gorzej, gdy zapomnieliśmy gdzie zapisaliśmy arcyważną 
notatkę z bardzo ważnym numerem telefonu. Tak jak może nas zaskoczyć zapodzianie się gdzieś takiego pliku, tak samo zdziwi nas to, że na przestrzeni wieków pulpity linuksowe nie doczekały się poważniejszego i wbudowanego przeszukiwania dysków. Wystarczy rzucić okiem na to, co oferują popularne menadżery plików – Nautilus, Nemo, Caja, Thunar… Oględnie mówiąc – jest bardzo skromnie.

Terminal pogryzł człowieka: woof

Przemieszczanie się plików pomiędzy komputerami w sieci lokalnej ma wieloletnią tradycję. Pomagają im (plikom) w tym przeróżne protokoły (SMB, NFS, FTP, SSH/scp), dedykowane programy (Dukto), ale zwykle potrzeba chwili i naglącej potrzeby wymusza rozwiązania najprostsze i… tymczasowe. Co zatem pozwoli nam w trywialny sposób przesłać plik/katalog pomiędzy dwoma komputerami w tej sami sieci LAN? W odpowiedzi cała widownia artykułuje głośno – Woof! Woof!.

Translate »