przystajnik

Terminal pogryzł człowieka: lnav

Jak wykazują badania społeczne, ulubionym zajęciem większości gospodyń domowych podczas picia porannej kawy jest przeglądanie logów systemowych. Temu pasjonującemu zajęciu oddaje się nie mniejszy odsetek panów. Niekiedy jest to nawet ich zajęcie zarobkowe. Jednak człowiek z natury uwielbia upraszczać sobie życie, nawet podczas takiej czynności jak wpatrywanie się w plik tekstowy i prób wyłapania frapujących szczegółów. Dlatego powstał lnav – narzędzie umożliwiające wygodną nawigację po zapiskach systemowych. I to w technikolorze.

Lnav

Zalety lnav można wymienić jednym tchem – małe, zgrabne narzędzie i do tego dostępne bezpośrednio w repozytorium. To nie wyczerpuje pozytywów jakimi można obdarzyć ten program, bo lista jego cech specjalnych jest długa. Lnav ma za zadanie ułatwić przeglądanie logów systemowych (i nie tylko) – to już wiemy. Jednak dodaje do tego kolorowanie składni, co znacząco ułatwia dopatrzenie się interesujących nas szczegółów. Ale to tylko atrakcje wizualne, bowiem cała „miodność” tego narzędzia skrywa się w skrótach klawiszowych. Wystarczy wdusić shift + ? by otrzymać kompletną listę oferowanych przez program funkcji. Czego tam nie ma

Lnav i autouzupełnianie

Lista możliwości programu przyprawia o lekki zawrót głowy, bo czy ktoś mógł przypuszczać, że zwykle przeglądanie logów może być wspomagane np. zapytaniami SQLowymi? (logi w momencie wczytywanie są wciągane do wirtualnych tabel SQLite). Lnav rozpoznaje składnie zapisywaną przez wiele popularnych programów – np. Apache, Cups, syslog, dpkg i wiele innych. Co więcej, sami możemy tworzyć swoje wzorce. Oczywiście niepisanym standardem jest wyszukiwanie linii z użyciem regexpów, dopełnianie poleceń/ciągów tabulatorem, wspomniane kolorowanie składni, wsparcie dla sesji (zapis zestawu wczytanych i obrabianych logów). Do tego dołóżmy dodatkowe formatowanie podglądu (shift + P), możliwość obróbki plików tekstowych i wypisaniu interesujących nas danych (headless mode), itp. Tak, z lnav nie można się nudzić.

Poza tym, program jest dostępny w repozytoriach wszystkich popularnych dystrybucji, zatem nic nie stoi na przeszkodzie, by samemu go przetestować. Przeglądanie logów systemowych może stać się i Waszą pasją.
 

Post navigation

5 comments for “Terminal pogryzł człowieka: lnav

  1. vel_el
    24 marca, 2017 at 16:30

    Prowadzący
    z rana
    wprawił mnie w dobry nastrój
    elegancko przedstawiając
    gospodynie domowe
    w świetle ulubionego zajęcia
    vel
    przeglądania logów systemowych
    hi hi 🙂

    No to wylądowałem na „404” – dzień bardzo dobry!

  2. 27 marca, 2017 at 21:27

    W Ubuntu nie ma go w oficjalnym repo

  3. 28 marca, 2017 at 6:25

    Czy aby na pewno? W Ubu 16.04:

    #$ apt-cache policy lnav
    lnav:
    Zainstalowana: 0.7.0-3build1
    Kandydująca: 0.7.0-3build1
    Tabela wersji:
    *** 0.7.0-3build1 500
    500 http://archive.ubuntu.com/ubuntu xenial/universe amd64 Packages
    100 /var/lib/dpkg/status

    Nie ma go w repo Yakkety’ego, ale w Zestym już już z powrotem 🙂

  4. Ris
    28 marca, 2017 at 16:23

    Szukałem czegoś takiego, dzięki 🙂

  5. 28 marca, 2017 at 22:14

    no ja właśnie na yakkety jadę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »