przystajnik

Darktable 2.0.3

Tak jak zapewne przypuszczało wielu użytkowników tego programu, po niedawnej wersji 2.0.2 nadszedł czas na Darktable 2.0.3. To kolejne w serii 2.0.xx wydanie naprawcze, które oprócz typowego likwidowania błędów przynosi również lepszą i sprawniejszą obsługę nowszych aparatów. I to głównie z tego drugiego powodu fakt wydania nowego Darktable wart jest odnotowania.

Najbardziej rozbudowany edytor zdjęć RAW (i nie tylko) dla Linuksa nieustanie się rozwija. Jeżeli nie jesteśmy mile zaskakiwani nowymi funkcjami, wtyczkami i modułami w wersjach „milowych”, to wydania pośrednie przynoszą jak nie jeszcze lepsze działanie całości, to co najmniej współpracę z najnowszymi aparatami fotograficznymi – coś, na co czeka się długimi miesiącami u niektórych komercyjnych wydawców. Darktable 2.0.3 utrzymuje to krzepiące tempo:

Poprawki

    Darktable 2.0.3 - stół podświetlany

    Darktable 2.0.3 – stół podświetlany

  • poprawnie działający skrót cltr-p (drukowanie),
  • poprawiono zmianę ekspozycji za pomocą przesuwania histogramu,
  • poprawiono zachowanie histogramu podczas używania próbnika kolorów,
  • usunięto błąd w rekonstrukcji kolorów,
  • usunięto błąd OpenCL w krzywej tonalnej,
  • usunięto niewielki wyciek pamięci,
  • lepsza informacja o błędach w darktable-cli,
  • poprawiono obsługę niektórych typów danych,
  • zależność od glib 2.32

Obsługa nowych aparatów

    Darktable 2.0.3 - ciemnia i typowa obróbka

    Darktable 2.0.3 – ciemnia i typowa obróbka

  • Fujifilm X70
  • Olympus PEN-F
  • Panasonic DMC-LX3 (1:1)

Ustawienia balansu bieli

  • Canon EOS 1200D
  • Canon EOS Kiss X70
  • Canon EOS Rebel T5
  • Canon EOS 5DS
  • Canon EOS 5DS R
  • Canon EOS 750D
  • Canon EOS Kiss X8i
  • Canon EOS Rebel T6i
  • Canon EOS 760D
  • Darktable 2.0.3, mapa i geotagowanie

    Darktable 2.0.3, mapa i geotagowanie

  • Canon EOS 8000D
  • Canon EOS Rebel T6s
  • Fujifilm X-Pro2
  • Fujifilm X20
  • Fujifilm X70
  • Olympus PEN-F

Profile szumu

  • Canon EOS 5DS R
  • Fujifilm X20
  • Olympus E-PL6

Aby zainstalować program w Ubuntu 14.04/15.10/16.04, Mint 17.xx i pochodnych, należy skorzystać z jakiegoś dobrego PPA, w tym wypadku:

sudo add-apt-repository ppa:pmjdebruijn/darktable-release
sudo apt-get update
sudo apt-get install darktable

Użytkownicy Manjaro i Arch Linuksa znajdą program w głównym repozytorium:

sudo pacman -S darktable 

Post navigation

11 comments for “Darktable 2.0.3

  1. Aspa
    1 kwietnia, 2016 at 13:17

    Darktable to doskonały program, dla większości fotografów (tych, którzy robią zdjecia a nie półprodukty do intensywnego poprawiania w oprogramowaniu do edycji bitmap) powinien w zupełności wystarczyć do wydajenej i efektywnej pracy. Jestem sobie w stanie wyobrazic sytuację, że osoba użytkująca komputer osobisty głównie do obróbki zdjęć z plików RAW, a dodatkowo do tworzenia i przetwarzania ‚codziennych’ dokumentów biurowych, pisania artykułów do gazet, ogladania filmów, słuchania muzyki, przegladania Sieci i czytania maili – owoż jestem sobie w stanie wyobrazić, ze ktoś taki nie będzie miał żadnego sensownego argumentu, by nie przenieść się całkowicie do środowiska linuksowego właśnie dzieki Darktable.
    Program jest stabilny, nawet jego niestabilne wersje pracują bez problemów na różnych konfiguracjach sprzętu/dystrybucji w większości przypadków. Możliwości pracy z plikami RAW biją na głowe wiodący produkt pod Windows, problemem może być jedynie nieco mniej intuicyjny sposób pracy i… mnogość opcji, która może przytłaczać mniej zaawansowanego fotografa.
    Wiem, że się powtarzam, ale gdyby to samo (odnośnie stabilności) dało się powiedziec o Kdenlive, to wraz z Audacity Linux miałby do zaoferowania wszystko, czego zaawansowany amator czy nawet półprofesjonalista może potrzebowac w zakresie foto/video: dokumentację każdego projektu włącznie z jego budżetowaniem można stworzyć w LibreOffice, zaś trzy wymienione programy (plus GIMP od czasu do czasu) dawałyby solidną podstawę do pracy nad produkcją. NIestety, w zakresie filmu nadal trzeba polegać na doskonałym, ale płatnym Lightworksie – wszystko inne pod Linuxem jest albo zbyt słabe do bardziej złożonych prac, albo niestabilne…

  2. 2 kwietnia, 2016 at 5:57

    Masz absolutną rację. Jeszcze 10 lat temu dziergałem zdjęcia RAW wywołując je albo za pomocą dcraw w terminalu, albo sztuka po sztuce w UFRaw (który wtedy niczym nie przypominał dzisiejszego UFRawa). Wiele zadań trzeba było wykonywać na raty w kilku programikach, z których każdy miał jakieś ograniczenia lub uproszczenia.

    Ale taka siermięga miała swoje plusy. Człowiek się zahartował i obecnie potrafi z używanych narzędzi wycisnąć 80 – 90 % możliwości i niestraszna jest mu nauka czegoś nowego.

    Co do obróbki wideo – wykonuję takową dorywczo i przy takiej mnogości projektów to naprawdę dziwię się, że większość z nich drepcze w miejscu, powielając rozwiązania między sobą, ale nie wykonując czegoś przełomowego. Zobaczymy jak się sprawdzi nowa odsłona Openshota 2.0.x (obecnie beta4).

  3. Wojciech
    2 kwietnia, 2016 at 14:10

    Nikt nie uruchamiał wczoraj programu? To żałujcie. Po uruchomieniu otrzymywaliśmy prezent od zespołu Darktable w postaci gry w stylu lat 80 ubiegłego wieku. Niestety, dziś już gra się nie włącza… Ale mimo wielkie dzięki dla developerów!

  4. Aspa
    2 kwietnia, 2016 at 15:44

    Szczerze, to jestem w stanie poczekać na przełom, jeśli w zamian dostanę pewną, stabilną platformę z elementarną funkcjonalnoscią zapewniającą profesjonalny montaż, ale niezawodnie działającą. Próbowałem Kdenlive w jakiejś wczesnej wersji dość dawno temu i to była totalna porażka, wywalajaca się przy najprostrzych operacjach. Gdy niedawno odpaliłem ten programik znowu – byłem bardzo mile zskoczony tym, co można w nim zrobić obecnie, jak łatwo i z jak w sumie dobrym efektem: znajac biegle PremierePro, Vegas, Final Cut i kilka innych programów byłem w stanie pracować w Kdenlive ‚z marszu’ i osiągnać to, co zamierzałem (mowa oczywiscie o prostym poskładaniu niewielkiego projektu a nie produkcji w stylu Hollywood). Widać, ze developerzy cieżko pracują, pojawiło się wiele nowych, dobrze zaimplementowanych funkcji ale…
    Niestety, opisywane już kilkukrotnie problemy ze stabilnością zależnie od konfiguracji sprzętu/dystrybucji skutecznie mnie zniechęciły. Jest duuuuużo lepiej, niż było, jednak zamiast kilku nowych funkcji chciałbym, by cały program miał stabilnośc GIMPa czy Audacity – te odpalam zawsze w ciemno i problemów nie stwierdzam. Udało mi się wywalczyć po cięzkich bojach taką sytuację, że na mojej głównej maszynie roboczej Kden działa idealnie, tylko się część przycisków interfejsu nie wyświetla, trzaba klikac ‚na czuja’ – jak się trafi, to dana funkcja działa, jak nie – trzeba szukać. I tak jest postep, bo jeszcze tydzień temu, zanim nie powalczyłem z materią, miałem wprawdzie wszystkie przyciski, ale podglad klipów i projektu był ciągle powiekszony do 200 procent, widziałem wiec tylko środek kadru i nic na to nie pomagało.
    Z jednej strony mogę stwierdzić, ze to fascynujące patrzeć, jak się projekt rozwija, z drugiej jednak – cieżko traktować go jako narzędzie do pracy w tej sytuacji.
    OPenShot na razie dla mnie jest jednak zbyt prosty, brakuje kilku funkcji przydatnych w bardziej profesjonalnym montażu – masa widowiskowych przejść, które się sprawdzą w filmiku z wesela lub wakacji, ale nie w dokumencie. Efekty nakładane bez dokładniejszej kontroli etc – to także rzecz nie do przyjęcia dla mnie.
    Smutna prawda jest taka, ze gdyby nie zamknięty Lightworks – musiałbym się przeprosić z Windows albo OSX…

  5. nya
    6 kwietnia, 2016 at 9:49

    ” owoż jestem sobie w stanie wyobrazić, ze ktoś taki nie będzie miał żadnego sensownego argumentu, by nie przenieść się całkowicie do środowiska linuksowego właśnie dzieki ”
    Najprostszy argument: Mój obecny workflow działa doskonale i nie mam ochoty/czasu na jakieś eksperymenty. Lepsze jest wrogiem dobrego.
    Inny: Wydałem xxx$ na programy firmy xyz i mam je wyrzucić teraz do śmieci? (Nie wiem czy licencje programów Adobe można legalnie odsprzedać jak w przypadku produktów firm europejskich?)

  6. 6 kwietnia, 2016 at 10:03

    To nie jest argument, że DT ustępuje w czymś LR 🙂 Po prostu jesteś użytkownikiem LR, a przymusu korzystania z DT nie ma. Lecz nie oznacza to tego, że wszyscy musimy używać LR, bo inaczej jesteśmy ciemna masa i 100 lat za zniewolonymi rasami.

    Nie oznacza to również, że musisz używać DT. Jednak człowiek z otwartą głową na naukę i eksperymenty… Powinien wiedzieć, co w trawie piszczy 🙂 Pomijam zawodowców, których gonią terminy i przeważnie nie mają czasu na naukę (ale czy naprawdę? Interfejs Windowsa się nie zmieniał na przestrzeni lat? LR się nie zmieniał w analogicznym przedziale czasu?).

  7. Aspa
    6 kwietnia, 2016 at 10:55

    Och, nie zrozumiałeś mnie! Nie chodzi mi o sytuację, w której ktoś ma to, czego potrzebuje, zapłacił za to, jest zadowolony a ja wpadam w jego/jej komputerowe życie z moimi linuxowymi buciorami i nagabuję do nawrócenia się niby misjonarz głoszący Dobrą Nowinę ze świętym obrazkiemw jednej ręce i pejczem w drugiej, gdyby entuzjazm nawracanego nie był wystarczajaco entuzjastyczny…
    Chodzi mi o sytuację, gdy ktoś planuje wymianę sprzętu, planuje zakup kolejnego komputera do domu (swój stary oddaje latorośli, albo coś w tym stylu), albo zwyczajnie ma co chwilę kłopoty ze swoim dotychczasowym systemem, spowodowane pewnymi przypadłościami wiodącego systemu.
    Poza tym ów akceptowalny workflow o którym piszesz to może być komputer zakupiony z Windows i roczną subskrypcją na Lightrooma z Photoshopem oraz pakiet biurowy Microsoftu. Mam znajomego, który takiego laptopa z dodatkami nabył w UK. Po roku subskrypcje ‚darmowe’ sie kończą, trzeba zaczać płacić co miesiac czy corocznie za ich przedłuźenie, znajomy z PSa praktycznie nie korzysta, za to z Offica i Lightrooma i owszem. Dla niego przesiadka na jakąś estetyczną i dopracowaną dystrybucję Linuxa plus Darktable bądź RAWTherapee oraz Libre Office jest naprawdę rozsądną decyzją, bo zrobi na swoim komputerze dokładnie to, co dotychczas oraz zaoszczędzi pieniadze, może niewielkie, ale w skali roku kupi sobie sensowny dysk zewnetrzny 🙂
    Bardzow wiele osób w podobnej sytuacji to są doskonali kandydaci na stanie się użytkownikami Linuxa, ale niestety wiele z tych osób o tym nie wie, boi się nieznanego, daje sie zwieść stereotypom. Każdy z nas zapewne ma wokół siebie przynajmniej jedną taką osobę – jeśli zostałyby przekonane, udział Linuxa w rynku wzrósłby z tych 2 procent do 4 🙂

  8. Aspa
    6 kwietnia, 2016 at 11:04

    Ależ ten zawodowiec tego Photoshopa też sie kiedyś musiał nauczyć, poświecić na to czas. Wiem, bom sam sie uczył 🙂
    Mam okazje pracować ze studentami uczelni, nazwijmy to – artystyczno/kreatywnej. Ja akurat uczę ich nieco innych zagadnień, ale sporo czasu podczas 4 lat nauki poswiecają oni na zgłębianie meandrów oprogramnowania: do modelowania 3D, animacji, kreowania dźwięku, produkcji i postprodukcji filmowej, fotografii etc. Po latach zabiegów poza licencjami drogich, komercyjnych pakietów, na udostepnionych studentom komputerach pojawił się Blender, Inkscape czy Audacity i stają sie one coraz częściej wyborem absolwentów – bo fajnie się pracuje nad projektami na licencji opłaconej przez uczelnie (albo darmowej dla uczelni), ale gdy po dyplomie przychodzi czas na zbudownei własnego portfolio, to kwestia wydania kilkuset euro na podstawowe narzędzie bywa bolesna.
    Niestety, w kwestii montażu materiałów filmowych i fotografii, na uczelni królują rozwiazania Adobe. Studenci po dyplomie wybierają ten software jako narzędzie pracy, bo nie dane im było poznać alternatyw.

  9. nya
    6 kwietnia, 2016 at 13:31

    Tu masz rację, zapomniałem o wdrażanym na siłę od jakiegoś czasu przez pewne firmy modelu udostępniania komercyjnego oprogramowania w formie subskrypcji. Już samo to może być doskonałym argumentem dla poszukania alternatyw.

  10. nya
    6 kwietnia, 2016 at 13:47

    Ja tu występuję w roli advocatus diaboli ;). Akurat w tej dziedzinie OS nie ustępuje w niczym rozwiązaniom komercyjnym. Ale chodziło mi oczywiście o zastosowania zawodowe, w firmie dopóki coś dobrze działa, nie zmienia się tego ot tak dla kaprysu, pasjonat zaś może się bawić i testować różne opcje. Z drugiej strony może bardziej go interesuje otwarcie na obrazy, kolory i kompozycję niż otwarcie na sprawy komputerowe? Zauważyłem że użytkownikom Linuksa czasem trochę ciężko zrozumieć, że większości ludzi komputery nie obchodzą, obchodzi ich tylko to co mogą za ich pomocą zrobić, możliwie jak najsprawniej – czyli zwykle tak jak już się nauczyli 🙂

  11. maarccinn
    3 maja, 2016 at 10:35

    Kilka lat temu jeszcze za czasów starej mandrivy zrobiłem format c i Win zastąpiłem pingwinem. Wcześniej robiłem kilka podejść, ale mając win i linuxa jednocześnie, wracałem prędzej czy później do windowsa. Atak nie było odwrotu i tak pozostało do dziś za co jestę wdzięczny sobie i znajomemu który mnie namówił do tak drastycznego ktroku. Nie zamienił bym dziś Linuxa na okienka, jednak obróbka raw sprawia że obecnie korzystam z rozwiązan Adobe LR co za tym idzie windowsa. Przymusze się do poznania DT bo bardzo bym chciał aby sytuacja wyglądała jak pisze autor, i pozbyłbym się raz na zawsze okienek formatowania, reinstalacji, vboxów itd. W LR mam profile kolorów zrobione pod swoją puszkę i szkła więc najczęściej obróbka kończy się na w czytaniu wybranego profilu, + wb+ korekcja kadrowania jeśli trzeba. Kilka sek na zdjęcie i koniec. Ale obiecuje że poświęce czas na oswojenie DT.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »