przystajnik

Archiwum tagów la pamięć

Terminal pogryzł człowieka: smem

Prawidłowe dane pozwalają wyciągać prawidłowe wnioski. A cóż nam po informacji o wolnej pamięci RAM, jeżeli jest ona naznaczona niedokładnością wypaczającą szerszy ogląd całości? Oczywiście nie oznacza to tego, że polecenie free jest do niczego. Po prostu smem uwzględnia niuanse, dzięki którym wskazania zajętości pamięci RAM mogą być nieco inne. A przecież jest powiedziane – oszczędzaj RAM gdziekolwiek jesteś.

Pamięć odzyskana – rzecz o optymalizacji Ubuntu 16.04

Wszyscy mamy nowoczesne komputery z niebotyczną ilością megabajtów pamięci RAM na pokładzie. No chyba, że ktoś ma zaledwie 2 lub 4GB, wtedy okazuje się, że najnowsze Ubuntu 16.04 w wersji Unity/GNOME może sprawić mu niemiłą niespodziankę. Zgodnie bowiem z teorią ewolucji, wszystkie komponenty naszego systemu stają się szybsze, ładniejsze, automatycznie inteligentne i smuci tylko jeden fakt – większość z nich nadal pozostaje totalnie niezoptymalizowanym kawałkiem kodu. Pamiętacie czasy, gdy Ubuntu z Unity zajmowało 400 – 500MB pamięci RAM? Pora przełożyć kartkę w kalendarzu na ścianie, gdyż te czasy już minęły. Najnowsza odsłona Ubuntu 16.04 potrafi zagarnąć na swoje potrzeby od 800 do 1GB pamięci RAM. Co więcej, po starcie tendencja pożerania RAMu się utrzymuje i jeżeli mamy „zaledwie” 2GB to komfort pracy zaczyna schodzić na dalszy plan naszych prób okiełznania systemu.

Kto gra pierwsze skrzypce w operze, czyli Vivaldi Technical Preview 3

vivaldi

Spore zamieszanie na scenie przeglądarek wywołało pojawienie się projektu Vivaldi, sygnowanego przez ojców stworzycieli sławnej Opery – a przynajmniej takiej, jaką była do wersji 12. Przeglądarek ci u nas w bród, dlatego każda następna próbująca strącić z piedestału namaszczoną trójcę musi zderzyć się z początkową milczącą dezaprobatą społeczności. Inaczej, musi tę społeczność czymś oczarować i czymś przyciągnąć. Czy Vivaldi będzie taką przeglądarką? Niedawno ukazał się jej trzeci pokaz przedpremierowy i Vivaldi T3 1.0.162 zaczyna nabierać rumieńców. A jak wypada na tle konkurencji w podstawowym kryterium oceny – czyli gospodarowaniu zasobami naszego komputera?

Terminal pogryzł człowieka: nmon

Monitorowanie zasobów komputera z poziomu tekstowej linii komend ma wielowiekową tradycję i niebagatelne znaczenie dla administratorów serwerów. Ale natłok informacji o naszej maszynie nie jest zarezerwowany jedynie dla wtajemniczonych, każdy może w większym lub mniejszym stopniu sprawdzić co w układach scalonych piszczy. Osiągnąć możemy to za pomocą wielu narzędzi, ale skoro wspomnieliśmy o terminalu, to dlaczego by nie przetestować nmon. Ten sympatyczny program wśród wielu ciekawostek ma jeszcze jedną unikatową funkcję – może działać w tle i zapisywać statystyki zużycia zasobów naszego komputera. A to jest naprawdę ciekawe.

Terminal pogryzł człowieka: dmidecode

Ile to razy planowaliśmy rozbudowę naszego komputera i ile razy próbowaliśmy sobie przypomnieć, jakie kości pamięci posiadamy w użyciu. W dobie standardów DDR, DDR2, DDR3 i tak dalej wymiana pamięci to nielichy dylemat. Oczywiście rozkręcenie obudowy to najprostsze rozwiązanie, ale od czego są pożyteczne narzędzia tekstowe. Dzięki poleceniu biosdecode odczytamy dane BIOS, a za pomocą dmidecode tabele DMI staną się bardziej czytelne.

I-Nex 0.7.4 wśród naszych dysków

Niestrudzony Michał Głowienka tegoroczny urlop wakacyjny postanowił spędzić na szlifowaniu możliwości wykrywania dysków i nośników w swoim programie I-Nex. Najnowsze wydanie 0.7.4 przynosi nam bowiem mnóstwo nowych informacji w zakładce Drives. Czego tam nie ma – począwszy od producenta dysku, pojemności, złącza, parametrów montowania, UUID dysku, po mnóstwo parametrów numerycznych dla ambitnych i używanego przez system zarządcy IO do obsługi tegoż nośnika.

I-Nex 0.5.6 – maszyna obnażona

inex_logoJak donosi Głos Redmont, 9 na 10 gospodyń domowych nie wie, że w komputerze ma zainstalowany procesor. U nas w narodzie świadomość mamy może nieco większą, ale też zdarzają się przypadki, gdy chcemy uzyskać jakieś dokładniejsze informacje nt. naszej płyty głównej, albo procesora, a faktura przepadła albo wyblakła. Pozostaje kłopotliwe rozmontowywanie naszej maszyny i szukaniu znaków szczególnych na komponentach, albo dokształcenie się w pozyskiwaniu informacji z /proc, EDID, itp. Lub użycie programu rodzimej produkcji – I-Nex, który w mgnieniu oka rozpracuje wetkniętą w nasz komputer elektronikę.

Nemo zrzuca balast

Zrób to sam Będzie to szybka porada jak przetrwać na pokładzie Nemo 1.8.3, będącego głównym menadżerem plików w dystrybucji Linux Mint 15. Nemo bowiem posiada przypadłość, którą można porównać do niekontrolowanego nabierania wody – podczas pracy (głównie podczas przeglądania lokalizacji zawierających zdjęcia) przechodzi w stan pobudzenia pożerając pamięci naszego komputera. Wzorcowy memory leak. Wyłączenie go i ponowne uruchomienie przynosi ulgę (nemo -q) i odzyskujemy 50% – 60% naszej pamięci, lecz na dłużą metę to rozwiązanie uciążliwe.

Z Procexp wśród procesów

iconProcexp, a w zasadzie Linux Process Explorer to narzędzie dające zaawansowanemu użytkowniki możliwości wyłamujące się z rutyny typowej kontroli uruchomionych procesów. Ponieważ jednak każde szanujące się środowisko graficzne posiada już własny Monitor Systemu, co odróżnia Procexp od istniejących rozwiązań? Przede wszystkim szczegółowość informacji, bo o procesie dowiemy się z jakich bibliotek korzysta, ile wykorzystuje pamięci, CPU, połączeń sieciowych czy aktualnie wykonywanych operacji I/O. Ten niepozorny program jako chyba jedyne graficzne narzędzie umożliwi nam też proste przypisywania konkretnego procesu do konkretnego rdzenia naszego procesora. O ile wiemy, dlaczego chcielibyśmy to zrobić.

Uwalnianie pamięci RAM z śmieci

Zrób to samWszyscy doskonale znamy specyfikę zagospodarowania pamięci przez kernel Linuksa. Podczas gdy osoby początkujące zżymają się, że większość poleceń sprawdzających wykazuje zużycie pamięci na poziomie 95%, my cieszymy się, że nieużywana pamięć przeznaczana jest na bufory i pamięć podręczną operacji I/O. Wiemy też bardzo dobrze, że gdy wzrośnie zapotrzebowanie na pamięć, kernel zluzuje zaalokowane na swoje potrzeby zasoby. Co jednak w przypadku, gdy tak się nie dzieje, a sprzęt z nikczemną ilością pamięci pracuje coraz to mozolniej?

Bitwa o megabajty w Ubuntu 12.10

Choć wszyscy lubimy nowoczesność i postęp, niosą one ze sobą wymagania i wyrzeczenia, które musi na co dzień ponosić użytkownik. W przypadku Ubuntu 12.10 takim wyrzeczeniem jest oddanie w ręce systemu operacyjnego sporej ilości pamięci RAM, którą to pamięć system wykorzystuje w imię szeroko rozumianej integracji usług i wygody użytkownika. Jak na obecne standardy nie jest to może zatrważająca ilość megabajtów, lecz nie wszyscy dysponują komputerami, które zapewniają min. obecnych standardów jeżeli chodzi o pamięć. Rozwiązaniem dla takich osób są lżejsze dystrybucje (Xubuntu/Lubuntu, Archlinux/Manjaro, itp), lecz są sposoby, by wdrożyć powiew egzotyki jaką niesie ze sobą Ubuntu 12.10 i jego środowisko Unity

Mieć 64bity, albo nie mieć

Ogromna część użytkowników ma już ugruntowane zdanie na temat różnic pomiędzy platformami 32 a 64 bitowymi. Lecz gdy ten temat wypływa w towarzystwie, okazuje się, że sporo osób niewiele więcej ma do powiedzenia poza tym, że 32 to mniej od 64. Podobne dylematy pojawiają się podczas wyboru odpowiedniego Linuksa dla naszego komputera – 32 czy 64 bitowy? Odpowiedź w części zasadniczej składa się ze świadomości własnego stanu posiadania – jeżeli posiadam od 2GB pamięci wzwyż, warto rozważyć 64bity. Ale dlaczego i co my z tego będziemy mieli?

Translate »