Firefox 57 Quantum – o co tyle hałasu?

Użytkownikom internetu chyba nie trzeba przedstawiać przeglądarki Firefox. Projekt który w 2002 roku pod nazwą Phoenix odważył się rzucić rękawicę królującemu Internet Explorerowi 6 zyskał tym samym nieśmiertelną chwałę. Nikt nie chyba nie przewidywał wówczas, że mały i niepozorny projekt zmieni oblicze internetu. Jednak konkurencja nie spała i Mozilla wraz ze swoim produktem miała ostatnio mocno pod górkę. Ale po latach nieurodzaju Firefox 57 Quantum stara się odebrać to co mu należne – koronę wśród przeglądarek internetowych.

Firefox – początki
Przez lata istnienia tego programu nastroje wśród jego użytkowników ewoluowały od skrajnej euforii przez bierne wyczekiwania aż po frustrację. O ile bowiem na początku swojej podróży Firefox dał nadzieję na szybkie i zwinne poruszanie wśród dóbr internetowych, o tyle pojawienie się konkurencji rzuciło sporo cienia na wspomnianą szybkość. Firefox z biegiem czasu nabył przydomek „muła” i to dociążonego zaopatrzeniem dla stacjonującej nieopodal Mountain View jednostki wojskowej. Według przeróżnych statystyk Firefoksa do roku 2012 używało niemal 32% ogółu internautów. Jednak Google Chrome w swoim triumfalnym marszu na szczyt nie poszanował tego wyniku i obecnie to ta przeglądarka jest najczęściej używanym rozwiązaniem do przeglądania internetu (około 59% internautów). Na chwilową przegraną Firefoksa złożyło się kilka czynników, w tym paradoksalnie jego silnik „rysowania” stron internetowych który przyniósł mu wcześniejszą sławę. Czasy powstania Gecko sięgały bowiem końcówki lat 90 ubiegłego wieku. Przez lata wyposażane w nowe rozwiązania i implementacje obowiązujących standardów, Gecko stało się tym czym się stało. Kulą u nogi całego Firefoksa.

Fundacja Mozilla nie złożyła jednak broni. Powołany do życia projekt Servo stał się poligonem doświadczalnym i próbą napisania przeglądarki od nowa. A przynajmniej jej najbardziej żywotnej części jaką jest silnik renderujący WWW. Po latach rozwoju ogłoszono sukces i… No właśnie nie – nie wymieniono w Firefoksie Gecko na Servo. W ramach projektu Quantum rozpoczęto wymienianie poszczególnych elementów i integrowania ich z Gecko.

Na dzień dzisiejszy Firefox 57 Quantum stanowi ukoronowanie starań deweloperów odpowiedzialnych za powyższe projekty. Wśród wielu nowości jakie przynosi za sobą nowa wersja przeglądarki wymienia się przede wszystkim rewolucyjną oszczędność zasobów (pamięć RAM) oraz niemal dwukrotnie zwiększoną prędkość działania w porównaniu do FF 52. I to jeszcze przed integracją wszystkich rozwiązań wymyślonych w projekcie Servo/Quantum Flow.

    Nowości

  • integracja Quantum CSS (Stylo), Quantum Compositor oraz fragmentarycznie Quantum Render oraz DOM (części projektu Quantum Flow dostosowującego Servo na potrzeby Firefoksa),
  • ujednolicenie i uproszczenie interfejsu dzięki Photon UI,
  • integracja funkcji wyszukiwania i paska adresowego,
  • inteligentna obsługa wideo i zatrzymywanie jego dekodowania gdy karta jest nieaktywna (audio jest dekodowane cały czas),
  • rozbudowane opcje uprawnień dla witryn internetowych.

Jeżeli ktoś spodziewał się litanii zmian długiej na dwie podstrony, to powyższe może go nieco rozczarować. Przełomowe wydanie i tylko tyle? Ale diabeł tkwi w szczegółach, a konkretnie wprowadzonych do codziennego użytku elementach projektu Quantum Flow.

Firefox 57 Quantum
Nie należy zapominać, że proces przemian rozpoczął się już od wersji Firefox 52. Po drodze doczekaliśmy się rozbicia Firefoksa na kilka procesów potomnych w ramach Electrolysis, osadzenia w piaskownicy wtyczek, itp. Debiutujący w Firefoksie 57 Quantum CSS idzie krok dalej i wykorzystując powyższe oraz robiąc użytek z wszystkich rdzeni naszego CPU, znacząco przyśpiesza przetwarzanie i renderowanie CSS. To kolejny komponent wcielony do Gecko który zaistniał dzięki wykorzystaniu kompilowanego języka Rust. Przesunięty do samodzielnego procesu Quantum Compositor znacznie ustabilizował pracę ze stosem graficznym i umożliwia awaryjne restarty samego procesu bez naruszania całej przeglądarki. Dla użytkowników Linuksa istotną może być informacja, że oddzielanie wtyczek i skryptów od systemu operacyjnego (sandbox) zyskał w tej wersji pełnoprawną użyteczność (w odniesieniu do wersji dla Windowsa). Procesy Firefoksa odpowiedzialne za renderowanie strony i wykonywanie JavaScript nie są już w stanie dobrać się (w przypadku złośliwego kodu) do naszych danych na dysku.

Na tym nie koniec. Na pełne wdrożenie czekają elementy Quantum Render i Quantum DOM. Dzięki Quantum Render zobaczymy na ekranach naszych monitorów strony WWW generowane z aktywnym wykorzystaniem moc drzemiących w kartach graficznych (planowane na 2018 rok). Quantum DOM natomiast zmienia sposób w jaki przeglądarka gospodaruje zasobami a konkretnie oddaje to zarządzanie w ręce systemowego planisty zamiast dublować jego pracę. Dodatkowo przypilnuje, aby karty odesłane do „tła” nie spowalniały działania przeglądarki.

Warto również wspomnieć o apetycie na pamięć RAM. Ponoć Firefox 57 oszczędniej gospodaruje zasobami naszego komputera, ale nie oczekujmy cudów. Nowoczesność nie znosi terminu „optymalizacja”. Owszem, Firefox jest bardziej rozważny podczas aneksowania kolejnych banków pamięci niż taki Google Chrome. Niemniej program aby działać sprawnie robi poprawny użytek z tego, co ma do dyspozycji. Nie inaczej jest z mocą CPU.

Na koniec – czy Firefox 57 Quantum jest faktycznie szybszy od Google Chrome? Tę kwestię pozostawiam samodzielnym rozważaniom. Program znajduje się już we wszystkich repozytoriach większości dystrybucji (Ubuntu 16.04/17.04/17.10, Mint 18.xx i pochodne, Arch Linux).
 

0

20 komentarzy

  1. Zainstalowałem znajomemu na windzie i w sumie nowy ff działa ui niego nawet szybciej niż chrome chociaż sam nie wyciągał bym aż tak daleko idących wniosków. Sam osobiście nigdy za chromem nie przepadałem, zazdroszcząc trochę jego użytkownikom wydajności (mam lapka z pierwszą i5). Jak stary ff mi w sumie zmulał głównie ze względu na ram, zintegrowany układ i jeden wątek procka (żadne palemoony i inne dziwne wynalazki wcale nie rozwiązywały tego problemu) tak przy 57 jestem w stanie stwierdzić, że nie wiem czy przewyższa chrome ale zdaje się w ogóle od niego nie odstawać jeśli chodzi o wydajność.

  2. A ja po latach wierności mozilli i nienawiści do słabych możliwości Chrome, niestety teraz musiałem się przesiąść. Nowy wygląd z tymi krzywymi (wiem, złudzenie optyczne, ale cóż, nie ustawia się interfejsu do waserwogi ale do oka) kartami, zgranymi z Chrome zamiast z systemu ikonkami folderów, zepsutym wyglądem NewTab nie nadaje się do patrzenia. Próbowałem kilka dni, ale trudno. Wolę się męczyć z ograniczeniami chrome niż oglądać to paskudztwo.

  3. Tyle z aktualizacji wynikło dla mnie, że nie mam teraz NoScripta. Na obecną chwilę jego nowa wersja nie za dobrze mi działa…

  4. Mnie się wydawało, że szczegóły urody ważne są przy wyborze partnerki na studniówkę, ewentualnie kandydatki na żonę (choć doświadczenie uczy, ze w tym wypadku należy uwzględnić masę innych zmiennych), zaś w przypadku przeglądarki internetowej szybkość, bezpieczeństwo i stabilność działania winna być jednak priorytetem… Widać myliłem się 🙂
    Na poważnie – długo używałem FF ale przed kilkoma miesiącami musiałem zainstalować Chromium, bo w FF pojawiły się u mnie drobne, ale upierdliwe problemy ze stabilnością. Poprawa nastąpiła przy FF56, zaś po instalacji FF57Q – banan na pysku: jest naprawdę przyzwoicie szybko (nie wiem, czy szybciej od Chromium, ale na pewno nie wolniej), stabilnie i bezpiecznie. Zaś co do wyglądu… De gustibus non disputandum est, ale mnie się akurat podoba. I nie chodzi o to, czy coś jest mniej czy bardziej krzywe, tylko o ergonomię: nowy interfejs jest przejrzysty i przemyślany, a tego właśnie oczekuję.

  5. Ja osobiście jestem Firefoksem quantum zachwycony. Co prawda na Firefoksa przesiadłem się już ok rok temu (z Chromium) bo zaważyły na tym możliwości dostosowania przeglądarki do własnych upodobań… Ale zauważalnie Lisek przymulał, nie było tragedii, dało się go używać, ale Chromium był wyraźnie lżejszy… teraz Lisek jest co najmniej tak samo szybki i zwinny jak Chromium a może nawet szybszy (na oko ciężko stwierdzić, a benchmarków nie będę uruchamiał, bo wystarczy mi że obecny Firefox przekracza granicę ludzkiej (mojej) percepcji).

    Kolejnym atutem jest dla mnie Firefox na Androida – korzysta mi się z niego o niebo lepiej niż z Chrome, a synchronizacja smartfona z desktopem to dla mnie ważna rzecz…

  6. Powiem Wam, że do lisa się przywiązałem niemiłosiernie i wierny mu jestem od lat. Z ubolewaniem patrzę na jego słabnącą popularność. Jakoś nie przeszkadzała mi jego powolność. Spokojnie dawał radę. Nowa wersja nie sprawia mi problemów, wiedziałem, że niektóre dodatki przestaną działać, ale na szczęście to czego używam działa. Niepodoba mi się tylko okno nowej karty, które trudno się personalizuje a ikonki są za małe jak dla mnie i jest ich za mało. Myślę jednak, że będzie lepiej z następnymi wersjami, które będą łatały pewnie niedoróbki. Przede wszystkim mam nadzieję, że zostanie wykorzystany potencjał promocyjny jaki tkwi w ogłoszeniu nowej, rewolucyjnej wersji i wpłynie to pozytywnie na popularność FF.

  7. Chyba każdy zapomniał,jak to kiedys było….
    Mam Palemoon 27.Śmiga jak nie wiem co.15 kart ,360mb RAMu i 1-2% CPU
    Firefox przy tym samym bierze 1,5Giga.
    Od wersji 4 Firefoxa słyszę „nowa wersja jest o 20% szybsza,i tak od lat.
    Po co tyle zasobów ciągna te nowe przeglądarki?
    Obsługa nowych technologi na stronach?
    No nie,na Palemoon mi wszystko chodzi,na Midori,Qupzilla też
    Cała moc jest chyba przeznaczana na inny cel…

  8. Szkoda, że Mozilla wciąż olewa Linuksa, jak nie było przyspieszenia sprzętowego tak nie ma. Można wymusić, ale czasem powoduje to brak stabilności i zużycie procka na 100%. 57 jest może nieco żwawsza, mogli tylko zostawić stare skórki bo nowa do najładniejszych nie należy.

  9. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby połączyć ładny wygląd i możliwości. Okazało się, że powstał już CSS przywracający częściowo stary wygląd. Sęk w tym, że ja mam wiele komputerów i aplikowanie tego CSSa jest lekko upierdliwe. Ale na moim maku go zaaplikowałem, bo kurde, do maka to w ogóle te obrzydliwe karty nie pasowały. Masakra. Pod Windows 10 jeszcze ujdą, bo pasują do Win10. Ale pod Win10 dla odmiany przesiadłem się na Edge w codziennej pracy i na razie brakuje mi tyko funkcji Pokaż Obraz.

  10. No nie wiem, wersje niedawne tak przymulały już, że nie dało się pracować. A teraz faktycznie przyspieszyło. Gdyby nie skopali wyglądu tylko.

  11. No może wrócę do FF… Z biegiem czasu musiałem przesiąść się na Chromium z racji powolności i ocięzałości FF. Trzymam kciuki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.