przystajnik

Atari z Ubuntu w jednym pudełku

Cena sentymentu bywa niekiedy wysoka, by nie rzec – wygórowana. Takie bowiem można wysnuć wnioski po informacji o reinkarnacji konsoli Atari VCS. Nowe wcielenie sprzętu kultowego w latach 70. i 80. ujmuje stylistyką, odświeża wspomnienia, rozbraja jakością gier z tamtego czasu i frapuje zapowiedzią użycia systemu operacyjnego będącego modyfikacją Ubuntu.

Nowe Atari VCS

Ale po kolei. Każdy retromaniak z pewnością zna takie tytuły jak Pitfall, Montezuma’s Revenge, River Raid i setki innych tytułów które święciły triumfy w latach opanowanych przez sprzęty ośmiobitowe. Bez zbędnych wywodów można zaryzykować stwierdzenie, że modę na tego rodzaju rozrywkę zapoczątkowały automaty z grą Pong i rzeczone Atari VCS. Konsola wydana w 1977 dała wielu rodzinom nowe możliwości gospodarowania czasem – czy może jego marnotrawienia. Koniec końców, w latach 80. moda na konsole eksplodowała, gry okazały się motor napędowym gospodarki i na takich podwalinach zbudowano to co obecnie nazywamy rozrywką multimedialną.

Nowe Atari VCS to oczywiście nie jest kopia 1:1 sprzętu z ubiegłego wieku. Jego specyfikacja jest całkiem na czasie, chociaż z pewnością nie zadowoli wysublimowanych gustów oczekujących łamania barier technicznych:

  • Procesor: 64-bitowy AMD Bristol Ridge A10
  • Układ graficzny: Radeon R7
  • Pamięć RAM: 4 GB DDR4
  • Pamięć wbudowana: 32 GB eMMC
  • Komunikacja: Wi-Fi 2.4/5 GHz, Bluetooth 5.0,
  • Złącza: HDMI 2.0, Gigabit Ethernet, 4x USB 3.0, czytnik kart SD
  • Kontrolery: bezprzewodowy joystick i pad
  • Opcjonalne wyposażenie: mikrofon (wbudowany), klawiatura, mysz, kamera, głośniki, słuchawki
  • System operacyjny: Bazujący na Ubuntu z Kernelem 4.10

Jak widzimy, nie jest to maszynka która pozwoli nam na użytkowanie naszej biblioteki Steam. 32GB wbudowanej pamięci każdy poważniejszy tytuł zapcha w kilka chwil, 4GB pamięci operacyjnej to niezbędne minimum. Karta graficzna i procesor z treścią retro powinny poradzić sobie śpiewająco.

Przeznaczeniem tego urządzenia jest bowiem przywrócenie wspomnień i zaoferowanie graczom hitów z „tamtych” lat. Do tego celu powyższa specyfikacja nadaje się nawet z nawiązką. W zestawie znajdziemy Atari Vault, zawierający ponad 100 klasycznych gier z Atari 2600 oraz z automatów zręcznościowych. Prawdopodobnie będzie to ten sam zestaw, jaki możemy kupić na Steam.

Jednak twórcy postanowili pójść krok dalej. Już dzisiaj możemy podejrzeć ekskluzywną wersję Tempest 4000. Ogłoszono też listę partnerów którzy zajmą się dostarczaniem „świeżego mięsa” dla tej konsoli. Będą to Playmagic, Kungfu Factory, Code Mystic, Eden Games, Llamasoft i inni. Co więcej, tworzone gry powinny zadziałać również na „zwykłych” dystrybucjach Linuksa.

Chociaż powyższy pomysł spotkał się z niesamowicie pozytywnym odbiorem, na wszelki wypadek podjęto zbiórkę funduszy na Indiegogo. Już teraz zebrana kwota przebiła limity założone przez twórców. A sentyment kosztuje. Za edycję kolekcjonerską zapłacimy 299 dolarów. Wersja podstawowa bez kontrolera to 199 dolarów. Wersja Onyx bez kultowego drewienka na panelu i z bezprzewodowym joystickiem to 229 dolarów. Za kontroler Modern trzeba dopłacić 49 dolarów.

Wracając do systemu operacyjnego. Kernel 4.10 sugeruje zaszycie w konsoli Ubuntu 17.04 (?) lub 16.04 LTS ze zaktualizowanym kernelem. Deklarowana jest też zgodność sprzętu z Linuksem, zatem nie powinno być większych komplikacji z zainstalowaniem dowolnej dystrybucji. Czy jednak to atrakcyjnie wyglądające pudełeczko podoła oczekiwaniom współczesnych konsumentów?
 

Post navigation

Translate »