przystajnik

O czym to ja miałem… Notes 0.8

Znany komunał głosi, że pamięć ludzka jest zawodna. Jednak to nie nasza pamięć wykazuje braki a natłok zdarzeń wokół nas przybrał ostatnimi czasy na sile. Na dodatek, zawsze gdy jakaś ciekawa myśl wpadnie nam do głowy, zwykle nie mamy pod ręką czegoś do zapisania epokowego pomysłu – lub w wersji bardziej prozaicznej – zaplanowanego zadania. Dlatego warto zaprzyjaźnić się z jakimś programem który będzie pełnił funkcję brudnopisu i podręcznego skrawka papieru. Notes 0.8 to ciekawy reprezentant tego gatunku – ciekawy, bo do wyglądający jak na siłę wyciągnięty z OS X.

notes

Notes 0.8

Notes nie jest projektem przełomowym, ale wygląda sympatycznie, jest multiplatformowy, poręczny i co istotne – da się go obsłużyć całkowicie z klawiatury. Łącząc tę przydatną cechę z podczepieniem programu po jakiś skrót klawiszowy, otrzymujemy zintegrowane z naszymi dłońmi rozwiązanie umożliwiające szybie zanotowanie na boku tego i owego – bez wykonywania grożących kontuzją ruchów po myszkę. Na dodatek autor nie odżegnuje się od dalszego rozwoju i snuje na przyszłość dalekosiężne plany co do wyglądu programu, jego opcji i rozwinięcia funkcjonalności.

W obecnej wersji możemy dodawać notatki, usuwać i przeszukiwać je… I w sumie to wszystko. Zauważalny brak opcji Zapisz jest podyktowany tym, że Notes zapisuje wszystko automatycznie i bez absorbowania uwagi użytkownika. Po prostu wywołujemy program (np. ja podczepiłem go pod skrót ctrl + `), przelewamy na ekran nasze spostrzeżenia i wyłączamy (ctrl + q). Magicznie i zupełnie naturalnie po jego ponownym uruchomieniu ujrzymy nasze poprzednie notatki.

Aby zainstalować tę pchełkę, należy pobrać stosowną paczkę ze strony projektu i zwyczajowo kliknąć na niej dwa razy. Niestety – póki co dostępne są paczki jedynie dla Ubuntu. 

Post navigation

18 comments for “O czym to ja miałem… Notes 0.8

  1. Hepita
    19 stycznia, 2016 at 12:44

    Ciekawy program, przydało by się przetestować 🙂

    Teraz mały offtop za który serdecznie przepraszam.
    Chciałbym zmienić swojego Debiana na coś innego i się waham między 3 opcjami: Arch, Gentoo I Slackware. Głównie chodzi mi o dostępność takich „nietypowych” (a dokładniej mało znanych programów). Na tym blogu praktycznie zawsze widzę że jest ppa dla Ubuntu oraz pakiet jest w AUR… Slackware ma swoje SlackBuildy ale pytanie nq ile są kompletne, bo kilku programów na przykład nie widziałem. Z kolei w gentoo widziałem wiele programów w oficjalnym repo, jak tam wygląda sprawa instalowania czegoś spoza repozytorium? Jest jakiś odpowiednik SlackBuildów czy aur czy wszystko trzeba ręcznie skompilować? (znaczy, kompilacja mi nie przeszkadza, byle by nie była niepotrzebnie komplikowana)
    Jeśli chodzi o samo konfigurowanie systemu to nie przeszkadza mi grzebanie w plikach konfiguracyjnych więc pod tym względem chyba każdy z tych systemów mi odpowiada

