przystajnik

atarowisko

… scena ośmiobitowego komputera …

Odmienne stany terminala

Tryb tekstowego manipulowania Linuksem nieraz stawiany jest na równi z wiedzą magiczną, a na dodatek trąci nieatrakcyjną rzeczywistością białych literek na czarnym tle, lub vice versa. Kto lubi, ten oczywiście używa, kto lubi mniej, prycha z pogardą. A gdyby tak inaczej podejść do tematyki…

To inne podejście postanowiliśmy zaprezentować z kolegą Boberem w jego programistycznym koncercie na jeden terminal, podczas gdy ja dzielnie sekundowałem mu oprawą muzyczną. Efekt został zaprezentowany na party Outline 2011, gdzie zajął drugie miejsce. W dwóch słowach – tekstowe demo napisane za pomocą skryptu powłoki Pdksh (bez wykorzystania aalib czy innych usprawniaczy). Muzyka – Atari 65XE (rok produkcji 1985, części bazowe 1978). Gdyby ktoś zechciał je odpalić u siebie – zapraszam do ściągnięcia (wymagane Pdksh i Mplayer).

httpv://www.youtube.com/watch?v=XBCgvpKHRMg

(za jakość wypada przeprosić)

Osiem bitów na dwie gitary

Jak dobrze policzyć – to wychodzi po 100 bitów na gitarę (żart dla liczących binarnie). Innymi słowy – czy muzyka z lat świetności ośmiobitowych Atari XE/XL to relikt dla wapniejących trucheł? Okazuje się, że niekoniecznie. Wiele osób przywraca im (muzyczkom) blask dawnej chwały za pomocą arcyciekawych aranżacji. Znajomy mnie ostatnio nakręcił jednym takim klipem, a jak zacząłem przeszukiwać internet odnalazłem kilka innych perełek… A zresztą, posłuchajcie sami:

Inspirujące…

Głuchołaskie opowieści – party version

Ta historia mogła się przydarzyć każdemu…

Dawno, dawno temu, pewien młodzieniec (osesek?) zapałał wielką i niespełnioną miłością do maszyny.
Maszyna nie odwzajemniała mu uśmiechów i czułego gładzenia po obudowie, zatem postanowił posiąść ją za pieniądze. Składał złotówkę do złotówki, by za te złotówki zakupić bonów, a za bony, w enklawie luksusu zwanej Pewexem, otrzymać do rąk upragniony obiekt westchnień. Z tekturowym pudłem pod kurtką (a był to marzec), wbiegł do swojego mieszkania na czwartym piętrze bloku komunalnego nr. 15ście, by z drżeniem wyjąć na światło dzienne senne marzenie młodzieńczej niespokojnej głowy.
I tak na jego biurku stanęło Atari 65XE. Lata mijały, Atari przechodziło różne etapy jego zapędów, młodzieniec niby wydoroślał, ale nadal z nostalgią i sentymentem spoglądał na starzejącą się maszynę. Przez lata doszło do niej wiele przeróbek, udoskonaleń i Atari mimo sędziwego wieku nadal mu wiernie służy, spoczywając na zaszczytnym miejscu jego biurka.

Ci, którzy z zażenowaniem drapią się po głowie i mruczą do ekranu ‚o co chodzi?’, pewnie nie pamiętają tych czasów, ani tych wspaniałych maszyn. Jednak, sporo osób pamięta i chętnie, a wręcz entuzjastycznie stara się podtrzymywać płomień starych fascynacji. Tak było i tego roku na zlocie miłośników Atari (wersji 8-mio i 16-sto bitowej). Można powiedzieć, że to nowa świecka tradycja. Po serii udanych (więcej lub mniej) imprez Quast Party, z nowym wiekiem nastały czasy Głuchołazów. Tegoroczna, trzecia edycja zlotu, miała miejsce… W dniach 25-27 lipca, w Głuchołazach (‚ooo’ mrukną zaczytani).

Moja wędrówka w kierunku tego typu imprez od paru lat przebiega niezmiennie – udaję się do Katowic, gdzie na miejscu załapuję się na ostatni wyjeżdżający na party samochód. Tego roku samochód prowadziła Dzielna Małżonka kolegi Bobera, bo kolega Bober chciał mieć wolne ręce, aby prowadzić ze mną ożywioną dysputę na tematy ważne i na czasie. Jednak z rozrzewieniem wspominaliśmy podróże pociągami (o scenowcach, którzy podróżowali koleją), lecz z wiekiem rosną wymagania co do wygody przynależnej stanowi. Jak postanowiliśmy, tak też dojechaliśmy.

Samo miejsce zlot tego roku wypadło w innej szkole, niż poprzednio – i za to można, a wręcz należy pochwalić Ryśka Organizatora. Nowe miejsce jest bardziej na uboczu, przez co mniej denerwowaliśmy ludność tubylczą dźwiękami z głośników (blip, blip, click clicketty clonk). Ceną za odosobnienie było oddalenie placówek gastronomicznych, lecz z kolei, pod ręką było chwalone schronisko, gdzie można było przenocować. W samej szkole też było mnóstwo miejsca do spania, czynne ubikacje a nawet prysznice. Nasza grupa podróżników, w tym i moja osoba, wybrała jednak na nocleg położony nieopodal relikt PRL’owskiej myśli wypoczynkowej o wdzięcznej nazwie Opawa. Obiekt nie tani, nie luksusowy, lecz spełniający podstawowe wymogi. Minusy – brak czajnika w pokoju, plusy – pokój był i miał łazienkę z prysznicem. Ale co tam zaplecze, w końcu przyjechało się tu w celach innych.

Na te dni wielu z nas przeobraziło się w artystów-programistów, artystów-grafików, artystów-muzyków i artystów bez przydziału. Artyści, wiadomo, słyną z tego, że się nie myją, piją i nie chodzą spać. Tak było zawsze, nie mogło być tego roku inaczej. Może przesadzam, bo wiele z osób to już poważni ojcowie, matki i autorytety rodzin, lecz duch w tej społeczności nie zanikł. Pierwszy kontakt z party place, to niemal opustoszała sala gimnastyczna i dwóch osobników zgarbionych nad laptopem. Jak się miało później okazać, dla jednego z nich to było miejsce na całe dwa dni, bo TDC dzielnie stawał w szranki z zawiłościami kodowania w Action!, psikusami czynionymi przez oprogramowanie firmy MS i podatnością swego organizmu na sen. Wszystko w celu zlinkowania produktu końcowego przez upływem deadline’u.

Natomiast pozostali z przybyłych odświeżali stare znajomości, uzupełniali zasoby witamin, tudzież kalorii, kompletowali sprzęt potrzebne do spędzenia nocy. W naszym wykonaniu piątkowy wieczór skupił się głównie na poszukiwaniu sklepu, unikaniu deszczu, oraz odnalezieniu drogi do nieocenionej pizzeri, którą znaliśmy z poprzednich zlotów. Wynikła też pierwsza konsternacja związana z nocowaniem poza party place. Zwykle, uczestniczyło się, lub próbowało się uczestniczyć w nocnych/rannych rozmowach, ogólnej integracji, uchu ani oku nie umknął żaden ze smaczków dziejących się na miejscu. Tego roku od godziny 00.10 do 5.30 w moim przypadku pojawiła się luka w pamięci. Po prostu poszedłem spać.

Wnikliwi podejrzliwie zerkną na godzinę 5.30. Co miałbym o 5.30 robić. Na party place pusto i wiatr wygrywa smętną melodię na gwintach butelek różnego kalibru. A ja wstałem, pozbierałem aparat foto i polazłem w stronę głuchołaskich atrakcji turystycznych o nazwie Góra Chrobrego. Utytłałem sobie zamszowe trzewiki w tym marszu na przełaj przez las, parę razy śliznąłem się niezgorzej na mokrym kamieniu (buty niemal kościołowe nie nadają się do takich eskapad), strzelali z oddali myśliwi, mam nadzieję, że nie do mnie. Ale uwieczniłem kawał genialnego lasu w genialnych warunkach pogodowych. Na przedpołudnie dotarłem z powrotem do cywilizacji, gdzie wszystko powoli budziło się do życia. I cykl rozpoczął się od nowa – party place – znajomi – jedzenie – party place – oddanie prac na konkurs – jedzenie – oczekiwanie na kompoty.

Otóż to, kompoty. Tego roku ilość prac naprawdę dopisała – pojawiły się cztery (a nawet pięć) dema, dwa intra, cztery muzyki i dużo grafik. Jeden flash pozakonkursowy, dwa (trzy?) covery na cover compo i wszystko by było ok, gdyby jak co roku, nie brakło dla niektórych votek (klęska urodzaju – dopisała frekwencja i na zlocie było, na oko – jakieś 60 – 70 osób). Z powodu ilości prac, naprawdę działo się, oj działo sobotniego wieczora. Poczekaliśmy aż zajdzie słoneczko i dawaj.

Poziom music compo, w którym nieskromnie uczestniczyłem? Cóż, bywało lepiej, a na pewno więcej prac. Ogólnie bez rewelacji. Zapomniałem powiedzieć Pinokiowi, że moja muza gra w mono i mój kawałek słyszała połowa sali z jednej kolumny. To pewnie oni mi dali jakieś punkty 🙂

Poziom grafik, trzeba przyznać, mógł się podobać. Niezmiennie prym wiódł Powrooz, ze swoim już rozpoznawalnym stylem. Zaskoczył mnie autor pracy na którą głosowałem jako na drugą, a to dlatego, że byłem święcie przekonany, że to grafika Dely’ego. Ten jednak zakpił sobie z nas srodze tego roku, nie rysując nic, a grafikę z liskami popełnił Kaz. Na uwagę zasługują też prace Kozycy, wyrysowane całkiem zgrabnie, jednak zgubione przez słabo rozplanowane i widoczne aż za bardzo przerwania DLI.

Intra. Były dwa, w jednym zaprezentował możliwości TurboBasic’a Grzybson, a w drugim, w 1K MaPa i koledzy upchnęli fajne i kolorowe kulki.

Dema to najbardziej oczekiwania część programu. Nie ma się co dziwić, że i tym razem publika kręciła się na taboretach, oczekując na kulminację. Dem jak wspomniałem było cztery, a nawet pięć. A to dlatego, że w ferworze wyświetlania prac, slideshow popełniony przez Kaza, został umieszczony w paśmie konkursowym. Po party/wynikach się zreflektowano jednak, i ostatecznie przekazano wyniki dla czterech pozostałych dem.

Animkomials zaprezentowało w WTF wariacje na tematy sobie znane i lubiane. Zasadniczo, było kolorowo, muzycznie, jednak brakło polotu i elementów którymi zaskakiwali publikę we wcześniejszych produkcjach.

Zaskoczeniem była produkcja MR6502 ze stajni Blowjobb, za sprawą Śmigła, który zadebiutował jako koder. Nieco aniemiczne przełączanie niezłych efektów, spowolniło odbiór całości, jednak należą się brawa za debiut i można pokładać nadzieję w przyszłe, lepsze i mocniejsze prace.

M.E.C. ze swoim Unfused to czarny koń imprezy. Grupa na ostatnich dwóch party wystawiła dema (Głuchołazy 2007 i Forever 2008) i pewnie każdy po cichu liczył, że nie dadzą rady. A jednak. Zrobiliśmy, złożyliśmy, zdążyliśmy. Swój udział w tym demie określam jako support w zakresie muzyki i designu, oraz jednego loga. Całość zakodował Bober. Jako nośnika przekazu użyliśmy po raz kolejny trybu tekstowego i literek (nuda?). Demo działa na 64KB.

A na koniec rodzynek w postaci Pure od LaResistance. Pr0be po raz kolejny udowodnił, że wie o co chodzi w tych klockach i pokazał efekty może i znane, jednak ślicznie wykonane i ładnie się poruszające. I co ważne – w kolorach. Smucić może jedynie fakt szczątkowego designu, a raczej braku przejść między efektami, które są wyświetlane na zasadzie – efekt – blank – efekt – blank – efekt. Ale przynajmniej dzięki temu Pr0be ma jeszcze wielkie pole do popisu. Co dodatkowo cieszy – demo to w zasadzie 12sto kilobajtowe intro, działające na 64KB podstawowej pamięci.

A potem nastąpiła wrzawa, oklaski, wrzaski, śpiewy, liczenie, przechodzenie, przeliczanie, wywoływanie, nawoływanie, generalnie – rozgardiasz. W tym całym zamieszaniu tylko Vasco zamroczony słodkim winem, sączył kolejną edycję butelki tegoż napitku.

Po ogłoszeniu wyników (co nastąpiło w okolicach godziny 2.30 – 3.00 w nocy), pozbieraliśmy nasze graty i powędrowaliśmy do noclegowni, podczas, gdy pozostała cześć partyzantów szykowała się na ognisko. Rano wcześnie pobudka – i w drogę powrotną. Ci ze Śląska znowu mieli lepiej ode mnie, bo od 12stej siedzieli w domach, podczas gdy ja na 18stą dowlokłem się do swojej mieściny.

‚Za co cenisz imprezę i które osiągnięcia party najbardziej wpływają na twoją świadomość w określeniu wartości spotkania’

Kto nie jeździł na takie zloty, nie zrozumie. Party było jednym z lepszych od dłuższego czasu – lepsza lokalizacja, przede wszystkim większa ilość prac w demo compo, przyjazna okolica, doskonałe zaplecze, doskonali ludzie. Z powodu takiego, że coraz więcej ludzi przyjeżdza z żonami/sympatiami, impreza nabiera charakteru sielankowo-familijno-turystycznego. Odwiedzane są atrakcje regionu, knajpy, prowadzone są dysputy na tematy ogólne. Widok osób w zacietrzewieniu tłukących na party w klawiaturę komputera powoli odchodzi do lamusa (poza TDC, który się zawziął). Rysiek Organizator zapowiedział, że dyrekcja szkoły za rok też by nas chętnie tam widziała (a to ci dopiero). Więc pewnie i za rok odwiedzę tamte strony.

Po party kontrowersje wzbudziło nieupublicznienie dem Pure i MR6502 (z powodu, że nie były najzwyczajniej dopieszczone do końca). Narzekającym polecam wykonywać tyle samo wzdychań i narzekań, gdy nie ma żadnych prac na konkursy. Demo Pure jest już dostępne na serwerach w wersji finalnej.

Całość stuffu ze zlotu.

Wyniki i inne zajawki

Demo compo:

1. Pure / LaResistance
2. Unfused / MEC
3. MR6502 / Blowjobb
4. WTF / Animkomials

Music Compo:

1. Who knows – Raster / CPU
2. Bazaltowy Rzezimieszek – Yerzmyey / H-PRG
.. Bug in the mug – Dhor / MEC
.. Przyjacielska rada – Lisu

Graphics Compo:

1. Tempting – Powrooz / LaResistance
2. Atari z ojca na syna – Kaz
.. Beerix – Raster / CPU
.. Escape from Zion – Kozyca / Samar
.. Love is undead – Kozyca / Samar
.. Major Nemos – Kaz

Intro Compo:

1. Crossover – MaPa + PG + Raster
2. Grzybson Intro 7 – Grzybson

Music Cover Compo:

1. m4700rK4 – Epi/Tristesse
2. Flimbo`s Quest – Miker/Blowjobb/New Generation

Grafiki

Tempting – Powrooz / LaResistance

Tempting - Powrooz'08

Atari z ojca na syna – Kaz

Z ojca na syna - Kaz'08

Beerix – Raster / CPU

Beerix - Raster'08

Escape from Zion – Kozyca / Samar

Escape from Zion - Kozyca'08

Dema

Pure by LaResistence (lubisz to demo? daj temu wyraz w komentarzu na pouet.net)

httpv://youtube.com/watch?v=7WKeAMj6oRE

Unfused by M.E.C. (utożsamiasz się z tym demem? okaż to w komentarzu na pouet.net)

httpv://youtube.com/watch?v=tWZ_RkIXkik

Zdjęcia

Zdjęcia (sorry, mało wyszło, bo mi jedyny aku padł po wojażach w lasach).

Pin i jego megafon

Autor tego opisu chciał podziękować osobom, które poświęciły swój czas i zebrały na swoich stronach materiały związane z tym party, a w szczególności – Dely z atariarea.krap.pl, za wyniki compo. Kaz z atarionline.pl za zrzut dem do avi i wrzutkę na youtube. Fandal z atari.fandal.cz za często uaktualniany katalog produkcji atarowskich.

Dawno, dawno temu…

Tak, dawno tu nie zaglądałem, ale mam dość wiarygodne usprawiedliwienie, np. przebywałem w innych stanach świadomości:

laurka.jpg

Zainteresowani skojarzą zapewne gdziem to bywał, a niezainteresowanym podpowiem, że wypełniałem sumiennie obowiązki wobec jednego z moich najstarszych hobby. I taki oto efekt dość nieoczekiwany.

A wszystko to odbywało się w tradycyjnej oprawie urbanistycznej:

xxx_pano.jpg

(jakie to miasto, ktoś zgadnie?)

Tak czy siak, egzorcyzmy się powiodły i jestem z powrotem.

Głuchołazy bez prądu

Ostatnimi czasy w szeregi atarowców zawitała nowa scenowa tradycja, mianowicie masowe parcie w stronę miasta Głuchołazy w określonych dniach lipca. Tak też i tego roku, w dniach 27-29 lipca odbyło się tam już drugie Copy Party. Co prawda, bardziej Party niż Copy, ale wiadomo – nie samymi komputerami człowiek żyje – i dobrze.

Samo party jak zawsze było miodzio – fajnie pooglądać gęby starych scenowców, pogadać i poobgadywać, oraz pozakłócać spokój sennego osiedla. Szkoda, że sporo liczba uczestników poprzedniej edycji nie zameldowała się na party place, ale za to pojawili się ci, których brakło rok temu. Liczba uczestników oscylowała w granicach 40-stu osób, w tym parę osób z zagranicy. Spora liczba scenowców postanowiła też pochwalić się swoimi lepszymi połowami, dlatego białogłów jak na tego typu zlot było zatrzęsienie.
Z atrakcji można wyliczyć wylegiwania się na trawie, uzupełnianie poziomu cieczy napędowych, rzut dyskiem z seminarium (?) w Olsztynie, paleniem ogniska i napawania się swądem palonego mięsa kiełbasianego, walki o prysznice, tradycyjny wieczór pieśni partyzanckiej, łazęgowanie nad rzekę, stawy, góry, co to wolał.

A co miało do tego wszystkiego Atari ? Ano miało – stało ich kilka rozłożonych na sali gimnastycznej, a w sobotni wieczór niektórzy postanowili za pomocą owych maszyn zaprezentować swoje umiejętności.

Ponieważ formacja w której mianuję się być muzykiem, od dłuższego czasu leżakowała na kartach historii sceny (ostatnia produkcja z okolic roku 1998/99), postanowiliśmy, że se napiszemy demo i tym samym urozmaicimy biesiadę na polach wokół głuchołazkiej szkoły.

Ponieważ do dziś nikt nie zebrał stuff’u z party, niniejszym pozwolę sobie umieścić to, w czym brałem czynny udział sprawczy.
unplug.gif
Demo ‚Unplugged’ (koncepcja dema – zero 3d, zero grafiki, siegnięcie po archaiczny zestaw znaków pisarskich i za ich pomocą próba efektownego zaprezentowania paru znanych parad koderskich).

Wersja .atr – obraz dysku, umieszczone są tam też pliki .txt i muzyczka wystawiona przez mnie na music compo,
Wersja .xex – binarka, do odpalania,

Kodownia – Bober, muzykowanie – Ja 🙂 Wymagania dema – ‚gołe’ Atari XL/XE – podstawowe 64K pamięci, zero rozszerzeń – ew. stereo. Wersja .avi dema wkrótce, jak tylko uporam się z kaszanką jaką robi z demka youtube (komentarze)

Muzyczki które popełniłem na okoliczność party :

Unplugged.sap – z dema, wersja dla Audaciousa z pluginem Console Music Decoder lub XMMS’a z pluginem SAP (pod Windowsami Winamp z pluginem SAP ?), zapętlona,
Lay.sap – z music compo, jak wyżej, niezapętlona

Niestety, playerki grają te muzyczki tak sobie – szczególnie muzykę z dema – każda wtyczka co innego psuje w dźwięku – może nie drastycznie, ale zauważalnie.

Nadmienię, iż muzyczka zajęła drugie miejsce (co nie było trudne), a demo zostało nagrodzone wspaniałym markowym winem oraz Biblią*.

Z minusów zlotu można wymienić, że niewiele się działo na big screen’ie, niewiele było muzyki z Atari/Spectrum/C64 czy innych.

A poza tym … już w marcu roku przyszłego party w Trencinie (?), a w lipcu … Znowu Głuchołazy 🙂

* Biblią Debiana

Garść chiptune’ów

O tak, od dawna było mi to potrzebne – odświeżenie umysłu i oczyszczenie się z tych pretensjonalnych dźwięków otaczających mnie wokół. Wstąpiłem do zakonu lub seminarium ? Nie.

Po prostu zaciągnąłem nową kolekcję chiptune’ów autorstwa atarowskiego muzyka 505. Gość ma niespożyte pokłady energii. Udziela się w produkcjach Ymrockerz, od czasu do czasu widać/słychać produkcje z jego podkładem, a teraz wypuszcza kolekcję 27-dmiu (dwudziestu siedmiu !) muzaków !

505’s Blubbersongs, bo o tej kolekcji mowa, to nowiutkie track’i z maxYMiser’a, dostępne też w formacie mp3, jeżeli ktoś nie ma Atari ST 🙂

Miodnie się tego słucha (i pomyśleć, że na codzień to nie wychylam się poza dźwięki lat 70-siątych) – mocne, eksperymentalne brzmienia (nawiasem mówiąc, co ci ludzie wyciskają z tego atarowskiego bipera, to się w pale nie mieści).

Jedno zastrzeżenie – mój ulubiony Krabbencoctail mógłby być dłuższy. A poza tym, moje typy to UpBuzzer, Certain Rage, Nuance … A co tam .. Jeżeli ktoś czuje te klimaty, polecam calutką kolekcję.

ps. I Factored !

Serce rośnie

A to za sprawą informacji o wykonaniu cover’ów zespołu Kraftwerk za pomocą … a poczytajcie sami tutaj.

Niestety, później nie jest już tak entuzjastycznie. Kawałków można posłuchać online, aby je posiąść, należy je kupić. Niby normalna sprawa. 🙂

TRACKLIST
01. Bacalao – The Robots (Die Roboter) – Switzerland
02. Glomag – Pocket Calculator – USA
03. Covox – Computer Love – Sweden
04. Role Model – Showroom Dummies – Sweden
05. Nullsleep – The Model – USA
06. David E. Sugar – Radioactivity – UK
07. Oliver Wittchow – Kristallo – Germany
08. 8-Bit Weapon – Spacelab – USA
09. firestARTer – Computer World (Computerwelt) – Germany
10. Neotericz – Electric Café – Argentina
11. Receptors – Trans-Europe Express – USA
12. Herbert Weixelbaum – Tanzmusik – Austria
13. Bubblyfish – It’s More Fun To Compute – USA
14. Bit Shifter – Antenna – USA
15. gwEm and Counter Reset – The Man-Machine (Die Mensch-Maschine) – UK

Bywalcy niektórych miejsc niektóre ksywy na pewno skojarzą 🙂

Hej ho, na grzyby by się …

Stare, ale nie mogłem się oderwać – niektórzy związani ze sceną być może widzieli, inni może nie …
Ah, zobaczyć taką np. brać forum.ubuntu.pl w zbiorowym wykonaniu tego przeboju :

[ev type=”youtube” data=”QYH6QzOhTNY” height=”337″][/ev]

Lekcja muzyki

She - PioneerW ramach uświadamiania młodych, zapuściłem dziś szerszemu gronu parę kawałków z 8bitpeoples. Uświadamiania jak to drzewiej chip’y komputerowe brzmiały. Przyjęto te popiskiwania z różnym wymownym spojrzeniem, którego i tak nie zauważyłem, bo byłem zauroczony, szczególnie tym jednym albumem. She – Pioneer wydaje się być esencją brzmienia ośmiobitowców, a jednocześnie tak zgrabne rytmicznie, że można słuchać i słuchać.

The Depreciation Guild - Nautilus

Tej bardziej konserwatywnej i uczłowieczonej dźwiękowo części moich czytelników mogę polecić brzmiący ‚w miarę współcześnie’ albumik The Depreciation Guild – Nautilus ( nie mylić z Nautilusem ). Brzmienie gitar i wokal bardzo przypada do gustu, wtłaczając słuchacza w tę przedziwną iluzję dźwięku.

Zobaczyć Derealization i umrzeć

Derealization1Oj, dawno tak wysmakowanego stylistycznie dema nie widziałem. Ta muzyka. Ah, oh, ajaja.
Demo zostało wydane na równoległym do party w Głuchołazach ( 28 – 30 lipca ) zlocie w szwedzkim Skåne ( Big Floppy People ).

Nowa jakość dem na Atari Falcon030 ( + CT060 ) ? Nie ma żadnej wątpliwości.

Demo do obejrzenia :
– na YouTube
– w wersji DivX do ściągnięcia ze scene.org

Oczywiście, przy oglądaniu należy uwzględnić to, że to jednak jest tylko video w kompresji stratnej. Jak podają autorzy, na Derealization2orginalnym sprzęcie nie ma też takich przycięć ( powód, by zakupić orginalnego Falcona ? ).

A jakże budujący jest raport z tego zlotu odnośnie compotów ( party było zasadniczo dla platformy C64 i Amigi ):

Timbrals ST-chipmusic won the music compo, beating those Amiga protracker things and the DHS demo ‚Derealization’ won the demo compo, beating those Amiga 1200 demos 😉

Pięciu spoconych facetów

Co łączy pięciu spoconych facetów, w samochodzie, w upalny dzień, na trasie Katowice – Głuchołazy ?
Oczywiście miłość.

Miłość do małego Atari 🙂

W dniach 28-30 lipca odbył się w Głuchołazach kolejny zlot maniaków tegoż sprzętu.
Było miło, było fajnie, a nawet jeszcze lepiej. Światło dzienne ujrzała spłodzona przeze mnie w ’98 roku kolekcja muzyczna ( nie miałem jak jej przetransportować na PC ) a muzyczkę którą wystawiłem do music compo haniebnie zdyskwalifikowałem samodzielnie. Skopiowałem z błędem pewien jej fragment, przez co nie zagrała.

Generalnie może zdobędę się na dłuższy opis, a póki co polecam wam okolice Głuchołaz i samo miasto, wydaje się tam być całkiem sympatycznie.

Pozdrowienia dla wszystkich tam obecnych !

Translate »