przystajnik

localhost

.. czyli co słychać na podwórku …

Na co umierają projekty?

Tyle wspaniałych projektów rozstało się z naszą rzeczywistością w czasie mojego użytkownika Linuksa na desktopie… I nie piszę tego tylko ze względu na nutkę nostalgii, która może się każdemu przytrafić w listopadowe wieczory pod znakiem zadumy nad sensem egzystencji. Używamy programu i nagle szast prast – 5 lat minęło i nie da się go już używać. Powody doprowadzające program do stanu bezużyteczności są różne – zniknięcie z repozytoriów w nowej wersji systemu, zniknięcie z sieci źródeł, niekompatybilność z nowymi komponentami systemu, niepoprawione błędy, niedokończone opcje, niedopisane funkcjonalności. Można by powiedzieć, typowe przypadki, które mogą się przytrafić każdemu programowi. W którymś momencie twórca zarzuca projekt – znudził się nim, dotarł do kresu swoich możliwości, znalazł ciekawsze zajęcia, dostał absorbującą pracę, woli z dziećmi chodzić do parku, musi ciężej pracować na utrzymanie swoje i rodziny. Niepotrzebne skreślić.

SourceForge sam przeciw sobie

sourceforge

Trwa exodus projektów z popularnego serwisu SourceForge. A przynajmniej może się zacząć na kanwie ostatnich doniesień i zachowań ekipy odpowiedzialnej za popularny system zarządzania i kontroli projektów. Poszło jak zwykle o pieniądze, które serwis generował za pomocą wyświetlanych reklam. Problem w tym, że niektórzy reklamodawcy przejęli kontrolę nad „kliknięciami” pozwalającymi pobrać instalator niektórych programów, a i same „prawdziwe” instalatory dla wiodącego systemu SourceForge opakowuje w śmieciowe dodatki, które łatwo przeoczyć podczas instalacji. Pierwszy problem SourceForge przyjęło na siebie i uruchomiło kampanię BlockThis, która ma wyeliminować z grona reklamodawców tych, których reklamy wprowadzają w błąd użytkowników. Drugi problem może i byłby do przełknięcia (w końcu uderza tylko w użytkowników wiodącego systemu), gdyby nie troskliwość SourceForge i przejmowanie opuszczonych projektów.

Przyczajone Darktable 1.6.7

darktable

W repozytoriach PPA pojawiło się najnowsze wydanie edytora RAW Darktable 1.6.7. Brak entuzjastycznego anonsu tego faktu ze strony autorów może być powodowany ostrożnością, gdyż jak pokazuje praktyka, w przeszłości w wyniku drobnych niedopatrzeń musiano aktualizować właśnie zaktualizowane wydanie. Jeżeli nawet 1.6.7 nie jest ostateczną formą najnowszego Darktable, to jest to z pewnością sygnał, alby przez najbliższy tydzień trzymać palec (wskaźnik myszy) na przycisku aktualizacji.

Twój przyjaciel Pingwin

picaros

1 czerwca, pamiętacie? Jeśli nawet nie pamiętacie, to dzieci nie pozwolą wam zapomnieć. A co może być lepszego w takim dniu dziecka, jak nie wspólny wypad za miasto, do lasu, w góry, nad rzekę i gdziekolwiek indziej, byle dalej od kurzu i betonu miasta? Brawo, czytacie mi w myślach – zainstalować dziecku Linuksa (oczywiście po spędzeniu z nim całego dnia na świeżym powietrzu). Oczywiście nie jakiegoś tam pierwszego z brzegu Linuksa, ale takiego, z którego dziecko mniejsze będzie miało radochę, a starsze czegoś się nauczy. Istnieje bowiem kilka dystrybucji, które mogą przyczynić się do mądrego zintegrowania się naszego dziecka z czekającą go nieuchronnie technologiczną rzeczywistością.

Odkurzanie zdjęć z NeatImage 7.6

neatimage76

Zaszumione zdjęcie – ta niedoskonałość za czasów analogowych znana była pod terminem ziarno i hołubiona, w czasach cyfrowych urosła do rangi obciachu. Większość programów graficznych ma swój przepis i algorytm (a takie Darktable i RawTherapee nawet kilka) na usuwanie cyfrowego szumu ze zdjęcia, jednak często ta korekta odbywa się przy okazji całościowej obróbki i siłą rzeczy nie może być tak kompleksowo potraktowana jak w specjalistycznych narzędziach. Jeżeli komuś zaawansowane możliwości w wiodących edytorach RAW nie wystarczają, pora na podniesienie poprzeczki i zapoznanie się z NeatImage – dedykowanym programem do usuwania szumu i na dodatek jednym z niewielu przedstawicieli komercyjnego oprogramowania graficznego dla Linuksa.

LiVES 2.4.0

lives240

Chociaż edytor wideo LiVES osiągnął dość okrągły numer wersji, to nie obiecujmy sobie po niej zbyt wiele jeżeli oczekujemy nowych funkcji. Nowe wydanie to przede wszystkim poprawki denerwujących błędów i przypadłości programu, w tym jego tendencji do nagłego kończenia pracy.

jAlbum 12.6.4 ze zdjęcia na zdjęcie

jalbum

Z braku natywnej i aktualnej wersji Picasa dla Linuksa, jAlbum mógłby się stać ulubionym narzędziem tysięcy użytkowników spragnionych prostego katalogowania zdjęć i tworzenia z nich albumów. Mógłby, to wielu z nas odstręczy od tego ciekawego programu jego nieciekawa licencja (shareware) i opłata licencyjna. Jednak nie ma nic złego w płaceniu za komercyjne i zamknięte oprogramowanie, które spełnia nasze oczekiwania i pokładane w nim nadzieje. Dlatego jeżeli kogoś ujmą za serce możliwości oferowane przez jAlbum, będzie miał kilka wariantów tego programu do wyboru.

Terminal pogryzł człowieka: memo

O czym to ja miałem… A tak, o tym, że pamięć ludzka jest zawodna. Jest na to prosty sposób, wystarczy kartka, ołówek, lub dedykowany program na komputerze. Co więcej, nawet zapominalscy korzystający z terminala mają do dyspozycji kilka narzędzi, które wspomogą nasze wybiórcze zapamiętywanie planów, spotkań, itp. Jedną z takich niewielkich pchełek o filozofii działania na modłę Uniksa jest memo.

Turyn stawia na Linuksa

Oszczędności w wysokości 6 mln euro, 8300 stanowisk z przestarzałymi licencjami – to główne argumenty determinujące wyborów wolnego oprogramowania przez władze Turynu (Włochy). Zatwierdzony początkiem sierpnia plan zakłada migrację wszystkich stanowisko w 1.5 roku na Ubuntu i otwarty pakiet biurowy. Oszczędności w takim scenariuszu generuje brak konieczności zakupu licencji w miejsce używanego obecnie Windowsa XP, oraz wymiana tylko niezbędnych starych maszyn, a nie większości jak miałoby to miejsce w przypadku dostosowania sprzętu pod wymogi Windowsa 8.1.

Bogowie, chrońcie system – Systemback 1.0.0

Technik zabezpieczających system przed całkowitym upadkiem jest całe mnóstwo. Każdy użytkownik opracował zapewne też swoją metodę na radzenie sobie z sytuacjami krytycznymi. Bądźmy jednak szczerzy – większość rozwiązań pozostaje w sferze poza możliwościami poznawczymi zwykłego użytkownika. Wymyślne komendy w terminalu z pewnością łatwo i szybko uratują skórę, ale komuś kto wie co i kiedy zastosować. Ostatecznie dla nich nawet zainstalowanie ulubionej dystrybucji od podstaw to nie problem. A co ze wszystkimi drżącymi o swój postawiony z niemałym trudem system? Takim osobom pozostaje Systemback 1.0.0.

Zdjęcia na Javie: PhotoGrok 2.32

Podczas branżowych odwiedzin znajomego fotografa u znajomego fotografa często możemy usłyszeć „Słuchaj, a masz przykłady z tego obiektywu na przesłonie f/1.8 i ISO 800?”. Zapytany w tym momencie uruchamia pokłady pamięci i próbuje namierzyć w swojej kolekcji odpowiedni plik z takimi parametrami. Jednak pamięć ludzka bywa zawodna, kolekcja zdjęć ogromna, a niechęć do klikania przez kilkadziesiąt folderów nieprzemożona. Dlatego warto mieć pod ręką coś, co nas wyręczy w takich poszukiwaniach, a tym czymś  jest multiplatformowy program PhotoGrok.

Terminal pogryzł człowieka: scrub

Jakiś czas temu poruszałem już kwestię skutecznego zamazywania zawartości nośnika magnetycznego. Wszystko w celu uniemożliwienia skutecznego odzyskania z takiego nośnika danych, którymi nie chcemy się z nikim dzielić. Wydawać by się mogło, że temat został zamknięty – jest program, wymazuje dysk, nadpisuje zawartość, koniec kropka. Jednak dla koneserów to zaledwie początek tematu, bowiem nawet taki niuans jak schemat danych jakimi nadpisujemy nośnik ma znaczenie. Czego przykładem może być program scrub.

Translate »