  2. pavbaranov
    19 stycznia, 2016 at 13:25

    To Ci na ów off-top odpowiem 🙂
    Gentoo – super, ale… Trzeba do tego mieć w miarę mocną maszynę, chyba, że korzystasz z jakichś repozytoriów, gdzie są prebuildy dla Gentoo. To dość wymagający system dla użytkownika i komputera jeśli chcesz mieć zawsze (zwykle) najnowsze oprogramowanie.
    Slackware – nie znam na tyle, by się wypowiadać. Jedno mi jedynie przychodzi do głowy, że istnieje bodaj właśnie ze Slacka sympatyczny program przepakowujący paczki o nazwie alien. Pozwala na przebudowanie deb, czy rpm do formatu Slacka (tgz o ile pamiętam) i zainstalowanie w systemie bez potrzeby kompilacji. Taka paczka może, ale nie musi jednak działać w systemie.
    Arch (i pochodne) – (to akurat system, którego jestem w miarę zadowolonym użytkownikiem od ponad 2 lat) w repozytoriach jest sporo programów. Nadto są jeszcze programy udostępniane przez różnych autorów w nieoficjalnych repozytoriach. Do tego jest AUR. W AUR nie masz paczek, a jedynie skrypty umożliwiające makepkg budowę (kompilację) paczki bądź… przebudowanie pakietu deb, rpm i innych, które obsłuży bsdtar, ale też i inne programy,
    Gentoo i Arch mają dość dobrze opisaną strukturę plików (ebuild i PKGBUILD), które umożliwiają automatyzację kompilowania paczek ze źródeł, a nadto zapanowanie nad nimi w systemie. Nie wiem jak w Slacku i nie wiem jak jest obecnie z zależnościami w nim – kiedy się nim przed wieloma laty interesowałem, co do zasady zadbanie o zależności należało do użytkownika.
    Najwięcej binarek masz jednak w formatach deb i rpm. Nie zawsze jednak takie pochodzące od osób trzecich programy będą działać w systemie ze względu na zależności.
    Jeśli chodzi o „grzebanie w plikach konfiguracyjnych” – w Archu ustawiłem to praktycznie raz i nie mam potrzeby do tego wracać. Jeśli trzeba, to pojawia się informacja na stronie Archa wraz z omówieniem co trzeba zrobić. Nie jest to zatem jakieś stałe obciążenie. O ile pamiętam w Gentoo wygląda to podobnie. W Slacku – nie wiem.
    Jeśli miałbym/mógłbym coś polecać, to jeśli nie przeraża Cię rolling release (a jak widzę raczej nie), to sięgnąłbym po Archa. Dlaczego? Większość roboty z zapewnieniem prawidłowego działania poszczególnych paczek, ich koegzystencji ze sobą leży na barkach deweloperów. Instalacja programów jest banalna i – jak mi się wydaje – lepsza niż w przypadku APTa (osobiście wolę pacmana). AUR jest dobrym „rozszerzeniem”, choć – niestety – zdarzają się tam kwiatki i zanim coś się stąd zainstaluje lepiej jest przeczytać PKGBUILD i ewentualnie inne pliki służące budowie paczek. Jeśli trzeba sięgnąć po zamkniętoźródłowe programy, których nie ma w repozytoriach i nie są w formacie pkg.tar.xz, to – o ile w ogóle istnieje jakaś informacja o zależnościach itp. – przebudować z RPM na paczkę Archa zawsze można.
    Ma dość dobre wiki i niewielką, ale jednak społeczność w Polsce.
    Sorki za przydługie.

  3. Hepita
    19 stycznia, 2016 at 13:49

    Właśnie, za archem przemawia dobra wiki i społeczność… Chociaż z drugiej strony wiki gentoo też nie jest zła, a na forum debian users gang znam kilka osób które mają gentoo i były by w stanie pomóc).
    Komputer raczej mam dobry, i5 4460 powinien sobie poradzić z gentusiem i kompilacją wszystkiego? Da się w gentoo jakoś przebudować deb i rpm tak żeby działały?
    Co z instalacją programów spoza repo? Jest jakaś duża baza programów z bezproblemową instalacją i automatycznym budowaniem zależności czy wszystko trzeba ręcznie robić?
    Aha, jestem jak najbardziej za rolling release, ale gentoo też chyba jest tak wydawane?

    Co do Archa – widziałem że wiele osób uważa za wadę że się tam panoszy systemd, ale szczerze… To na Debianie nigdy z nim nie miałem problemów, a do tego nie używałem nigdy innego inita więc nie mam porównania (dość krótko z Linuxa korzystam). Jakie masz zdanie na ten temat?

    No i nie szkodzi że przydługie, im więcej wiedzy tym lepiej 🙂

  4. clfapujc
    19 stycznia, 2016 at 14:27

    Do zapamiętywania pomysłów używam edytora tekstu medit. Zresztą nada się każdy edytor, który pozwala otworzyć wiele plików jednocześnie w postaci kart. W tych kartach mam najczęściej edytowane przez siebie pliki, w tym te z pomysłami, planami. Wystarczy wybrać odpowiednią kartę.

  5. kwazi
    19 stycznia, 2016 at 16:34

    Żółte karteczki KDE, notatnik Tomboy oraz Klipper też do tego kiedyś używałem. Ale Xpad jak dla mnie najlepsze, ale dzięki sprawdzę i ten notes.

  6. kwazi
    19 stycznia, 2016 at 17:00

    No ja też chce zmienić swojego Minta na któryś z tych systemów, dlatego że używałem ich kiedyś. A chciałbym mieć najnowsze KDE 5, i nie chce mi się czekać do Mint 18 Sarah.

    W Gentoo to masz laymana i różne nieoficjalne kompilowane ebuilidy. Poczytaj o layman i overlayach. Gentoo ma taki bajer, że możesz mieć kilka portage’ów naraz aktywnych. Emerge przegląda wszystkie i instaluje najnowszy pakiet jaki znajdzie. Layman to nakładka zarządzająca mniej lub bardziej oficjalną listą overlayów dostępnych w sieci, ściągająca je na dysk i udostępniająca dla emerge. Dodatkowo ma odpowiednik sync-a (bo emerge –sync aktualizuje tylko główne repo). Są różne programy w overlayach calculate, sabayon, funtoo itp.. Przydatne też narzedzia eix, epm do wyszukiwania i zarządzania pakietami lub qlop , genlop.

    Ja po przejściu z PC na laptopa musiałem zrezygnować z Gentoo. Za długo szła kompilacja i wiatraczek szalał.

    Slackware również ma masę programów wliczając w to repozytoria społeczności jak slacky, slackbuilds, czy rózne pakiety od Salix/Slacky które są kompatybilne z Slackware. Niedawno powstało narzędzie dla slacka podobne do Emerge napisane w pythonie, coś jak yaourt w Archu. Gdzie rozwiązuje zależności jak pacman. https://www.youtube.com/watch?v=WQAYxbpC8Dg&index=2&list=PLLzUUMSzaKvlS5–8AiFqWzxZPg3kxkqY

    Arch Linux wiadomo yaourt AUR dochodzą też pakiety z Manjaro/Antregos. Jest w czym wybierać, nawet łatwo zainstalować Archa korzystając z wi-fi. Jednak jak dla mnie wadą jest systemd, niby szybciej chodzi, ale Gentoo, Slackware z niego skorzystało. Z dystrybucjami opartymi na systemd mój laptop, przy zamykaniu się restartuje, bez systemd jak ręka odjął. Nie chce mi się teraz wszystkiego konfigurować i tracić plików, ale zmienię drugi dysk i na pewno zainstaluje którąś z tych dystrybucji. Zachowanie plików z partycji home niby działa jak przechodziłem z Ubuntu na Debiana i potem na Minta, gdy zostawiłem te samą nazwę katalogu i usera. Nie wiem jak by to zachowało się w przypadku innych dystrybucji.

  7. megaziuziek
    19 stycznia, 2016 at 17:14

    A ja używam cherrytree,ma bardzo dużo funcji,zpisuje dane w html,tekscie,jest szyfrowanie….
    jest w repo Ubuntu/Mint,nowsza wersja w getDeb repo.

    Polecam:
    http://www.giuspen.com/cherrytree/

  8. Inter
    19 stycznia, 2016 at 17:56

    W tej kategorii (dużych notatek) jak robiłem rozpoznanie to najlepiej się sprawdził TreeDBNotes w darmowej wersji. To było jeszcze za czasów jak miałem windę w domu. No i jak zacząłem tak zostało. Na szczęście wine bardzo dobrze sobie z tym programem radzi.
    Cherrytree jak wówczas patrzyłem nie miał kilku ważnych opcji ale podpuściłeś mnie żeby go znów sprawdzić i teraz jest lepiej… mógłbym się na niego przenieść… oż Ty łobuzie! Jakbym czasu miał za dużo…

    W małych notatkach rządził Stickies, ale go porzuciłem na rzecz innego rozwiązania: Task Coach.

  9. Hepita
    19 stycznia, 2016 at 20:21

    Dzięki za obszerną odpowiedź 🙂
    Tak czytam o tym laymanie i nawet mi się podoba, może postawię w takim razie Gentoo. Zawsze można zmienić system jak mi się nie spodoba 🙂

  10. megaziuziek
    19 stycznia, 2016 at 20:38

    He he 🙂

  11. pavbaranov
    19 stycznia, 2016 at 21:30

    Nie bardzo wiem co Ci odpowiedzieć z tyi programami spoza repo. W przypadku Archa i Gentoo są „dodatkowe” PKGBUILDy (AUR i nie tylko, sam ich robię nieco) oraz ebuildy, które umożliwiają robienie dodatkowych paczek. Poznanie PKGBUILD/ebuild powoduje, że w większości przypadków tworzenie nowych, kompilowanych bądź przebudowywanych paczek jest banalne. Nie wiem jak Ci powiedzieć – na forum.archlinux.org.pl masz ten atut, że jeden z naszych użytkowników (w sumie główny) jest jednocześnie devem Archa – w wątpliwych przypadkach pomoże.
    SystemD jest w Archu, ale nie jest on jedynym rozwiązaniem. Oczywiście można się pokusić o inne. Problem leży gdzie indziej (choć moim zdaniem to nie problem właśnie) – coraz więcej programów po prostu korzysta z SystemD. Jeśli nie masz jakichś problemów z używaniem jego – to po prostu „problem” dla Ciebie nie istnieje.

  12. Hepita
    19 stycznia, 2016 at 22:31

    Czekaj, chyba wreszcie zrozumiałem.
    ebiuld (gentoo) i pkgbuild (arch) to po prostu skrypt, który pobiera źródełka, np. z gita i je kompiluje automatycznie instalując zależności i robiąc wszystko tak, by działało na danym systemie? Czyli jeśli na przykład w Debianie nie miałem pod coś paczki i musiałem sam pobierać kod i kompilować, potem czasami coś nie działało więc trzeba było szukać jakie zależności są potrzebne – takie AUR robi to samo ale za pomocą skryptów, w ten sposób że wpisujesz polecenie i masz działający program? (przynajmniej w teorii)

  13. Dobrecki
    19 stycznia, 2016 at 22:51

    Jak przejdziesz z Minta na któryś z tych systemów to: wiatraczek będzie ci szalał non-stop, klapka laptopa przestanie się zamykać, procesor złapie ptasią grypę a partycję /home/ szlag trafi z powodu niewyjaśnionego low-format.
    Zaprawdę powiadam ci że tak się stanie. 8)

  14. Dobrecki
    19 stycznia, 2016 at 22:55

    Zgadzam się, przy @megaziuziek:disqus przydałaby się rozciągliwa doba, zawsze coś ciekawego złośliwie podrzuci! 😉

  15. pavbaranov
    20 stycznia, 2016 at 8:28

    Tak. Każda paczka w Archu zawiera „instrukcje obsługi” dla programu, który według nich zbuduje paczkę. Masz tam część nazwijmy to „nagłówkową”, która mówi jak się nazywa program, jakich zależności wymaga, dla jakiej architektury jest, co zastępuje, z czym konfliktuje, skąd mają być pobrane źródła itp. itd. W następnej części możesz mieć np. kwestie przygotowania późniejszej kompilacji (np. nałożenie jakiegoś patcha, zmianę czegoś sedem itp.). Potem możesz mieć sekcję odpowiadającą za budowanie ze źródeł. Ta odpowiada zwykle temu, co robiłeś w Debianie, gdy kompilowałeś (czyli trywializując: configure, make). Potem musisz mieć sekcję pakującą (ta odpowiada temu, co dawało sudo make install). Do tego mogą być jeszcze inne pliki jak np. *.install, które regulują to, co powinno się dziać w systemie po zainstalowaniu paczki (albo pokazują jakieś komunikaty wyłącznie). To wszystko obsługuje program makepkg, który jest częścią paczki pacman, czyli menedżera plików Archa. Cała reszta dzieje się (co do zasady) automatycznie. Podobnie PKGBUILD może zawierać informacje jak gotową paczkę dla innego systemu przebudować na paczkę Archa. Takie Notes prawdopodobnie mogłyby zostać w ten sposób przebudowane z udostępnionych paczek deb lub rpm, albo – co wydaje się być „zdrowsze” – zbudowane ze źródeł udostępnionych w github.
    W ten sposób, w przeciwieństwie do tradycyjnego kompilowania o istnieniu tak stworzonej paczki i zainstalowaniu jej w systemie informowany jest pacman. Czyli program zarządzający paczkami wie, że ma zainstalowany program z AUR (czy po prostu ze skryptów), wie jakie ma zależności, a zatem nie dopuści do ich odinstalowania dopóki paczka ze skryptów jest w systemie itp. itd.
    Podobnie jest – a może przede wszystkim tak jest – w Gentoo.
    Kiedy jednak nie masz ani paczki, ani skryptu (gdziekolwiek, lecz przede wszystkim w AUR), to zdany jesteś albo na „tradycyjną” kompilację ze źródeł (jeśli są), albo na bądź to samodzielne napisanie skryptów, bądź na zwrócenie się do społeczności o pomoc w napisaniu takiego skryptu. Samodzielne napisanie skryptów wymaga pewnej wiedzy o samych skryptach, znajomości basha, zmiennych itp. oraz – jeśli nie ma pomocy ze strony upstreamu – umiejętności czytania plików prekompilujących paczki (jak *.pro, CMakeLists.txt itd.).
    Dam Ci przykład. Od dłuższego czasu kompiluję kernel, albowiem taki, jakiego chcę, nie ma w repozytoriach. Ma nakładane patche, które mnie interesują, flagi GCC dostosowane do mojego procesora, usunięte to, czego nie potrzebuję. Wykorzystałem do tego istniejący PKGBUILD (bodaj linux-ck). Resztę zrobiłem sam. Niemniej jednak ze względu na to, że nikt oprócz mnie nie dostarcza nowego kernela „z mojej linii”, to muszę sam dbać o jego zbudowanie, gdy pojawi się nowa wersja. Niczym się owe „dbanie” nie różni jednak od sytuacji, w której miałbym paczkę skompilowaną ze źródeł w innym systemie.

  16. 20 stycznia, 2016 at 18:35

    Doskonałe wytłumaczenia pavbaranova uzupełnię tym, że dzięki takiej a innej konstrukcji pakietów swoje paczki może tworzyć nawet zupełny laik – często wystarczy po prostu przenieść sugestie co do kompilacji w odpowiednie sekcje PKGBUILD.

  17. pavbaranov
    20 stycznia, 2016 at 18:49

    Albo skorzystać z „gotowca”, czyli PKGBUILDu (sprawdzonego) wykorzystywanego dla innego programu. Czyli np. „mój” kernel i linux-ck. Wiele się nie natrudziłem w budowie skryptu. Więcej w ogarnięciu jakie patche na kernel mam nałożyć.

  18. Tomasz
    20 stycznia, 2016 at 19:46

    To ja polecę Zim
    http://zim-wiki.org/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »